Orest Tabaka - kreatywnie i prosto o stylu życia i rozwoju własnym

Archive for March, 2010

Jak pielęgnować ciekawość i wyobraźnię?

2010-03-29, 2:07 pm

Podtytuł: Niepowodzenie jest opcją… ale strach nie!

NASA ma swoją zasade “Failure Is Not an Option” (”Niepowodzenie nie jest opcją”).
W skomplikowanych misjach kosmicznych każdy błąd może zakończyć się albo utratą wielu lat pracy albo śmiercią ludzi. Jednak w naszym życiu rzadko kiedy jesteśmy w sytuacjach, w których drobny błąd może mieć tragiczne skutki. Przeważnie takie błędy kończą się tylko złymi emocjami. A nie powinny! :)

Polecę Wam prezentację Jamesa Camerona - twórcy filmów Titanic i Avatar - z tegorocznej konferencji TED. Prezentacja pod tytułem “Before Avatar… a curious boy”, gdzie Cameron opowiada o tym jak rozwija i pielęgnuje swoją ciekawość i wyobraźnię. Prezentacja trwa 17 minut i jest w języku angielskim (można włączyć sobie polskie napisy):



(link: na stronie TED, na YouTube.com)

Przyznam, że chciałbym (gdy będę w jego wieku :) ) mieć taką ciekawość świata i wyobraźnię. Dzięki tej prezentacji możemy poznać sposoby na to jak pielęgnować tę naszą ciekawość oraz że niepowodzenie jest opcją, natomiast strach przed zrobieniem tego co wymyślimy opcją nie jest!

_____
PS: Jakiś czas temu słyszałem o zaleceniu (to chyba zalecenie Alberta Einsteina, lecz nie zdołałem dotrzeć do źródła), by dziennie przeznaczać co najmniej 15 minut na czytanie czy oglądanie o rzeczach czy branżach o których niewiele wiemy lub wcale. Takie pobudzanie umysłu znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera na starość. Większość prezentacji TED ma po ok. 18 minut i są na przeróżne tematy - zalecana dawka to 1 prezentacja na dzień :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Inspiracja, Talent Management | Komentarze (3)

Dla osób korzystających z Google Reader.

2010-03-25, 10:28 am

Od początku tej wersji bloga, ci z Was, którzy korzystają z czytnika Google Reader otrzymali informację na czytnik tylko o 4 postach, w tym wczorajszy:

    2010-01-18 - Czynności naturalne (fajniejsze niż nawyki).
    2010-01-29 - Optyka patrzenia (na rzeczywistość), 2/2.
    2010-03-11 - Okazje leżą na ziemi - lub trzeba je sobie stworzyć, cz. 1.
    2010-03-20 - Czy właściwie cenisz umiejętności innych?

Wygląda na to, że (z wydatną pomocą kilku kolegów, którym bardzo dziękuję!) rozwiązałem problem, który, jak się okazało, był po mojej stronie. Oto lista postów do których nie otrzymaliście linków (8 postów):

    2010-01 24 - Optyka patrzenia (na rzeczywistość), 1/2

    2010-02-04 - Maksymalizuj stawkę godzinową, a nie ilość pracy.

    2010-02-11 - To nie brak umiejętności czy wiedzy - to brak jaj.

    2010-02-19 - Rozwój własny wspierany sportem.

    2010-02-25 - Leń, nieuk, rozrabiaka? Jeszcze wyjdzie na ludzi.

    2010-03-04 - Nauka to proces ciągły, a nie kilkunastoletnia przygoda.

    2010-03-16 - Okazje leżą na ziemi - lub trzeba je sobie stworzyć, cz. 2.

    2010-03-20 - Czy jesteś tresowaną pchłą?

Przepraszam Was za to zamieszanie. Teraz już na bieżąco będę monitorował Google Readera i reagował natychmiast :)

Zachęcam Was do lektury tych postów oraz do udziału w dyskusjach.

Uśmiechy!
Orest

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Różne | Komentarze (4)

Czy właściwie cenisz umiejętności innych?

