» Jak wielkiego masz… dystansa do siebie ;) - Orest Tabaka

Jak wielkiego masz… dystansa do siebie ;)

2010-06-05, 12:09 pm

Po wielu rozmowach z innymi, po obserwacjach oraz na własnym przykładzie widzę, że osobom, które mają całkiem spory dystans do siebie żyje się dużo przyjemniej :) W zasadzie to taka pochodna tematu, który już poruszaliśmy (Czy w Twoim towarzystwie trzeba “zważać na słowa”?).

Tutaj mamy do czynienia ze słowami kierowanymi już konkretnie pod naszym adresem, personalnie. Bo wyobraźmy sobie, że dużo łatwiej nie wziąć do siebie słów, które mówią źle czy krzywdząco o innych osobach, o zjawiskach niż tych słów, które mówią źle o nas.

    Jako przykład: gdy powiemy, że ludzie w tej części świata jaką jest Polska są często sfrustrowani i agresywni w stosunku do innych to luzik. Zgodzimy się, przytakniemy. A czy jeśli powiemy, że Ty (konkretna osobo) jesteś sfrustrowany i agresywny w stosunku do innych? ;) Jakie emocje? Najgorzej jest, gdy to prawda i dobrze o tym wiemy!!!

Bo jeśli to powie ktoś z przyjaciół, z bliskiej rodziny (nie z pokrewieństwa a z bliskich kontaktów) to też jeszcze pewnie przełkniemy na spokojnie, zastanowimy się nad tym. Lecz dystans do siebie to coś czego brakuje nam w kontaktach z ludźmi, których nie znamy, dopiero poznaliśmy lub znamy słabo. A są osoby, które rozgryzają nas w kilka chwil i nie mają oporów, by powiedzieć nam o naszych wadach czy błędach jakie robimy. A taka szczerość z ust “obcych”, “nieswoich” już boli :)

Zatem podrzucę Wam do rozważań pewne podejście, coś jak wzór (równanie) na dystans do siebie. Tutaj nie ma liczb, a raczej bierzemy pod uwagę swoje odczucia i jak sobie z nimi radzimy:


•facet powinien mieć dystans do siebie tym większy im mniejszy jest jego penis i tym większy im większe ma mniemanie o swoich umiejętnościach zaspokajania kobiety!

•kobieta powinna mieć dystans do siebie tym większy im mniejsze ma piersi i tym większy im większe ma wałeczki na brzuchu i cellulit na udach!

W ten sposób nawet “ugodzeni w czuły punkt”, choćby dla żartu, zachowamy pogodę ducha. Wszak same słowa mogą upadać kamieniem, pytanie: dlaczego miałyby nam wyrządzać krzywdę czy psuć nam nastrój? :)

Jak wygląda sprawa dystansu do siebie? Zgadza się z równaniem? Może jakieś pomysły dla osób, które go nie mają a chciałyby taki nabyć? Zapraszam do dyskusji.

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!


Komentarze (27):

  1. Bartek Popiel
    2010-06-05 o 9:21 pm

    Orest - jak mogłeś przy sobocie takiego gniota w eter wypuścić?!

    ;)

    Żarcik - testuję dystans.

    A tak poważniej, to warto nauczyć się traktować życie z lekkim przymrożeniem oka. Napisałem wstępny zarys artykułu o tym, dlaczego warto mieć postawę “nigdy nie bierz nic do siebie”(mowa o tekstach w stylu:”Ty głupku!” czy “To Ci się pewnie nie uda, bo jesteś dupa wołowa”, a nie o konstruktywnej krytyce. Tą zawsze należy wziąć pod uwagę, zwłaszcza jeśli płynie od kogoś z bogatym doświadczeniem w danej sprawie).

    Osoby, które dystansu nie mają, a powinny mieć powinny się poddać ostremu obstrzałowi i nauczyć się w takiej chwili wzdrygać ramionami i rozciągać uśmiech od ucha do ucha :D

  2. Orest Tabaka
    2010-06-05 o 11:33 pm

    Bartek:
    Właśnie dlatego, że to sobota - w poniedziałek bym sobie na to nie pozwolił ;) ;)

    Z tym ostrym ostrzałem to dobry pomysł. Tylko trzeba wykonać to umiejętnie, aby nie przesadzić i nie “uśmiercić” ucznia :)

    PS: Koniecznie napisz ten artykuł.
    Uśmiechy!
    Orest

  3. MrCichy
    2010-06-06 o 1:54 am

    Nieee, Orest, ten tekst to jakaś kompletna porażka…

    Nadal masz dystans, prawda?;)

    A gdyby ktoś zarzucił mi, że jestem agresywny w stosunku do innych, to bym mu chyba w żeby przywalił. Swoją drogą - nie wiem, jak tam z moim dystansem do siebie (chcę wierzyć, że jest spory, ale nie mi to oceniać - może tylko udaję sam przed sobą?),a le uwielbiam testować dystans innych do siebie. No i dlatego nad wyraz często pozwalam sobie na szczerość w stosunku do innych.

