To nie brak umiejętności czy wiedzy - to brak jaj.
2010-02-11, 5:29 pmCoraz częściej przekonuję się, że za brakiem sukcesów nie stoi brak odpowiednich umiejętności czy specjalistycznej wiedzy, a zwykły brak jaj (dotyczy to także kobiet). Brak odwagi, aby zrobić to co sobie planujemy, co byśmy chcieli.
Przeważnie jednak doskonale wiemy co należałoby zrobić, gdyby ktoś obok nas był w identycznej sytuacji jak my. Jednak ta sama rada, ale udzielona sobie nie zadziała, nie dlatego, że jest zła, ale dlatego, że wymaga od nas jaj, aby ją wcielić w życie.
Czyż nie jest tak?
| “Przeciętny człowiek wie co zrobić, aby zmienić swoje życie na lepsze. Ponadprzeciętny ma jaja, aby to zrobić!” |
Przypomina mi się przypadkowe spotkanie (sprzed roku) z prawie 40-letnim facetem, który zaczynał rujnować sobie życie przez nadmierne picie tanich jaboli. Od słowa do słowa okazało się, że żona go opuściła, z pracy chcą go wywalić za to picie. Standardowa historyjka. Mi jednak nie wystarcza to, że ktoś ma “swoje powody”, że zna swoją sytuację - chciałem choć troszkę skłonić go, aby zebrał się do kupy i coś z tym zrobił. Podpytując go co mógłby z tym zrobić zaczął podawać mi bardzo dobrze przygotowany plan jak zerwać z nałogiem oraz jak ogarnąć swoje życie prywatne i zawodowe. Szkoda, że brakło mu jaj, aby to wcielić w życie.
W wielu wypadkach nie są to tak ekstremalne sytuacje. Szkoda jednak, że przez brak jaj powstrzymujemy się przed tym, by robić to co chcemy. To też nie muszą być od razu wielkie rzeczy typu wyprawa dookoła świata z 100€ w kieszeni
Chodzi nawet o takie proste sprawy jak wyjście pobiegać, jak telefon do kogoś, aby umówić się na pogaduchy czy poproszenie kogoś o pożyczenie książki.
Jak często staramy się odłożyć na później wykonanie telefonu, aby umówić się z klientem na spotkanie? Albo wstydzimy się szefowi powiedzieć, że chcemy bardziej ambitne zadanie, choć wiem, że damy radę? Albo…?
Zauważyłem też, że ten brak jaj dotyczy sporej ilości ludzi (włącznie ze mną). Co ciekawe bardzo często jesteśmy w sytuacjach, w których i my i druga strona wiemy, że chcielibyśmy coś zrobić, że mamy umiejętności i wiedzę, ale żadne ze stron nie ma jaj, aby złożyć propozycje, poprosić, zapytać. Jakiś czas temu zebrałem się na odwagę i poszedłem złożyć propozycję, że coś dla kogoś zrobię. Akurat do wykonania tego potrzeba było posiadać (naliczyłem) 4 umiejętności z różnych obszarów. Pół roku nie miałem jaj, a gdy złożyłem propozycję usłyszałem “Dobrze, że z tym przychodzisz”
A projekt “z mojej ręki” nie był tani.
Czasem sobie myślę, że każdemu z nas przydałby się taki nasz klon - ta kopia nas, choć dawałaby takie same rady jakie moglibyśmy sobie dać, dodatkowo, a może przede wszystkim, dawałaby nam kopa!
No i są jeszcze przypadki w których faktycznie mamy niewystarczające umiejętności czy wiedzę, czy też to zwykłe lenistwo i zwykły brak chęci… lecz to temat na zupełnie inny post
A jak Wy to widzicie?
Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
RSS z postami
Chcesz dostawać e-maila
Dodaj blog do 



Jan Tabaka
Tony Robbins
Bartek Popiel
Bartosz Zajączkowski
Dwa Grosze
Ewa Wytrążek
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Łukasz Swojak
Marek Jankowski (Mała Wielka Firma)
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
Jeśli chcesz rozpowszechniać, kopiować rzeczy z tej strony, to pamiętaj,
2010-02-11 o 6:53 pm
Zdjęcie z “kopem od klona” - genialne!
