Czynności naturalne (fajniejsze niż nawyki)
2010-01-18, 8:31 pmDziś zajmijmy się kwestią czynności dla nas naturalnych, które są o poziom wyżej od popularnych w samorozwoju nawyków. Poziom wyżej pod względem osiąganej przyjemności
Ideą nawyków jest to, aby zmieniać swoje dotychczasowe postępowanie na nowe, częstokroć korzystniejsze. Czyli np. z siedzącego trybu życia przeskakujemy na bardziej aktywny/zdrowszy za sprawą porannego biegania i wieczornych wypadów na siłownie. Nawykiem jest właśnie ta powtarzalność – co ranek biegamy, co drugi wieczór spędzamy w siłowni. Nie zamierzam jednak przekonywać Was o tym jak wiele korzyści dla naszego zdrowia, samopoczucia czy pozycji życiowej dostarczają pewne ukształtowane nawyki.
Czynności naturalne, oprócz podobnych korzyści co nawyki dostarczają więcej przyjemności z wykonywanych czynności. Przy kształtowaniu nawyków przyjemność nie jest na pierwszym miejscu, bo gdzie tu przyjemność, jeśli „każe się” nam przez 21 czy 30 dni co ranek wstawać i biegać choćby nie wiem co? Możliwe, że po tych 21 czy 30 dniach przyzwyczaimy się do tego, może nawet bieganie się nam spodoba… lecz to trochę za mało dla mnie. Stąd w pierwszej kolejności szukam rozwiązania, które będą i przyjemne i dostarczały odpowiednie korzyści.
Wyobraźmy sobie sytuację, że od dziś przejmuję kontrolę nad tym ile jadasz, ile pijesz i o której. Każdego dnia wydawać będę takie same porcje jedzenia i wody i to o stałych porach. Nie interesuje mnie czy dziś jesteś bardzo głodny i chcesz więcej zjeść, czy może nie jesteś głodny i zjadłbyś tylko połowę porcji, a może coś innego dla odmiany, do tego najlepiej śniadanie godzinkę wcześniej, bo chcesz iść rano na spotkanie, a obiad 2 godziny później… oraz z racji tego, że na dworze było gorąco to chciałbyś wypić zdecydowanie więcej wody niż piłeś zimą. Jaką miałbyś przyjemność z takiego sposobu dawania Tobie tego co niewątpliwie chcesz i potrzebujesz? Najwyraźniej byłbyś spragniony, rano nie zjadł śniadania, a obiad jadłbyś zimny. Tak poniekąd działają nawyki, które nie zawsze uwzględniają zmienne takie jak nasze potrzeby czy możliwości.
Rozsądnym i przyjemnym zatem jest, aby jadać w godzinach w jakich akurat chcemy (bo jesteśmy głodni) i mamy możliwości (np. czas, warunki), do tego to na co mamy aktualnie ochotę. Tak działają czynności naturalne, czyli zaspokajanie własnych potrzeb w przyjemny i pasujący nam sposób.
Pokrótce jak to wygląda np. z aktywnością fizyczną, uczeniem się, pracą:
• aktywność fizyczna to nie tylko bieganie, ale także rower, rolki (zimą łyżwy), marsze, nordic walking, taniec, siłownia, basen itd. W zależności od naszych potrzeb możemy niemal każdego dnia kilka godzin wypełnić taką aktywnością fizyczną jaką aktualnie chcemy. Czujemy potrzebę poruszać się? Szybkie spojrzenie na warunki, nasze możliwości czasowe, kondycyjne i wybieramy to co chcemy. Od wiosny do jesieni więcej biegam, bo dla mnie są wtedy lepsze warunki. Mam ochotę pobiegać, ubieram buty, po zejściu na dwór szybka decyzja „prawo, lewo czy prosto” a w trakcie biegu dopiero ustalam sobie dokładniejszą trasę i dystans… wiem na ile mam czasu, chęci, siły, czy chce się bardzo zmęczyć czy dziś luźno. Ostatnio miałem chęć poprzedzierać się przez zasypane chodniki i ścieżki z kijkami nordic walking – nie czekając na to czy to ranek, wieczór, pora zgodna z harmonogramem, zabrałem kijki i w tydzień (5 dni chodzenia) przeszedłem 56 kilometrów, odczuwając całkiem sporo przyjemności i korzyści z takiego ruchu
zdjęcie 1 oraz 2 na blipie
• uczenie się również może przybierać różne formy. Możemy mieszać proporcje pomiędzy czytaniem blogów, artykułów, książek, oglądaniem filmów czy rozmów z ludźmi. W zależności od dnia czasem nie dotykam książki, a czasem przez kilka godzin popołudniowych czytam lub kilkanaście minut przed snem. Czasem więcej filmików z konferencji TED, czasem więcej tekstu pisanego na blogach. Naturalnym dla mnie jest, że niemal każdego dnia czegoś się uczę, wszystko rozbija się o to na co mam ochotę i jakie danego dnia mam możliwości (czasowe, techniczne).
