Kto ma na nas wpływ?
2010-07-14, 5:06 pmZasadniczo wszyscy. Każda osoba, z jaką mieliśmy jakikolwiek kontakt na nas wpływa:
w mniejszym lub większym stopniu, w pozytywny lub w negatywny sposób, świadomie lub częściej nieświadomie.
Moje osobiste przekonanie jest takie, że nasz charakter, osobowość, wiedza, przekonania, sposoby postępowania, nawet nasz wygląd zewnętrzny (tak, tak!) są sumą spotkanych przez nas w ciągu życia osób (osobiście, nieosobiście), doświadczeń, sytuacji w jakich byliśmy, przeczytanych książek, obejrzanych rzeczy i wielu innych drobnych elementów. Każdy odciska w nas jakiś ślad, co wpływa na późniejsze nasze decyzje, sposób myślenia, oceniania różnych sytuacji.
Zatem (co często zalecam) miejmy na uwadze to z kimś się spotykamy, co oglądamy, co czytamy. Wszystko to ma na nas wpływ, a to przekłada się na zupełnie inne “ja” i inne rezultaty w przyszłości (zawodowe i życiowe)
Więcej?
Polecam obejrzeć ciekawą prezentację, z której widać jaki wpływ mają na nas nawet znajomi naszych znajomych!!! Na naszą wagę czy szczęście:
(link: Nicholas Christakis - The Hidden Influence of Social Networks (są napisy polskie))
PS: W komentarzach wynikło kilka ciekawych i konkretnych kwestii - rozszerzają one temat postu.
Kategoria: Damsko-męskie, Inspiracja |






Treści z tej strony można kopiować i rozpowszechniać (podając link do źródła).
2010-07-14 o 6:08 pm
OK. To, że taki wpływ istnieje, jest jasne.. ale co konkretnie z tego wynika?
Jakich konkretnie ludzi unikać, a z jakimi spotykać się więcej? Co czytać i co oglądać, a co omijać? I jakie konkretnie będą z tego korzyści? Bez tych detali Twój wpis jest nieużyteczny.
2010-07-14 o 6:23 pm
Jakub: I właśnie od tego są komentarze, aby dopytać
Moim zdaniem należy unikać tych osób, do których ani trochę nie chcelibyśmy się upodobnić, a zacieśnić i zintensyfikować znajomość z osobami, które osiągają to co my chcemy osiągnąć oraz mają cechy, które my byśmy chcieli w sobie wyrobić. To tak najogólniej.
Do tego dochodzą osoby, które rozszerzają nasze spojrzenia na świat, możliwości, różne ważne tematy (do takich lgnąć) a unikać tych, co wprowadzają “beton”, usztywniają myślenie, rozczą pretensję, czują się ofiarami. Dużo by wymieniać. Dla ułatwienia więc pamiętajmy, że z kim przystajesz taki się stajesz
2010-07-14 o 6:25 pm
Też odnoszę wrażenie, że Orest ostatnimi czasy podąża w kierunku takich flashowych newsów. Osobiście wolałem jak pisałeś nieco rzadziej, ale teksty były dłuższe i bardziej merytoryczne.
Co do wpisu: skoro ludzie mają wpływ na nas, to my na nich także! Czyli moje szczęście może promieniować na moich (mniej szczęśliwych) znajomych i ich znajomych. W tej prezentacji pokazano tylko jedną stronę medalu - “Masz grubych i nieszczęśliwych znajomych? Też taki będziesz”.
2010-07-14 o 6:41 pm
@Orest: dzięki za przykłady. Teraz, mając kilka konkretnych cech / typów ludzi których Ty proponujesz unikać, mogę dowiedzieć się trochę więcej o Twoim sposobie patrzenia na ludzi.
Moje osobiste preferencje są dość podobne, zwłaszcza: spędzać więcej czasu z ludźmi, którzy osiągają coś, co jest celem dla mnie - aby od nich się uczyć oraz czerpać inspirację i wsparcie (bezcenne zwłaszcza gdy chodzi o kompletną zmianę jakiegoś nawyku); preferuję ludzi wesołych i odważnych.
Moja inna ogólna reguła: poznawać ludzi jak najbardziej różnych ode mnie - w ten sposób mogę zobaczyć, jak pewne cechy których nie mam lub styl życia, którego nie próbowałem, wpływa na życie człowieka. Czasami odkrywam, że coś mi bardzo nie odpowiada, i wtedy mogę zakończyć znajomość - ale to też jest cenna nauka.
Nie wiem, czy warto unikać pewnych ludzi już przy pierwszym “sparzeniu się” - np. poznaję kogoś, ten ktoś jest nie do zniesienia, uznaję, że “za takich ludzi dziękuję” i do widzenia. Z drugiej strony wiele takich decyzji jest poza moją świadomością - z pewnymi ludźmi instynktownie nawiązuję bliższą relację, bez zastanawiania się co właściwie robię, a innych nowopoznanych ignoruję, choć mogliby dużo zyskać przy bliższym poznaniu.
Twoja rada, aby ostrożnie wybierać z kim spędzamy czas, jest prawdopodobnie ważniejsza w kontekście długoterminowych relacji (rodzina, przyjaciele, praca).
@Bartek
Nie wiem, czy Orest idzie w jakimś konkretnym kierunku ze swoimi wpisami
w tym konkretnym wpisie poza wideo nie ma tak naprawdę żadnej dodatkowej informacji, więc na miejscu Oresta usunąłbym te kilka akapitów i na ich miejsce wrzucił jedno krótkie zdanie podsumowania nagrania z TED . 
