Czy w Twoim towarzystwie trzeba “zważać na słowa”?
2010-04-07, 11:41 amLubię precyzyjną komunikację. Gdy coś piszę lub mówię to staram się dobierać słowa i budować zdania tak, aby przekazywały dokładnie to co czuję czy chcę powiedzieć. I na to jak my się wypowiadamy mamy wpływ. Natomiast często nie mamy żadnego wpływu na to jak wypowiadają się inni. Możemy prosić o doprecyzowanie, o uściślenie, o wyjaśnienie co ktoś miał na myśli. I polecam korzystać z tego typu pytań “Co dokładnie chcesz powiedzieć?”, “Co to (słowo/termin) znaczy dla Ciebie?” itd., gdy jest to potrzebne do dogadania się.
Jako, że lubuję się w rozwiązaniach, które podnoszą naszą skuteczność (np. umiejętność precyzyjnego wypowiadania się) tak też staram się nabywać takie podejścia, które pozwalają mi dobrze żyć z osobami, które nie znają takich rozwiązań (nie umieją precyzyjnie wypowiadać się).
“Kurwa”, “pierdol się”, “pojebało cię” i inne twory…
Od dawna zastanawia mnie to jak wiele jeszcze osób potrafi obrażać się na takie słowa
Ich mnogość w ustach wielu osób sprawiła, że się zdewaluowały, że mają całkiem inne, słabsze znaczenie. Ta “kurwa” to zwykły przecinek, chwila na złapanie oddechu. “Pierdol się” to zwrot, który znaczy to samo co “Nie zgadzam się z Tobą” lub “Daj mi spokój”, a “Pojebało cię” to “Źle to robisz” lub “Jesteś w błędzie”.
Oczywiście staram się przebywać wśród osób, które precyzyjniej umieją wyrazić to co chcą powiedzieć, lecz i z osobami, którzy nadużywają wyżej wypisanych słów również potrafię się dogadać, bez obrażania się… nawet gdy są to słowa kierowane do mnie! (choć i tu nie jestem bez winy)
Głupi, gruby, okularnik, kaleka, debil, kretyn… istna dziecinada
Kolejna porcja słów, których znaczenie mocno zdewaluowało się. Jak dobrze sobie przypominam, to obojętność na nie wyrobiłem sobie już jako dzieciak, gdy dookoła fruwały one w moim otoczeniu. Dzieci są często kategoryczne w swoich ocenach - wiele z nich posługuje się takimi zwrotami będąc już dorosłymi osobami. Politycy to debile, szefowie to grubasy w gabinetach, błyskotliwi ludzie w okularach to okularnicy itd.
Ktoś jest głupi czy może tylko głupio się zachował? Czy jeśli jesteś osobą otyłą, to można w Twoim towarzystwie powiedzieć o “turlaniu grubasów”? Jeśli nie masz włosów mówić o “łysych”? A gdy niepełnosprawny to o “kalekach na wózku”?
Polityka, religia, pieniądze… grząski teren
To obszary w których wiele osób nie radzi sobie w rozmowie, a każde słowo może być zupełnie inaczej odebrane niż sobie tego życzy druga strona. O tym jak rozmawiać na takie tematy napiszę w następnym poście. Niektórzy z Was prosili mnie o to w korespondencji, więc nie ma co czekać.
Relacje damsko-męskie
To również pole do wielu nieporozumień. Choćby takie “zawsze” czy “nigdy” - “zawsze się spóźniasz”, “nigdy nie mówisz mi …”. Przeważnie staram się dowiedzieć czy takie “zawsze” dotyczy wszystkich wyczynów czy tylko zeszłotygodniowego
Czy na koleżeński zwrot “chciał(a)bym się z Tobą przespać” reagujesz gniewem czy może odpowiadasz z uśmiechem “Są powody dla których jesteś tylko kolegą/koleżanką”?
