Moja jest tylko racja…
2010-07-26, 9:59 pm(link: Dzień Świra - Moja jest tylko racja)
“… i to święta racja. Bo nawet jak jest Twoja, to moja jest mojsza niż Twojsza, że właśnie moja racja jest racja najmojsza!”
To jeden z lepszych fragmentów filmu “Dzień Świra”. Oprócz tego, że jest prześmiewczy, to (jak wiele zjawisk pokazanych w tym filmie) mówi wiele o naszej rzeczywistości. A ta często tak wygląda - osoby, które mają różne zdania w tym samym temacie potrafią godzinami przekonywać się, że ta druga strona jest w błędzie i że to ta pierwsza ma rację. Wszak racja jest jedna i to my ją mamy
W zasadzie w wielu rozmowach dawno już nie chodzi o dojście do konstruktywnych wniosków czy wymianę poglądów, a o przekonanie się kto wie lepiej, kto ma rację. Sprawę widzę w ten sposób:
- 1. Jakie ja mam zdanie w danym temacie, co ja uważam,
2. Jakie Ty masz zdanie w danym temacie, co Ty uważasz,
3. Jak jest naprawdę (racja, fakty).
Tak, tak! To nie pomyłka! To jak jest naprawdę baaaardzo często różni się od tego co my uważamy w danym temacie oraz uważa druga strona. Bo który system jest lepszy: kapitalizm czy socjalizm???
Ja uważam, że kapitalizm, ale znam takich, co uważają, że socjalizm. A naprawdę do końca nie wiemy, bo trzeba temat rozebrać bardziej szczegółowo. W tym pierwszym osoby z inicjatywą spotyka nagroda w tym drugim nie trzeba było nic robić i każdemu “się należało”. W zasadzie to zależy pod jakim względem i dla kogo jest lepszy.
Podobnie sprawy religijne - nie wiemy, czy Bóg jest czy nie. Jedne osoby w niego wierzą (dlatego to się nazywa wiara chrześcijańska) a inni nie. Ja uważam, że nie wiadomo czy jest czy nie ma i że to trudno sprawdzić obecnie, a ktoś z Was pewnie uważa, że istnieje i to bezdyskusyjnie. Ale nie wiemy jak jest naprawdę. Ze spraw “naprawdę” to wiemy, że jest Biblia, że była postać Jezusa, że go ukrzyżowano i że miał wielki wpływ na ludzkość.
I jeszcze jedna sprawa. Spory o to kto ma rację (wśród ludzi w tej części świata) dotyczą głównie tematów polityki, religii, pieniędzy/gospodarki oraz “jak należy żyć”, gdzie łatwo pomieszać swoje odczucia i przekonania z faktami/racją. Warto pamiętać o tym szczególnie w rozmowach na te tematy i mocno rozgraniczać to co ja uważam, co Ty uważasz i jak jest naprawdę. Fakty są faktami, racje racjami a w przekonaniach i odczuciach można się pięknie różnić, bo różne osoby mają różne doświadczenia i różne osoby na nas wpłynęły.
A gdyby ktoś z Was uważał, że nie mam racji i że racja jest po Waszej stronie, to zapraszam do dyskusji ![]()





Jan Tabaka
Arkadiusz Recław
Klapki Kubota
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Łukasz Swojak
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
Radek Białek
ks. Piotr Pawlukiewicz
Psychologia Biznesu
Jeśli chcesz rozpowszechniać, kopiować rzeczy z tej strony, to pamiętaj,
2010-07-26 o 11:27 pm
Rzeczywiście, często zamiast posłuchać opinii innych i po naradzie wywnioskować kto tak faktycznie ma rację lub połączyć te fakty i stworzyć jeden rzeczywisty fakt, ludzie kłócą się i mówią, że “Moja jest najmojsza niż twojsza”
2010-07-27 o 12:55 am
Rzeczywiście, ciekawe spostrzeżenie Orest. Podniosłeś ciekawy temat, możnaby z niego rozwinąć ciekawy temat. Mnie osobiście najbardziej interesuje, dlaczego tak się dzieje, że tak uparcie dążymy do wykazania “swojszości”
swojej racji (pomijając tutaj przypadki, w których jest to związane z zarobieniem pieniędzy)
Jak myślicie?
