Gdy ktoś nas denerwuje…
2010-07-08, 9:41 pmW większości wypadków, gdy ktoś wprawia nas w zdenerwowanie (bo to jednak my jesteśmy odpowiedzialni za to jak odbieramy słowa innych i jakie emocja w nas się rodzą) problem da się rozwiązać baaardzo, baaaaaardzo łatwo. Najczęściej sprowadza się to do naciśnięcia odpowiedniego guzika w pilocie od telewizora (OFF), czerwonej słuchawki w telefonie czy omijania takich denerwujących nas osób.
Nawet gdy Orest Was denerwuje, to można zrobić “klik mychą w krzyżyk” i nie ma Oresta
(rada przydaje się przy “denerwujących” nas forach internetowych). Bo po co się wystawiać na takie złe wibracje innych? Szkoda czasu i życia
Są też nieliczne źródła, które nie da się tak łatwo “wyłączyć” - wtedy trzeba sobie inaczej radzić. Lecz w tej większości wypadków można zrobić to baaardzo, baaaardzo łatwo. Polecam! ![]()





Jan Tabaka
Arkadiusz Recław
Klapki Kubota
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Łukasz Swojak
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
Radek Białek
ks. Piotr Pawlukiewicz
Psychologia Biznesu
Jeśli chcesz rozpowszechniać, kopiować rzeczy z tej strony, to pamiętaj,
2010-07-08 o 10:36 pm
Mnie jeszcze Orest nie zdenerwował hehe
Miło mi się czyta Jego bloga ;D hehe
Pozdrawiam.
2010-07-09 o 2:40 am
Masz bardzo dobra konstrukcje bloga - szata graficzna jest przyjemna dla oka i czytelna, tylko coz z tego, skoro tresci tutaj jak na lekarstwo? Przejrzalem kilka Twoich ostatnich wpisow i niestety, sa to same truizmy. Chyba oczywiste jest, ze jak mnie ktos denerwuje to nie odbieram od niego telefonu? Ameryki tym nie odkryles. Podobnie z szukaniem ”jakiejs” pracy. Chyba trzeba miec minimalne pojecie o tym, co chce sie robic, nie znam nikogo, kto szukalby ”jakiegos” zajecia, no poza tymi, ktorzy tak naprawde niczego nie chca znalezc, a mowia o szukaniu pracy, zeby otoczenie [rodzice, dziewczyna itd.] dalo im spokoj i nie truli mu, ze jest leniem. Przyklady mozna mnozyc. Przyloz sie bardziej do pisania bardziej bo teraz ten blog sa jak cytat z filmu: ”wszystko sie moze zdarzyc… wielkie odkrycie! Jasne, kurwa, ze wszystko moze sie zdarzyc” http://www.youtube.com/watch?v=oRsytNe9EYc
2010-07-09 o 9:10 am
Secretisfaith: Jakby co to “klik w krzyżyk”
Damian: Witaj na blogu!
Najwyraźniej mamy różne doświadczenia. Ja z takim podejściem dość często się spotykam gdy pytam o konkretniejszy pomysł na pracę i czy obszar działania to wywołuję zdziwienie na twarzach, bo te nie mają takiego pomysłu. Nie spotkałeś się z popularnym w naszej szerokości zwyczajem wysyłania CV pod niemal każdą ofertę jaką znajdzie się w sieci, jeśli tylko spełnia się wymagania, nie patrząc na rodzaj pracy?
Wiem, że Ameryki nie odkryłem, ale wiem też, że niektórzy mają taki problem (choć nie zawsze mają taką świadomość). No i cieszę się, że poruszasz się w otoczeniu, w którym każdy wie co chce robić - to budujące
Uśmiechy!
Orest
2010-07-09 o 2:13 pm
Ja też chcę od siebie napisać: szata graficzna na serio super, ale niestety te posty to same banały. Bywały pod tym względem lepsze czasy. Sam swojego bloga nie dałem rady “uruchomić”, a na czyimś krytykuję… hmmm… no ale z nadzieją, że to wyjdzie na dobre tej stronie. To, co na pewno jest tutaj na plus, to kultura komentarzy. Brawo!
2010-07-09 o 9:22 pm
“Nawet gdy Orest Was denerwuje, to można zrobić “klik mychą w krzyżyk” i nie ma Oresta ”
Uważaj co instalujesz czytelnikom pisząc takie zdanie jak powyżej. To dosyć kiepska sugestia i negatywne kotwiczenie na siebie- warto to wyeliminować, pamiętając, że tematyka bloga ma za zadanie inspirować.