To przeważnie jest dość proste w kontaktach z bliskimi znajomymi, również na poziomie koleżeńskim. Schodki zaczynają się przy świeżo poznanych osobach. Taka niewrażliwość na niektóre słowa czy zwroty przydaje się, choćby ze względu na grupę jurnych młodzieńców, którzy dla odwagi zagadują na ulicy ładne dziewczyny i proponują seks
Dla precyzji jeszcze raz - na swoją precyzję wyrażania się i na dbałość o dobór słów mamy wpływ. Na precyzję i dbałość innych mamy niewielki lub żaden. Zachęcam do wyrabiania w sobie umiejętności sprawnego komunikowania się, a także do wbudowania takiego marginesu na niektóre słowa innych. To nam pozwala dokładnie powiedzieć to co chcemy, a i nie psuć sobie nastroju słowami innych
___
PS: Są sytuacje, gdy do nas mówi się precyzyjnie, a my odbieramy to całkiem inaczej - polecam przeczytać o tym w poście Alexa “Z jaką rozdzielczością odbierasz przekaz werbalny”





Jan Tabaka
Arkadiusz Recław
Klapki Kubota
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Łukasz Swojak
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
Radek Białek
ks. Piotr Pawlukiewicz
Psychologia Biznesu
Jeśli chcesz rozpowszechniać, kopiować rzeczy z tej strony, to pamiętaj,
2010-04-08 o 12:30 pm
Najgorzej z polityką kiedy spotykają się socjaliści z kapitalistami próbują się nawzajem przekonywać, zbijać argumenty to trwa w nieskończoność, a i tak każdy z nich w pewnym sensie ma rację w tym co mówi. Czekam na następny post
2010-04-08 o 10:28 pm
Pamiętam, że jeszcze w szkole - gdy ktoś nie potrafił rozwiązać jakiegoś zadania, lub zrozumieć tematu, mówił po prostu, że to jest głupie. Trzeba przyznać, że to droga na łatwiznę i wcale nie rozwija - zadania pozostawały nie rozwiązane..:)
2010-04-09 o 6:18 am
@wojciechdudziak: Opisane przez Ciebie zjawisko (”to głupie” w stosunku do czegoś trudnego) spotykam również wśród dorosłych i - wydawałoby się - rozsądnych ludzi.
2010-04-09 o 11:19 am
Mateusz:
Witaj na blogu!
W polityce (religii czy ekonomii/gospodarce) najczęściej to różnica poglądów… choć nawet przez sam zły dobór słów potrafią się obrażać i kłócić. O tym w następnym poście napiszę.
Wojtek:
Te same “głupie” zadania pod koniec semestru przestają być “głupie”, bo nagle okazuje się, że człowiek potrafi je rozwiązać - w kilka tygodni czy dni nauczył się to co potrzebował
TesTeq:
Również witaj na blogu!
Potwierdzam niestety Twoje obserwacje. A przecież jest tyle innych, fajniejszych zachowań, które warto przejąć od dzieci.
Uśmiechy!
Orest
2010-04-09 o 2:18 pm
Hej Orest, witam po trochę dłuższej przerwie
Jeszcze jedno co nasuwa mi się na klawiaturę, to zwroty zaczerpnięte z internetu… ostatnio popularne “ale urwał”, “beka” itp. z czasem przestają śmieszyć, lecz niektórzy chyba tego nie dostrzegają, lub już tak się przyzwyczaili do używania tych słów że nie mogą przestać.
Niestety masz tu całkowitą rację. Co do wulgaryzmów to wydaje mi się że z pokolenia na pokolenia jest coraz gorzej, ale całe szczęście niektórzy z tego wyrastają…
Poza tym tematyka rozmów też zazwyczaj jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Ostatnio zauważyłem że jeśli nie masz kogoś z kim mógłbyś porozmawiać na ciekawsze tematy, to zwykle temat kończy się o tym ile ktoś wypił w weekend, albo o pogodzie lub podobnych bzdetach. Jeśli miałbyś czas mógłbyś naskrobać coś właśnie o rozmowach z ludźmi z którym nie mamy zbyt wiele wspólnych tematów, byłbym bardzo wdzięczny
Pozdrawiam
bento
2010-04-09 o 11:44 pm
@bento
“wydaje mi się że z pokolenia na pokolenia jest coraz gorzej”
“tematyka rozmów też zazwyczaj jest poniżej jakiegokolwiek poziomu”
Widzisz co chcesz widzieć.