Wierzę, że jeśli chcesz czegoś,myślisz o tym od chwili przebudzenia rano do pójścia spać, jeśli naprawdę masz obraz swojego celu cały czas przed oczami, to kiedyś stwierdzisz, że masz już tyle doświadczenia, że zasługujesz na to i po prostu pójdziesz i będziesz to mieć. “Ktoś z góry” w końcu się dowie o twojej determinacji i umożliwi ci dotarcie do twojego celu. Uduchowieni ludzie mówią o tym, że “twoje anioły dadzą ci w końcu to, czego potrzebujesz”. Zdarzały mi się w związku z tym rzeczy zupełnie niespodziewane 
2010-02-12 o 12:15 am
Nie wydaje mi się, aby dużo rzeczy o ktorych pisałeś wynika z “braku jaj”. Pomyśl: czy potrzeba szczególnej uwagi, aby zadzwonić do kogoś (no, chyba, że nie ma się zupełnie śmiałości). Albo iśc pobiegać? Czy to kwestia odwagi?
Z tego co widzę, to sytuacja jest taka:
a) albo ktoś jest głupi
Mówi “eee tam, uda się jakoś bez tego”. Zna wagę rzeczy, które chce zrobić, aby życie mu się polepszyło, ale po prostu tego nie robi, przez dzwną opieszałość “co Ty mi tu gadasz, ja tam wolę iść na piwo”.
b) brak chęci
Teoretycznie chęci na lepsze życie ma każdy, ale nie każdy ma chęci, aby przejść krętą drogę do niej.
c) brak odwagi
Ale tutaj, to już naprawdę nie są łatwe sytuacje jak wyjście za blok pobiegać, ale podejmowanie ryzyka “mogę stracić trochę, albo zyskać dużo, ale nie wiem czy podołam… lepiej nie ryzykować”.
Z tym, że ludzie mają wiedzę absolutnie się zgadzam. Czasem trudno jest podjąć działania.

Pochwal się nam, co za projekt zrobiłeś.
2010-02-12 o 10:24 am
Dobry tekst na początek dnia. Zmotywował mnie do wykonania kilku zaległych rzeczy…
Orest, a czy możesz zdradzić czym KONKRETNIE się zawodowo zajmujesz? Piszesz na blogu o “nowych projektach”, “ciekawych zleceniach”, stawce 50 zł za godzinę…ale co ty właściwie robisz? Jesteś grafikiem, programistą, mechanikiem, hydraulikiem…..co właściwie robisz i czemu owiewasz to tajemnicą? A może to ja czegoś nie doczytałam?
2010-02-12 o 11:09 am
Paweł Pela:
Zasadniczo widzę to podobnie, z tymże bardziej realistycznie. Moim zdaniem myśląc o czym zaczynamy dostrzegać możliwości wokół nas, a wraz z doświadczeniem lepiej je wykorzystujemy
Paweł Kuriata:
A co powiesz na sytuację, kiedy w głowie takiego “bez jaj” odbywa się dialog:
- “Poszedłbym pobiegać, umiem biegać, wiem, że to dobra sprawa, ale…. (tutaj, że dzisiaj za chłodno, że już późno, że pada, że zaraz serial będzie itd.)”
Moje doświadczenia pokazują, że te wymówki wynikają z braku odwagi, aby po prostu iść i robić to co się chce lub zaplanowało
Agata:
Chciałbym opisać to jednym zdaniem, lecz jest to trudne, bo robię rzeczy rzadko i z różnych branż - jakiś czas temu serwis komputerów, później strony www, teraz materiały/strategie marketingowe, przygotowywanie ludzi to różnych sytuacji zawodowych i życiowych. Jest tego mało, bo takie wysoko-płatne zlecenia same nie wpadają, a dużo o nich nie mogę powiedzieć, bo robię to dla pojedynczych klientów. W dodatku sam nie bardzo lubię mówić o sobie, chyba, że może być to wartościowe dla kogoś.
No i zamierzam docelowo zajmować się być może nawet 3 lub 4 branżami naprzemiennie, rzadko, aby mieć cały czas tę świeżość i robić akurat to, co chcę
W Polsce to nie trudne, gdy ma się głowę na karku, trochę umiejętności i sporo jaj (a tych mi jeszcze brakuje).
