Psy szczekają, karawana idzie dalej…
2010-04-11, 1:17 pmSzczerze? Lubię obserwować zachowania ludzi w takich nietypowych sytuacjach, jak np. wczorajsza katastrofa samolotu. Każdą takie niecodzienne zdarzenie, poruszenie narodu, traktuję jako doskonały materiał do przyglądania się ludziom. I tak też było 5 lat temu podczas śmierci Papieża Jana Pawła II. Oglądałem wtedy długimi godzinami programy informacyjne, uważnie słuchałem tego co ludzie mówią, co deklarują na przyszłość, jak się zachowują. Wykluło się wówczas tzw. pokolenie JP2 (pokolenie Jana Pawła 2), które miało być dobre, życzliwe dla siebie każdego dnia, zastanowić się nad życiem i żyć według nauk JP2. I co? I po 5 latach ze świecą szukać resztek, które, po tym jakże pięknym pokoleniu, zostały
Wczorajszy dzień spędziłem również na śledzeniu informacji, reakcji, zachowań ludzi i deklaracji po śmierci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i innych. Jakie są moje reakcje i emocje to tutaj nieistotne.
Natomiast padło i wczoraj i dziś (i pewnie w najbliższych dniach) wiele deklaracji od polityków czy zwykłych ludzi. Teoretycznie od wczoraj znikły podziały partyjne, życie nabrało innego sensu, jesteśmy dla siebie życzliwsi, zjednoczeni, widzimy dobro w innych itd. Deklarujemy zastanowienie się nad swoimi wyborami, deklarujemy, że nasze życie już nie będzie wyglądać jak kiedyś, że nie ma prawicy i lewicy, że przecież Prezydent i inni wysoką rangą urzędnicy byli przecież dla nas dobrzy. Pokolenie LK (pokolenie Lecha Kaczyńskiego)?
Niestety historia uczy, że ludzie z historii się nie uczą i że za rok po tym pokoleniu LK zostanie tyle co po pokoleniu JP2. Władza w kraju formalnie już została zastąpiona, więc karawana idzie dalej. Szczekanie psów jeszcze słychać. Już niedługo znów usłyszymy o podziałach, że lewica to a prawica to, że oni są źli i głupi i niech pójdą w cholerę. Po tych deklaracjach moja wyobraźnia nasuwa mi na myśl, że teraz jak najszybciej zmienią ordynację wyborczą na okręgi jednomandatowe gdzie będę głosował na człowieka X, a nie na kogoś z partii Y, że nie będzie dyscypliny partyjnej (przecież nie ma podziałów) i każdy poseł będzie głosował według własnego uznania i tego co deklarował swoim wyborcom, że do TV wpadną po to, aby powiedzieć co robią i zapytać społeczeństwo co my chcemy (przecież byli na służbie, służą nam), a nie kłócić się kto ma racje, że społeczeństwo będzie doceniać pracę polityków, mówić o nich dobrze póki żyją, wspierać ich w pracy. Ach te moje oczekiwania wobec ludzi i wiara w słowa…
Szkoda, że znów niewiele ludzie nauczą się z tego co wczoraj się wydarzyło, że znów rzucą górnolotne słowa i deklaracje z których za jakiś czas nic nie zostanie. Stąd mam dla Was propozycję, jeśli chcecie wykorzystać do czegoś dobrego tę sytuację, abyście w tych dniach uważnie siebie, swoje myśli, potrzebny i pomysły na siebie obserwowali. Macie refleksje, przemyślenia, chęci zmian? Spiszcie je na czystą, ładną kartkę, uzupełniajcie w najbliższych dniach a później co miesiąc, co kwartał zaglądajcie na nią i porównujcie jak się ma Wasze zachowanie do tego co deklarowaliście. Przynajmniej będzie z tego wydarzenia większy pożytek niż tylko emocje, żal, smutek (szczery czy nie szczery to już inna sprawa) i ładnie brzmiące deklaracje.
Niech karawana idzie dalej - szczekać dla szczekania nie ma po co.
PS: To nie post o tym czy słusznie zginęli czy nie, czy dobrze, że jest żałoba czy nie. To post o tym jak my zachowujemy się w takich sytuacjach.
Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!





Jan Tabaka
Arkadiusz Recław
Klapki Kubota
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Łukasz Swojak
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
Radek Białek
ks. Piotr Pawlukiewicz
Psychologia Biznesu
Jeśli chcesz rozpowszechniać, kopiować rzeczy z tej strony, to pamiętaj,
2010-04-11 o 1:51 pm
Żałuję, że dziś weszłam na Twój blog. Już chyba tutaj nie zajrzę.
