Optyka patrzenia (na rzeczywistość), 2/2

2010-01-29, 5:45 pm

Temat optyki patrzenia ma swoją drugą stronę. Nim się za nią zabierzemy sprawdźmy „Jakie pozytywne rzeczy, jakie możliwości zapamiętaliśmy z wydarzeń, które dotarły do nas w ostatnich dniach?”. Bądźcie szczerzy. Czy może to były: kłótnia podczas komisji śledczej, katastrofa samolotu, wczorajsza przegrana szczypiornistów…? Czy może seria zwycięstw tych szczypiornistów po dobrze przepracowanym okresie przygotowań? A w pracy, w domu? Ile dobrych wydarzeń pamiętamy z ostatniego tygodnia? Nie liczą się same fakty, a to jak one wpływają na nasze wyobrażenie o świecie, na nasze postawy, podejście do życia. Jeśli odpowiedź na pytanie wypadła nie najlepiej, zalecam Wam powrót do poprzedniej części i przyswojenie jej jeszcze raz. To, że o czymś wiemy a nie stosujemy w praktyce nie odróżnia nas w żaden sposób od osób, które tego kompletnie nie wiedzą. (do zapamiętania! )

I jeszcze jedna rzecz, którą warto naświetlić przed tym, jak poruszymy drugą stronę optyki patrzenia. Tak to już jest, że ludzki mózg lepiej zapamiętuje wydarzenia czy sytuacje którym towarzyszyły emocje. Po jakimś czasie okazuje się, że zdecydowanie częściej potrafimy pamiętać te złe dla nas rzeczy, a mniej te dobre. Gdyby tak popatrzeć obiektywnie, to tych dobrych dla nas mogło się wydarzyć zdecydowanie więcej (i najpewniej tak było), a w naszych wspomnieniach wygląda to tak, jakbyśmy przez większość czasu doznawali tych złych rzeczy. Warto w tym miejscu bardziej skupić się na zapamiętywaniu dobrych rzeczy, na nadawaniu im specjalnego znaczenia, przypominać je sobie. Zaręczam, że odczuwalna jakość życia szybko zacznie się podnosić :)

Wracamy do tematu! :) Optyka patrzenia to także patrzenie na siebie i na innych. Patrzenie na swoje postępowanie i ocenianie ich takimi samymi kryteriami jak postępowanie innych. Skorzystajmy z przykładu spóźnialstwa. Czy zdarza nam się, że jeśli my się spóźniamy na spotkanie to jest „cacy” a jeśli ktoś inny się spóźnia to jest „bee”? Możemy sobie z takiego zachowania nie zdawać sprawy. Dlaczego zatem nasze (dokładnie takie samo) postępowanie ma być lepsze od czyjegoś?

Na to samo zjawisko jest dobre określenie „podwójne standardy” (występujące w polityce), a także słyszałem kiedyś (chyba w Szymon Majewski Show) „podwójna moralność”. Kłamać to my, ale nie nas. Kraść to my, ale nie nam. Oszukiwać to my, ale też nie nas. To jest podwójna moralność, to jest ta optyka patrzenia – ja czy my możemy, ale inni nie.

Przykładów z życia codziennego możemy znaleźć mnóstwo. Pierwsze z brzegu:

    • czy jako przełożeni pochwalamy swoje nieróbstwo a podwładnych za to samo ganimy?
    • czy jako podwładni pochwalamy swoje nieróbstwo a od kolegów z zespołu wymagamy pracowitości?
    • czy sami jesteśmy niesłowni a od innych bezwzględnie wymagamy słowności?
    • czy sami bywamy nielojalni lub plotkarscy wobec przyjaciół, a od nich wymagamy lojalność?
    • czy sami podejmujemy nieracjonalne, nieprzemyślane decyzje a innym stanowczo nie pozwalamy tak robić (np. dzieciom)?
    • czy przed samym sobą (w relacjach partnerskich) mamy dobre wytłumaczenie na naszą niewierność, a denerwujemy się za wszelkie przejawy niewierności u partnera?
    • itd.

Takie podejście pozwala budować naszą reputację i wiarygodność. Z kolei podejście, w którym od siebie wymagamy wyższych standardów zachowania jest jednym ze skuteczniejszych w rozwoju własnym. Wyobraźmy sobie, że sami dbamy o swoją punktualność, a całkiem dobrze radzimy sobie z niepunktualnością innych – jaki to wzrost na samopoczuciu i jakości życia :) Czy też sami stajemy się profesjonalistami w tym co robimy widząc jak wiele w naszej profesji jest amatorów :) Jak zwykle są granice tolerowania pewnych zachowań u innych – na szybko przypominam sobie przykłady osób, które były bardzo wierne i lojalne partnerom, a ich partnerzy robili ich w bambuko notoryczną niewiernością i kłamstwami.