Uśmiechy!
Orest
2010-02-12 o 11:35 am
Zgadzam się w stu procentach. Ile razy mówię sobie: muszę się za ‘to’ zabrać, ale jak często brakuje mi wiary w siebie i jak często ulegam zwykłemu lenistwu: jeszcze moment przy komputerze, jeszcze…
Taki, który będzie wiedział jak dać Ci kopa
Jak Cię motywować! 

‘Brak jaj’- to jest to czego mi brakuje, żeby zmierzyć się z moim wyzwaniem. Klon? Przydałby się, jak najbardziej!
Pozdrawiam
2010-02-13 o 12:33 am
Brak odwagi wynika też, moim zdaniem, po części z tego, że siedzi w nas niechęć do robienia czegokolwiek ponad to, co trzeba i dążenie do unikania czego tylko się da
Umówienie się na pogaduchy to może niekoniecznie dobry przykład, ale już wyjście pobiegać, jeśli ktoś tego zazwyczaj nie robi, to wyprawa w nieznane. A człowiek najbardziej boi się tego, czego nie zna. Stąd obawa przed rozmową z nowym klientem, przed wejściem w nowy biznes, przed wyjściem z inicjatywą, kiedy nie do końca wiemy, co jest za zakrętem. A tego nigdy nie wiemy na sto procent.
Nie do końca mogę się zgodzić z tym, co napisał Paweł Pela, tzn. z jednym małym fragmentem. Nigdy na swojej drodze nie będziemy mieli samych zielonych świateł, dlatego nie warto ze wszystkim czekać na “ten dzień” bo można się go nie doczekać. Fakt, nie zawsze można powiedzieć “Robimy to” i od razu działać, ale warto ustalić sobie jakieś mierzalne kryteria tego, co powinno się zdarzyć, żebyśmy byli gotowi postawić ten ważny krok.
2010-02-13 o 12:11 pm
Witaj Marta na blogu!
Nie mam problemu, że za coś muszę się zabrać. Co innego, gdy coś chcemy zrobić, a tu brak jaj nas powstrzymuje. To wsparcie klona bardzo by się przydało
Przemek:
Coś jest w tym co piszesz. Zwłaszcza fe fragmencie z zielonymi światłami. Do każdej podróży warto się przygotować, na tyle ile potrzeba, ale nie ponad konieczność
PS: Zabieraj częściej głos w dyskusjach - ciekawie uzupełniasz dyskusje.
Uśmiechy!
Orest
2010-02-13 o 10:27 pm
Do tego wszystkiego dodam od siebie, że przez lata wpajamy złe nawyki, widzimy jak inni robią to samo i w konsekwencji uznajemy to za właściwy tok zdarzeń, bo tak było jest i będzie, a przecież wcale tak nie musi być. Często potrzebujemy “kopa” który pozwoli wyrwać nam się z przyziemnego świata i wznieść się ponad tłum przeciętności.
Zadowolony
Jarek
2010-02-15 o 8:37 pm
Jarek:
A co powiesz na to, że przez lata widzimy jak inni coś robią i osiągają to co chcą, żyją tak jak my byśmy chcieli i w efekcie uznajemy, że my tak nie potrafimy, że nam nie wyjdzie?
Według mnie to trafniejszy opis naszej rzeczywistości
Uśmiechy!
Orest
2010-02-19 o 11:11 pm
Orest
Mój opis jest adekwatny do sytuacji gdy ludzie żyją w środowisku ubogim w chęci do życia i działania czy środki do życia, gdzie próby wyrwania się z tego są ekstremalnie ciężkie np. wioski po upadłych PGR-ach.
Tak masz rację po prostu nie mamy chęci do działań, i to tylko nasza wina. Twój przypadek jest częstszy dla czytelników tego blogu i jemu podobnych.
SZCZESLIWY
Jarek
2010-02-20 o 8:31 am
Jarek:
Możliwe zatem, że w środowiskach (o których piszesz) występuje podejście mieszane - inni działają i mają dobrze, “my” tak nie umiemy, a do tego “przecież u nas tu i tu zawsze i wszyscy tak robili”.