2010-04-11 o 2:26 pm
Ladyel:
Dlaczego żałujesz?
2010-04-11 o 4:16 pm
Też mi się nie podobał ten post, Orest. Aż przykro mi o tym pisać i nie chcę, żeby nasza znajomość (co prawda online, ale jednak) na tym ucierpiała, ale przykro było to czytać.
Odebrałem to tak, jakbyś stał ponad Narodem, obserwując te “masy” zachowujące się tak, a nie inaczej, słabe, niepotrafiące się zmienić. I jak widzę ten tytuł posta “psy szczekają, karawana jedzie dalej”, a patrzę na telewizor co się teraz dzieje w Warszawie… po prostu chyba lepiej pomilczeć.
Może ze mną jest coś nie tak, ale nie uważam, żeby ten post był dobry. Choć pewnie w kręgach “rozwoju osobistego” nie powinno się mówić o tym, że coś jest dobre, czy złe, a tylko, że coś przynosi wartość dodaną, zwiększa efektywność itd. itd. itd.
2010-04-11 o 5:52 pm
Witam,
bardzo dawno tu nie zaglądałam.
Chciałabym się odnieść jakoś do tego wszystkiego. Rzeczywiście Bardzo smutne jest to, co się stało. Na pewno budzi emocje i skłania do refleksji; niestety chyba jeszcze smutniejsze jest to, że nie zmieni to naszych postaw. Mam podobne odczucia jak Orest: poprzeżywamy, pododajemy kilka mitów o niesamowitych zbieżnościach dat, liczb i miejsc, a potem ktokolwiek nie zajmie ich miejsca - też oberwie, że źle rządzi, bo w końcu dobrze się mówi tylko o tych co odeszli.
Fakt, nie interesowałam się wcześniej polityką na tyle, żeby śledzić wszystko co robi prezydent; teraz to wszystko jest podkreślane i powtarzane wiele razy, w związku z czym para prezydencka rzeczywiście budzi wielką sympatię (i tutaj Oreście myślę, że partia polityczna naprawdę nie ma znaczenia - po prostu jako ludzie) i jest to piękne i wzruszające.
Szacunek się należy ale w deklaracje też nie wierzę.
Droga Ladyel, nasuwa mi się pytanie:
Prawda w oczy kole, czy po prostu masz dosyć słuchania/czytania wszędzie o tym samym i “boisz się otworzyć lodówkę”?
Pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie!
Aga
ps. Polska podniesie się po każdym upadku i tragedii. Jesteśmy w tym naprawdę dobrzy. Mówię to bez złośliwości.
2010-04-11 o 5:55 pm
Prawda. Prawica i lewica muszą istnieć, bo wtedy demokracja traciłaby sens. Podziały muszą być, żeby odbywały się wybory
2010-04-11 o 7:07 pm
Łukasz:
Również patrzyłem w telewizor i mój odbiór w kontekście “Psy szczekają, karawana idzie dalej” jest inny. Nie było szczekania. Bardzo podobało mi się to, że ludzie bili brawa (w milczeniu) - interpretuję to jako podziękowanie za to co zrobił, za całokształt. I to jest ładne.
Mnie uderza to, że pada tyle deklaracji, zapewnień, że teraz będzie inaczej, że…, że…. i że…. I to jest to szczekanie, które niczemu nie służy. Milczenie, żałoba, oddawanie szacunku rozumiem i jest OK. Rzucanie słów na wiatr i deklarowanie zmian, gdy prawie na pewno nic się nie zmieni jest co najmniej zbyteczne. JP2 pokazało, że po pięknych słowach nic się nie zmieniło. A można coś w sobie zmienić, jeśli chcemy i dobrze to zrobimy. I o tym jest post.
PS: A nasza znajomość, z mojej strony, jest niezagrożona. Nawet jeśli masz inne zdanie w tym temacie
Aga:
Nie oczekuję zmian ze względu na to czy inne wydarzenie. Mnie boli jak wiele osób robi deklaracje czy dzieli się różnymi refleksjami z których nic nie wyniknie w długim terminie. A to dobra chwila na to, aby pewne rzeczy przemyśleć i aby zostały z nami na przyszłość.
Co do dokonań Prezydenta, to jest ta jedna z tych obserwacji - tak był krytykowany, wyśmiewany, obrażany, a dziś doceniany za X, Y i Z oraz dużo mówi się o tym, że był sympatycznym człowiekiem, że naród go kochał. To jest ta lekcja dla mnie, abym doceniał ludzi za to za co mogę jeszcze za ich życia, a nie dopiero jak umrą.
Maju:
Mogą. Można wybierać osobę X, która chce zrobić to i to, a nie partię i jej program.