Osoby z takimi podwójnymi standardami należy czym prędzej wykaszać, eliminować ze swojego otoczenia, a na ich miejsce zapraszać osoby o podobnych lub wyższych standardach zachowań. Jest to dobre położenie, jeśli chcemy dobrze czuć się wśród ludzi oraz mieć możliwość rozwijania się.

10 komentarze/y do wpisu “Optyka patrzenia (na rzeczywistość), 2/2”

  1. Monika Góralska pisze:

    Przez wiele lat moja optyka patrzenia była zbyt optymistyczna. Raczej pracowałam nad realnością moich spostrzeżeń i teraz bardziej “przyziemnie” staram sie traktować sprawy, zwłaszcza te związanie z finansami i obowiązkami.

    Wiesz Orest, kilka lat temu w Polsce ruszyła gazeta w której podawano tylko dobre wiadomości. Zbankrutowała po kilku wydaniach. Może społeczeństwo nie chce czytać o tym jak jest dobrze tylko jak jest źle? Dlaczego tak jest, że czytelnicy dążą do taniej sensacji? Jak spojrzysz na nakłady gazet to największą poczytność mają brukowce o krzykliwych katastroficznych tytułach. Więc nie róbmy jak większośc i nie kupujmy tych pism.

    Ja nie czytam gazet od kilku lat, podobnie z TV - nie oglądam, z wyjatkiem 2 programów, w sumie jakieś 2 godziny tygodniowo. Wiadomości czerpię z internetu - a tu mam duże mozliwości wyboru.

    Pytasz co pamiętam :-) na dzis pamiętam cudowną 4 - dniową podróż do Krakowa z moim mężem, z której wczoraj wróciliśmy.

    pozdrawiam serdecznie
    Monika

  2. Paweł Kuriata pisze:

    @monika napisałaś:
    “Wiesz Orest, kilka lat temu w Polsce ruszyła gazeta w której podawano tylko dobre wiadomości. Zbankrutowała po kilku wydaniach. Może społeczeństwo nie chce czytać o tym jak jest dobrze tylko jak jest źle.”

    Popatrz teraz na swoją optykę. To, że zbankrutowała gazeta, która pisała o dobrych rzeczach, nie znaczy, że ludzie chcą czytać o tym ja jest źle. Przyjąłaś najbardziej pesymistyczną wersję. Zastanawiałaś się ile gazet stadardowych, piszących same złe rzeczy zbankurotowało? Czy to znaczy, że ludzie nie chcą czytać o złych rzeczach?
    Na bankructwo tamtej gazety mogło się nałożyć setki rzeczy - zły marketing, kiepscy dziennikarze, droga cena itd. itd.

  3. Monika Góralska pisze:

    Paweł,

    Napisałam to raczej jako ciekawostkę i w związku z tym pojawiły się moje pytania na ten temat - . Moja optyka i wersja sprowadza się do tego, ze całkowicie zaprzestałam czytania gazet papierowych :-). Na bankructwo każdej gazety składaja się wymienione przez Ciebie lementy.

    Jednak ciągle mam pytanie dlaczego gazety takie jak Fakt mają największa poczytność? Jak to widzisz?

    Pozdrawiam serdecznie
    Monika

  4. Orest Tabaka pisze:

    Monika:
    Dzięki za ciekawostkę.
    Tak się zastanawiam na ile szarym ludziom, gawiedzi zostało starożytne “chleba i igrzysk”?
    Przeciętni ludzie mają co zjeść, więc emocjonują się pewnie tanią rozrywką w postaci czyichś krzywd czy udawanych dramatów (seriale). Stąd może brać się popularność brukowców czy katastroficznych programów telewizyjnych.

    No i oczywiście każdy niech robi jak uważa… nie każdemu takie podejście zapewni podobną jakość życia :)

    Paweł:
    Coś w tym jest. Mam jednak spore podejrzenia, że byłaby to gazeta bardzo niszowa… a nie w każdej niszy da się istnieć ekonomicznie. Lecz to tylko moje spekulacje.

    PS: To jest post o podwójnych standardach - mamy coś w tym temacie do przedyskutowania? :)

    Uśmiechy!
    Orest

  5. Jacenty pisze:

    Orescie ja tak z nieco innej perspektywie o optyce patrzenia. Widzę i zniknął z layputu bloga Orest beztroski a pojawił się Orest o bardzo wnikliwym spojrzeniu :)))))))))))))) Obydwa zdjęcia super ale tamto było jakieś bardziej radosne :) Pozdrawki i zapraszam do mnie na bloga. Temat, o którym właśnie napisałem być może cię zainteresuje. ;)

  6. Orest Tabaka pisze:

    Jacenty:
    Tamto radosne zdjęcie jest cały czas w “o mnie” oraz wielu miejscach sieci. To na czarnym jest takim testem jak wiele osób “zatrzyma się” tutaj widząc taki layout :)

    Za ciekawe projekty się zabrałeś. Czyżby powrót do dawnego stylu życia?