  4. Łukasz Kasza
    2010-06-06 o 11:40 am

    A jak wyczuć tą granicę, gdzie człowiek z dystansem do siebie staje się ignorantem, nie liczącym się ze zdaniem innych, zapatrzonym w siebie, pysznym? Ja w tym całym “rozwoju osobistym” widzę takie zagrożenie, że człowiek się stanie taką pyszną, samonapędzającą się maszynką do zdobywania różnych rzeczy, nie przejmując się w ogóle tym, co mówią inni. Jasne, że umiar trzeba mieć, ale w drugą stronę też nie wolno przesadzić.

    I proszę, nie zadawjcie mi pytań “co masz na myśli, mówiąc…?” Mam na myśli dokładnie to, co te słowa znaczą w języku polskim :).

    Trzymajcie się,

    Łukasz Kasza

  5. Orest Tabaka
    2010-06-06 o 12:15 pm

    MrCichy:
    Kilka dni przed napisaniem tego postu ktoś bardzo źle wyraził się o tej koncepcji i i chciał, abym się z nią wypchał. I to po tym jak wyszło, że ten ktoś nie ma dystansu do siebie :) Więc oprócz dystatnsu do siebie mam dystans do tego co tworzę, co robię i jak żyję. Więc z Bartkiem mnie nie ugodzicie :)

    To czy masz dystans do siebie widać także po tym jak odbierasz oczywistości o Tobie. Na przykład ktoś na ulicy powie, że jesteś gruby, bo się obrzerasz chipsami - jeśli to wiesz, że tak jest i nie psuje Tobie to humoru to najpewniej masz ten dystans :)

    PS: Taka uwaga z tą szczerością. Łatwo pomylić szczerość z “brutalną szczerością”, której bliżej do brutalności niż do szczerości. Łatwo tutaj przegiąć mając dobre intencje i chęci bycia szczerym (coś o tym wiem :/ ).

    Łukasz:
    Jest taka opcja, że możemy zacząć olewać każdą opinię i słowo innych o nas. Najlepszy feedback do pracy nad sobą dostaje się w poważnych rozmowach, gdy siadasz z inną osobą i otwarcie rozmawiasz oraz gdy coś się innym “wymsknie” :) Jest jeszcze feedback gdy coś robisz i nie uzyskujesz efektu jaki chciałeś - wtedy znaczy, że coś jest nie tak, lecz to inny temat.

    Więc zalecam przebywanie i otwarte rozmowy z wieloma różnymi ludźmi oraz głębokie odkrywania siebie. Wtedy sam dojdziesz do pewnych rzeczy (odkryjesz wady i rzeczy nad którymi warto popracować) a także będziesz miał zdanie z różnych stron od różnych osób. A gdy z kilku stron dostajesz podobny sygnał, że coś jest nie tak to wtedy warto zająć się tym na poważnie.

    PS: Ja nie stosuję tej “spychotechniki” gdy dostaję niewygodne pytanie lub ktoś podważa moje słowa. Więc z mojej strony się tego nie obawiaj :)

    Uśmiechy!
    Orest

  6. Łukasz Kasza
    2010-06-06 o 3:01 pm

    Wielki dzięki za odpowiedź Orest, ciekawie to ująłeś i w zasadzie się zgadzam. A co do spychotechniki to nie znałem tego sformułowania ale przyznam, że skutecznie odrzuca mnie to od komentowania w różnych środowiskach internetowych. Cieszę się, że tutaj się tego nie stosuje.

    Łukasz Kasza

  7. Paweł Kuriata
    2010-06-07 o 9:53 pm

    Dystans do siebie, ale również nie pokazywać, że “do niego to można powiedzieć wszystko”. A granica jest cienka! :)

  8. Orest Tabaka
    2010-06-07 o 10:48 pm

    Paweł: Dobra uwaga :)

  9. Ewa W
    2010-06-10 o 7:59 am

    Orest, zdziwiłam się, ze kwestie dystansu do siebie traktujesz tak bardzo w kontekście fizyczności i poprzez takie „równania” sprowadzasz do fizyczności.