Witaj na blogu!
Nie muszą
Uśmiechy!
Orest
2010-04-11 o 9:26 pm
Według mnie szacunek wobec tragedii w wymiarze indywidualnym, osobistym rodzin, a także szacunek wobec tragedii w wymiarze państwowym wymaga powściągliwości. Na tym etapie ani zbyteczny patos, ani szczegółowe analizy, ani wróżby na przyszłość nie sa szczególnie na miejscu.
Cisza i wewnętrzna refleksja to coś, z czym warto zostac chocby przez kilka pierwszych dni.
Pozdrawiam wszystkich,
Ewa
2010-04-11 o 10:26 pm
Spisanie deklaracji na kartce - dobry pomysł. Ale nie byłbym dla ludzi aż tak krytyczny. Ludzie, kiedy czują że otwiera się dla nich nowy rozdział, lubią składać różne obietnice. Sobie i innym. Tak dzieje się choćby wtedy, gdy nadchodzi nowy rok. Dla polityków, którzy w tym wypadku stracili swoich kolegów, jest to wydarzenie, które miało na nich duży wpływ, które było dla nich wstrząsem. I dla nich otwiera się nowy rozdział, stąd różne dekleracje, które moim zdaniem składane sa szczerze, wypływaja z ich wnętrza. Strata tylu bliskich współpracowników, nieraz przyjaciół, to naprawdę ich poruszyło. Wszyscy chcielibyśmy świata bez podziałów, bez ciągłych kłótni, chcielibyśmy zgody w kluczowych sprawach. Ale tam, gdzie ściera się ze sobą tyle sprzecznych interesów, a tak jest w świecie polityki, nie jest łatwo tego dokonać. Dlatego większości takich deklaracji nie uda się wcielić w życie. Ale nie nazywałbym tego szczekaniem. Co najwyżej pobożnymi życzeniami. Natomiast jeśli chodzi o życzenia w sferze czysto ludzkiej, by być po prostu lepszym człowiekiem - trzymam kciuki, by choć części osób to się udało.
2010-04-11 o 10:46 pm
Ewo:
Zgadzam się z Tobą, że zbyteczny patos i analizu są nie na miejscu. Natomiast (taka to specyfika) takie sytuacje wyzwalają różne emocje (podbudzane przez media), a emocje mają taką właściwość wyciągania prawdziwości z człowieka. Jeśli już robimy jakieś deklaracje, a wiele osób zrobiło, to niech one przełożą się na przyszłość, a nie znikną wraz z końcem żałoby.
Strzelec:

Witaj na blogu!
Zgodzę się z Tobą, że wiele osób to poruszyło, że otwiera się nowy rozdział… szkoda, że tak jak po JP2, tak i teraz najpewniej się on zamknie i będzie tak jak przed 10.04.2010r., tylko bez kilkudziesięciu osób. Zgodzisz się ze mną, że skoro są to życzenia pobożne, to nie ma sensu ich rzucać na wiatr?
Również trzymam kciuki za to, że jeśli ktoś zadeklarował jakąś poprawę siebie, aby wcielił ją w życie. A ten post jest po to, aby pomóc tego dokonać.
Uśmiechy!
Orest
2010-04-11 o 10:53 pm
Orest,
To oczywiście tylko moje zdanie.
emocje, tak silne jak te, indywidualne i zbiorowe, nie sprzyjają przemyślanym deklaracjom. To raczej deklaracje woli niż samego działania, stąd póki co - lepsza powściągliwość niż egzekwowanie czy rozliczanie.
2010-04-11 o 11:03 pm
Nareszcie jakieś mądre słowa! Bardzo dziękuję za ten post, bo już miałam obawy, że tylko ja w tym wszystkim nie biorę udziału… Pamiętam dobrze, całe to poruszanie po śmierci Jana Pawła II, bardzo przypomina to, co dzieje się teraz. Masz absolutną rację, że to wszystko to słowa bez pokrycia. A najbardziej denerwuje mnie to, że bardzo wielu Polaków nie lubiła, tak po prostu go nie lubiła i naśmiewała się z jego wzrostu czy reklamówki, a teraz nagle każdy pisze, jaka to wielka strata, jakim to on nie był świetnym politykiem i czlowiekiem itd. Ja rozumiem, że nie mówi się źle o zmarłych, ale chyba nie trzeba od razu peanów na jego cześć pisać.
2010-04-11 o 11:14 pm
Orest -witam
Tak, rzucanie słów na wiatr nie ma sensu. Tak, ludzie powinni brać odpowiedzialność za to co mówią. Natomiast dalej zgodziłbym się z tym, co Ewa W napisała.