• nauczyliśmy się pracować po X godzin dziennie z racji popularnych etatów. I to się jednak zmienia w stronę freelancerów, czyli osób które przyjmują zlecenia a pracę wykonują w pewnych ramach według własnych zasad, często też potrzeb i możliwości. Miewam przyjemność spotykać osoby, które pracują tak jak chcą, tyle ile chcą w danym czasie oraz wtedy kiedy chcą.
Dobrze rozumiem ideę nawyków, czyli osiąganie oczekiwanych efektów poprzez w pewien sposób mechaniczne działanie. Ustalamy harmonogram i się go trzymamy, na swego rodzaju autopilocie. Zdecydowanie nawyki wygrywają gdy cierpimy na deficyt chęci. Dla mnie, dla osoby, która ceni sobie przyjemność z robionych rzeczy i posiada chęci to podejście nie sprawdza się. Rozmaitość, brak regularności, zmienna ilości to coś co łatwo mogę dostosować do tego co potrzebuję w danej chwili a przy tym osiągnąć podobne lub lepsze korzyści okraszone większą przyjemnością z robienia tego, co przecież chcę.
Wiem… dziecinada. Ale to chyba nie przypadek, że dzieci ucząc się wtedy kiedy chcą czy ruszając i śpiąc tyle ile chcą i potrzebują są zdrowsze i szybciej się uczą. A i ilość przyjemności jakie dzieci czerpią ze swojego życia (zanim zostaną postawione do pionu według naszych dorosłych „zwyczajów”) jest nieporównywalna do naszej starczej ![]()







Treści z tej strony można kopiować i rozpowszechniać (podając link do źródła).
2010-01-18 o 10:27 pm
Powitać z powrotem. Powodzenia i wytrwałości życzę. Idę czytać książkę. Tak spojrzałem na polecane blogi: prawie wszystkie mam w rss
Co do aktywności fizycznej to stosować można metodę pana, który nazywał się Bruce Lee. Trenowanie podczas wykonywania zwykłych codziennych czynności. Bartek Zajączkowski napisał kiedyś o nim i o tym post. pozdrawiam
2010-01-19 o 8:58 am
czesc Orest,
Nie wiem czy to zamierzone ale napisy w menu w połowie sa na czarnym, w połowie na białym tle, co jest mega nieczytelne.
przeglarka firefox 3.5.7, linux.
a tak poza tym po zmianach lepiej. pogratulować.
możesz skasować komentarz bo nie ma nic do rzeczy, chciałem jedynie poinformowac.
2010-01-19 o 6:23 pm
Welcome back!
2010-01-19 o 7:51 pm
jak zobaczyłam że powróciłeś do bloga, to nie musiałam nawet nic czytać, żeby stwierdzić, że są pewne nawyki, które wchodzą w krew. Twoim nawykiem jest pisanie bloga niewątpliwie. i bardzo dobrze
ja od jakiegoś czasu biegam na nartach, dopóki jest śnieg w parku 
2010-01-19 o 8:31 pm
Witajcie
Dziękuję za miłe przywitanie.
Piotrek:
Co do ćwiczeń to Janek również napomnął o tzw. ćwiczeniach funkcyjnych tutaj:
http://jan.tabaka.eu/blog/2009/cwiczenia-domowe-dla-poczatkujacych-dla-wszystkich/
Jest to jeden z przykładów na naturalne dbanie o siebie, bez specjalnego rygoru
SG:
Zająłem się tym - całe napisy powinny już być na czarnym, tuż przy krawędzi. Czy dobrze to teraz wygląda na linuxowym FF?