2010-04-10 o 1:24 am
Bento:
Witaj ponownie
Też mnie zaskakują te twory pseudoprzeklaństwa. Chociaż takie “jedwabiście” jest całkiem pomysłowe
To o braku tematów do rozmów to niestety prawda. Tzn. tematy są, lecz są to często imprezy, piłka, plotki i co się dzieje na FB/NK (trochę uogólniam). Kilka osób mówiło mi, że z tym jest tragicznie w UK, dlatego też młodzi ludzie z Polski dość słabo integrują się z wyspiarzami - właśnie przez brak ciekawszych tematów do rozmów. U nas jeszcze nie jest tak źle. Obserwuję takie rozwarstwienie - z wieloma osobami nie pogadasz, lecz jest mocna, choć mała grupka z którymi można porozmawiać na naprawdę wiele tematów i to bardzo merytorycznie. O tym kiedyś napiszę.
Paweł:
Ja bym tego nie chciał widzieć. Przebywanie wśród ambitnych i bystrych ludzi sprawia, że niedostrzegamy tej jakże licznej grupy ludzi, z którymi nie pogadasz na ambitniejsze tematy
Uśmiechy!
Orest
2010-04-11 o 7:29 pm
Pytanie główne postu: Czy w Twoim towarzystwie trzeba “zważać na słowa”?
Tak, w moim towarzystwie trzeba zwracać uwagę na słowa.
Nie akceptuję wulgarności i zwracam uwagę, jeśli ktoś przeklina. A gdy to nie pomaga - zmieniam towarzystwo. Nie akceptuję “metkowania” ludzi i oceny w epitetach typu “głupi”, “grubas” etc. To wyraz szacunku lub jego braku. Mogę wybierać towarzystwo - na świecie jest wystarczająco dużo ludzi, bym mogła kontaktować się z tymi, z którymi chcę i z którymi sposób komunikacji jest taki, który mi odpowiada.
Czy potrafie rozmawiać z osobami używającymi wulgaryzmów itd? Tak, ale to inna kwestia.
To, ze potrafię sama używać wulgarnych słów, nie oznacza, ze mam to robić. To, że potrafię komunikować się z rożnymi osobami, także tymi używającymi wulgaryzmów jako przecinków - nie oznacza, ze muszę to robić. Mogę wybierać. I to mnie cieszy.
Ewa
2010-04-11 o 8:47 pm
Ewo:
A o tej “obojętności” na niektóre słowa pisze w kontekście sytuacji, w których z kimś niejako musimy coś załatwić, komunikować się a nie mamy wpływu na używane przez nich słowa. Wtedy umiejętność nieobrażania się na “pedały”, “kaleki” pozwala omówić sprawę zorganizowania parady równości czy zasadności tworzenia miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych blisko wejść.
Czyli wygląda to u nas podobnie. Mamy wybór z kim przebywamy i lubię z niego korzystać
Uśmiechy!
Orest
2010-04-11 o 8:59 pm
No cóż, można powiedzieć, że głupota czy prostactwo (nie mylić z brakiem wykształcenia) to szczególne formy kalectwa…
Ewa
2010-04-18 o 10:46 pm
@Ewa W
“Nie akceptuję wulgarności i zwracam uwagę, jeśli ktoś przeklina. A gdy to nie pomaga - zmieniam towarzystwo.”
Ja za to myślę, że język służy do przekazywania myśli i uczuć, a czy ktoś robi to za pomocą wulgaryzmu, czy nie, to już styl przekazu. Liczy się to co przekazujemy, jakie emocje, jakie myśli dajemy drugiemu człowiekowi.
Jeżeli segreguje się ludzi na podstawie tego, czy używają wulgaryzmów, czy nie wydaje mi się co najmniej groteskowym zjawiskiem. Wulgaryzm to wulgaryzm, a obraza drugiej osoby to obraza drugiej osoby. Nie wolno łączyć. Ludzie używają wulgaryzmów często właśnie w takim celu (obraza) to nie znaczy, że w samym przekleństwie tkwi coś złego - służy on tylko jako narzędzie.
Chciałbym wrócić tutaj do sytuacji z Twojego bloga. Zastanów się proszę, czy jesteś pewna, że użyłem “nieetycznych metod komunikacji” jak to określiłaś czy po prostu sama to tak nazwałaś. Czy etyczne za to jest skompromitowanie drugiego człowieka na blogu publicznie, nie dając mu szansy na jakiekolwiek wyjaśnienia pisząc, że “Twoje komentarze tutaj nie będą się już pojawiać”. Nie jestem kimś, kto natarczywie komentuje wpisy blogowicza, który sobie tego nie życzy i nie komentowałbym, gdyby taką sugestię mi dano, ale wypada doprowadzić dyskusję do końca i dać szansę wyjaśnienia.
