Maksymalizuj stawkę godzinową, a nie ilość pracy.
2010-02-04, 1:25 pmDziś o czymś, co wydaje się bardzo racjonalnym podejściem, lecz jak się okazuje nie zawsze jest to takie oczywiste. Nie chcę tutaj rozpisywać się o tym, że maksymalizowanie ilości pracy, aby zarobić na swój styl życia jest mało efektywne. Jedno jednak trzeba wspomnieć – ma pewną wadę i jest nią to, że w każdej dobie mamy tylko 24 godziny, z czego kilka trzeba przespać.
Oczywiście są osoby, które lubią pracować po 15 godzin na dobę, bo robią fajne rzeczy i daje im to niezłego powera. W ostatnim czasie przekonuję się jednak, że oprócz robienia czegoś co jest bardzo fajne i dostawania za to kasy, jest jeszcze wiele bardzo fajnych rzeczy, które można robić a za które niekoniecznie ktoś nam zapłaci. Dlatego choćby z tego względu warto posiadać wolne zasoby czasowe, by tymi fajnymi rzeczami się zajmować.
Dla osób o szerokich zainteresowaniach, nawet tylko z dwoma pasjami praca na 8-godzinnym etacie zabiera zbyt dużo czasu, aby tymi fajnymi rzeczami zajmować się na tyle ile chcemy. Sami policzcie sobie jaka stawka godzinowa w takim systemie pracy Wam wyjdzie. Zadowoleni?
Zachęceni by dawać z siebie więcej? Dla większych dochodów można zwiększać ilość godzin poświęcanych pracy zarobkowej, lecz jak wyżej wspomnieliśmy, ma to pewną wadę.
Porównajmy zatem dwie sytuacje: pierwsza przy typowej pracy etatowej, druga przy nietypowej, z dużo wyższą (10-krotną) stawką godzinową:
-
• 10 zł/h * 8 h * 22 dni = 1760 złotych
• 100 zł/h * 4 h * 5 dni = 2000 złotych
Komu drugi wariant bardziej się podoba?
Zatem kilka warunków i sugestii, co zrobić, aby zwiększać stawkę godzinową za to co robimy:
- Warto sprzedawać efekty a nie swój czas pracy. Sprzedając czas (szczególnie hurtowo, tak jak to się dzieje w przypadku etatu) najczęściej dostaniemy za niego małą stawkę. Dobrym podejściem jest, aby sprzedać efekt swojej pracy, wyceniając go dość wysoko.
- Trzeba być dobrym w tym co się robi. Bycie przeciętną osobą w danej branży utrudnia branie większych stawek, choćby z tego względu, że znajdzie się ktoś, kto zrobi to taniej.
- Nie w każdej profesji da się tak działać. Za mistrzowskie smażenie frytek czy skręcanie telewizorów w fabryce więcej nie dostaniemy. Najlepiej szukać czegoś kreatywnego, co po pierwsze nie zrobią komputery, a po drugie nie zrobią tego inni w kraju czy Azjaci na wschodzie.
- Powinna być to na tyle fajna rzecz, abyśmy sami z siebie chcieli się w niej rozwijać. Trudno utrzymać dobrą pozycję, gdyż nasze umiejętności i wiedza z roku na rok tracą na wartości. Aby móc mieć wysoko płatne zlecenia należy się rozwijać i za każdym razem oferować odpowiednią wartość dodaną.
- Przeważnie wysoko płatne zlecenia same do rąk nam nie wpadną (nad czym ubolewam
). Trzeba czasem trochę czasu i energii poświęcić, aby takie znaleźć i dostać do wykonania.
Nawet młode osoby mają spore możliwości, aby uzyskiwać fajne stawki za swoją pracę. Studenci mogą udzielać korepetycji płatnych po 30 złotych za godzinę (zamiast pracować w Mc’u za 5 razy mniej). Przy tym podejściu 1 dzień pracy daje typową tygodniową płacę studencką. Albo tworzenie stron www dla małych firm, fotografowanie ślubów, udzielanie lekcji tańca (kurcze… mamy już po studniówkach
). Opcji jest wiele.
Na koniec zadajmy sobie jeszcze kilka pytań:
-
• czy chciałbym pracować w nietypowy sposób, aby zyskać mnóstwo czasu na robienie innych ciekawych rzeczy a przy tym mieć pieniądze na swój styl życia?
• w jakiej branży i co takiego mógłbym robić, abym dostawał za każdą godzinę jaką temu poświęcę bardzo fajne pieniądze?