Ja mam ambicje, aby nie tylko Czytelnicy tego bloga, ale osoby w moim otoczeniu rozglądały się za możliwościami. A skoro ktoś potrafił to osiągnąć to żeby oni mieli świadomość, że też mogą to zrobić. Kładę podwaliny pod kulturę robienia tego o czym się marzy
Uśmiechy!
Orest
2010-02-20 o 5:47 pm
Orest
Trafnie ;to ująłeś odnośnie podejść mieszanych, ja z moich obserwacji wyciągam bardzo podobne wnioski
Napisałeś ……Kładę podwaliny pod kulturę robienia tego o czym się marzy
Tak trzymaj, dobrze ci idzie
Pozdrawiam
Jarek
2010-02-20 o 9:34 pm
Dziękuję
2010-02-23 o 4:10 pm
No no Orest, tym wpisem otworzyłeś mi oczy na coś ważnego - dzięki:)
Po raz kolejny okazuje się, że w życiu nie tyle chodzi o myślenie, ale o przemienianie tych myśli w czyny. Trzeba być odważnym, a odwaga ma sens wtedy tylko, gdy działamy odważnie. Masz rację - i ja mam wiele pomysłów i planów, pewnie też wiem jak wykonać swoje zamierzenia, ale…
albo się boję
albo “nie mam czasu”
albo “nie chce mi się” - co jest na szczęście w moim przypadku bardzo rzadkie:)
2010-02-23 o 10:35 pm
Witaj Wojtku na blogu!
Cieszę się bardzo
Tak jak obserwuję, to niestety jest to nasza częsta przypadłość (w tym rejonie świata jakim jest Polska). Na szczęście są sposoby jak te “jaja dorobić” i jestem w trakcie poszukiwań takich, które będę mógł później pokazać różnym osobom.
Uśmiechy!
Orest
2010-03-02 o 4:34 pm
Witaj Orest,
Pozwól że odniosę się tylko do jednego fragmentu, bo to, co napisałeś jest bardzo ryzykowne.
Cytuję: (…_ facetem, który zaczynał rujnować sobie życie przez nadmierne picie tanich jaboli. Od słowa do słowa okazało się, że żona go opuściła, z pracy chcą go wywalić za to picie. (…) Szkoda, że brakło mu jaj, aby to wcielić w życie.”
W tym przypadku mówienie o “braku jaj” jest dużym nieporozumieniem. To co opisałeś, to typowy przypadek uzależnienia od alkoholu (choć może nieuświadomiony), a więc choroba i to bardzo poważna. “Posiadanie jaj” lub ich brak nie ma z tym nic wspólnego. Tu jest potrzebne systemowe leczenia. Ale podstawą jest przyjęcie i zaakceptowanie przez uzależnioną osobę właśnie tego, że jest uzależniona. W przeciwnym razie stosuje ona klasyczne zachowania, włącznie ze scenariuszem, co powinien zrobić. On nie jest w stanie tego zrobić bez pomocy specjalisty. Jedyne co można zrobić, to pokazywać skutki picia, pozwolić, żeby ta osoba bardzo mocno je odczuła i podać kontakt do poradni AA lub odwykowej.
Wiem to z poważnych rozmów z wieloma poważnymi terapeutami odwykowymi, jakich mam wśród przyjaciół i znajomych.
Tyle wyjaśnienia. To po prostu nie jest dobry przykład na posiadanie lub brak “jaj”. To inna kategoria.
Pozdrawiam, Ewa
2010-03-02 o 5:37 pm
Witaj Ewo na blogu!
W tym konkretnym przypadku miałem tylko tę jedną rozmowę. Odebrałem, że ma świadomość swojego problemu z alkoholem, mówił mi także o historiach swoich znajomych, którzy kiepsko kończyli a także o tych, którzy wyszli z tego. Istotnie temat wychodzenia z alkoholizmu znam dość słabo i mogę mieć poczucie, że to przecież łatwe i że jak ktoś chce to może wybrnąć “posiadaniem jaj”, dobrym planem i jeszcze lepszym wykonaniem. Tak więc w tym temacie będę się pilnował na przyszłość - dziękuję!
Uśmiechy!
Orest