» Leń, nieuk, rozrabiaka? Jeszcze wyjdzie na ludzi. - Orest Tabaka

Leń, nieuk, rozrabiaka? Jeszcze wyjdzie na ludzi.

2010-02-25, 11:13 pm

Zasadniczo te 3 pierwsze słowa tytułu opisują mnie sprzed 8 czy 10 lat. Jednak nie będzie to historia o mnie :) Dziś o tym, jak łatwo przykleić komuś lub sobie etykietkę i trzymać się jej. O tym jak łatwo kogoś przekreślić już od najwcześniejszych lat lub “naznaczyć” i dać właściwego kopa rozwojowego. Szczególnie warto pamiętać o tym, bo jakimś niepojętym sposobem ludzie “lubią” urzeczywistniać otrzymane wróżby ;)

Czy nie macie wrażenia, że zbyt często nadużywamy tych określeń wobec innych, a i chętnie potrafimy utożsamiać się z nimi, gdy tylko ktoś nas tak określi? Przykładowo słowem “leń” określamy osoby, które nie robią tego co nam się wydaje, że powinny robić. Jeszcze gorzej, że wielu zdolnych ludzi nazywa tak siebie dlatego, bo nie robią rzeczy, które według innych powinni robić lub im się wydaje, że powinni robić. Lenistwo jest bardzo przydatnym zjawiskiem, bo to dzięki lenistwu zawdzięczamy postęp cywilizacyjny. Ten jaskiniowiec nie wymyśliłby koła, gdyby jego kolegom chciało się dźwigać to piwo ;)

Za “nieuków” lubimy uważać tych, którzy nie uczą się tego co wymaga szkoła, którzy nie uczą się tego, co my byśmy chcieli, aby się uczyli. Można powiedzieć, że mamy epidemię nieuctwa. To co proponują szkoły jest często nudne i mało przydatne, więc całe szczęście, że wielu zdolnych i bystrych młodych ludzi daruje sobie uczenie się tych trocin - ze mną włącznie. Te same osoby bardzo często znają się na czymś innym i chętnie uczą się z rzeczy, o których w szkole nie usłyszą.

Ta łatwość przypinania etykietek innym ma niestety rujnującą siłę. Wmontowanie innym przekonania, że są nieukami, leniami, rozrabiakami i marnie skończą to prosta droga do tego, aby ten ktoś przestał się starać i urzeczywistnił przepowiednię. To działa także w drugą stronę - wystarczy traktować innych jako zdolniejszych niż są, zachowujących się lepiej niż jest w rzeczywistości, aby wpłynąć na nich pozytywnie. Trochę więcej o tych budujących przekonaniach przeczytacie u Bartka Zajączkowskiego. Tam też przeczytacie o ciekawym eksperymencie, który możemy łatwo powielać w codziennym życiu.

To kim byliśmy parę lat temu czy jesteśmy dziś nie oznacza a priori, że tak zostanie nam do końca życia. Możemy w pewnych ramach dość dowolnie kształtować swoje zachowania, postępowania. Te terminy nie określają konkretnych fragmentów kodu DNA, z którymi się urodziliśmy i że zostaną nam z nami na zawsze. Te terminy określają nasze codzienne zachowania, które możemy zmienić… tym samym wyjść na ludzi :) I pomyśleć, że sam w oczach wielu osób nie rokowałem dobrze.

Stąd gorąco zachęcam Was do ignorowania słów określających Was negatywnie i do wzięcia własnej drogi w swoje ręce. A jeśli macie okazję to rozsiewajcie pozytywne określenia wobec innych, takie jak ambitny, zdolny, bystry, kreatywny, twórczy itd. Mając wprawę szybko zaczniecie wychwytywać u innych pozytywne cechy, tym samym pomagać innym “wyjść na ludzi” :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!