2010-04-11 o 11:16 pm
CYTUJĘ CIĘ OREST: “Szczerze? Lubię obserwować zachowania ludzi w takich nietypowych sytuacjach, jak np. wczorajsza katastrofa samolotu. Każdą takie niecodzienne zdarzenie, poruszenie narodu, traktuję jako doskonały materiał do przyglądania się ludziom.”
A TERAZ MÓJ KOMENTARZ:
DRAMAT CZŁOWIEKU, DRAMAT, CZY TY MASZ JAKIEŚ LUDZKIE ODRUCHY??? ZACZYNAM W TO WĄTPIĆ. To by było na tyle… do Ciebie
OD SIEBIE: Zginął mój Prezydent, którego szanowałem, zginęła jego żona, zginęło całe naczelne dowództwo polskiej armii, zginęli księża, przedstawiciele rodzin katyńskich, posłowie, senatorowie, zginął ostatni Prezydent na uchodźctwie Ryszard Kaczorowski, zginęli członkowie załogi. Ich zwęglone ciała porozrzyucane były w promieniu kilkuset metrów a ty piepszysz o obserwacjach zachowań. Zalosne stary , zalosne….
2010-04-11 o 11:51 pm
Ladyel
napisałeś: “Żałuję, że dziś weszłam na Twój blog. Już chyba tutaj nie zajrzę.” Podpisuję się pod tym również i ja…
2010-04-11 o 11:52 pm
Ewa:
Nie namawiałbym do pamiętania o swoich deklaracjach gdyby powstały w oparciu o emocje w protestującym tłumie, gdzie ludzie ze spokojnych potrafią przerodzić się w huliganów. Natomiast śmierć, tragedie dostarczają często dobrych przemyśleń… a z tego można i czasem warto skorzystać na przyszłość. Choćby takich o których dziś pisał Alex.
Kejt:
Witaj na blogu!
Widzę to podobnie, choć nie tak emocjonalnie jak Ty. Mnie raczej smuci fakt, że wiele lekcji, które ludzie o swoim zachowaniu mogłoby wyciągnąć w tych dniach, nie wyciągnie i że znów będą śmiać się z innych, póki oni żyją, a mówić dobrze tylko po ich śmierci.
Strzelec:
Cieszę się, że w tej części się zgadzamy
Jacenty:
Wybacz, że Cię zawiodłem i nie okazałem ludzkich odruchów w pierwszym akapicie. Jeśli chcesz znać jak ja to odebrałem, to zapytaj. Celowo w tym poście nie pisałem o moich reakcjach czy emocjach, bo post nie jest o tym.
Uśmiechy!
Orest
2010-04-12 o 12:04 am
Orest,
ja nie pisałam o emocjach protestującego tłumu, ale o silnych emocjach wynikających z dojmującej tragedii, zarówno w ujęciu indywidualnego jak i zbiorowego przeżywania.
Przemyślenia to jedno, deklaracje zmian - to drugie.
W moim odczuciu przy takiej tragedii trzeba dać ludziom czas na własne przezywanie, na własne refleksje. A deklaracje traktować jak napisałam wyżej - jako akty woli zmiany, a nie coś, z czego punkt po punkcie z kartka papieru potem mają się rozliczać.
Śmierć i żałoba wymagają taktu, delikatności, ciszy - tego w brakuje mi w Twoim poście.
Poza wszystkim, z całym szacunkiem, ale jesteś jeszcze bardzo młodym człowiekiem i nie miałeś okazji doświadczyć czy towarzyszyć wielu tego typu wydarzeniom, więc nie powinieneś pisać z taka znajomością rzeczy i pewnością “Szkoda, że znów niewiele ludzie nauczą się z tego co wczoraj się wydarzyło, że znów rzucą górnolotne słowa i deklaracje z których za jakiś czas nic nie zostanie. ” - bo tego nie wiesz. Nikt z nas tego nie wie. Zalecam powściągliwość:-)
Pozdrawiam, Ewa
2010-04-12 o 12:47 am
Orest to co napisales bylo zalosne! wstyd za takiego polaka.
2010-04-12 o 2:00 am
Orest - słuszne spostrzeżenia, dobra analiza, napisałeś prawdę.
Ale za wcześnie.
Gdybyś poczekał z tym postem chociaż tydzień, albo do pogrzebu - odbiór byłby inny. Bo teraz potrzeba wyciszenia, choćby z szacunku dla zmarłych. Dlatego “nie ma podziałów” - za kilka tygodni będą znowu, a za rok będą jeszcze większe. Ale dziś - dziś jest czas refleksji.
