Orest Tabaka - kreatywnie i prosto o stylu życia i rozwoju własnym

Archiwum dla August, 2010

Jajko uczy kurę…

2010-08-25, 8:12 pm

W pierwszym odruchu takie podejście wydaje się absurdalne. Jak to!? Przecież jajko jeszcze nie doświadczyło życia, nie widziało świata. To kura widziała w życiu więcej i ma moralny monopol na uczenie jajek jak iść przez dorosłe życie, jakie umiejętności przyswoić. Każda kura Wam to powie ;)

I owszem tak jest, że w wielu wypadkach młodzi mogą się wiele nauczyć od starszych - nie muszą popełniać własnych błędów. Są jednak sytuacje, w których to niedoświadczone jajko może wiele nauczyć i pokazać kurze. Zaczynając od znanego powiedzenia, że głupcy nie wiedzą, że czegoś nie da się zrobić i to robią. Jako młode osoby (piszę w imieniu młodych, bo nas tutaj wielu na blogu :) ) często porywamy się z motyką na księżyc, co przez starszych jest nie do pomyślenia a nam istotnie to wychodzi.

Dodatkowo jako osoby młode jesteśmy wychowane w aktualnej rzeczywistości i praca mobilna czy robienie czegoś co się lubi i nie wymaga papierka jest dla nas oczywiste. To takie oczywiste nie jest dla osób starszych, które wychowały się w rzeczywistości, w której pewnych możliwości nie było. To jeden z głównych obszarów, w których to kury mogą wiele się nauczyć od jajek. To już się dzieje - chociażby młodzi uczą/szkolą starszych z wykorzystywania e-commerce, inwestowania czy poruszania w sieci kontaktów, bo dużo lepiej się orientują w tych tematach :) A gdyby tak kury częściej odkładały na bok swoje podstarzałe ego i uczyły się od jajek jak poruszać się we współczesnym świecie… zachęcam do tego :)

___
PS: Wybaczcie mniejszą aktywność. Odkąd jestem we Wrocławiu (to już 2 tygodnie) dużo pracuję głosem i trudno zabrać mi się za pisanie :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Podejścia, Styl życia | Komentarze (28)

Nie zabijaj posłańca!

2010-08-15, 11:08 pm

Jak dobrze spojrzymy, to okazuje się, że ludzie wokół nas to posłańcy - przekazują nam różne wieść. Czasem dobre, czasem złe. Przy tych dobry jest miło, a przy tych złych już nie bardzo, nie? ;) Mogą to być informacje o popełnionych przez nas błędach przy projekcie, o problemach jakie spowodowaliśmy czy o jakiś elementach w naszym zachowaniu, które utrudniają życie innym osobom w zespole. W przeszłości podejście “niezabijania posłańca” obejmowało tych, co przekazywali od wroga np. żądanie poddania się. W naszym świecie może to być np. wiadomość, że firma chce nas zwolnić.

A teraz zastanówmy się co się dzieje gdy, może nie tyle zabijamy fizycznie, co rugając, oskarżając czy atakując takiego posłańca, zabijamy w nim wolę i chęć przynoszenia nam takich informacji?

Cóż za utrata możliwości pozyskania baaardzo wartościowego feedbacku!!! :) A przecież można podziękować i jeszcze dopytać o coś więcej. Posłańcy lubią dzielić się informacjami :)

Niestety zabójstwa posłańców dość często widzę wokół siebie :(

Bo spójrzmy na korzyści - jeśli zbudujemy atmosferę otwartości, dbamy o takiego posłańca, podziękujemy za wieści i jeszcze dopytamy, to nie będzie miał oporów powiedzieć nam co schrzaniliśmy i jeśli jesteśmy na tyle mądrzy, to możemy to wykorzystać jako sygnał do zmiany. Gdy tracimy klientów, bo nowa strategia czy produkt jest do dupy, to tylko dbając o posłańców któryś przyjdzie i powie, że nowa strategia czy produkt jest faktycznie do dupy. “Zabójcy posłańców” pozbawiają się takiej możliwości i potrafią szukać usterki tam gdzie jej nie ma. Ludzie wokół nas czasem widzą to, czego my nie dostrzegamy - moim zdaniem warto dbać o to, aby mogli komfortowo nam te złe informacje przynosić.