Sama krótka forma to jak dla mnie świetny pomysł- ale wtedy dbaj, aby każde zdanie było użyteczne i wartościowe.
Super zdjęcia.
Pozdrawiam.
2010-07-09 o 10:50 pm
Łukasz: Zastanawiałem się nad tymi “banałami” i widzę 2 powody:
1. Wraz z Damianem od dłuższego czasu czytacie ten czy podobne blogi lub sami do pewnych wniosków doszliście, więc to co piszę, może być dla Was banalne, nic nowego nie wnoszące. Pamiętaj, że ja rok temu z tego powodu przestałem czytać blog Leo Babauty, które tak cenię za promowanie minimalizmu
2. Faktycznie trochę skręciłem w stronę prostych spraw przybliżając się do przesłania bloga.
Michał: Również witaj na blogu!

Dzięki za Twoją opinię. O ten “klik mychą w krzyżyk” się nie boję. Lubię, gdy każdy ma świadmość, że może wyłączyć nawet i mnie, jeśli się nie zgadza lub to co mówię go denerwuję. Jak kilku Czytelników skorzysta z krzyżyka to ja dalej będę żył
2010-07-10 o 12:04 pm
Zaglądam czasem na tego bloga, ale do tej pory nie zabierałem głosu w komentarzach.
Zatem witam wszystkich czytelników i autora bloga!
Oczywiście unikanie denerwujących osób i sytuacji jest skutecznym rozwiązaniem, ale nie zawsze możliwym. Na przykładzie forum: aby znaleźć jakąś informację muszę przeczytać sporo wpisów ‘zgredów internetowych’. Albo: jestem w grupie interesujących osób, ale jedna wyjątkowo działa mi na nerwy.
Ja wypracowałem sobie w takich sytuacjach inne podejście. Gdy zauważę, że coś mnie denerwuje, zaczynam się zastanawiać dlaczego. Bardzo podoba mi się ‘teoria lustra’, która mówi, że denerwuje nas to, czego tak naprawdę (czasem nieświadomie) nam brakuje. Na przykład odkryłem, że denerwują mnie ludzie, którzy bez przerwy, wręcz nachalnie zabierają głos. Ja natomiast robię to bardzo rzadko. Tak samo na forach internetowych - może staliśmy się zbyt poważni i dorośli.
Nie wiem, czy to reguła, ale denerwują nas osoby, które są w drugiej skrajności. Jak się jest za niskim to osoby wysokie mogą nas wkurzać, ale będąc ‘w sam raz’ dlaczego mielibyśmy się denerwować, że ktoś jest za wysoki albo za niski.
Ale się rozpisałem
Mam nadzieję, że komuś przyda się takie podejście do spraw denerwujących
Pozdrawiam, Maciek
2010-07-10 o 12:52 pm
Również witaj na blogu Maciek!

Dziękuję za Twój głos. Coś jest na rzeczy, że denerwujemy na się na innych gdy mają to czego my nie mamy
2010-07-14 o 1:43 pm
Metoda dobra, choć w stosunkach interpersonalnych trzeba by ją trochę zmodyfikować aby nie wyjść samemu na gbura.
Poza tym kolokwialnie mówiąc - olać to co nas denerwuje i nie mamy na to wpływu.
2010-07-14 o 4:44 pm
Wystarczy to zrobić z uśmiechem na ustach lub całkiem neutralnie
2010-08-08 o 12:51 pm
Jak napisał Maciek, denerwują nas ludzie którzy są naszym odbiciem. Po lekturze “Zero Ograniczeń” Leo Vitale jestem skłonny przyjąć że wszystko co odbieramy jest naszą własną projekcją - działania innych uruchamiają naszą wewnętrzną interpretację, która może być o 180 stopni różna od zamierzeń drugiej osoby. Mierzymy innych “własną miarą”, kto raz się sparzył ten na zimne dmucha” - jak ktoś nas kiedyś oszwabił to wszystkich którzy nas zaczepiają posądzamy o niecne intencje itp, itd.
