Orest Tabaka - kreatywnie i prosto o stylu życia i rozwoju własnym

Archive for April, 2010

Najważniejsi są ci, co zostali…

2010-04-17, 6:09 pm

Jeszcze obracając się wokół ostatniego wydarzenia (katastrofy prezydenckiego samolotu) chciałbym wspomnieć o pewnym podejściu. Tak krótko, jako bodziec do refleksji, do zmiany tłumnego (podjudzanego przez media) podejścia przeżywania śmierci zwłaszcza tych osób, których tak naprawdę nie znaliśmy osobiście, na własne podejście.

Nie jest ono tylko moje, bo słuchając relacji i komentarzy różnych duchownych, aktorów, publicystów czy polityków można było je wyłapać pośród innych tłumnych głosów.

Sedno to: szkoda, że ludzie umarli, zginęli - podziękujmy im za to co zrobili za swojego życia i zajmijmy się swoim życiem. My możemy coś jeszcze zrobić, dojść do pewnych przemyśleń, zmienić się. Im życia nikt nie zwróci, oni już nic nie mogą. Dla niewierzących: ich już niema, nie ma ich charakteru, bystrości, wiedzy, poczucia humoru - to znikło z chwilą śmierci. Dla wierzących: Bóg, Stwórca się nimi zajął, zaopiekował, a my tu na ziemi już nic dla nich! nie możemy zrobić.

“Najważniejsi są ci, co zostali…” - to zdanie dziś wyłapałem, to ono najlepiej oddaje to podejście :) Dopowiadając: … bo my możemy jeszcze coś zrobić, a ci co umarli już nie.

Cieszę się, że ten żałobny nastrój w mediach się kończy i wśród ludzi przygasa. Podziękowaliśmy tym, którym było za co podziękować i czas wrócić do własnego życia, najlepiej choć trochę go ulepszając :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Podejścia | Komentarze (11)

Psy szczekają, karawana idzie dalej…

2010-04-11, 1:17 pm

Szczerze? Lubię obserwować zachowania ludzi w takich nietypowych sytuacjach, jak np. wczorajsza katastrofa samolotu. Każdą takie niecodzienne zdarzenie, poruszenie narodu, traktuję jako doskonały materiał do przyglądania się ludziom. I tak też było 5 lat temu podczas śmierci Papieża Jana Pawła II. Oglądałem wtedy długimi godzinami programy informacyjne, uważnie słuchałem tego co ludzie mówią, co deklarują na przyszłość, jak się zachowują. Wykluło się wówczas tzw. pokolenie JP2 (pokolenie Jana Pawła 2), które miało być dobre, życzliwe dla siebie każdego dnia, zastanowić się nad życiem i żyć według nauk JP2. I co? I po 5 latach ze świecą szukać resztek, które, po tym jakże pięknym pokoleniu, zostały ;)

Wczorajszy dzień spędziłem również na śledzeniu informacji, reakcji, zachowań ludzi i deklaracji po śmierci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i innych. Jakie są moje reakcje i emocje to tutaj nieistotne.

Natomiast padło i wczoraj i dziś (i pewnie w najbliższych dniach) wiele deklaracji od polityków czy zwykłych ludzi. Teoretycznie od wczoraj znikły podziały partyjne, życie nabrało innego sensu, jesteśmy dla siebie życzliwsi, zjednoczeni, widzimy dobro w innych itd. Deklarujemy zastanowienie się nad swoimi wyborami, deklarujemy, że nasze życie już nie będzie wyglądać jak kiedyś, że nie ma prawicy i lewicy, że przecież Prezydent i inni wysoką rangą urzędnicy byli przecież dla nas dobrzy. Pokolenie LK (pokolenie Lecha Kaczyńskiego)?

Niestety historia uczy, że ludzie z historii się nie uczą i że za rok po tym pokoleniu LK zostanie tyle co po pokoleniu JP2. Władza w kraju formalnie już została zastąpiona, więc karawana idzie dalej. Szczekanie psów jeszcze słychać. Już niedługo znów usłyszymy o podziałach, że lewica to a prawica to, że oni są źli i głupi i niech pójdą w cholerę. Po tych deklaracjach moja wyobraźnia nasuwa mi na myśl, że teraz jak najszybciej zmienią ordynację wyborczą na okręgi jednomandatowe gdzie będę głosował na człowieka X, a nie na kogoś z partii Y, że nie będzie dyscypliny partyjnej (przecież nie ma podziałów) i każdy poseł będzie głosował według własnego uznania i tego co deklarował swoim wyborcom, że do TV wpadną po to, aby powiedzieć co robią i zapytać społeczeństwo co my chcemy (przecież byli na służbie, służą nam), a nie kłócić się kto ma racje, że społeczeństwo będzie doceniać pracę polityków, mówić o nich dobrze póki żyją, wspierać ich w pracy. Ach te moje oczekiwania wobec ludzi i wiara w słowa… ;)