    Wynika z tych równań bowiem, ze dystans ma być u mężczyzny odwrotnie proporcjonalny do wielkości penisa (we wzwodzie czy nie?) i mniemania o sprawności w sferze erotyki, a u kobiet odwrotnie proporcjonalny do wielkości piersi i wprost proporcjonalny do nadmiarów tłuszczu na brzuchu i celulitu (nota bene celulit nie występuje u wszystkich kobiet i nie dotyczy tylko ud, a kwestie dystansu dotyczą wszystkich).

    A co ma jedno do drugiego tak naprawdę – oprócz szczególnych przypadków ludzi z kompleksami na punkcie swojej fizyczności i drażliwością na tym punkcie?

    Według mnie tym równaniem bardzo (za bardzo) spłyciłeś temat i ono jest po prostu – wybacz – głęboko nieprzemyślane.

    Sprowadzanie kwestii dystansu do zależności od fizyczności może być szkodliwe i jest z pewnością nieporozumieniem. Dystans do siebie zależy od naszego poczucia własnej wartości, a ta (poza szczególnymi przypadkami) nie jest zależna od wielkości np. członka.

    Ewa

  10. Orest Tabaka
    2010-06-10 o 11:02 am

    Ewo:
    Przeczytałem raz jeszcze post i uważnie Twój komentarz i nie mogę się zgodzić z Twoimi wnioskami i wątpliwościami.

    Po kolei: W poście jedyny przykład na dystans do siebie mówi o byciu sfrustrowanym i agresywnym… a to jest niezależne od fizycznych aspektów :)

    Również przy analizie wzoru pominęłaś 2 sprawy - po pierwsze, żeby nie traktować wzoru w kategoriach liczb a odczuć w danej sytuacji, a po drugie brakło “i wprost proporcjonalny” przed częścią “mniemanie o sprawności w sferze erotyki”.
    Tak więc dla jasności: Najczęstszymi sytuacjami (z jakimi ja mam do czynienia) w których ludziom brakuje dystansu do siebie są właśnie te związane z fizycznością. Stąd nie są to “szczególne przypadki ludzi” a dość często występujące zjawisko. Racja, że problem nie powinniśmy sprowadzać tylko do fizyczności i dlatego też go do tego nie sprowadzam (choćby ta część we wzorze o umiejętnościach facetów, co swoją drogą wielu przedstawicieli płci brzydkiej strasznie boli, gdy się o tym wspomni :) ). Brakło w części o kobietach jakiegoś bolącego czynnika (np. “poczucie bycia dobrą matką”, który objąłby tylko część kobiet) - moje niedopatrzenie.

    I jeszcze tak łopatologicznie: jeśli mężczyzna stosuje podejście opisane w poście to każda uwaga na temat jego wielkości penisa spłynie po nim, bo (niezależnie od tej wielkości) jego dystans do siebie będzie większy. Także przy uwadze, że jest słabym kochankiem - nie wzruszy go to. Uwaga, że kobieta ma wałki na plecach ją nie tknie, bo ten dystans do siebie będzie miała większy.

    Przy tej okazji mam więc prośbę do Ciebie i do innych Czytelniczek - jakie są “czułe miejsca” u kobiet (już te niefizyczne) w których brak kobietom dystansu do siebie, a które moglibyśmy dopisać do podejścia w poście? Jakieś propozycje?

    Uśmiechy!
    Orest

  11. Ewa W
    2010-06-10 o 9:31 pm

    Orest,

    Do fizyczności odnoszą się Twoje wyboldowane wzory, stąd przeniesienie mojej uwagi jako czytelnika na fizyczność.

    Piszesz:
    “Najczęstszymi sytuacjami (z jakimi ja mam do czynienia) w których ludziom brakuje dystansu do siebie są właśnie te związane z fizycznością.”.

    Ok, Rozumiem, że jeśli dopisujesz “z jakimi ja mam do czynienia” - to jest ok.

    Moje doświadczenia i obserwacje są zgoła inne od Twoich zatem stąd pewnie różnice w naszym podejściu do tematu.

    Moje obserwacje i doświadczenia pokazują na zupełnie inną sytuację - gdy fizyczność nie stanowi problemu, bo ludzie z którymi się kontaktuję i wśród których bywam (niezależnie od tuszy i innych cech fizycznych) w większości akceptują swoją fizyczność. Akceptują siebie wraz ze swoimi fizycznymi niedoskonałościami, ale i niedoskonałościami w innych dziedzinach.