Dziękuję, że zwróciłeś na to uwagę (prowizoryczne rozwiązanie działało tylko w Operze)
Bartek:
Ania:
Fajnie ten temat ujęłaś: “…nawyki, które wchodzą w krew.”
Różnorodna aktywność fizyczna (w zależności od warunków, potrzeb i nastroju) wciąga, nieprawdaż?
Pozdrawiam radośnie,
Orest
2010-01-20 o 3:07 pm
Hmm ale czasami nawyki są dobre, uczą dyscypliny, nie można być cały czas dzieckiem. Nie da rady, zdarza się, że trzeba zacisnąć zęby i robić coś na nie sprawia w danym momencie wielkiej przyjemności. Np. nauka nudnego przedmiotu przed sesją
I jeszcze: dobrze jest tak sobie wgrać w głowę, że pewne nawyki przyniosą określoną korzyść i jest to przyjemność (np. pompki codziennie przez kilka miesięcy, nauka języka w jakiś określony sposób) i trzymać się tego, jak mówią cel uświęca środki.
Tak ja robię, choć czasami ciężko jest, jak w życiu.
Co do wgrania w sobie w głowę- zmiany znaczenia słów, to jest to pożyteczne. Z autopsji to piszę.
pozdrawiam
2010-01-20 o 7:23 pm
Witaj ponownie Orest
Widzę, że urlop blogowy dobrze Tobie zrobił a nowa lina programowa zapowiada się jako jeszcze bardziej ciekawa i intrygująca
Co do tego postu, to tak jak pisałeś jest to “poziom wyżej od nawyków” i niestety dotyczy to zarówno korzyści jak i chęci/motywacji. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że zostawiając sobie taką różnorodność wyboru najczęściej kończe z najprzyjemniejszym z możliwych działań. Co w dłuższej perspektywie owocuje zbyt błogim lenistwem a nie przyjemnym realizowaniem się
Jak to mówią, różni ludzie, różne potrzeby
Pozdrawiam serdecznie,
Bartek
2010-01-20 o 11:05 pm
Piotrek:
Owszem - proponowane w samorozwoju nawyki uczą dyscypliny i dają kopa osobom, które nie mają chęci zacząć robić to co będzie dawało im przyjemność i przyjemne korzyści. Dużo więcej mam przyjemności z robienia czegoś na co po prostu mam ochotę, bardziej czy mniej systematycznie… wszak pod koniec życia nie efekty, nie wyniki a to jak przyjemnie przeżyliśmy życie będzie się liczyć. Czyż nie tak?
Bartek:
Zdarza się też, że mamy wyobrażenia o tym co jest przyjemniejsze (np. lenistwo od ruchu na świeżym powietrzu). W takich sytuacjach warto sprawdzić, a nie zdawać się na domysły… a później bardzo dokładnie zapamiętać jak przyjemnie było!
Jeśli w czymś się przyjemnie realizujesz to nie będziesz miał problemu z zabraniem się za to. Ja dokładnie pamiętam jakie to wspaniałe uczucie biegać i nie mam problemu z założeniem butów i wyjściu pobiegać, nawet w -6 stopniach
Błogie lenistwo w odpowiednich ilościach jest przyjemne
Pozdrawiam radośnie,
Orest
2010-01-21 o 1:05 pm
Można tutaj polemizować. Po części zgodzę się z Tobą, po części mam swoje zdanie w tym temacie
Efekty/wyniki będą się liczyły pod koniec życia - nie zawsze ale mogą. Ale to już temat jak napisałem do dyskusji. pozdrawiam
2010-01-21 o 1:54 pm
Hej Orest:)
A co jeśli Twoją czynnością naturalną byłby popęd do tworzenia wspierających mnie nawyków? Jak się kreauje takie czynności naturalne? Czy da się jakoś pogrzebać w ustawieniach?
Chciałbym pojąć głębiej co masz na myśli.