• gdzie mógłbym znaleźć ludzi, którzy mi zapłacą takie pieniądze?
• od kiedy mógłbym zacząć przechodzić z trybu mało płatnego w wysoko płatny?
PS: W ostatnich dwóch latach nie przypominam sobie, abym robił coś poniżej 50 złotych za godzinę, poza sytuacjami, w których robiłem coś za darmo - człowiek szybko do dobrego się przyzwyczaja ![]()
RSS z postami
Jan Tabaka
Tony Robbins
Bartek Popiel
Bartosz Zajączkowski
Dwa Grosze
Ewa Wytrążek
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Marek Jankowski (Mała Wielka Firma)
Michał Ksiądzyna (Top Menedżer)
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
2010-02-04 o 1:33 pm
To fajna sprawa, zwłaszcza jak się robi to co się lubi
Mając własną firmę od dawna tak pracuję a wolny czas poswięcałam na to co lubiłam : wychowanie dzieci i podróżowanie. Chyba nie umiałabym pracować już na etacie. Dzieci są już dorosłę więc teraz szukam aby robić to co lubię na tych samych zasadach
I po 2 latach chyba znalazłam :-). Jak się wykrystalizuje to Ci opowiem.
pozdrawiam z usmiechem
Monika
2010-02-11 o 2:58 pm
Serdecznie Witam
Na początku wyrażę zadowolenie, że wróciłeś
W zupełności zgadzam się z tobą, tylko zastanawiam się co można zrobić by przyspieszyć proces stawania się ekspertem w dziedzinie która nas interesuje, bo to jest jeden z warunków koniecznych by twoja praca była tak cenna. Myślę o czymś w rodzaju windy
zamiast schodów.
Serdecznie Pozdrawiam
Jarek Bednarz
2010-02-11 o 3:26 pm
Coś nie jest w porządku z datą mojego poprzedniego postu, bo napisałem go 11 lutego a nie 4 lutego, ale to tak na marginesie
Pozdrawiam
Jarek Bednarz
2010-02-11 o 5:36 pm
Monika:
Dobrze czytać, że mamy podobne nastawienie w tym temacie. Czekam cierpliwie
Jarek:
Też się cieszę z powrotu. Ruszyłem parę spraw, więc znów mogę skupić się na spisywaniu doświadczeń
W temacie: Pewnych rzeczy nie przeskoczymy - np. czasu. Trzeba poświęcić odpowiednią ilość godzin na naukę, rozwój, praktykę. Dla mnie już sama świadomość, by robić rzeczy z działki “high-profit” jest windą. Wtedy zaczynamy zwracać uwagę co takiego można robić co da fajne pieniądze i gdzie poszukiwać odpowiedniej wiedzy, na czym trenować odpowiednie umiejętności. A że lubię to co robię, to szybciej się w tym profesjonalizuję (choć jeszcze daleko do tego co bym chciał)
PS: Świetnie, że zwróciłeś uwagę na złą datę! Dzięki! Błąd w kodzie - w każdym komentarzu wyświetlała się data postu. Już poprawione.
Uśmiechy!
Orest
2010-02-13 o 12:56 am
Poza zwiększaniem stawki godzinowej jest jeszcze kilka innych sposobów na zwiększenie zarobków bez zapracowywania się na całego, ale wspomnę o jednym. Jeśli jesteś dobry w tym, co robisz, to masz na ten temat sporą wiedzę. Gdy zajęcie jest profitowe, to z pewnością znajdą się chętni, którzy zechcą nauczyć się fachu. Kiedy zorganizujesz szkolenie dla kilkunastu osób i zarobisz na tym tyle, ile dostałbyś za projekt zrealizowany w tym samym czasie, to możesz nie być przekonany, ale jeśli nagrasz takie szkolenie video albo napiszesz ebooka i koszty poświęcone na jego stworzenie (czas, praca) zwrócą Ci się po sprzedaniu sto sztuk, to za kolejne sto, dwieście i trzysta dostajesz bonus a w tym czasie robisz to, na co masz ochotę.
Wprawdzie nie jest to pomysł dla każdego, bo np. niektórym bardziej się opłaca nie dzielić swoją wiedzą, ale nawiązując do tematu posta jest to wyjście alternatywne do podnoszenia stawki. I jeszcze jeden aspekt tej metody. Kiedy sprzedajesz swój czas jako przedsiębiorca, nawet, jeśli jesteś bardzo dobry w tym, co robisz, jesteś samozatrudnionym. Najlepszy lekarz i najlepszy projektant wnętrz nie dostaną zapłaty, jeśli nie wykonają zadania. Urlop, choroba, zdarzenie losowe i tracisz zarobek niezależnie od tego, na ile wyceniałeś pracę. A w przypadku sprzedawania wiedzy robisz coś raz a później korzystasz z tego tak długo, jak długo będą chętni na tę wiedzę.
