(Nie)szybkie czytanie książek…
2010-07-12, 1:03 pmOd pewnego czasu praktykuję wolne czytanie książek. Zamiast 20-30 książek rocznie w tym przeczytam tylko kilka. To nie efekt nieumiejętności szybkiego czytania (kiedyś po kursie czytałem ponad 500 słów na minutę), lenistwa czy przeczytania wszystkich wartościowych książek
To efekt podejścia w którym studiuję książkę i staram się zgłębić sposób myślenia autora. Tak zrobiłem choćby z książką Leo Babauty - The Power of Less po przestudiowaniu której przestałem czytać bloga Leo, gdyż sam jestem w stanie upraszczać różne aspekty swojego życia i większość jego pomysłów stało się dla mnie naturalne.
Trick polega na zatrzymywaniu się co fragment, w którym jest nowa myśl (która nam się podoba) i stworzeniu czegoś, co nazywam “akt wykonawczy” - przywołaniu sytuacji (jednej, wielu), która wydarzyła się oraz która może wydarzyć się w niedalekiej przyszłości i zmodyfikowaniu jej w wyobraźni według pomysłu z książki. Tak przygotowani w realnej sytuacji będziemy wiedzieli co zrobić, a nie tylko pamiętali, że tak można. Im dokładniejsze wyobrażenie sytuacji, tym lepsze przygotowanie.
PS: Moja obecna średnia prędkość to ok. 5 do 10 stron na godzinę. W ten sposób przez 2 tygodnie przestudiowałem dopiero połowę “Linchpina” Setha Godina ![]()





Jan Tabaka
Arkadiusz Recław
Klapki Kubota
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Łukasz Swojak
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
Radek Białek
ks. Piotr Pawlukiewicz
Psychologia Biznesu
Jeśli chcesz rozpowszechniać, kopiować rzeczy z tej strony, to pamiętaj,