Gdy rozmawiam z jakimś bezdomnym to sobie teraz tak myślę że oni też poddają się stale czynnością naturalnym - w tym, że troche innym niż Ty;)
Pozdrawiam;)
Kamil
2010-01-21 o 7:56 pm
Piotrek:
Możemy dyskutować (i ja bardzo chętnie), jeśli efektem tej dyskusji będzie polepszenie się jakości życia kogoś z nas
Kamil:
Oczywiście, że da się pogrzebać w ustawieniach. Powiedz co chcemy zmienić i spróbujemy to zrobić pisemnie lub umówimy się na spotkanie we Wrocławiu jak tylko mrozy ustąpią. Na wiosnę będę częstym gościem z racji kilku osób, które już czekają, by je wesprzeć w rozwoju
A co do bezdomnego… to myślę, że tutaj występuje problem “braku jaj”, aby podjąć wysiłek i coś w swoim życiu zmienić na lepsze. Wbrew pozorom “brak jaj” nie dotyczy tylko bezdomnych a całkiem wielu osób z naszego otoczenia, a i w kilku kwestiach także i mnie.
Pozdrawiam radośnie,
Orest
2010-01-22 o 11:06 pm
I catch you Orest
Twoim nawykiem jest “pozdrawianie radośnie”. Jak sądzę Twój poziom optymizmu wzrósł już na tyle, że mógłbyś sobie pozwolić na pozdrawianie w sposób “naturalny”.
Pozdrawiam mroźnie
Janka vel Edyta
2010-01-24 o 12:27 am
Miło, że wróciłeś, dopiero teraz zauważyłem.
Twój post mówi o istotnej rzeczy, jaką jest naturalne robienie rzeczy na które mamy ochote (nie ciągły bieg, zmuszanie się), ale należy ciągle się pilnować, aby nie popaść w złe nawyki (paradoksalnie uciekając od nieaturalnych nawyków).
Czas jakim dysponujemy zazwyczaj dzielimy na rzeczy obowiązkowe, i rzeczy, które przynoszą nam radość, satysfakcje, odprężenie itd. (nie twierdzę, że nie można tego łączyć). Najlepiej to ilustruje mój przykład: chodzę do szkoły, uczę się po szkole (obowiązek - póki co), ale również zajmuję się swoim biznesem, co również zaliczam do obowiązków, ponieważ nie mogę tego zaniechać, ot tak sobie, bo wówczas może okazać się, że spaliłem za sobą mosty. Obowiązki zajmują mi znaczną część dnia. Pozostałym czasem dysponuję jak chcę, ale nasuwa się pytanie. Czy robiąc w danej chwili to na co mam ochotę, nie układając rzeczy w czasie, jestem w stanie dotrzymać obowązków jednocześnie robiąc o na co mam ochotę i uważam za ważne (uprawianie aktywności fizyczej, czytanie książek itd.)? Nagle okazuje się, że bez produktywnego wykorzystywania czasu nie realizuje tego, co chciałbym realizować, a nie wierzę, że bez planów, których musimy się trzymać, można produktywnie pracować. Może powinienem zacząć wierzyć?
Być może z Twoim trybem życia takie podejście jest dobre, ale jak spędza się 20 godzin na śnie, pracy w szkole, domu i dbaniem o własny biznes to okazuje się rzeczą trudną robić to o co mózg w sekundzie zawoła.
Pozdrawiam i cieszę się niezmiernie, że powróciłeś.
2010-01-24 o 11:28 am
Edyta (Janka):
Tak… optymizm, pozytywne nastawienie i radość to mój naturalny (z przerwą między ok. 12 a 23 rokiem życia) stan
http://orest.tabaka.eu/staryblog/2009-05-13/rozwoj-osobisty/optymizm-radosc-tego-sie-trzeba-nauczyc/
Paweł:
Cały trick polega na tym, aby zminimalizować ilość nieprzyjemnych lub mało przyjemnych obowiązków na rzecz przyjemnych obowiązków lub rzeczy, które robimy z całkowitą przyjemnością i chęcią (np. prowadzenie biznesu). Dbanie o siebie, nauka, rozwijanie się nie są moim obowiązkiem… lecz bardzo przyjemną częścią dnia. Oczywiście są dni, gdy nie mam na to ochoty, wtedy sobie daruję, bo mogę.
