» Nie chce mi się… (również o braku czasu) - Orest Tabaka

Nie chce mi się… (również o braku czasu)

2010-07-01, 2:49 pm

To, że taki stan dopada raz na jakiś czas każdego, gdy nic nam się nie chce robić to zupełnie naturalne. Pytanie ilu z nas potrafi skorzystać z niego? Pobyczyć się? Poleżeć do góry brzuchem? :)

Ciężko, nie? ;) To efekt naszych czasów, gdzie dość często jesteśmy obładowani zadaniami, które “muszą” być wykonane i nawet jeśli nam się nie chce to “musimy” je wykonać - bo terminy, bo zobowiązaliśmy się, bo coś tam. To obładowanie oprócz tego, że nie pozostawia czasu na pobyczenie się gdy mamy na to ochotę, także sprawia, że nie mamy czasu na inne ciekawe rzeczy.

“Bóg dał białemu człowiekowi zegarek a czarnemu czas”

Swoją drogą jestem jednym z niewielu ludzi w tej części Europy, który ma mnóstwo wolnego czasu, gotowego do wykorzystania. Moje podejście jest takie, aby ustawić sobie te obowiązkowe elementy życia tak, by zajmowały jak najmniej czasu oraz nie były zbyt sztywno przypisane do kalendarza. Pozostały czas można zagospodarowywać na bieżąco w aktywności, które zwyczajnie chcemy w danym momencie - mam ochotę fotografować, to biorę aparat i działam. Ktoś potrzebuje się ze mną spotkać, mojego doradztwa czy zaprasza na wspólną sesję, to najpewniej mam na to czas. Nie prowadzę (już od pewnego czasu) żadnego kalendarza a ewentualne “sztywne” terminy mam najpóźniej na 2 tygodnie wprzód :)

To praktyczne zastosowanie tego co pisałem prawie rok temu o priorytetach - “priorytety 0″ (obowiązkowe) to malutki woreczek, a reszta to worki dynamiczne, które przestawiam i mieszam w zależności od potrzeb, nastroju czy warunków. Ostatnie kilka dni są upalne więc chowając się przed upałem oglądam archiwalne prezentacje TED. Jak jest trochę chłodniej to życie toczy się na powietrzu i wśród ludzi :)

To nie przeszkadza prowadzić mieszanego stylu życia - raz pełny luz, raz tzw. “niedoczas”. Swoją drogą takie dni “niedoczasu” zdarzają mi się raz na kilka tygodni co jest bardzo miłą odmianą. A i ten “niedoczas” nie zawsze wynika z faktycznie ilości wielu rzeczy do zrobienia a bardziej naszego nastawienia, odczucia, że nie mamy czasu, że musimy biec, bo wszyscy biegną, bo… miliony innych powodów. Oprócz wygospodarowania sobie czasu zachęcam do zmiany podejścia na nieco luźniejszy. Wiele ze spraw, jakie “mamy do załatwienia” może się zdezaktualizować - nic się nie stanie :) A jak mamy ochotę się pobyczyć, to miejmy na to czas.

Jak jest u Was z czasem? Macie zegarki, kalendarze czy może czas?

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!


Komentarze (4):

  1. wojciechdudziak
    2010-07-01 o 10:23 pm

    U mnie sprawdza się GTD - działania zaplanowane bardzo dobrze i bardzo szczegółowo:)

    Ale właśnie dzięki rozwiązaniom z GTD - mam czas. Bo w kalendarzu znajdują się tylko te sprawy, które MUSZĄ być załatwione. Jak się okazuje nie jest ich wcale aż tak wiele…

    Jestem przygotowany na wszelkie zwroty akcji. Mimo, że działania mam ułożone, to jestem elastyczny.

    - Zegarek mi się zepsuł
    - Kalendarz mam
    - Czas również posiadam:)

  2. Orest Tabaka
    2010-07-01 o 11:43 pm

    Lucky you! :)

    Co do zegarka to przypomniało mi się, że według niektórych to single function device ;)

  3. Olga
    2010-07-12 o 4:49 pm

    Orest,
    “…“priorytety 0″ (obowiązkowe) to malutki woreczek”
    A jakie masz źródło finansowania?

  4. Orest Tabaka
    2010-07-12 o 5:06 pm

    Witaj Olga na blogu! :)

    Mam bardzo małe koszty życia, więc minimum socjalne jeszcze zapewniają rodzice a moje wydatki realizuję z oszczędności (kiedyś byłem bardziej przedsiębiorczy) i fajnie opłacanych okazyjnych zleceń. W temacie “fajnie opłacanych okazyjnych zleceń” pracuję nad zwiększeniem stawki tak, aby ten ten worek z priorytetami 0 się nie rozrósł :)

Chcesz coś dopowiedzieć? Wyraź to!