Te wewnętrzne programy przesłaniają nam rzeczywistość, zasłaniają nam prawdziwy świat - “patrzymy a nie widzimy” - tak więc teraz traktuję te wszystkie denerwujące zdarzenia za uśmiech losu - okazję żeby zdać sobie sprawę z wewnętrznej interpretacji, możliwość by uświadomić sobie jej istnienie i naturę. Jeżeli jesteś jej świadomy, przestaje ona automatycznie kontrolować twoje zachowanie - możesz wybrać inny sposób postępowania czy odczuwania - np. zamiast podejścia “inni zawsze chcą mnie oszwabić” możesz wybierać podejście “to wspaniałe że ludzie tak chętnie mi pomagają” albo jeszcze lepiej wybrać pełną świadomość tego co się dzieje wokół ciebie - wtedy zawsze pojawia się intuicyjny impuls który mówi ci co zrobić i okazuje się że jest to najlepsze wyjście z sytuacji
Ta intuicyjna podpowiedź normalnie zagłuszana jest przez hałas interpretacji odpalanych w twojej głowie przez zewnętrzne impulsy. Kiedy wyciszysz interpretacje, po prostu uświadamiając je sobie i nie dając im sobą sterować, wtedy w powstałej ciszy usłyszysz ten cichy, skromny głos.
2010-08-08 o 9:47 pm
Leszek: Witaj po dłuższej przerwie

Co do komentarza to mam problem z jego odbiorem. Jeśli dobrze rozumiem to dotyczy on bardziej tego jakie podejścia w sobie wyrabiamy na podstawie doświadczeń (często przykrych) niż tego jak radzić sobie z osobami, które chcą nas zdenerwować. Dałbyś radę napisać mi to tak prosto po chłopsku?
2010-08-09 o 12:32 am
Tak po chłopsku
Czyli zdroworozsądkowo - inni nas nie denerwują. To my sami denerwujemy się widząc co oni robią i interpretując to na swój sposób. Co więcej, często nasze zdenerwowanie jest bezpodstawne bo działanie które odebraliśmy jako atak było neutralne albo wręcz w założeniu pomocne.
Nawet kiedy rzeczywiście zachowanie innych jest atakiem na nas, zdenerwowanie się na napastnika jest bez sensu - zachowując spokój jest nam o wiele łatwiej poradzić sobie z atakiem.
Rzeczywistym źródłem poczucia zdenerwowania jest nasze ego - to ono wszystkie działania innych ocenia pod kątem obrony siebie i kwitnie w sytuacjach konfliktu. Kiedy zamiast rozpamiętywać przeszłe zdarzenia albo martwić się o przyszłość skoncentrujesz się totalnie na tym co dzieje się tutaj i teraz - bez przylepiania etykietek i oceniania, po prostu na przeżywaniu chwili obecnej tak jak się rozwija - bez hałasu myśli i ocen w twojej głowie będziesz mógł usłyszeć głos intuicji który podpowie nam co zrobić - głos którego najczęściej nie słyszymy z powodu hałasu myśli.
Z osobami które nas denerwują nie należy sobie radzić - radzić należy sobie z naszym wewnętrznym oprogramowaniem które powoduje że po naciśnięciu pewnych “guzików” włącza się u nas “tryb” zdenerwowania.
2010-08-09 o 9:08 am
Dziękuję - tak dla mnie dużo przystępniej i daję radę ogarnąć
O tym wspomniałem na samym początku postu, że jesteśmy odpowiedzialni za to jakie emocje w nas się rodzą. Jednak mają one swoje źródło np. w słowach czy czynach innych osób. Praca nad tym, jak mówisz, aby nie włączał się tryb zdenerwowania jak najbardziej. Ja do tego dokładam “wyłączanie” ze swojego życia osób, które są nadwyraz “denerwująco-genne”. Gdybym miał oglądać w dużych ilościach serwis informacyjne, to nie ma siły - zacząłbym się denerwować
2010-08-13 o 10:05 pm
Zgadzam się z Lezskiem. Tekst “on mnie denerwuje” jest po prostu przyznaniem, że on ma władzę nad tym co mi się pod czaszką wytworzy. Raczej marne. Można się uodpornić prawie na każdy wkurzający bodzieć, ale czasem szkoda czasu i można zrobić jak pisze Orest - pstryk i nie ma.
Często jednak jest tak, że nie da się tego zrobić ot tak bez sporych konsekwencji (miałem tak pracując z kilkoma osobami w przeszłości). Trzeba było znaleźć konstruktywne rozwiązanie sytuacji.
Czasem trzeba sobie powiedzieć prosto w oczy “stary, wkurza mnie twoje zachowanie, trudno mi się z tym pracuje, pogadajmy”. I przygotować się, że samemu dostanei się taki feedback. Miałem takie rozmowy w życiu - mega-oczyszczenie i fajny sposób.
2010-08-13 o 11:56 pm
Mariusz: Żeby nie było - wychodzę z podobnego założenia, że to od nas zależy czy coś nas denerwuje czy nie. Może to kwestia mojego doboru słów, lecz mówimy o tym samym