» (Nie)szybkie czytanie książek… - Orest Tabaka

(Nie)szybkie czytanie książek…

2010-07-12, 1:03 pm

Od pewnego czasu praktykuję wolne czytanie książek. Zamiast 20-30 książek rocznie w tym przeczytam tylko kilka. To nie efekt nieumiejętności szybkiego czytania (kiedyś po kursie czytałem ponad 500 słów na minutę), lenistwa czy przeczytania wszystkich wartościowych książek ;)

To efekt podejścia w którym studiuję książkę i staram się zgłębić sposób myślenia autora. Tak zrobiłem choćby z książką Leo Babauty - The Power of Less po przestudiowaniu której przestałem czytać bloga Leo, gdyż sam jestem w stanie upraszczać różne aspekty swojego życia i większość jego pomysłów stało się dla mnie naturalne.

Trick polega na zatrzymywaniu się co fragment, w którym jest nowa myśl (która nam się podoba) i stworzeniu czegoś, co nazywam “akt wykonawczy” - przywołaniu sytuacji (jednej, wielu), która wydarzyła się oraz która może wydarzyć się w niedalekiej przyszłości i zmodyfikowaniu jej w wyobraźni według pomysłu z książki. Tak przygotowani w realnej sytuacji będziemy wiedzieli co zrobić, a nie tylko pamiętali, że tak można. Im dokładniejsze wyobrażenie sytuacji, tym lepsze przygotowanie.

PS: Moja obecna średnia prędkość to ok. 5 do 10 stron na godzinę. W ten sposób przez 2 tygodnie przestudiowałem dopiero połowę “Linchpina” Setha Godina :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!


Komentarze (13):

  1. Weronika
    2010-07-14 o 1:00 am

    Doszłam do podobego wniosku w związku z czytaniem, z tym, że może nie 5-10 /h ale tak 10-20. Nie liczy się ilość przeczytanych książek, a to ile się z nich wynosi, na ile nie tylko zna się zdanie i spojrzenie autora, ale też co wywnioskowało się samemu. Pozdrawiam. :)

  2. Orest Tabaka
    2010-07-14 o 10:04 am

    Witaj Weronika na blogu! :)

    Otóż to! Ten sposób wbrew pozorom oszczędza czas, bo wystarczy przestudiować jedną dobrą pozycję by przebudować swój system postępowania w określonym obszarze i zakresie. Nie trzeba czytać wielu innych :)

  3. piotrmanps
    2010-07-14 o 1:40 pm

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Szybkie_czytanie

    Podoba mi się zwłaszcza opinia W. Allena o szybkim czytaniu :)

    Sam szanuję swój czas na czytanie, czasu nie mam już na wszystko co bym chciał przeczytać. Dlatego ostra selekcja i wolniejsze czytanie, bo jakość nie zawsze chodzi w parze z ilością.

  4. P
    2010-07-14 o 2:03 pm

    Całkowicie się zgadzam,czytanie nie powinno być jakąś konkurencją czy coś w tym stylu. Książki mają być przyjemnością, wnieś w nasze życie jakieś wartości. Niestety (jako uczennica LO) zauważam, że w szkołach obowiązuje maraton długich, grubych i nudnych książek nie wnoszących do nic dobrego w życie. Liczy się to, żeby je przeczytać a nie zrozumieć.

  5. Orest Tabaka
    2010-07-14 o 4:41 pm

    Piotrek: Dziękuję za link. Mnie zaciekawił bardzo dział “Badania” :)

    Witaj P na blogu! :)
    Nie chodzi o konkurencje, bo można nauczyć się dla siebie. I szybkie czytanie sprawdza się w zapoznaniu “o co w książce chodzi” (np. na potrzeby szkoły jak najbardziej), przy wyszukiwaniu konkretnej informacji “skanując” książkę lub orientowania się czy jest w niej coś o czym jeszcze nie czytaliśmy. Przy rozwijaniu siebie z wartościowych pozycji szybkie czytanie moim zdaniem jest mało efektywne.