Tak więc za treść jak najbardziej masz plusa (choć - między nami - Ameryki nie odkryłeś, przypadek “Pokolenia JP2″ został już wielokrotnie opisany w wielu miejscach). Ale z pewnym ogólnym wyczuciem to Ci, niestety, nie wyszło.
@wszyscy krytykujący Autora w ostrych słowach: wyluzujcie, idźcie się pomodlić za zmarłych, ochłońcie, wróćcie tu za jakiś czas - to zrozumiecie.
2010-04-12 o 8:07 am
Witam wszystkich,
Ja jeszcze w odniesieniu do tekstu postu i do kontrowersji czy zarzutów skierowanych do Oresta:
czytam ten tekst i zastanawiam się, dlaczego - oprócz tego, że za wcześnie (co słusznie zauważyła McCichy) - ten tekst Oresta aż tak “zazgrzytał”, że pojawiły się takie mocne komentarze w stylu “żałuję ze tu weszłam”, wstyd za takiego polaka (nawiasem mówiąc wstyd też pisać Polak z małej litery) itd.
To niezręczności, w tym językowe i w wyrażaniu myśli (forma), jakich dopuścił się Orest, a nie złe intencje czy obojętność - mam do tego przekonanie.
- fatalnie brzmiący tytuł w kontekście tylu trumien, żalu i bólu po stracie - tam gdzie karawany rzeczywiście jeżdżą, to powiedzenie nie brzmi dobrze, razi - można to było napisać inaczej. Szczekania w odniesieniu do deklaracji pozytywnych zmian też jest niestosowne.
- brak na początku tekstu informacji o tym, że Orestowi nie jest obojętne to, co się stało, czyli pokazanie współczującej postawy, empatii (czasem nie należy tego pomijać…) - być moze chciał sie wyróżnić, bo na około wszyscy piszą o żalu, być może chciał szybciej przejść do tematu - szkoda
- złe sformułowanie pierwszego akapitu: “Lubię obserwować zachowania ludzi w takich nietypowych sytuacjach, jak np. wczorajsza katastrofa samolotu” - to może być odczytane jako “sprawia mi przyjemność” i to bardzo zmienia przekaz, bo jeśli czytelnik właśnie dosłownie (a ma prawo) to odczyta, to dochodzi do wniosku, ze Orestowi sprawia przyjemność patrzenie na zachowania ludzie obliczu katastrof, a jak pójdzie dalej 9emocje temu sprzyjają) - to dojdzie do tego, ze Orest na śmierć ludzi i tragedie patrzy jak na obiekt zimnej analizy. A tak przecież nie jest. To tylko źle dobrane słowa.
Gdyby napisał np.: “Taka tragedia skłania mnie do wielu refleksji, m. in. do takiej, co zostanie z dzisiejszych deklaracji”… to nikt by nie miał takich odczuc i nie posądzał oresta o brak serca.
To jest dla Oresta i dla wszystkich lekcja, jak czasem bardzo trzeba uważać, na to, co i jak mówimy czy piszemy - nie to, co chcemy powiedzieć, ale to, co rzeczywiście mówimy - według słów a nie intencji.
Nie ma wiec powodu odżegnywać Oresta od czci i wiary. Jest sens analizy błędów Oresta, by samemu ich nie powtórzyć przy innej okazji.
Pozdrawiam i życzę Wszystkim dobrego i spokojnego, pełnego ciepła i życzliwej tolerancji dnia.
Ewa
2010-04-12 o 8:10 am
Wybaczcie wyżej literówki, to z pospiechu, zaraz biegnę do pracy, a chciałam to napisać na początek nowego dnia..
Ewa W
2010-04-12 o 8:51 am
Orest,
Człowiek po takich wydarzeniach jest w szoku i postanawia sobie zmiany, czy one są trwałe czy nie to zależy od niego samego indywidualnie. Jesli my sami coś postanowimy i tego dotrzymamy to jest to 1 osoba zmieniona na lepsze oby takich było więcej.
Raziła mnie Twoja postawa obserwatora tych wydarzeń. Jesli nie chcałeś pisać o własnych emocjach to Ok. Ale dlaczego napisałeś to z pozycji obserwatora? Nie podoba mi się ten post.
Dla mnie jest to ragedia wielu osób i bez względu na to czy będzie ona miała, wpływ na póżniejsze życie polityczne czy nie, pozostaję w stosunku do niej z szacunkiem.