    Uśmiechy!
    Orest

  7. Jacenty pisze:

    Orescie,

    w pewnym sensie powrót, ale z nieco inną perspektywą na życie niż w zamierzchłych, szalonych latach 90-tych :) Lubię robić coś, w czym dostrzegam sens :) Zapraszam przy okazji na nasze seminaria i warsztaty - ja osobiście prowadzę w Sączu więc daleko od Ciebie ale to Wrocka możesz zawitać jeśli temat cię interesuje.

    Pozdrawki :)

  8. Krzysztof K. pisze:

    @ Monika Góralska

    Ludzie w większości są bardzo prości. Niewielu chce się rozwijać i mało kto rzeczywiście to robi, a posiadanie zainteresowań, zmienianie czegoś to już rozwój - jak wiele ludzi przeżywa życie z dnia na dzień? Bynajmniej nie mam na myśli czerpania z niego pełnymi garściami, życia chwilą, carpe diem. Mam na myśli bezrefleksyjne przeżywanie danego nam czasu. Zaś prości ludzie mają proste potrzeby, niskie - i lektura o krzywdzie innych oraz szyderstwa pod adresem tych, którym się powodzi - zaspokaja te potrzeby, bo potwierdza światopogląd, cechujący tak wielu. To natomiast mile działa na ego i poczucie rozumienia tego świata. “Wiedziałem, że władza kradnie i nie dba o nas. Patrzcie, co znowu narobili!” czy “Ci aktorzy to myślą, że wszystkie rozumy pozjadali, że są ponad prawem i zwykłym życiem!”. Wiele w tym prawdy, ale po pierwsze: nie można generalizować, po drugie: to nie jest właściwa optyka patrzenia! Być może powyższa ocena większości rodzaju ludzkiego jest zadufana, a klasyfikowanie się w gronie tych “pozostałych”, “lepszych” często trąci hipokryzją - ale takie mam odczucia, które potwierdzają się każdego dnia w relacjach z różnymi ludźmi. Coraz rzadziej - bo i otoczenie, w imię rozwoju i jakości życia, powinno zmieniać się na właściwe :)

    Co do podwójnych standardów - sam czasami łapię się na tym, że stosuję “podwójną moralność”, ale jak tylko to zauważę staram się sytuację wyjaśnić, przeprosić jeżeli trzeba i przyznać, że i mnie się coś zdarza. Zwykle natomiast stosuję wyższe standardy wobec siebie samego i całkiem nieźle toleruję niższe innych. To rzeczywiście pomaga w wielu sytuacjach społecznych, w relacjach, dając dodatkowo kopa motywacyjnego do dalszego rozwoju i inspirując innych, by zmieniali się na lepsze :) Mam też takie spostrzeżenie, że trudniej jest znieść niskie standardy najbliższych niż osób nam obojętnych. Może wynika to z faktu, że chcemy, by ci, których kochamy, stawali się lepsi? Z drugiej strony może więcej od nich wymagamy, bo więcej dajemy im z siebie, nas samych? Myślę, że to dobry temat na odrębną dyskusję, a może nawet jakiś wpis? ;)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Krzysiek

  9. Orest Tabaka pisze:

    Krzysiek:
    Będę miał na uwadze temat większych wymagań wobec osób bliższych. W chwili obecnej mam w głowie kilka przydatniejszych tematów :)

    Resztę Twojej wypowiedzi widzę podobnie :)

    Uśmiechy!
    Orest

  10. Monika Góralska pisze:

    Dziękuję Krzysztof za podzielenie się ze mną swoimi spostrzeżeniami. zastanawiałam się nad tym również i oprócz Twoich, mam jeszcze takie przemtyślenia:
    - szukanie sensacji i emocji - wtedy gdy życie jest monotonne i nieiwle oprócz pracy i domu się w nim dzieje
    - umiłowania plotkarstwa - jesli mało dzieje się w czyimś życiu to takie gorące wiadomości są tematem do rozmów
    - potrzeba życia, życiem innych np. gwiazd celebrytów - tez wtedy gdy zycie jest puste lub nieciekawe
    Podobnie jest z operami mydlanymi.
    Zgadzam się to nie jest właściwa optyka patrzenia :-)

    Co do najbliższczch - tak mamy wobec nich większe wymagania i właśnie dlatego, żeby im dac kopa do dalszego rozwoju. Nie widzę w tym nic złego. Raczej zastanowiłabym się nad formą tego ” dawania kopa” i skupiła na ” białych słowach” , motywującym działaniu i wspieraniu pozytywnym.

    “że trudniej jest znieść niskie standardy najbliższych niż osób nam obojętnych” - może dlatego, ze chcemy dla nich jak najlepiej i chcemy widzieć ich szczęśliwych?

    Pozdrawiam serdecznie
    Monika

Pozostaw komentarz