2010-07-27 o 11:18 am
Aleksandra: W odczuciach i przekonaniach trudno o rację. Bo czy mam rację, że czerwony jest ładniejszy od niebieskiego? Czy Ty masz rację, że niebieski od czerwonego?
Marek: Witaj na blogu!
A i obecnie mi się zdarza przekonywać uparcie, gdy się zapędzę.
To dążenie to wykazania “swojszości” jak pamiętam u mnie wynikało z chęci “nieprzegrania” i z przekonania, że jest tylko jedna racja. Tak, tak… jeszcze nie tak całkiem dawno racja musiała być tylko moja
Uśmiechy!
Orest
2010-07-27 o 11:54 am
No tak, trudno o rację aczkolwiek ludzie i tak będą stawiali na swoim. Takie już życie.
Czy nie tak ?
2010-07-27 o 11:59 am
No i dlatego jest ten post, aby się nie męczyć z “przekonywaniem” tam, gdzie trudno o coś takiego jak racja
A zmiana zaczyna się od uświadomienia, że coś można zmienić.
2010-07-27 o 1:23 pm
Pamiętaj Orest, że prawda jest tylko jedna.


Można to łatwo sprawdzić idąc za dnia (nocą też) ul. Wrocławską w Legnicy.
Wracasz sobie z pracy rowerkiem i ni stąd ni zowąd wyłania się na przeciwko cmentarza po drugiej stronie ulicy stary PRL-owski SAM SPOŻYWCZY. Wspomnienie lat 90, albo 80-tych?
Dziwne uczucie, bo przecież był tam jeszcze niedawno całkiem nowoczesny supermarket INTERMARCHE; kto by pomyślał że ten sklep to przecież nasz stary oszklony SAM Spożywczy zabudowany tylko skrzętnie w parę blach, tak by wyglądał bardziej nowocześnie i na miarę XXI wieku
Jednak idąc (lub jadąc rowerkiem) po kilku dniach nie ma już nawet SAM-u.
Ktoś rozburzył.
A może dalej coś tam jest, tylko mam przekonanie, że nie ma już nic
pzdr.
2010-07-27 o 8:41 pm
Ania: Nie mogę znaleźć powiązania Twojego komentarza z postem.
2010-07-27 o 9:19 pm
Masz rację, że posiadanie racji jest często u człowieka najwyższą racją
Tak działa świat umysłu, którego cechą jest dualność (dzieli na dobre-złe, łądne-brzydkie, itd), która z kolei sprawia, że
- ludzie identyfikują się ze swoimi myślami, poglądami i przekonaniami, więc tworzą sobie iluzję: pogląd=ja
nie zgadzasz się z moim poglądem=negujesz moją osobę
Jest to zamknięty mechanizm, który robi z relacji międzyludzkich targowisko. To emocjonalne niewolnictwo.
Jak wyjść poza mechanizm? Spytać siebie: “Co wolę? Mieć rację czy być szczęśliwy?” I tyle
Pozdrawiam.
Michu
2010-07-27 o 9:44 pm
Wybacz Orest mój tok myśli czasami grubo odbiega od tematu, albo nawet ledwie się z nim styka.
A propo jeśli mogę coś jeszcze dorzucić, to tak mi się przypomniało, z jednego wykładu, w którym kiedyś uczestniczyłam, a dotyczył on pragmatyzmu w filozofii Jamesa Rorty’ego, który twierdził, iż racja bierze się z przekonania. Przekonanie zaś bierze się z niezdecydowania i rodzi się wraz z wątpieniem. Gdy więc jesteśmy już zdecydowani, to osiągamy pewien stan przekonania. Przekonanie zaś wiąże się z wyrobieniem sobie pewnego nawyku, który określa pewne reguły działania. Te reguły dzialania określają nasze cele. Chodzi więc o to, że racja często wiąże sie z czymś co jest praktyczne i wygodne, co sprzyja naszym celom i odpowiada oczekiwaniom
2010-07-27 o 10:01 pm
Michał: Przypomniałeś mi właśnie “Kto nie jest z nami ten przeciw nam”. Dla mnie danie sobie spokoju z przekonywaniem, odpuszczenie ma bardzo praktyczny wymiar - nie zużywam czasu i energii na to, zwłaszcza, że większość spraw nie jest tego warta
Ania: Czyli jeśli dobrze rozumiem, to moje reguły działania są moją racją, a Twoje odmienne Twoją racją?