Ostatnio spotykam wielu posłańców, którzy przynoszą mi ciekawe spostrzeżenia na temat mojej osoby - dziękuję Wam i proszę o więcej, nawet gdy wymaga to powiedzenia, że coś spieprzyłem :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Podejścia | Komentarze (35)

“Operacja Wrocław”

2010-08-12, 10:40 pm

Od 3 dni jestem we Wrocławiu. Kto z Was ma mnie w znajomych na FB lub obserwuje na Blipie już o tym wie. To zaleta FB czy Blipa, że takie krótkie info co się ze mną dzieję mogę dość łatwo przekazywać :)

Tak więc za sprawą pobytu we Wrocławiu, ostatnio jestem dość zajęty :) Właśnie jem obiad… tzn. w porze obiadu przegryzłem coś, lecz na przygotowanie czegoś pożywniejszego znalazłem czas dopiero teraz :) Ucierpiały też posty - jeden od kilku dni czeka w brudnopisie na ostatnie poprawki, a że temat może być dość sporny i może wywołać burzę, to trzeba go napisać z wysoką dbałością o słowa. A do tego trzeba trochę czasu i skupienia, które w ostatnich dniach lecą w inną stronę :)

Co więc tutaj porabiam?
Testuję swoje pomysł na siebie, swoją działalność i styl życia. Ostatnie 3 dni były wypełnione spotkaniami z osobami, które znam we Wrocławiu jak i te, które na przestrzeni 2 lat ujawniały się w komentarzach czy prywatnej korespondencji :) Miło było spotkać się z osobami, z którymi widziałem się ponad rok czy dwa lata temu czy mieliśmy okazję dopiero spotkać w “realu” :) Nie przesadzę, gdy powiem, że czuję się jak ryba w wodzie :)

Sam Wrocław jako miasto męczy - jest duży, utrudnia chodzenie (dużo świateł, krzywe chodniki) i jest hałaśliwy (za sprawą chociażby wszechobecnej kostki i krzywych torów tramwajowych). Lecz właśnie w tym mieście są ambitne i nietuzinkowe osoby, z którymi można porozmawiać na luzie, w pozytywnej atmosferze i w duchu rozwijania siebie na wzajem.

Tak! We Wrocławiu są takie osoby i miałem przyjemność je poznać. Takie osoby to nie Yeti - one chodzą po ulicach. Tylko trzeba nastawić swoje radary w odpowiednią stronę. Jeśli ktoś z Was jest z Wrocławia, to wychylcie się. Dajcie znak, że jesteście czy w komentarzach pod postem czy w prywatnej korespondencji. Spotkajmy się w okolicach Rynku, np. na przystani naprzeciw Uniwersytetu czy nad Odrą :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Różne | Komentarze (6)

Przeszczepmy coś jeszcze z zagranicy!

2010-08-04, 4:17 pm

Pod ostatnim postem “Co przywiozłeś z zagranicy?” niektórzy z Was podzielili się w komentarzach, a niektórzy na FaceBooku, tym co takiego fajnego jest za granicą, czego nie ma w Polsce a także paroma zmianami w swoim codziennym postępowaniu wobec ludzi, jakie nastąpiły po wizycie za granicą. Super, że potrafimy czerpać od innych :)

Lecz pójdźmy jeszcze dalej, za sugestią Olgi.

Co takiego jeszcze (poza tym co już przeszczepiliście), co zauważyliście w zachowaniach, podejściach i stylach życia za granicą możemy przeszczepić?

Chodzi o takie drobne zachowania, podejścia w stosunku do innych, które nie wymagają pieniędzy, działań polityków, ustaw, dużych akcji, organizacji, a które uprzyjemniłyby życie wśród ludzi w tej części świata jaką jest Polska?

Jeśli ktoś z Was nie ma dla siebie rzeczy, którą zamierza przeszczepić, zachęcam do przeczytania komentarzy pod poprzednim postem i na FB w ramach inspiracji. Tak, abyśmy mniej mówili co jest fajne za granicą, a więcej tego fajnego robili tutaj w kraju :)

Możecie zostawiać tutaj swoje deklaracje zmiany :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Inspiracja, Styl życia | Komentarze (13)