Szczerze? Lubię obserwować zachowania ludzi w takich nietypowych sytuacjach, jak np. wczorajsza katastrofa samolotu. Każdą takie niecodzienne zdarzenie, poruszenie narodu, traktuję jako doskonały materiał do przyglądania się ludziom. I tak też było 5 lat temu podczas śmierci Papieża Jana Pawła II. Oglądałem wtedy długimi godzinami programy informacyjne, uważnie słuchałem tego co ludzie mówią, co deklarują na przyszłość, jak się zachowują. Wykluło się wówczas tzw. pokolenie JP2 (pokolenie Jana Pawła 2), które miało być dobre, życzliwe dla siebie każdego dnia, zastanowić się nad życiem i żyć według nauk JP2. I co? I po 5 latach ze świecą szukać resztek, które, po tym jakże pięknym pokoleniu, zostały
Wczorajszy dzień spędziłem również na śledzeniu informacji, reakcji, zachowań ludzi i deklaracji po śmierci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i innych. Jakie są moje reakcje i emocje to tutaj nieistotne.
Natomiast padło i wczoraj i dziś (i pewnie w najbliższych dniach) wiele deklaracji od polityków czy zwykłych ludzi. Teoretycznie od wczoraj znikły podziały partyjne, życie nabrało innego sensu, jesteśmy dla siebie życzliwsi, zjednoczeni, widzimy dobro w innych itd. Deklarujemy zastanowienie się nad swoimi wyborami, deklarujemy, że nasze życie już nie będzie wyglądać jak kiedyś, że nie ma prawicy i lewicy, że przecież Prezydent i inni wysoką rangą urzędnicy byli przecież dla nas dobrzy. Pokolenie LK (pokolenie Lecha Kaczyńskiego)?
Niestety historia uczy, że ludzie z historii się nie uczą i że za rok po tym pokoleniu LK zostanie tyle co po pokoleniu JP2. Władza w kraju formalnie już została zastąpiona, więc karawana idzie dalej. Szczekanie psów jeszcze słychać. Już niedługo znów usłyszymy o podziałach, że lewica to a prawica to, że oni są źli i głupi i niech pójdą w cholerę. Po tych deklaracjach moja wyobraźnia nasuwa mi na myśl, że teraz jak najszybciej zmienią ordynację wyborczą na okręgi jednomandatowe gdzie będę głosował na człowieka X, a nie na kogoś z partii Y, że nie będzie dyscypliny partyjnej (przecież nie ma podziałów) i każdy poseł będzie głosował według własnego uznania i tego co deklarował swoim wyborcom, że do TV wpadną po to, aby powiedzieć co robią i zapytać społeczeństwo co my chcemy (przecież byli na służbie, służą nam), a nie kłócić się kto ma racje, że społeczeństwo będzie doceniać pracę polityków, mówić o nich dobrze póki żyją, wspierać ich w pracy. Ach te moje oczekiwania wobec ludzi i wiara w słowa…
Szkoda, że znów niewiele ludzie nauczą się z tego co wczoraj się wydarzyło, że znów rzucą górnolotne słowa i deklaracje z których za jakiś czas nic nie zostanie. Stąd mam dla Was propozycję, jeśli chcecie wykorzystać do czegoś dobrego tę sytuację, abyście w tych dniach uważnie siebie, swoje myśli, potrzebny i pomysły na siebie obserwowali. Macie refleksje, przemyślenia, chęci zmian? Spiszcie je na czystą, ładną kartkę, uzupełniajcie w najbliższych dniach a później co miesiąc, co kwartał zaglądajcie na nią i porównujcie jak się ma Wasze zachowanie do tego co deklarowaliście. Przynajmniej będzie z tego wydarzenia większy pożytek niż tylko emocje, żal, smutek (szczery czy nie szczery to już inna sprawa) i ładnie brzmiące deklaracje.
Niech karawana idzie dalej - szczekać dla szczekania nie ma po co.
PS: To nie post o tym czy słusznie zginęli czy nie, czy dobrze, że jest żałoba czy nie. To post o tym jak my zachowujemy się w takich sytuacjach.