2010-07-27 o 10:37 pm
Hmm przypomniał mi się artykuł jednego z profesorów od matematyki. Pokrótce chodziło o to że młodzież uczy się teraz matematyki idiotów (liczenia sinusów i tego typu głupot) a nie tego co w matematyce najważniejsze czyli rozstrzygania sporów: udowadniania twierdzeń lub obalania ich. Matematyka powinna rządzić takimi dyskusjami bo liczą się w niej tylko fakty, nie ma że coś “może się dziać” tylko albo jest “tak” albo “nie” i nic pozatym.
Myślę że tak jest najsprawiedliwiej chociaż “bez uczuciowo”.
Pozdrawiam !
2010-07-27 o 10:43 pm
Jakub: W takiej nauce matematyki byłoby tak, że można do rozwiązania dojść kilkoma drogami. Obecnie w wielu wypadkach nauczyciele idą na łatwiznę i jest tak, że narzucają sposób jaki jest właściwy (jedna racja). Choć na studiach miałem matematyka, który nie narzucał sposobu a pytał nas jakie mamy pomysły i je sprawdzaliśmy. Jak zwykł mawiać po nieudanej próbie “Trzeba problem zaatakować inaczej”
2010-07-28 o 12:43 pm
Scena z Dnia Świra jest genialna. Swego czasu również starałem się ludzi przekonywać, że jak postąpią tak czy owak to będzie lepiej. Faktycznie, z mojego punktu widzenia było lepsze, ale zapominałem, że druga strona ma prawo do własnego spojrzenia na temat.
W szkole aby nauka była w pełni elastyczna musiałaby być w mniejszych grupach a i kadra powinna nieco więcej wiedzieć o prowadzeniu grup
Pozdrowienia!
Bartek
2010-07-28 o 9:07 pm
Bartek: To mamy podobne doświadczenia. Na szczęście po nas widać, że można się z przekonywania “wyleczyć”
2010-07-28 o 9:18 pm
Ostatnio czytając OSHO natknąłem się na fantastyczną myśl, że praktycznie świat jest tak skomplikowany i nawet na coś banalnego może mieć wpływ tyle czynników, że żaden umysł nie jest w stanie tego ogarnąć, dlatego nigdy nie możemy być w pełni przekonani, że mamy rację.
I to się może tyczyć np. (a może i w szczególności) polityki, gdy to się pojawi ktoś, nieważne czy liberał, czy socjalista, który jest przeświadczony o swojej racji, choć zmiana tak ogólnych spraw jak prywatyzacja czegoś, zmiana wysokości podatków wywołuje tyle skomplikowanych zmian, że nie możemy być przekonani czy to coś jest dobre czy złe, a nawet jak jest sprawdzone to nie w grę wchodzi kwestia czasu i zmieniającej się rzeczywistości, więc nigdy nie możemy być pewni tego co mówimy, ot co!
2010-07-29 o 12:40 am
W filmie jest więcej dobrych rzeczy. Arcydzieło.
A racja, no cóż.
Czasami trzeba tak zrobić, szczególnie w niektórych profesjach :), aby przekonać kogoś do racji, która nie istnieje.
2010-07-29 o 9:37 am
Paweł: Ciekawy przykład - dziękuję za niego
Chodzi za mną ten Osho, ale jeszcze się nie zabrałem za niego.
Piotrek: Jakie profesje masz na myśli?
2010-07-29 o 5:08 pm
mam na myśli - prawnicze ?
2010-07-29 o 5:35 pm
W takim razie, jeśli kgoos kto glosi oryginalne poglady, odbiegajace od normy to OSHO moze tu byc lepsza wersja ksiedza Piotra, hehe.
Pozdrawiam.
2010-07-29 o 9:30 pm
Piotrek: Aha… w ten sposób. O tym nie pomyślałem
Paweł: Którą książkę Osho możesz mi polecić na początek?
2010-07-30 o 3:03 pm
Swiadomość, lub empatia.
2010-07-30 o 3:22 pm
Wielkie dzięki Paweł. Zapiszę sobie na zaś