  6. Michał
    2010-07-18 o 12:09 pm

    Ja maluję (zaznaczam, piszę) po książkach i czasem robię jednocześnie mapę myśli z najważniejszymi zagadnieniami. A na koniec przeglądam raz jeszcze wszystkie zaznaczenia, a czasem piszę recenzję krótką. To spowalnia proces, ale też sprawia, że nie prześlizguję się po książce, a bardziej ją przyswajam.

    Dobry pomysł. Co ciekawe - też czytam teraz Linchpina ;). Dobre, bo pokazuje dokładnie to co dzieje się od jakiegoś czasu w firmach usług profesjonalnych, też w Polsce. Nie wiem jak z korporacjami, bo to bardziej skomplikowane…

    Pozdrawiam.

  7. Orest Tabaka
    2010-07-18 o 12:49 pm

    Witaj Michale na blogu! :)

    Trochę inne podejście, lecz równie efektywne :)

    A Linchpina już kończę - otwierająca oczy (zarówno pracownikom jak i pracodawcom) książka, że jako społeczeństwo potrzebujemy artystów a nie tylko pracowników. Choć moim zdaniem książka mogłabyć połowę cieńsza. Znajdzie się ona w Biblioteczce.

    Uśmiechy!
    Orest

  8. Lasu aka Marek Kozieł
    2010-07-18 o 9:43 pm

    Hey,

    Ja czytając jestem zorientowany na efekt:
    Jeśli więc czytam książkę dla przyjemności to zdarza się, że wygląda to w sposób dość komiczny
    > Od 17 do 12 następnego dnia.
    > Na spółkę z kimś (książka wisi w powietrzu a każdy czyta w swoim tępię)
    Jeśli z lektury mam coś wynieść to potrafię:
    > Czytać z nawet kilkunastu źródeł an raz
    > Przerywać czytanie jeśli to co czytam nie układa mi się w sensowną całość (nawet na kilka miesięcy)
    > W międzyczasie robić to w praktyce, żeby się przekonać czy to ma sens.

    Gdy już skończę to najczęściej robię długą przerwę, żeby się przemyśleniowe sadełko zawiązało. Bo tak naprawdę każdy fundament musi chwilę poleżeć, żeby później budynek nie pękał.

    Pozdrowionka!

  9. Orest Tabaka
    2010-07-18 o 10:55 pm

    Miło znów Cię tu słyszeć, Marek :)

    Ważne, że to działa u Ciebie. Oczywiście, że są książki, które przeczytałem w 8 godzin - z jednej strony lekko się czytało, z drugiej nie dały powodu by się zatrzymać i coś przemyśleć. Co wraz z tym co mówisz daje, że do każdej książki należy inaczej podejść.

    Dobre spostrzeżenie z tym fundamentem. Podoba mi się :)

  10. Adrian Janowski
    2010-07-23 o 12:43 pm

    Hej,
    W końcu zawitałem na Twojego bloga. Zgodnie z prośbą i naszą rozmową wypróbuję ten sposób przy czytaniu właśnie “Linchpina” :).

    Pozdrawiam

  11. Orest Tabaka
    2010-07-23 o 1:07 pm

    Witaj, witaj Adrian :)
    Owocnego (nieszybkiego) czytania :)

  12. Kamil Przeorski
    2010-07-30 o 1:26 pm

    hello wszystkim,

    najwazniejsze jest dzialanie na podstawie ksiazek.

    jakis czas temu zaadaptowalem strategie przesiakania mysla danego autora. przykladowo w jednym okresie powiedzmy 2 miesiecy staram sie czytac rozne ksiazki jednego autora, dzieki temu nasiakam mysleniem danej osoby, i adoptuje skuteczniej jego mysli.

    jestem przekonany ze kazdy powinien znalezc swojego role modela (lub kilku) i przesiakac jego ideami co pozwoli po przez polaczenie roznych mysli roznych osob stworzyc swoj wlasny koncept i swiatopoglad. pozniej mozesz podzielic sie nim piszac, i dajac inspiracje innym ludziom. kolo sie zamykam.

    serdecznie pozdrawiam,
    Kamil

  13. Orest Tabaka
    2010-07-30 o 3:24 pm

    Dzięki Kamil za podzielenie się tym podejściem. Zaintrygował mnie ten sposób, gdy wczoraj o nim usłyszałem :)

Chcesz coś dopowiedzieć? Wyraź to!