Szkoda, że znów niewiele ludzie nauczą się z tego co wczoraj się wydarzyło, że znów rzucą górnolotne słowa i deklaracje z których za jakiś czas nic nie zostanie. Stąd mam dla Was propozycję, jeśli chcecie wykorzystać do czegoś dobrego tę sytuację, abyście w tych dniach uważnie siebie, swoje myśli, potrzebny i pomysły na siebie obserwowali. Macie refleksje, przemyślenia, chęci zmian? Spiszcie je na czystą, ładną kartkę, uzupełniajcie w najbliższych dniach a później co miesiąc, co kwartał zaglądajcie na nią i porównujcie jak się ma Wasze zachowanie do tego co deklarowaliście. Przynajmniej będzie z tego wydarzenia większy pożytek niż tylko emocje, żal, smutek (szczery czy nie szczery to już inna sprawa) i ładnie brzmiące deklaracje.

Niech karawana idzie dalej - szczekać dla szczekania nie ma po co.

PS: To nie post o tym czy słusznie zginęli czy nie, czy dobrze, że jest żałoba czy nie. To post o tym jak my zachowujemy się w takich sytuacjach.

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Podejścia | Komentarze (39)

Czy w Twoim towarzystwie trzeba “zważać na słowa”?

2010-04-07, 11:41 am

Lubię precyzyjną komunikację. Gdy coś piszę lub mówię to staram się dobierać słowa i budować zdania tak, aby przekazywały dokładnie to co czuję czy chcę powiedzieć. I na to jak my się wypowiadamy mamy wpływ. Natomiast często nie mamy żadnego wpływu na to jak wypowiadają się inni. Możemy prosić o doprecyzowanie, o uściślenie, o wyjaśnienie co ktoś miał na myśli. I polecam korzystać z tego typu pytań “Co dokładnie chcesz powiedzieć?”, “Co to (słowo/termin) znaczy dla Ciebie?” itd., gdy jest to potrzebne do dogadania się.

Jako, że lubuję się w rozwiązaniach, które podnoszą naszą skuteczność (np. umiejętność precyzyjnego wypowiadania się) tak też staram się nabywać takie podejścia, które pozwalają mi dobrze żyć z osobami, które nie znają takich rozwiązań (nie umieją precyzyjnie wypowiadać się).

“Kurwa”, “pierdol się”, “pojebało cię” i inne twory…

Od dawna zastanawia mnie to jak wiele jeszcze osób potrafi obrażać się na takie słowa :) Ich mnogość w ustach wielu osób sprawiła, że się zdewaluowały, że mają całkiem inne, słabsze znaczenie. Ta “kurwa” to zwykły przecinek, chwila na złapanie oddechu. “Pierdol się” to zwrot, który znaczy to samo co “Nie zgadzam się z Tobą” lub “Daj mi spokój”, a “Pojebało cię” to “Źle to robisz” lub “Jesteś w błędzie”.
Oczywiście staram się przebywać wśród osób, które precyzyjniej umieją wyrazić to co chcą powiedzieć, lecz i z osobami, którzy nadużywają wyżej wypisanych słów również potrafię się dogadać, bez obrażania się… nawet gdy są to słowa kierowane do mnie! (choć i tu nie jestem bez winy) :)

Głupi, gruby, okularnik, kaleka, debil, kretyn… istna dziecinada

Kolejna porcja słów, których znaczenie mocno zdewaluowało się. Jak dobrze sobie przypominam, to obojętność na nie wyrobiłem sobie już jako dzieciak, gdy dookoła fruwały one w moim otoczeniu. Dzieci są często kategoryczne w swoich ocenach - wiele z nich posługuje się takimi zwrotami będąc już dorosłymi osobami. Politycy to debile, szefowie to grubasy w gabinetach, błyskotliwi ludzie w okularach to okularnicy itd.
Ktoś jest głupi czy może tylko głupio się zachował? Czy jeśli jesteś osobą otyłą, to można w Twoim towarzystwie powiedzieć o “turlaniu grubasów”? Jeśli nie masz włosów mówić o “łysych”? A gdy niepełnosprawny to o “kalekach na wózku”?