2010-03-24, 9:22 pm

Kilka tygodni temu pewien znajomy przyszedł do mnie z prośbą. Nie zaczął od niej a od pytania “czy mam czas?” :) Oczywiście, że mam - zawsze mam czas na ciekawe rzeczy :) Później padła propozycja: “Ty się znasz na komputerach, więc może mógłbyś mi przepisać trochę tekstu na komputer?”. Trochę mnie zaskoczył, także tym, że propozycja obejmowała zapłatę w postaci dwóch piw. Pomijam fakt, że nie piję piwa, więc z zapłaty nie miałby pożytku. Szybko w głowie zadałem sobie pytanie:

“Czy gdyby miał świadomość, że za godzinę swojej pracy mogę wziąć np. 20 czy 50 złotych (na wolnym rynku) to czy faktycznie poprosiłby mnie o taki banał czy może o coś poważniejszego?”

Nie chodzi o bycie primadonną, którą to nie wypada poprosić o drobnostki. Często spełniam różne drobne prośby. Mówimy tutaj o tym czy warto angażować osobę “dobrze znającą się na rzeczy” do zadania prostego/banalnego, które może wykonać np. kilkulatek czy też lepiej angażować ją wtedy, gdy sprawa wymaga odpowiednich, unikalnych umiejętności i wiedzy?

Spójrzmy na sytuację, w której (przykładowo) bardzo dobra, profesjonalna krawcowa, specjalizująca się w tworzeniu skomplikowanych sukien wieczorowych i balowych zostaje poproszona o uszycie rękawicy kuchennej albo fartuszka. Owszem może to zrobić - najpewniej to potrafi :) Wieść się rozniesie i przyjdzie kolejna osoba z prośbą… i kolejna… i jeszcze jedna. W efekcie krawcowa zamiast zajmować się tym co potrafi najlepiej, właściwie wykorzystywać swój potencjał oraz rozwijać się, marnuje go na fartuszki, które może uszyć prawie każdy, kto opanuje maszynę do szycia w stopniu podstawowym.

Czy teraz zwrócilibyście się z prośbą do takiej krawcowej o uszycie fartuszka, czy może wówczas, gdy zbliża Wam się poważna uroczystość i potrzebujecie wyjściowej kreacji?

Czy chcielibyście, aby ktoś Was co trochę prosił o wykonanie drobnostki gdy jesteście w stanie wykonać dużo bardziej odpowiednią do Waszych umiejętności prośbę?

W sytuacji, gdy sprawa jest wymagająca, a my nie mamy odpowiednich umiejętności czy wiedzy (nawet takiej, aby spróbować coś zaimprowizować) zawsze możemy odmówić słowami: “To zbyt zaawansowana sprawa, abym był w stanie Tobie w tym pomóc”.

Jeśli wciąż macie wątpliwość typu “A tam Orest… gadanie. Przecież to drobnostki, nie ma co robić afery”, to pozwólcie, że przytoczę pewną anegdotę (z pamięci) :)

Do fabryki zakupiono nowoczesną maszynę. Maszyna pracowała przez pewien czas po czym się zepsuła, tym samym unieruchomiła całą linię produkcyjną. Wzywani fachowcy nie byli w stanie naprawić maszyny - wszak była nowoczesna :) Kolejny wezwany fachowiec obejrzał maszynę, wyciągnął młotek i stuknął w maszynę tak, że maszyna ruszyła!

Uradowany dyrektor fabryki podziękował, po czym zapytał “ile się należy?”. Mechanik odpowiedział: “10000 złotych”. Zaskoczony dyrektor nie chciał zgodzić się na tak wysoką cenę za stuknięcie młotkiem. Poprosił o rachunek z wyszczególnieniem wykonanych prac. Na otrzymanym rachunku ujrzał:

Stuknięcie młotkiem:         1 złoty
Wiedza gdzie stuknąć:   9999 złotych
Razem: 10000 złotych

Dyrektor zreflektował się i zapłacił za wykonaną usługę :)

Tak więc miejmy świadomość, że to co dla nas wygląda na drobnostkę, banał, często mogło być okupione ciężką pracą, wieloma godzinami nauki. Przyznam się Wam, że dużo chętniej spełniam prośby, przy których wykorzystam swoje umiejętności niż prośby, przy których nie wykorzystam nawet 5% swoich umiejętności. A wiem, że nie tylko ja mam takie podejście w temacie marnowania możliwości i umiejętności innych.