2010-07-14 o 6:46 pm
Bartek: Poszedłem w kierunku częstszej inspiracji (tematy wyłaniają się z rozmów z innymi, później doklejam ewentualnie prezentacje TED czy uzupełniające materiały). Zauważyłem, że przy rozwoju własnym dużo lepiej jest przebywać z ciekawą myślą niemal codziennie a nie tylko raz na tydzień. Te dłuższe artykuły są dobre dla osób zajmujących się rozwijaniem innych (jak Ty), lecz nie obawiaj się - te ciekawsze będę rozwijał do dłuższych, bardziej analitycznych artykułów
Owszem - my wpływamy także na innych. Celowo poruszyłem wpływ innych na nas, bo w pracy nad sobą warto zacząć od siebie. Natomiast nie zgodzę się, że w prezentacji jest tylko jedna (negatywna) strona medalu, bo Nicholas Christakis w końcówce mówi o rozprzestrzenianiu się dobroci, życzliwości.
2010-07-14 o 7:03 pm
Jakub: Działam dość podobnie. Jako konkretny przykład: ani nie wierzę ani nie niewierzę w Boga (nie zaprzątam sobie tym głowy), natomiast subskrybuję i słucham kazania księdza Piotra ( http://www.kazaniaksiedzapiotra.pl/ ) by znać inny punkt widzenia na różne sprawy - rozszerzeanie horyzontów myślowych.
Do tego dochodzi wiele rozmów z osobami, które prezentują inne poglądy i jeśli mogę z nich skorzystać, to korzystam. Natomiast nie przebywam wśród osób politykujących czy nie słucham tych walk politycznych w TV, nie oglądam telenoweli, bo to szkodzi - często nie zdajemy sobie sprawy, ale zaczynamy przejmować zachowania, które widzimy na ekranie i które prezentują osoby w otoczeniu.
Tak out of the topic - ostatnio miałem rozmowę z kimś, kto upierał się przy tym, że nikt (poza rodzicami w dzieciństwie) nie miał i nie ma na niego wpływu. Tak więc w poście przedstawiłem swój punkt widzenia (uzupełniając prezentacją z badaniami), a kto będzie chciał ten sam wyciągnie wnioski jak to zastosować w swoim życiu.
2010-07-15 o 12:47 pm
Ostatnimi czasy miałam sporo okazji do obserwowania podobnych zjawisk, a mowa tutaj głównie o wpływie sposobu komunikacji, wyrażania emocji, a przede wszystkim o sposoby wyrzucania z siebie złości, frustracji, etc. Dzieje się to zupełnie nieświadomie i w dużej mierze związane jest z brakiem świadomości siebie, refleksyjności co do tego, kim jestem, co mnie tworzy i jaki chcę być.
Co do samej wagi to mam dwie różne obserwacje i doświadczenia - w związkach partnerskich może tak być, to potwierdzają moje doświadczenia, natomiast wśród znajomych i przyjaciółek u mnie się to nie potwierdzało.
Jakub słusznie zauważył, że chodzi o długoterminowe relacje, a raczej częstość przebywania ze sobą. Jak to się mawia - woda drąży skałę pomału nie siłą, lecz częstym padaniem.
Moje postanowienie (!!!) - przebywać wśród osób, dla których jedynym marzeniem NIE jest posiadanie kredytu na 30 lat, praca na etat i godzenie się na coś, co im nie pasuje. W związku z tym szukam ludzi przedsiębiorczych, nastawionych na własny rozwój, entuzjastów.
Pozdrawiam ciepło:)
AM
2010-07-15 o 5:04 pm
Aleksandra: Dzięki za podzielenie się swoimi obserwacjami
Tych przedsiębiorczych, nastawionych na rozwój i entuzjastów łatwiej szukać wśród młodych, na których starsi jeszcze tak mocno nie wpłynęli. Wciąż jednak nie ruszyłem swoich “4 liter”, aby ułatwić Tobie to przebywanie wśród takich osób
PS: Miło znów Cię tu słyszeć.
2010-07-15 o 7:07 pm
To cierpliwie czekam aż ruszysz:)
Do zobaczenia!
P.S. bardzo ładne to zdjęcie na tle afrykańskich klimatów.
2010-07-20 o 3:59 pm
co ciekawe temat ten został użyty w reklamie Orange jakiś czas temu
http://www.youtube.com/watch?v=NbXBFcJcLgg
2010-07-20 o 5:40 pm
Tomek: Bardzo dobrze zobrazowane “kim jesteśmy”
Dzięki za link!
2010-11-21 o 10:25 pm
Bardzo ciekawa prezentacja, duża część prawdy w niej jest. Mam kolęgę w klasie, który jest dobry z biegania na średnie dystanse i trenowałem żeby osiągnąć taką kondycję jak on, ale po wakacjach(wtedy zacząłem treningi)dowiedziałem się, że on wogle nie trenowal i nie trenuje, więc jakoś podświadomie wmówiłem sobie po co trenować? W sumie i tak trochę idiotycznie, to wyszło, ponieważ dobrych butów nie miałem i musiałem przez 1-2 tygodnie przerwać trening … A to wogle zakończyło to wszystko
Teraz trzeba nadrobić zaległości i brać odpowiedzialność za siebie, a nie za poglądy innych!
P.S Polecam takżę prezentacje o reporterze, który przez rok zrobił na sobie doświadczenie. Polegało na tym, by musiał dosłownie, dokładnie DOSŁOWNIE przestrzegać zasady biblii, co poniosło w jego życiu niektóre konsekwencje nawet dzieci
.
2010-11-22 o 1:34 pm
WayOfTheJourney - witaj na blogu!
Dzięki za Twój przykład
PS: To link do tej prezentacji, gdyby ktoś chciał ją zobaczyć. Są polskie napisy:
http://www.ted.com/talks/a_j_jacobs_year_of_living_biblically.html