Polityka, religia, pieniądze… grząski teren

To obszary w których wiele osób nie radzi sobie w rozmowie, a każde słowo może być zupełnie inaczej odebrane niż sobie tego życzy druga strona. O tym jak rozmawiać na takie tematy napiszę w następnym poście. Niektórzy z Was prosili mnie o to w korespondencji, więc nie ma co czekać.

Relacje damsko-męskie

To również pole do wielu nieporozumień. Choćby takie “zawsze” czy “nigdy” - “zawsze się spóźniasz”, “nigdy nie mówisz mi …”. Przeważnie staram się dowiedzieć czy takie “zawsze” dotyczy wszystkich wyczynów czy tylko zeszłotygodniowego ;)

Czy na koleżeński zwrot “chciał(a)bym się z Tobą przespać” reagujesz gniewem czy może odpowiadasz z uśmiechem “Są powody dla których jesteś tylko kolegą/koleżanką”? :)

To przeważnie jest dość proste w kontaktach z bliskimi znajomymi, również na poziomie koleżeńskim. Schodki zaczynają się przy świeżo poznanych osobach. Taka niewrażliwość na niektóre słowa czy zwroty przydaje się, choćby ze względu na grupę jurnych młodzieńców, którzy dla odwagi zagadują na ulicy ładne dziewczyny i proponują seks :)

Dla precyzji jeszcze raz - na swoją precyzję wyrażania się i na dbałość o dobór słów mamy wpływ. Na precyzję i dbałość innych mamy niewielki lub żaden. Zachęcam do wyrabiania w sobie umiejętności sprawnego komunikowania się, a także do wbudowania takiego marginesu na niektóre słowa innych. To nam pozwala dokładnie powiedzieć to co chcemy, a i nie psuć sobie nastroju słowami innych :)

___
PS: Są sytuacje, gdy do nas mówi się precyzyjnie, a my odbieramy to całkiem inaczej - polecam przeczytać o tym w poście Alexa “Z jaką rozdzielczością odbierasz przekaz werbalny”

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Komunikacja, Podejścia | Komentarze (20)

Czy Twoje życzenia są szczere?

2010-04-03, 9:52 am

O tym jak wiele życzeń w okresie Świąt Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy przelewa się przez internet czy komórki wiemy wszyscy. W tym okresie masowo ludzie rozsyłają sobie życzenia w różnej formie. Są to wierszyki SMSem, obrazki, animacje, e-kartki. Pytanie, czy faktycznie życzymy komuś to co wysyłamy w tych życzeniach?

Nie chcielibyście niezależnie od dnia żyć spokojnie, zdrowo, szczęśliwie, mieć czas na różne sprawy, dla innych osób - robić to co chcecie? :)
Zdaję sobie sprawę, że niektórzy muszą mieć powód, najlepiej w postaci święta, aby na dzień czy kilka zmienić swoje postępowanie, stan ducha (również w Walentynki, Dzień Kobiet, Święto Zmarłych, Sylwester).

Natomiast chciałbym Was zostawić z pytaniami i zachęcić do refleksji, nim roześlecie setki życzeń i rozpoczniecie świętowanie:

Czy życzenia, które rozsyłam znajomym czy rodzinie, w postaci wyklepanych regułek, wierszyków, gotowych e-kartek są szczere? Czy faktycznie chcę, aby druga osoba miała takie święta (i życie) jak w tych życzeniach?

Czy może jednak rozsyłam te życzenia, abym to ja się poczuł dobrze, bo tak wypada, bo przecież “coś” trzeba wysłać?

Każdego dnia życzę Wam, i to niezależnie od rodzaju świąt, abyście każdego dnia dokładali starań, by spędzić go tak jak chcecie, z osobami z którymi chcecie - po swojemu. Jeśli nie macie ochoty gotować godzinami, a później objadać się przez 2 dni - to odpuśćcie to sobie. Nie zapraszajcie tych, których obawiacie się, że skrytykują “pustkę na stole”. Natomiast spędźcie go z tymi, którzy zamierzają spędzić go odpowiedni dla Was sposób. Wyjdźcie na spacer, wyjedźcie tam gdzie chcecie. I to nie tylko w święta, lecz w każdy inny pospolity dzień :)

___
PS: Sam popełniałem, jeszcze niedawno, ten błąd rozsyłając setki e-kartek. I nic nie ratuje to, że byłem na niej ja i sam ją wykonałem.

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Inspiracja | Komentarze (3)