Jedyne co zauważyłem za to po Twoim poście, to to, że mój wulgaryzm był tylko pretekstem do usunięcia mnie ze społeczności komentującej blog. Zważając na wcześniejsze, nie do końca uprzejme odpowiedzi kierowane emocjami dochodzę do wniosku, że choć nie używasz wulgaryzmów, to nie znaczy, że Twoja komunikacja w komentarzach jest “super, ok, kultura na 100%”.
Wracając do osób używających wulgaryzmów to lubię powracać do takich osób jak Eldo, O.S.T.R. i inni, którzy w swojej sztuce używają wielu wulgaryzmów i bardzo dobrze, Ewo, że nie wszyscy ludzie mają takie podejście jak Ty, bo tak wspaniali artyści zostaliby kompletnie zepchnięci na margines społeczy jako “chamy, bez kultury, nieetyczny przekaz w muzyce”. I tak już dziś istnieje 101 stereotypów o tej formie szuki.
Przykro mi, że muszę “kończyć” tematy na innym blogu i dla osób czytających to może wydawać się wyrwane z kontekstu, ale piszę to publicznie, a nie prywatnie właśnie dlatego, aby pociągnąć społeczne podejście do wulgaryzmów.
Reansumując chciałbym jeszcze raz podkreślić, że wulgaryzm nic sam w sobie nie znaczy, a jedynie jest narzędziem, więc to czy ktoś używa często wulgaryzmów, czy rzadziej nie powinno stanowić większej różnicy dla ludzi, którzy zwracają uwagę na rzeczy istotne w komunikacji, czyli treść przekazywanych uczuć/myśli, a nie formę (nie mówiąc już skreślaniu ludzi, bo raz czy dwa użyli przekleństwa - parodia).
Pozdrawiam.
2010-04-22 o 12:45 am
Paweł Kuriata,
napisałeś:
“Ja za to myślę, że język służy do przekazywania myśli i uczuć, a czy ktoś robi to za pomocą wulgaryzmu, czy nie, to już styl przekazu. Liczy się to co przekazujemy, jakie emocje, jakie myśli dajemy drugiemu człowiekowi.”
Oczywiście masz prawo do swojego zdania. Ja uważam, że język polski jest na tyle bogaty, że daje możliwość wyrażania emocji w różny sposób, także bez używania wulgaryzmów.
Co do “skompromitowanie drugiego człowieka na blogu publicznie” - między skompromitowaniem a podziękowaniem za dalsze komentarze z wyjaśnieniem - jest różnica.
Masz oczywiście prawo do własnej oceny sytuacji. podobnie jak każdy właściciel bloga (i nie tylko bloga) ma prawo do stosowania określonych zasad.
Co do Twojej oceny, że był to pretekst - ja nie muszę szukać pretekstów, żeby z kimś nie wchodzić w dialog.
Co do przenoszenia dyskusji z jednego blogu na drugi - Twój wybór i akceptacja właściciela tego blogu. Ja jednak dalej tej dyskusji toczyc tutaj nie będę z szacunku dla Czytelników tego miejsca.
Pozdrawiam, Ewa
2010-04-22 o 2:01 am
Paweł Kuriata,
mam jeszcze prośbę: jeśli już cytujesz, to cytuj, a nie wpisuj w cudzysłów tego, czego nie napisałam. Piszesz powyżej w swoim tutaj komentarzu: “Czy jesteś pewna, że użyłem “nieetycznych metod komunikacji” jak to określiłaś czy po prostu sama to tak nazwałaś”.
Ja tak tego nie określiłam. Napisałam o użyciu przez Ciebie (cytuję) “pośredniej komunikacji w obraźliwy sposób, jaki np. zaprezentowałeś w przedostatnim komentarzu (ostatni akapit).” , a dalej, że “stosujesz tego typu nieetyczne chwyty retoryczne”.
Co do moich - jak to określiłeś - “nie do końca uprzejmych odpowiedzi kierowanych emocjami” - przeczytaj raz jeszcze moje odpowiedzi. Nie ma w nich nic nieuprzejmego. Na swoją wypowiedź mam wpływ. Na to, jak to interpretujesz i jakie własne emocje nakładasz - wpływu już nie mam.