Jak to u Was wygląda? Zapraszam do dyskusji :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Podejścia | Komentarze (19)

Czy jesteś tresowaną pchłą?

2010-03-20, 6:26 pm

Na początek obejrzyjcie ten filmik na YouTube - trwa tylko 1 minutę:


(link: http://youtube.com/watch?v=GlpjA-QgmQM)

Pokrótce: trening pcheł polega na tym, że stawia się nad nimi fizyczny sufit o który obijają się gdy tylko próbują wysoko skakać. Po 3 dniach takiego walenia głową w sufit pchły uczą się, że wyżej się nie da i wtedy można zabrać ten sufit (w filmiku zdjąć nakrętkę ze słoika). Tak nauczone pchły nie podskakują wyżej niż ten nieistniejący już sufit - nauczyły się, że wyżej się nie da i nawet nie próbują!!!

Pomyślmy teraz jak to się dzieje u nas - czy mamy w swojej głowie wyimaginowany sufit, który fizycznie nie istnieje, a który nas ogranicza? Ze smutkiem stwierdzam, że przez lata szkolna, rodzinna czy społeczna tresura robi swoje :(

Oto kilka podstawowych wyimaginowanych sufitów w naszym życiu:

    • nie wychylaj się, bo nie masz racji,
    • nie wychylaj się, bo co inni sobie o Tobie pomyślą,
    • bez studiów, dyplomu, układów nigdy niczego nie osiągniesz,
    • życie nie jest po to, aby być szczęśliwym i robić to co chcemy,
    • w tym kraju (w Polsce) nie ufaj ludziom, bo Cię oszukają,
    • w tym kraju nie można zarobić bez oszukiwania czy układów,
    • w tym kraju praca nie jest po to, aby ją lubić - jest po to, aby zarobić na chleb,
    • w tym kraju nie da się prowadzić biznesu - zniszczy nas US, konkurencja, inni “oni”,
    • jak coś jest za darmo to jest lipne lub chcą nas oszukać,
    • itd.

To kilka przykładów tresur, jakie zafundowano nam w latach naszego dzieciństwa, młodości i wczesnej dorosłości. I choć minęło wiele lat od tresury, znamy się w swoich dziedzina bardzo dobrze, mamy marzenia, chęci, pozytywnych ludzi wokół siebie, to wciąż trzymamy się na dystans od “nieistniejącego sufitu” i nawet nie próbujemy go przeskoczyć.

Proces “odtresowania” się warto zacząć od uświadomienia sobie, że taki wyimaginowany sufit mamy w swojej głowie oraz od realnego spojrzenia na świat i dostrzeżenia, że żyjemy w epoce możliwości :) To co dla naszych “treserów” było niemożliwe jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu, dziś jest możliwe. Choćby nowe zawody, które 10 lat temu nie istaniały, praca zdalna (przez internet), otwarcie granic czy coraz większe wydatki na rzeczy, które wcale nie są potrzebne do przeżycia (np. na gry na komórki, sauny, kursy tańca itd.).

Jeśli będziecie chcieli, to kiedyś napiszę więcej o “odtresowywaniu” :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Inspiracja, Talent Management | Komentarze (16)

Okazje leżą na ziemi - lub trzeba je sobie stworzyć, cz. 2.