Monika
2010-04-12 o 11:36 am
Ewa:
Wróćmy do tego co napisałem w poście:
“…abyście w tych dniach uważnie siebie, swoje myśli, potrzebny i pomysły na siebie obserwowali. Macie refleksje, przemyślenia, chęci zmian? Spiszcie je na czystą, ładną kartkę, uzupełniajcie w najbliższych dniach a później co miesiąc, co kwartał zaglądajcie na nią i porównujcie jak się ma Wasze zachowanie do tego co deklarowaliście.”
Tak więc mamy dwie rzeczy:
- jeśli ktoś ma refleksje to warto spisać… jeśli nie ma, to nigdzie nie napisałem, aby na siłę ich szukać,
- uzupełnianie w najbliższych dniach pozwoli dojrzeć niektórym refleksjom, a zaglądanie i porównywanie pozwoli przypomnieć sobie o tych refleksjach i wprowadzić korekty. Nic nie ma o tym, aby odhaczać punkt po punkcie i się rozliczać.
Życzyłbym sobie mieć więcej lat, bo najpewniej niezależnie od tego co mówię i piszę wyższy wiek zmieniłby odbiór tych słów. A że nie mam wpływu na swój wiek (choć tutaj jak z winem, mijający czas mi służy
) to musi zostać jak jest - jestem młody i opieram się na tym co sam zaobserwowałem, usłyszałem czy przeczytałem od mądrzejszych ode mnie głów.
Eliinna:
Witaj na blogu!
Co tu jest żałosnego? I co tu do rzeczy ma bycie Polakiem czy nie?
MrCichy:
Dzięki! Powiem Tobie, że i tak poczekałem z tym postem ponad 20 godzin. Z tymże napisałem o tym jak już wiele osób zrobiło deklaracje. Gdybym napisał zaraz po katastrofie, to żeby ludzie tak pochopnie nie rzucali deklaracji, a raczej siebie tylko obserwowali (to w kontekście rozwoju własnego - tak jak i w poście nic nie piszę o sposobie oddawania szacunku zmarłym).
Ewa:
Dziękuję za tą analizę jak to ktoś mógł odebrać. Niektóre rzeczy zrobiłem celowo, aby “wsadzić kij w mrowisko” i zachęcić do zastanowienia się nad swoim sposobem przeżywania tragedii. Ta ogólnie rozlana żałoba sprawia, że dajemy się wciągnąć w przeżywanie (jakie z nas samo by nie wyszło) i puste słowa.
Również życzę spokojnego dnia
Monika:
Nikomu nie każę się zmieniać, pod wpływem tej sytuacji - jeśli ktoś chce, ktoś coś deklaruje to podpowiedziałem co można zrobić, aby z tego coś wyszło a nie się zmarnowało… jak z JP2.
Nikomu też nie odbieram prawa do uszanowania tej sytuacji czy wyrażania żalu i smutku po utracie. Jako chłodny obserwator chciałem tylko pokazać, że w tych emocjach nie widzimy własnego postępowania. Czy to dobre czy złe to już każdy sam sobie oceni.
Uśmiechy!
Orest
2010-04-12 o 12:09 pm
Twój post sprawił mi większą przykrość niż komentarze internatowych trolli na masowych portalach… “Psy szczekają”… posługując się Twoim językiem, powiedziałabym, że to Ty teraz szczekasz, Oreście. Rezygnuję z dalszej dyskusji z Tobą, ponieważ i tak jest mi bardzo ciężko w obecnej sytuacji…
2010-04-12 o 12:15 pm
Witam
Temat kontrowersyjny, jednak pozwolę sobie stanąć w obronie autora, który mnie, jako Polki, którą śmieć prezydenta dotknęła wewnętrznie, nie uraził. Dlaczego? Dlatego, że w żaden sposób nie obraził żadnej osobistości, któa zginęła w tej katastrofie. Jako wnikliwy obserwator ludzkich zachowań dostrzegł pewną “prawidłowość”, nawiązując także do śmierci JPII. Właściwie odbierając tekst, a mam nadzieję, że mnie się to udało, widzę zwrócenie uwagi na zbędną “paplanine” ludzi w obliczu tej tragedii. Może powinniśmy bardziej w sobie to przeżyć i dopiero z perspektywą czasową, gdy emocje opadną, składać “deklaracje” przed samym sobą, a najlepiej nic nie mówić, tylko pokazać czynem. Może faktycznie niepotrzebnie, tak wcześnie Oreście podjąłeś się tego tematu i stąd taka emocjonalna interpretacja. I żeby wszytsko było jasne, nie oceniam Oresta, żadnej osoby, która się wypowiedziała tutaj w komentarzu, szanuję każdego emocje i słowa. Ale może właśnie w kontekście tegoo dramatu, powinniśmy z większym szacunkiem i zrozumieniem wypowiadać się o innych ludziach i do nich? Nie róbmy z bloga, areny dla wzajemnej jałowej batalii słownej.