Komentarze (16):

  1. Pola
    2010-02-26 o 11:05 pm

    Witaj Oreście!
    Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga:)
    Zgadzam się całkowicie z Twoim artykułem. Uważam, że tak naprawdę jesteśmy tacy, za jakich sami się postrzegamy. A niestety często postrzegamy siebie poprzez pryzmat tego, co mówią o nas inni. Od dziecka jesteśmy kształtowani przez naszych rodziców, nauczycieli i wychowawców. Póżniej ciężko jest się “przeprogramować” i przekonać siebie, że możemy być, kim tylko chcemy i robić to co chcemy. Niestety jest to bardzo trudne- sama nad tym ciągle pracuję. Myślę, że warto jest się czasem uprzeć i udowodnić wszystkim, że to ja mam rację, że potrafię i osiągnę to, choć wszyscy mówicie mi, że nie dam rady! :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Pola

  2. Orest Tabaka
    2010-02-27 o 11:37 am

    Witaj Pola na blogu! :)

    Widzę to dokładnie tak samo z małym zastrzeżeniem - nie zawsze warto udowadniać coś innym. Może być tak, że w tym uparciu braknie nam rozsądku i narobimy bardzo dużo różnych głupich rzeczy lub będziemy skupiać się na tym, aby to coś udowodnić a nie robić to co my chcemy :)

    Uśmiechy!
    Orest

  3. piotrmanps
    2010-03-01 o 8:47 pm

    Najgorzej, kiedy takie słowa określające nas jako nieuków, nieudaczników zakorzenią się w naszych głowach ponieważ usłyszeliśmy je jako małe dzieci od bliskich nam osób.

    ps. czy strona profilu z goldenline.pl kwalifikuje się jako komercyjna ?

  4. Orest Tabaka
    2010-03-01 o 11:54 pm

    Piotrek:
    Dokładnie. Będąc młodszym łatwiej było mi powbijać do głowy różne rzeczy. Teraz raczej się nie daję, choć zdarza się, że po niektórych słowach z ust niektórych osób tracę pewność :)

    PS: Strona z GL jest jak najbardziej OK - w końcu to informacja o Tobie :)

    Uśmiechy!
    Orest

  5. C-C
    2010-03-02 o 7:28 pm

    Witam!
    “To co proponują szkoły jest często nudne i mało przydatne, więc całe szczęście, że wielu zdolnych i bystrych młodych ludzi daruje sobie uczenie się tych trocin - ze mną włącznie”.
    Proszę o podanie konkretnych przykładów tego, co uważasz za “trociny”.
    Dlaczego uważasz, że uczenie się szkolnych “trocin” jest nic nie warte?
    Dlaczego, mając takie podejście w ogóle uczęszczałeś do liceum?
    Jakie przydatne według Ciebie umiejętności wyniosłeś ze szkoły?

    “Te same osoby bardzo często znają się na czymś innym i chętnie uczą się z rzeczy, o których w szkole nie usłyszą”.
    Na czym się znają osoby, które zamiast poświęcania czasu na uczenie się szkolnych “trocin” robią inne rzeczy? Proszę o podanie konkretnych przykładów.
    Jakie życiowe sukcesy odnoszą?

    Pozdrawiam.

  6. Orest Tabaka
    2010-03-02 o 8:21 pm

    Witaj C-C na blogu! :)

    Nim odpowiem Tobie na te pytania (co nie stanowi dla mnie trudności), ma do Ciebie małą prośbę - napisz w komentarzu, że wciąż jesteś z nami na blogu bym miał pewność, że przeczytasz odpowiedzi :)