Do Wszystkich przy tej okazji:
To dość powszechny błąd w komunikacji - gdy nie czytamy tego, co jest napisane, ale automatycznie przepuszczamy tekst przez własne filtry wewnętrzne i zamiast czytać- interpretujemy. Wówczas reagujemy nie na tekst, a na własną interpretację i odbieramy własne emocje a nie emocje piszącego. W ten sposób zupełnie nienacechowane emocjonalnie zwroty np. “co dokładnie masz na myśli”, “czy naprawdę to chciałeś powiedzieć”, “Twój wybór”, “masz prawo mieć inne zdanie” itp można odbierać jako nieuprzejme, niegrzeczne, lekceważące etc. A są to tylko stwierdzenia, pytania. One same w sobie nie mają nacechowania emocjonalnego ani wartościującego. Na temat sposobu, w jaki odbieramy komunikaty kilka ciekawych postów już napisano w polskiej blogosferze, więc nie będę powielać tematu.
Orest - przepraszam za dalekie odejście od wątku Twojego postu.
Pozdrawiam raz jeszcze, Ewa
2010-04-22 o 2:19 am
Ewa:
Wasza rozmowa wpasowuje się w temat postu - jest o odbiorze słów drugiej osoby. I to na w oparciu i realną, zaistniałą sytuację.
Nie musisz przepraszać. Nie masz za co
Uśmiechy!
Orest
2010-04-22 o 3:53 pm
Ze względu na to, że nie chcesz ciągnąć tematu zacytuję jedno:
:) 
“Ja jednak dalej tej dyskusji toczyc tutaj nie będę z szacunku dla Czytelników tego miejsca.”
Rozmowa nt. wulgaryzmów w komunikacji na podstawie zaistniałej sytuacji na Twoim blogu to naprawdę okazanie braku szacunku dla Czytelników bloga Oresta. Pewnie wiele osób po przeczytanie tego czuje się obrażonych.
2010-04-22 o 7:52 pm
Paweł:
Jeśli Ewa nie chce dalej kontynuować to, proszę, zgódź się z tym.
2010-04-22 o 9:47 pm
Zgodziłem Oreście, dlatego odpisalem krótko i nie dyskutowałem dalej.
Pozdrawiam.
2010-04-22 o 10:58 pm
Paweł Kuriata,
Nie jest dobrą praktyką w komunikacji wyrywanie zdań z kontekstu i interpretowanie ich zgodnie z własnym założonym celem. Przy tej okazji pokazujesz Pawle (np. w ostatnim komentarzu) w jaki sposób prowadzisz dyskusje (owa retoryka)…
Po raz kolejny wobec mnie stosujesz retorykę, która nie jest ok.
Zwracam więc uwagę Twoją i Czytelników, że moja wypowiedź zamieszczona powyżej brzmi: “Co do przenoszenia dyskusji z jednego blogu na drugi - Twój wybór i akceptacja właściciela tego blogu. Ja jednak dalej tej dyskusji toczyć tutaj nie będę z szacunku dla Czytelników tego miejsca.”
Zatem mowa o temacie przenoszenia dyskusji z jednego blogu na drugi i przyczyn zablokowania Twoich komentarzy na moim blogu. Nie zaś - jak sugerujesz - dyskusji o wulgaryzmach.
To wymagało komentarza.
Ewa
2010-06-05 o 12:09 pm
[…] Po wielu rozmowach z innymi, po obserwacjach oraz na własnym przykładzie widzę, że osobom, które mają całkiem spory dystans do siebie żyje się dużo przyjemniej W zasadzie to taka pochodna tematu, który już poruszaliśmy (Czy w Twoim towarzystwie trzeba “zważać na słowa”?). […]
2010-06-13 o 11:45 am
[…] trzeba niezwykle uważnie pilnować tego co mówimy o drugiej osobie czy nadmierna wrażliwość na niektóre słowa. Postawa „wiem lepiej” (rzadko takie osoby liczą się ze zdaniem innych) a także bycie osobą […]
2011-03-02 o 7:27 pm
[…] Jak to się ma do naszych relacji? W “relacjach z automatem” (które to staram się budować) mogę tylko wcisnąć gaz i niczym się nie przejmuję. Niczym, czyli tym, że ktoś mnie źle odbierze, że się obrazi, krzywo spojrzy, będzie zmieszany, że jakiegoś drażliwego tematu lub tabu nie wypada mi poruszać przy tej osobie. Żadnego zbytniego pilnowania się o czym rozmawiać i jak dobierać słowa (pisałem o zważaniu na słowa). […]