    Taka akceptacja siebie jest czasem “dana” a czasem wynikiem pracy nad sobą. I nie oznacza ona zgody na brak własnego rozwoju - niektórzy tak to widza, gdy mówi sie o akceptacji siebie.

    Niezależnie od różnicy w naszych poglądach i doświadczeniach bycia z ludźmi, w ogóle zastanawiam się, czy powinno się mówić w takich przypadkach o dystansie do siebie, czy raczej o dystansie do tego, co mówią inni o nas i do nas. Bo to chyba nie jest to samo - a może tylko tak mi się wydaje?

    Jestem przekonana, że podstawą do zdrowego i spokojnego przyjmowania krytyki innych (a także uszczypliwych uwag) jest zdrowy stosunek do siebie i akceptacja siebie. Akceptacja obejmująca nie tylko fizyczność.

    Bez tej akceptacji trudno o dystans do tego, co się na swój temat usłyszy.

    Pozdrawiam,
    Ewa

  12. Paweł Kuriata
    2010-06-11 o 6:43 pm

    @Orest
    Niektórzy użytkownicy wymagają grzeczności i burżuazji w wypowiedziach, a porównując do penisa i piersi zbyt się wychyliłeś! :-)

  13. Orest Tabaka
    2010-06-12 o 10:31 am

    Ewa:

    Czyli mówimy o tym samym :) Bo dystans do tego, co się na nasz temat mówi jest właśnie powszechnie rozumianym dystansem do siebie. Tutaj rozmawiamy o zjawisku, a nie rozbieramy na części określenia “dystans do siebie” (jak już ktoś w prywatnej rozmowie to zrobił wskazując, że mając dystans do siebie człowiek stałby obok siebie, a to w rzeczywistości niemożliwe :) ).

    Więc chodzi właśnie o to, aby akceptować siebie i nie psuć sobie nastroju uwagami innych. Oczywiście pamietając o tym co wyżej napisałem w odpowiedzi Łukaszowi:
    “A gdy z kilku stron dostajesz podobny sygnał, że coś jest nie tak to wtedy warto zająć się tym na poważnie.”

    Na jedną rzecz jeszcze zwróciłem uwagę. Piszesz:
    “Akceptują siebie wraz ze swoimi fizycznymi niedoskonałościami, ale i niedoskonałościami w innych dziedzinach.”
    Dla mnie te osoby (z którymi się kontaktujesz i wśród których bywasz) nie są przypadkami. Ich - w powszechnym rozumieniu - dystans do siebie jak na tyle wystarczający, że temat ich nie dotyczy.

    PS: Przed niemal każdym Twoim komentarzem mam obawy, że pojawi się jak walec i rozjedzie wszystko co wiem i wszystkie sposoby jakie sobie wypracowałem. Masz dla mnie jakiś pomysł, abym nie miał więcej takich obaw? :)

    ____
    Powyższy komentarz napisałem w 3 godziny po Twoim. Przez problemy z hostingiem “wcięło” go, więc wkleiłem raz jeszcze.
    ____

    Paweł:
    Przecież takie przyrównanie nie jest niegrzeczne… jest może troszkę niewygodne czy niesmaczne, ale jest grzeczne :)

    Uśmiechy!
    Orest

  14. Ewa W
    2010-06-12 o 11:04 am

    Paweł Kuriata,

    Czyżbyś sam był pruderyjny, skoro w pisaniu o piersiach i penisie widzisz brak grzeczności? (bo nie rozumiem, co znaczy “brak burżuazji”. Jesteśmy ludźmi, a przecież penis i piersi to części ludzkiego ciała - kto mógłby mieć pretensje, że Orest się wychylił i w którym z komentarzy wyczytałeś , ze tu brak grzeczności?

    Orest,
    Napisałeś:

    “Przed niemal każdym Twoim komentarzem mam obawy, że pojawi się jak walec i rozjedzie wszystko co wiem i wszystkie sposoby jakie sobie wypracowałem. Masz dla mnie jakiś pomysł, abym nie miał więcej takich obaw?”

    Doceniam, że tak otwarcie piszesz o takich swoich emocjach i obawach.