    Uśmiechy!
    Orest

  7. Marek
    2010-03-03 o 8:33 am

    Heh, kilka dni temu rozmawiałem właśnie o tym z moim znajomym i zastanawialiśmy się nad etykietkami, o których wspominasz. Bo w przypadku naszych wspólnych i niewspólnych znajomych, kiedy porównywaliśmy czasy licealne, do obecnych, to właśnie Ci “lenie, nieuki i rozrabiaki” teraz osiągają sukcesy i robią naprawdę ciekawe rzeczy w swoim życiu!
    Jasne, że “to kim byliśmy parę lat temu czy jesteśmy dziś, nie oznacza (…) że tak zostanie nam do końca życia”! Jednak (niestety) wielu ludzi buduje swoją przyszłość na tym co było, a nie na tym co będzie i wtedy podchodzą z nastawieniem “kiedyś już próbowałem i nie udało mi się, więc teraz też mi nie wyjdzie”, lub, nawaiązując do tytułu “przecież jestem zbyt leniwy, za mało uczyłem się w szkole i rozrabiaka ze mnie, więc się do ‘tego’ nie nadaję”. A to przecież etykietki, które ktoś, gdzieś, kiedyś przyczepił i od nas zależy, czy będziemy w nie wierzyć i podporządkowywać swoje życie właśnie nim, czy może stwierdzimy - jeśli mam mieć jakieś etykietki, to tylko tak dobre i tak pozytywne, jakie tylko sami możemy sobie przypisać!
    Zamiast podcinać sobie skrzydła myślmy jak robić, aby jeszcze lepiej i jeszcze wyżej się wznieść dzięki nim!

    Słoneczności i wiosności ;)

  8. Orest Tabaka
    2010-03-03 o 12:17 pm

    Witaj Marku na blogu! :)

    Dziękuję, że podzieliłeś się swoim obserwacjami z nami, z którymi w pełni się zgadzam. Kiedyś słyszałem takie żartobliwe powiedzenie, że “piątkowi uczniowie pracują po kierownictwem czwórkowych, a czwórkowi dla trójkowych” ;)

    Uśmiechy!
    Orest

  9. C-C
    2010-03-03 o 1:39 pm

    Wciąż jestem z Wami…

  10. Aleksandra
    2010-03-03 o 1:50 pm

    Świetne artykuły ;-)
    A ten szczególnie wyjątkowy.

  11. Orest Tabaka
    2010-03-03 o 6:28 pm

    C-C:
    Zatem już odpowiadam :)

    Dla mnie takimi “trocinami” w szkole są np. nauka historii (jak historia uczy ludzie z historii niewiele się nie uczą), spora większość literatury, spora część materiału z geografii, z biologii itd. Np. na biologii przekazują budowę układu nerwowego, mięśniowego, pokarmowego… tylko moim zdaniem zamiast poznawać detale należałoby zacząć od ich funkcji i o sposobów dbania o nie. Zgodzisz się ze mną, że to przyda się większej ilości osób niż wiedza, że cukier zaczyna trawić się już w ustach a tłuszcze dopiero w jelicie?

    “Na czym się znają osoby, które zamiast poświęcania czasu na uczenie się szkolnych “trocin” robią inne rzeczy? Proszę o podanie konkretnych przykładów.”
    Na samych studiach miałem kilka osób, które studiowały informatykę dla zaliczeń, a w wolnym czasie zajmowały się śpiewaniem, fotografią czy tańcem ognia :) Wyobraź sobie, że gdyby odpuściły sobie one uczenie się niepotrzebnych rzeczy, a skupiły na swoich pasjach to byłyby zdecydowanie dalej niż są obecnie.
    A takimi dobitnymi przykładami są choćby Richard Branson (w wieku 16 lat darował sobie szkołę) czy Steve Jobs (darował sobie studia, a skupił się na uczeniu tego co chce, choćby wybierając kurs typografii).

    Co do mojej edukacji to odpuszczenie liceum czy jakiejkolwiek szkoły średniej było trudne, bo do 18 roku życia mamy obowiązek chodzenia do szkoły. Na studiach znalazłem się chroniąc przed wojskiem i naciskiem rodziców. A gdy zrozumiałem, że jeśli sam się nie będę uczył to nikt mi nie zapewni właściwej edukacji i że trwając dłużej na studiach tylko sobie szkodzę, powiedziałem “Dość!” i zakończyłem tę przygodę. Na moje sukcesy jeszcze się doczekasz, daj mi trochę czasu :)

    Czy wystarczająco odpowiedziałem na Twoje pytania?