2010-02-13 o 11:58 am
Witaj Przemku na blogu!
Faktycznie są sposoby na tzw. dochód pasywny, czyli gdy raz coś zrobimy i później efekt naszej pracy przynosi korzyści finansowe jeszcze długi czas. Widzę, że nigdzie nie zaznaczyłem w poście, że miałem na myśli świadczenie swojej usługi/pracy w czasie 1:1 - jest praca to jest zapłata.
To moje podejście ma wady o których piszesz, że każdy dzień bez pracy to brak dochodów. Więc oczywiście każdy powinien sobie rozważyć, jaka forma zarabiania jest dobra dla niego. Dzięki za wzbogacenie dyskusji
Uśmiechy!
Orest
2010-02-24 o 11:46 am
Ciekawi mnie co robiles i z jaka intensywnoscia ze nie zgadzasz sie na prace ponizej 50zl/h. Wiesz popracowac 2-5h w miesiacu za 50zl to zadna opcja na utrzymanie - choc nie mowie ze tak koniecznie bylo i w twoim wypadku - stad moje pytanie.
2010-02-24 o 12:06 pm
Witaj Johnny na blogu!
Przeważnie były to krótkie rzeczy, kilku godzinne. Nigdzie nie powiedziałem, żeby pracować 2-5 h w miesiącu. Ale już tak po dwa razy w tygodniu i przy niektórych stylach życia wystarczy, by się utrzymać
Trochę więcej odpisałem na podobne pytanie Agacie tutaj:
http://orest.tabaka.eu/blog/2010-02-11/talent-management/to-nie-brak-umiejetnosci-czy-wiedzy-to-brak-jaj/#comment-44
Uśmiechy!
Orest
2010-03-02 o 4:48 pm
Orest,
od wariantu drugiego odejmij 850 zł ZUS i 19% podatku.
Do wariantu etatowego dodaj ZUS i przelicz to uwzględniając 26 dni bezpłatnego urlopu.
Przy tym 10 zł za godzinę to zarabia pani, która sprząta u mojej sąsiadki.
Czy osoba, która na etacie nie jest w stanie pracować za więcej jak 10 zł za godzinę (stawka sprzątaczki w prywatnym mieszkaniu) będzie w stanie zapewnić sobie zlecenia o wartości 100 zł za godzinę?
Trzeba też uwzględnić fakt, ze można nie mieć ciągłości zleceń, czyli konieczne jest budowanie rezerwy finansowej. Bez tej rezerwy już wielu początkujących upadło.
Najpierw trzeba wypracować sobie odpowiednią wartość rynkową. Warto o tym pamiętać.
Ewa
2010-03-02 o 6:10 pm
Ewa:
W wariancie drugim cały czas mamy opcję taką, że odejmujemy 311,09 zł miesięcznie na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne w NFZ oraz od ok. 15% do nawet 9,5% (gdy przekazuje się prawa autorskie) podatku dochodowego.
Wszystko zrobione umową o dzieło co w przypadku zleceń kreatywnych jest ciekawą opcją. Jeśli piszę coś źle, to reagujcie - choć do tej pory US nie miał zastrzeżeń
Przypadek sprzątania nie jest czynnością kreatywną oraz wiele osób może to robić. Celowo zawarłem w poście pkt. nr 3.
Podobnie z przypadkiem tej osoby na etacie - punkty 2 i 5, czyli że trzeba być lepszym od innych podobnych etatowców oraz poświęcić czas i energię by takie zlecenia zdobyć.
“Trzeba też uwzględnić fakt, ze można nie mieć ciągłości zleceń, czyli konieczne jest budowanie rezerwy finansowej. “ - podpisuję się pod tym
Dziękuję za Twój głos w dyskusji
Uśmiechy!
Orest
2010-03-03 o 12:14 am
Rezerwa finansowa.
Ja po stracie pracy miałbym poważne kłopoty gdybym nie zapewnił sobie zabezpieczenia finansowego.
I to pomimo ciągłego statusu: poszukującego pracy/zatrudnienia. Ostatnio znajomy się pytał z czego się utrzymuje :).
Oczywiście staram się mocno znaleźć dofinansowania (różne) i myślę o DG.
Pożyjemy zobaczymy
pozdrawiam
PS