    - możesz mnie poprosić, żebym tu nie komentowała i nie będziesz się frustrował

    - możesz zmienić w swojej głowie obraz mnie, jaki sobie zbudowałeś - z Ewy polującej na potknięcia i będącej jak walec na Ewę, która po prostu otwarcie dyskutuje, i jak w normalnym intensywnym życiu pisze rzeczy, które mogą ale nie muszą być spójne z Twoimi, Ewę, która nie ma monopolu na wiedzę, choć ma określony światopogląd i wiedzę. Ja nie ważę nawet 60 kg, więc do walca raczej mi daleko. Do walczyka bliżej. :-)

    - możesz zmienić (umocnić) w swojej głowie obraz tego, co wypracowałeś - z czegoś kruchego, co łatwo można rozjechać walcem, na konstrukcje stabilną i odporną (swoja drogą teraz mi przyszło do głowy, że jeśli pojawia się obawa, ze ktoś - w tym przypadku ja - coś zburzy , to warto przeanalizować, czy to coś jest w nas mocno osadzone i spójne, rzeczy niespójne są słabsze od tych spójnych - żwir i skała inaczej zareagują na walec) :-)

    - możesz zastanowić się, ze gdybym nawet w dyskusji podważyła jakieś Twoje ważne przemyślenia, to po pierwsze ja nie mam monopolu na prawdę, po drugie - nie musimy mieć takich samych poglądów, po trzecie - co by się stało? Jeśli to by było prawdziwe, co ja bym wykazała, o wiedzieć wcześniej niż później. Przecież takie rzeczy są częścią naszego rozwoju, ze w toku bycia i komunikowania się z ludźmi pewne rzeczy przejmujemy, pewne odrzucamy, zmieniamy poglądy, uczymy się nowych rzeczy, etc a nie tkwimy w kręgu już raz wybranych klocków.

    Wybierz to, co dla Ciebie najlepsze tu i teraz, może są jeszcze inne pomysły, mnie nie przychodzą do głowy teraz. W przypadku wyboru pierwszej propozycji, przyjmę ja z zachowaniem pełnego szacunku do Ciebie i bez urazy. To jest Twój “dom”, w którym przyjmujesz gości i powinieneś mieć z tego nie tylko emocjonalna i rozwojową korzyść, ale i przyjemność.

    Pozdrawiam, Ewa

  15. Orest Tabaka
    2010-06-12 o 11:37 am

    Dzięki za taką gamę pomysłów. “Zaczarowały” mnie ten z umocnieniem w swojej głowie tego co wiem oraz ten, że robisz to w dobrych intencjach przestawiając moje klocki :)

    I gdybym przy kolejnych Twoich komentarzach o tym zapomniał, to mam prośbę, abyś mi przypomniała. Co oznacza, że wciąż jesteś tutaj mile widziana :)

    Uśmiechy!
    Orest

  16. Ewa W
    2010-06-12 o 12:13 pm

    Orest, dla wyjaśnienia jeszcze:

    Ja nie przestawiam “Twoich klocków” :-)(” robisz to w dobrych intencjach przestawiając moje klocki”). One co najwyżej mogą się same przestawić lub Ty je możesz przestawić pod wpływem własnym przemyśleń na podstawie tego, co inni piszą lub mówią (w tym np. ja).

    To tak jak z wchodzeniem do cudzego mieszkania: zaproszona do rozmowy o urządzaniu danego wnętrza mogę powiedzieć gospodarzowi, że według mnie lepiej by było, gdyby coś stało inaczej, albo ze mnie by przeszkadzało takie urządzenie wnętrza lub taki styl, ale to gospodarz albo sam przestawi meble według moich sugestii, albo zmieni na zupełnie inny układ od dotychczasowego i sugerowanego przeze mnie, bo zainspirowany zacznie szukać innych rozwiązań, albo zostawi wszystko tak jak było, bo sam się z tym dobrze czuje. Ja nie wchodzę do niczyjego domu i nie przestawiam mebli, chyba że ktoś mnie do tego zatrudnia jako osobą zajmującą się hobbistycznie wnętrzarstwem. To chyba uczciwe. Inaczej by było, gdyby ktoś mnie pytał, a ja bym mówiła ‘masz pięknie” a w duchu myślała “tyle rzeczy tu nie gra”.