Serdecznie pozdrawiam i życzę wewnętrznego wyciszenia,
Polka
2010-04-12 o 6:33 pm
Agata:
OK!
Gabka:
Witaj po przerwie
Dziękuję Tobie za Twój odbiór tekstu. Co to tego czy za wcześnie… myślę, że przez niektórych ten tekst (tak napisany) nie byłby mile widziany nawet za miesiąc czy rok. Pisząc go w łagodniejszy sposób raczej dotarłbym do tych osób. Mam już przykłady dwóch osób publicznych, które wypowiadały się już po napisaniu mojego postu a mówiły dość podobne rzeczy, z tymże w łagodniejszy sposób. I co? I żadnego oburzenia nie było, co dostarcza kolejnych ciekawych obserwacji o ludziach
Uśmiechy!
Orest
2010-04-12 o 7:16 pm
Intencje Twoje były prawdopodobnie dobre, jednak tym razem wyraz i przekaz były w nieodpowiedniej formie do wydarzeń. Nieadekwatne do sytuacji. Coz Orest nikt nie jest doskonały.
Pozdrawiam
Monika
2010-04-12 o 10:50 pm
“Przynajmniej będzie z tego wydarzenia większy pożytek niż tylko emocje, żal, smutek”
To zdanie utwierdziło mnie w fakcie, że post nie był na miejscu. Nie rozumiem jak można czerpać jakiekolwiek korzyści z katastrofy. Można tylko zreflektować się jakim głupim się było,kiedy oceniało się kogoś tylko pod wpływem innych, bo wszyscy się śmiali. Może należy się po prostu zmienić, tak od teraz bez afiszowania. Czy Ty Oreście zmieniłeś się po śmierci JP II? Skoro opisujesz tę tendencję musisz być w jednej z dwóch grup, tej która się zmieniła lub tej która szybko zapomniała. Przecież też jesteś człowiekiem więc i Ciebie to dotyczy. Zastanów się nad tym.
2010-04-13 o 12:19 pm
Witaj Paoul na blogu!
Jest jeszcze 3 grupa po JP2 - nie robiła żadnych deklaracji i pamięta o tym, jakie inni na prędce rzucali deklaracje i z których nic nie zostało
W niej byłem. Teraz także nic nie deklaruję, a jedynie zapamiętam sobie kilka lekcji jakie wyciągnąłem, w tym kolejne o zachowaniach ludzkich. Przydadzą mi się na przyszłość.
____
PS: Upraszczając wybór mogłem:
1. Nic nie pisać, kompletnie pomijając temat i zdarzenie.
2. Otworzyć kolejną księgę kondolencyjną i rozciągać ten żałobny nastrój napomnowany przez media.
3. Pomóc otworzyć oczy na niezasadność rzucania deklaracji, z których nic nie będzie i podpowiedź co zrobić, gdyby ktoś jednak chciał z nich skorzystać w przyszłości.
Wybrałem opcję 3, za którą różnymi drogami (w tym w komentarzach) kilka osób mi już podziękowało. Nawet jeśli odbyło się to kosztem sympatii do mnie kilku innych Czytelników czy też ich utratą. Tym bardziej te osoby docenią co dla nich zrobiłem. Treści z tego bloga, z misji jaką przed nim postawiłem, nie będą pasowały 90% ludzi - z tym się zawsze liczyłem. Ot tyle.
Uśmiechy!
Orest
2010-04-13 o 5:09 pm
W kwestii “za wcześnie napisany post” polecam przeczytać fragment rozmowy przeprowadzonej 3 godziny po katastrofie:
http://www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/1182/cien-samolotu,56556,2
“My, Polacy, bywamy bowiem nadmiernie unoszeni emocjami. I emocjonalność naszych wyborów często nas okalecza albo nawet powala na kolana.” - to pokrywa się z moimi obserwacjami.
Uśmiechy!
Orest
2010-04-13 o 11:25 pm
@Ewa: ja jestem MrCichy, nie McCichy:) On, nie ona:)
@Orest: weź sobie na wizytówce wydrukuj słowo “prorok” - po dzisiejszym pomyśle z Wawelem i wczorajszym ze stadionem, wszystkie deklaracje można o kant rozbić. Poczekajmy jeszcze, aż Komorowski mianuje prezesa NBP, dodajmy spiskowe teorie tworzone w pewnej rozgłośni w sobotni wieczór (jeszcze ciała nie stężały…), a mamy tę Polskę, którą znaliśmy przed tygodniem.