2010-03-16, 4:14 pm

Kontynuując temat z poprzedniego postu dziś o kolejnej branży, w której odpowiednie postępowanie i działania pozwalają skorzystać z istniejących okazji na zaistnienie lub je sobie stworzyć :)

Fotografia reporterska

Ci z Was, którzy obserwują mnie na blipie mają okazję zobaczyć czasem zdjęcia, które wykonuję. Żadna rewelacja. Określam siebie jako amatora. Natomiast i w tej branży pojawiła się okazja, bym zaczął działać zawodowo. Jak w każdym mieście tak i w Legnicy różne rzeczy się dzieją. A to zdarzenia losowe w postaci wichury, która zmienia krajobraz legnickiego parku, a to jest jakaś impreza sportowa, a to ktoś przyjedzie ważny itd. W zasadzie co jakiś czas zdarza się coś, co chętnie zobaczyłaby miejscowa społeczność.

Czasem, gdy mam ochotę, zabieram aparat, aby podszkolić swoje umiejętności fotograficzne. Z niektórych takich wypadów miałem ciekawe zdjęcia, bardziej o wartości dokumentalnej niż artystycznej, ale zawsze to zdjęcia. W samej Legnicy jest kilka internetowych serwisów informacyjnych, a część z nich chętnie przyjmuje nadesłane zdjęcia i je publikuje u siebie. W ten sposób w sieci, w kilku miejscach, są zdjęcia mojego autorstwa. Choćby jeden z przykładów, gdzie akurat są podpisane - tutaj od 8 zdjęcia (niestety niektóre zostały zostały brzydko przepchane przez program Picasa)

Pojawiając się w takich miejscach łatwo poznać lokalne osoby z branży. Po kilku takich wydarzeniach ludzie znają się z widzenia, co jeszcze bardziej ułatwia rozmowy. Sam poznałem w ten sposób kilka osób. Wiem też, że jeśli kogoś nie będzie „na miejscu akcji”, a ja będę miał jakieś zdjęcia to mogę zawsze do nich wysłać :) A i między słowami usłyszałem, że jeśli bym chciał to mógłbym „dla nich” częściej robić zdjęcia :)
(uprzedzając pytania - nie skorzystałem z okazji, gdyż i to nie jest tym, czym chcę się zajmować na poważnie)

Jakiś czas temu również zauważyłem, że jeden z europosłów ma moje zdjęcia na swojej oficjalnej stronie www, z jednej z uroczystości, w której uczestniczył – sam mu je podsyłałem :)

Zatem kilka zaleceń oraz działań, jakie podjąłem, dla osób, które chcą związać się zawodowo z tą branżą:

    • należy brać aparat w dłoń i zjawiać się tam, gdzie coś się dzieje, gdzie można sfotografować coś, co ludzie chcą zobaczyć,

    • warto także dlatego, że w takich miejscach pojawiają się również inne osoby z lokalnych mediów, co ułatwia ich poznanie (lokalnie, bo lokalnie, ale dobre i to na początek),

    • nie trzeba być mistrzem fotografii. Patrząc na kilku moich znajomych fotografów oraz innych legnickich, mam świadomość, jak daleko w tyle jestem z umiejętnościami fotograficznymi. Jednak w fotografii reporterskie i dokumentalnej mniejszą rolę odgrywa aparat – posiadam zdecydowanie lepsze zdjęcia z niektórych wydarzeń, choć dysponuję aparatem i obiektywem kilka klas niżej,

    • mając zdjęcia nawet niezamówione (nikt nam nie zlecał wykonania ich) możemy przesłać mailem paczkę kilku wybranych wraz z krótkim opisem do wybranych lokalnych serwisów informacyjnych lub na “Kontakt TVN24″. W takich serwisach z braku własnych bardzo chętnie publikują cudze. Warto też zadbać o to, aby były opisane naszym nazwiskiem – to pomoże budować nasze portfolio i budować markę.

Ostatnio również czytałem artykuł w Press o tym, jak często agencje korzystają z młodych fotografów. W ten sposób obniżają jakość zdjęć, z drugiej strony ułatwiają wejście w branże młodym, bez doświadczenia i bez drogiego sprzętu. Korzystajcie z tego :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Talent Management | Komentarze (7)