    Pozdrawiam, Ewa

  17. Orest Tabaka
    2010-06-12 o 12:41 pm

    Jak to dobrze czasem coś sobie wyjaśnić :)

    Zatem wracając do tematu. Czy zgadza się, że mówimy o tym samym jeśli powszechnie rozumiany dystans do siebie jest tym co Ty nazwałaś “dystans do tego, co mówią inni o nas i do nas”? A także, że dystans do siebie nie oznacza rezygnacji z pracy nad sobą? :)

    Orest

  18. » Czy łatwo się z Tobą współżyje? - Orest Tabaka
    2010-06-12 o 2:17 pm

    […] lub gdy jesteśmy światkami rozmowy telefonicznej tej osoby z inną. Także brak dystansu do siebie sprawia, że trzeba niezwykle uważnie pilnować tego co mówimy o drugiej osobie […]

  19. » Automat czy manual? - Orest Tabaka
    2011-03-02 o 7:49 pm

    […] Dystans do siebie i poczucie humoru. Rewelacyjna sprawa jeśli chcemy mieć przyjemne relacje z całkiem dużą […]

  20. Orest Tabaka
    2011-06-27 o 3:50 pm

    Tutaj znajdziecie sposób jak nabrać dystansu do siebie:
    http://pasjavspraca.com/2011/06/23/gruda-czystej-glupoty-czyli-o-dystansie-do-siebie/

  21. Aisha
    2011-09-08 o 8:29 am

    Witam :-) Według mnie to interesujący artykuł. Wielu ludzi ma różne zachowania i wiele z nich różne podejście do siebie, do swoich wad, do swoich negatywnych zachowań. Ma się nieodparte wrażenie, iż wielu z nich po prostu nie potrafi przyjąć”na klatę” różnych krytycznych uwag. Dystans do samego siebie jest potrzebny w życiu tak samo jak śmianie się z siebie (oby nie przesadzić z tym drugim). Pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają i życzę zdrowego spojrzenia na siebie i swoje zachowanie :-)

  22. Aisha
    2011-09-08 o 8:44 am

    Pamiętajmy, że jakiekolwiek krytyki kogokolwiek wobec nas- to TYLKO nieobiektywne spojrzenie drugiego człowieka na nas lub/i nasze zachowanie. To, czy nas takie słowa obrażą - zależy od nas samych (a właściwie od naszego podejścia). Dość istotną sprawą-to wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoje uczucia (a to oznacza uznanie i zaakceptowanie faktu, że KAŻDY sam z nas wywołuje w sobie dobre i złe uczucia). Już przed 2 tysiącami lat stoicy nauczali, że to nie problemy niepokoją ludzi, tylko ich opinia o tych problemach. To sposób, w jaki myślisz o sobie i innych decyduje o tym, jak się czujesz. Obojętnie jakiego jesteś wyznania, jakiego koloru skóry, jaki masz kolor oczu, jaki masz wzrost i tak dalej. Nawet niezależnie jakie masz poglądy polityczne :-)

  23. paulina
    2011-09-30 o 6:57 pm

    A czy jeśli powiemy, że Ty (konkretna osobo) jesteś sfrustrowany i agresywny w stosunku do innych? ;) Jakie emocje? Najgorzej jest, gdy to prawda i dobrze o tym wiemy!!!

    Szczerze powiedziawszy - pełna akceptacja. Tak właśnie jest.
    Równanie na mnie nie działa - mam duży biust i nie mam wałeczków, ani celulitu. Nie rozumiem, do czego to równanie ma prowadzić :)
    Dystans tracę, jak mi zależy.

  24. Orest Tabaka
    2011-10-12 o 2:06 pm

    Aisha: Witaj na blogu! :)
    Podpisuję się pod tym co piszesz :) Dołożę tylko to, że przydaje się mieć dystans, bo nie jesteśmy idealni, każdy z nas ma jakieś wady, niedoskonałości, więc przydaje się umieć na to spojrzeć z luzem :)

    Paulina: :D Ach… zatem równanie nie jest uniwersalne ;) Ale mam nadzieję, że czujesz o co chodzi omijając dosłowność :)

  25. paulina
    2011-10-12 o 2:59 pm

    Wie, o co chodzi, po prostu odwoływanie się do mojej fizyczności na mojej mapie jest nietożsame z rozwojem :)

  26. Orest Tabaka
    2011-10-12 o 10:10 pm

    To dobrze :) A że aspekty fizyczne wziąłem jako przykład wynika z tego, że wiele osób na ich punkcie jest przewrażliwiona :)

  27. paulina
    2011-10-12 o 11:15 pm

    A dla mnie umysł i ciao to jeszcze cały czas dwie odrębne rzeczy, z których umysł jest tą ważniejszą :)

Chcesz coś dopowiedzieć? Wyraź to!