    Witaj Aleksandro na blogu! :)
    Rozgość się i korzystaj. Pozostaw czasem komentarze ze swojej perspektywy, która jest pewnie inna niż moja :)

    Uśmiechy!
    Orest

  12. C-C
    2010-03-03 o 6:51 pm

    Czekam na Twoje przyszłe sukcesy, bo to będzie przykład dla innych, że wybierając alternatywną drogę też można dojść do sukcesu.
    Podajesz tylko dwa przykłady osób (na cały świat), którzy mimo zakończenia formalnej edukacji na bardzo niskim szczeblu odnieśli w życiu sukces.
    Co się dzieje z pozostałymi ludźmi, którzy wybrali alternatywną drogę (nie wierzę, że takich brakuje)?
    Skąd pewność (”Na moje sukcesy jeszcze się doczekasz”), że idąc tą drogą odniesiesz sukces?

  13. Orest Tabaka
    2010-03-03 o 7:49 pm

    C-C:
    Pewności nigdy nie ma, że odniosę, tak jak nie mają osoby, które przejdą dłuższą ścieżkę edukacyjną. I myślę, że to nie od edukacji formalnej zależy a od tego, czy ktoś ma głowę na karku i potrafi zrobić to co chce.

    Pytasz: “Co się dzieje z pozostałymi ludźmi, którzy wybrali alternatywną drogę (nie wierzę, że takich brakuje)?”
    Tak jak spora część formalnie wykształconych osób, tak i pewnie część tych z alternatywną drogą czasem nie wychodzi na ludzi czy nie osiąga sukcesów (według własnego kryterium). Natomiast te przykłady (może i tylko 2) pokazują, że wcale nie trzeba uczyć się “trocin” i marnować na nie czasu, aby w życiu spełnić się. Moim zdaniem im mniej czasu marnuje się na takie rzeczy tym więcej pozostaje na robienie tego co się lubi, tego co nam służy czy nas rozwija. Czyżbyś nie chciał się z tym zgodzić?

    Uśmiechy!
    Orest

  14. » Nauka to proces ciągły… nie kilkunastoletnia przygoda. - Orest Tabaka
    2010-03-04 o 7:51 pm

    […] Pomijam fakt, że w wielu wypadkach jest to wiedza małowartościowa - tzw. trociny. Tutaj z Czytelnikiem o pseudonimie C-C miałem krótką dyskusję w komentarzach odnośnie szkolnych “trocin” Ta mała ilość przydatnej wiedzy oraz brak odpowiednich […]

  15. martagrzoch
    2010-07-12 o 10:04 am

    Wierze w twoj sukces fakt nie trzeba sie uczyc tych trocin jesli ma sie jakies konkretne plany na przyszlosc i cos sie robi bo od nierobienia nic samo nic nie przyjdzie zycie nie polega tylko na wloczeniu sie i zabawach jestem ciekawa czym sie interesujesz i zajmujesz pozdrowienia trzymam kciuki

  16. Orest Tabaka
    2010-07-12 o 10:22 am

    Witaj Marta na blogu! :)

    O moich zainteresowaniach przeczytasz w zakładce “O mnie” (link na samej górze). W zasadzie mam trudność z odpowiedzią “na czym życie polega” - znam takich, którzy uparcie twierdzą, że polega na przeżyciu i wydaniu potomstwa, a nie na szukaniu szczęścia, znam takich, dla których jego jakość do ostatnich dni jest najważniejsza oraz takich, którzy mają misję. Ja jestem tym szukającym jakości, co można zrobić przy niewielkiej ilości pieniędzy, “włóczeniu” się i innych ciekawych aktywnościach i trochę z misją :)

    PS: Dzięki za trzymanie kciuków :)

    Uśmiechy!
    Orest

Chcesz coś dopowiedzieć? Wyraź to!