Tylko ludzi żal…
2010-04-14 o 7:54 am
MrCichy,
przepraszam za zniekształcenie Twojego nicka.
Ewa
2010-04-14 o 11:17 am
MrCichy:
Dlaczego mnie te pomysły nie dziwią?
Po JP2 było “Santo subito”. Wystarczy wnikliwa obserwacja ludzi i dobra pamięć, żeby przewidzieć takie kwiatki. Z najnowszych lekcji dla mnie, to pewnie bardzo sympatyczni na co dzień ludzie, dobrzy mężowie, żony i dzieci, tylko mają różne dziwne pomysły pod wpływem emocji
W zasadzie widzę, że stan mentalny narodu powrócił (lub na dniach powróci) do tego sprzed 10 kwietnia. Jedynie najbliżsi kilkudziesięciu osób będą jeszcze przez długi czas odczuwać pustkę (mężów, żony, rodziców i przyjaciół - to się uzupełnia trudno lub wcale) i garstka osób, która się na trwałe zmieni pod wpływem ostatnich refleksji i dobrych postanowień.
Uśmiechy!
Orest
2010-04-14 o 9:16 pm
No i mieliśmy pierwszą polityczno-sejmową awanturę o to, aby datę wyborów ogłosić po pogrzebach. Zaczynamy przyzwyczajać się do tych żałób i szybciej wracać do normalności.
2010-04-15 o 12:13 am
Ciekawe to i przykre zarazem, że jeśli ktoś ktoś poczuje się dotknięty zarzutem hipokryzji, niezwłocznie reaguje kontratakiem.
Orest, skoro założyłeś, że ten blog ma pewien “program” i nie jest miejscem na uzewnętrznianie swoich emocji, pisanie pod wpływem impulsu itd. - tym bardziej szanuję, że się tego trzymasz i że nie znalazłem tu przedwczoraj czarnych wstążek ani lamentów na stronie głównej.
Pozdrawiam.
2010-04-15 o 12:19 am
Nawiasem mówiąc: w kontekście ostatnich dni, ciekawy to zbieg okoliczności, że dwa poprzednie wpisy tematyką zahaczały o “zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujące się niespójnością stosowanych zasad moralnych” (def. Wikipedia).
2010-04-15 o 11:55 am
Michał:
Ta niespójność utwierdza mnie w przekonaniu, że jest jeszcze wiele do zrobienia w kwestii zmian zachowań osób mieszkających w tej części świata, jakim jest Polska. A to warunek konieczny, by kraj był miodem i mlekiem płynący a nie tzw. “Polskim piekiełkiem”.
Co do uzewnętrzniania emocji to nie do końca jest tak. Każdy mógł napisać co czuje, natomiast nie podoba mi się atakowanie innych pod wpływem emocji. Mogę nie podzielać zachowań innych, nie rozumieć tych zachowań ale nikogo nie atakuję za to. O to wzbogacę post, który miał być w niedzielę - o tym jak rozmawiać o polityce, religii, ekonomii - dodatkowo o emocjach.
Uśmiechy!
Orest
2010-04-16 o 6:09 pm
Zauważcie że media dzisiaj pełnią rolę wewnętrznego głosu. Autor tylko zasugerował Nam żeby odciąć się na chwile od tych wiadomości i zastanowić się jak te emocje, które w nas są, mogą wpłynąć na nasze życie. Nie na tym polega rozwój osobisty żeby podczas gorszych dni przestać nad sobą pracować, tylko żebyśmy wykorzystali te chwile na refleksje. Czy to wszystko co aktualnie deklarujemy jest spowodowane emocjami czy naprawdę chcemy coś zmienić? Wydaje mi się że większość z ofiar chciałoby żeby ten czas zjednoczył Nas - Polaków, nie tylko na czas tygodnia. I troche więcej tolerancji - ktoś troche odbiega od Waszego światopoglądu od razu jest krytykowany i oceniany.
Pozdrawiam gorąco!
2010-04-17 o 8:21 am
Ludzie (myślę statystycznie o ok. 80% populacji) są naiwni i się nie uczą z przeszłości - niestety to oni decydują o losach bo mają demokratyczną większość i rozpętują takie paranoidalne sytuacje jak te ostatnio.
Tak było, jest i będzie.
[*] - dla wszystkich, którzy umarli w wypadkach lub z głodu 16 kwietnia 2010 roku.
2010-04-17 o 10:40 am
Meehoob:
Witaj na blogu!
Dzięki za Twój głos, z którym zupełnie się zgadzam.
Kamil:
To wciąż, według Twoich obliczeń, 20% populacji, która się uczy i nie daje się wciągać o ogólnonarodowe nastroje
Uśmiechy!
Orest