Szukam “jakiejś” pracy…
2010-07-06, 7:30 pmDość częsty zwrot w ustach osób, które szukają pracy. Nie czepiam się samego słówka “jakiejś”, lecz podejścia, które się za nim kryje: praca jakakolwiek u kogoś, kto pierwszy nas zatrudni!!! I najpewniej “jakąś” znajdziemy, lecz równie pewnie nie będzie ona nam odpowiadała.
|
Najgorsza robota na świecie |
A gdyby tak szukać konkretnej pracy lub/i w bardziej sprecyzowanym obszarze? ![]()
Wiedząc, że chcemy pracować jako szef kuchni, bo np. znamy się na tym, umiemy wymyślać potrawy oraz motywować innych kucharzy tak, aby klienci dostali naprawdę dobre jedzenie, a biznes się kręcił, to mamy dużo większą szansę taką pracę znaleźć i ją dostać. Pracodawca prędzej dostrzeże korzyść, jaką z nas będzie miał a i taka praca będzie ona dla nas dużo przyjemniejsza niż “jakaś” praca.
To jak? Szukamy czegoś konkretniejszego czy “czegoś”? ![]()





Jan Tabaka
Arkadiusz Recław
Klapki Kubota
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Łukasz Swojak
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
Radek Białek
ks. Piotr Pawlukiewicz
Psychologia Biznesu
Jeśli chcesz rozpowszechniać, kopiować rzeczy z tej strony, to pamiętaj,
2010-07-06 o 9:53 pm
raczej ‘czegoś’ bo, może zabrzmi to dziwnie, ale… nie wiem co bym chciał w życiu robić. hmm
2010-07-06 o 10:13 pm
Tomek: Dobrze, że to wiesz. Teraz czas na poszukiwania. W takim wypadku zachowuję się jak małe dziecko - chwytam zabawkę, która w danej chwili mnie ciekawi, się świeci. Jak się znudzisz, to chwytaj następną
W którymś momencie albo trafisz na tę jedną albo na kilka, bo i kilkoma na przemian można się bawić… jak ja 
2010-07-07 o 12:41 am
Oj, Orest, nie jest tak z tym łatwo w dzisiejszych czasach, jak by się mogło wydawać, a “jakaś” praca jest zawsze lepsza, niż żadna - zwłaszcza, gdy ma się koszty. Przykładowo, moja narzeczona, aplikując w Opolu o posadę w sklepie papierniczym (magister polonistyki - sic!), konkurowała z - bagatela - ponad trzystoma innymi CV! Szok!
2010-07-07 o 9:06 am
Paweł: Przy zawodach, które może wykonywać niemal każdy (jak z całym szacunkiem ta, na którą aplikowała narzeczona) trzeba się liczyć z dużą konkurencją. Jeśli mogę coś zasugerować, to jeśli polonistyka była pasją i studia tego nie zabiły, to niech narzeczona celuje w pracę z tekstem (np. korekcja tekstów, redakcja) lub coś kreatywniejszego jak copywriting.
W razie potrzeby atakuj mojego maila
2010-07-08 o 8:39 am
Orest, dzięki za rady
Historia za tym aplikowaniem na sklep papierniczy jest o wiele dłuższa i uwzględnia aktywne rozglądanie się przez pewien czas za sugerowanymi przez Ciebie zajęciami (i nie tylko), ale właśnie stanęło na tym, że po dłuższym czasie poszukiwań niestety trzeba było aplikować na cokolwiek.
2010-07-08 o 6:04 pm
Orest napisał:
“Przy zawodach, które może wykonywać niemal każdy (…) trzeba się liczyć z dużą konkurencją.”
Bardzo popieram to zdanie. Wiele razy spotykam się z narzekaniem ze strony ludzi “poszedłem na studia, uczyłem się 5 lat, mam dyplom, a nie mogę znaleźć pracy…” niestety, albo i stety, bo tak być powinno i jest liczą się umiejętności. Jeżeli ktoś ma umiejętności, takie jak większość ludzi, to musi się liczyć z problemem w znalezieniu pracy, a już na pewno z wielkim problemem znalezienia pracy zapewniającej dobry standard życia. Przeciętne umiejętności - przeciętny standard życia.
Za sytuację, którą przytoczył Paweł oczywiście odpowiedzialny jest przede wszystkim rząd, który nie zagwarantował w państwowej szkoły zrobienia umiejętności, które pozwoliłyby z łatwością znaleźć pracę będąc kąskiem dla pracodawców na rynku.
Jednak na szczęście studiowanie w Polsce nie jest obowiązkiem i każdy ma wolny wybór, czy iść na państwową uczelnię nie gwarantującą praktycznie żadnych umiejętności praktycznych, czy uczyć się gdzieś indziej (szkolenia, książki, rozwijanie pasji poprzez trening własny itd.), czy nie uczyć się w ogóle.
Odnośnie Twojego postu Orest to mam mieszane uczucia. Teoretycznie większość ludzi nie szuka pracy, jako zajęcia, ale pracy jako źródła stałych dochodów i to jest zdecydowanie najważniejszy priorytet. Oczywiście my się z tym nie zgadzamy, ale czy do kogoś dotrze (nie z “nas” czyli ludzi o tym poglądzie, że tak się wyraże, życiowym), że warto zainwestować w coś konkretnie, w konkretne umiejętności, konkretne zawody (które nam odpowiadają), zamiast nastawiać się na konsumpcję i wegetację?
2010-07-08 o 9:57 pm
Paweł Kata: Trzeba by się zastanowić co nie zadziałało i to zmienić. Na krótką chwilę i ten papierniczy może być, ale na dłuższą lepiej, aby działała w czymś innym. Fakt, że sam papier nie daje nic, więc przed narzeczoną dużo rozwoju na własną rękę jeśli chce robić coś kreatywnego i fajnego.
Paweł Kuriata: Nie zwalałbym winy na rząd. Swoją drogą nawet lepiej gdyby nie mieszał się do edukacji, bo ta machinka jest zbyt oporna w konfrontacji z dynamicznym rynkiem i rozwojem cywilizacji. W dodatku szukanie winnych to marnowanie czasu
Ja wolę szukać sposobów - mentorzy, mądre głowy, dobre książki oraz odrobina własnego myślenia i dobre obserwowanie jak wygląda rzeczywistość dużo tutaj zmienia.
I myślę, że do niektórych dotrze - może nie dziś, ale ziarenko zasiane
2010-07-09 o 11:21 am
Orest: dokładnie tak zrobimy. Dzięki