Pytasz: “Czy robiąc w danej chwili to na co mam ochotę, nie układając rzeczy w czasie, jestem w stanie dotrzymać obowązków jednocześnie robiąc o na co mam ochotę i uważam za ważne (uprawianie aktywności fizyczej, czytanie książek itd.)?” - Tak… w zależności od tego jak wiele masz tych obowiązków. Warto pamiętać, że nie ilość załatwionych w życiu spraw będzie się liczyć, a jakość ich wykonania i przyjemność jaką z tego życia wyciągniemy
Nie od razu Kraków zbudowano, ale kiedyś musiano zacząć go budować
Pozdrawiam radośnie,
Orest
2010-02-15 o 11:17 am
Wykorzystywanie czynności naturalnych do jednoczesnego czerpania przyjemności i produktywnego rozwoju jest chyba znacznie trudniejsze niż stosowanie nawyków. Prawdopodobnie bardzo wiele zależy tu od danej osoby, tego jak łatwo osiąga motywację i do czego. Osobiście kierując się potrzebami naturalnymi i zaspokajając je wtedy, kiedy pasują mi okoliczności - siłą rzeczy zaniedbałbym bardzo wiele w swoim życiu. Począwszy od przykładu z jedzeniem - będąc na uczelni od rana do wieczora nie jadłbym nic lub wydawał mnóstwo pieniędzy na niezdrowe i zaspokajające tylko w niewielkim stopniu głód przekąski. Czas po uczelni, kiedy jestem zmęczony i znudzony z pewnością “zmarnowałbym” na oglądanie telewizji lub sprzątanie, a nie naukę - konieczną ze względu na kolokwia, egzaminy itp. Sport zimą też pewnie ustąpiłby przyjemniejszej gorącej herbacie i dobrej lekturze. Itd. Wiele z nas zdaje sobie sprawę, co jest dla nich i dla ich rozwoju dobre (szczególnie w dłuższej perspektywie - to jak z tym Krakowem. Jak go budowano to był znój, ale jak skończyli - widać było efekty :), ale ta wiedza przegrywa z naturalnymi potrzebami, z którymi daleko by się nie zaszli.
Konkludując, podejście “naturalne” może się sprawdzać, ale z pewnością nie dla wszystkich i nie całościowo - we wszystkich sferach życia. Bo np. aktywność fizyczna - różnorodna, o zmiennej częstotliwości, dająca to, czego akurat chcemy - może się sprawdzać. Ale wiele innych rzeczy, wymagających więcej pracy o niższym stopniu przyjemności - już niekoniecznie. Byłoby inaczej, gdybyśmy byli w stanie robić tylko to, co naprawdę lubimy, bądź też nauczyć się lubić to, co robić musimy. Jednakże nie zawsze się to udaje - i tam przydatne stają się nawyki. Choćby w drodze do wyższego poziomu rozwoju - kiedy nawyk stanie się czymś naturalnie pożądanym i przyjemnym
Pozdrawiam serdecznie,
Krzysiek
2010-02-15 o 8:34 pm
Witaj Krzysiek na blogu!
Możliwe, że przy “zabieganym” stylu życia na przyjemne rzeczy zostaje mało czasu i mało chęci. Tu faktycznie nawyki pomagają. Gorąco jednak zachęcam do upraszczania sobie życia do rzeczy faktycznie niezbędnych do życia oraz rzeczy ważnych i jednocześnie bardzo przyjemnych. Wtedy nie ma problemu, że nie możemy się za coś zabrać… a i przyjemność większa
Uśmiechy!
Orest
2010-02-19 o 3:58 pm
[…] intensywne uprawianie sportu, abym mógł powiedzieć, że jestem sportowcem. Jestem amatorem. To czynność naturalna, którą wykonuję gdy mam ochotę i nie muszę się szczególnie nad nią zastanawiać a tym […]
2010-03-04 o 7:51 pm
[…] Was do tego, aby wrzucić sobie naukę na listę czynności naturalnych, aby tak jak codziennie jadamy posiłki, śpimy, bierzemy prysznic tak i nauka była koniecznym […]