Jajko uczy kurę…
2010-08-25, 8:12 pmW pierwszym odruchu takie podejście wydaje się absurdalne. Jak to!? Przecież jajko jeszcze nie doświadczyło życia, nie widziało świata. To kura widziała w życiu więcej i ma moralny monopol na uczenie jajek jak iść przez dorosłe życie, jakie umiejętności przyswoić. Każda kura Wam to powie
I owszem tak jest, że w wielu wypadkach młodzi mogą się wiele nauczyć od starszych - nie muszą popełniać własnych błędów. Są jednak sytuacje, w których to niedoświadczone jajko może wiele nauczyć i pokazać kurze. Zaczynając od znanego powiedzenia, że głupcy nie wiedzą, że czegoś nie da się zrobić i to robią. Jako młode osoby (piszę w imieniu młodych, bo nas tutaj wielu na blogu
) często porywamy się z motyką na księżyc, co przez starszych jest nie do pomyślenia a nam istotnie to wychodzi.
Dodatkowo jako osoby młode jesteśmy wychowane w aktualnej rzeczywistości i praca mobilna czy robienie czegoś co się lubi i nie wymaga papierka jest dla nas oczywiste. To takie oczywiste nie jest dla osób starszych, które wychowały się w rzeczywistości, w której pewnych możliwości nie było. To jeden z głównych obszarów, w których to kury mogą wiele się nauczyć od jajek. To już się dzieje - chociażby młodzi uczą/szkolą starszych z wykorzystywania e-commerce, inwestowania czy poruszania w sieci kontaktów, bo dużo lepiej się orientują w tych tematach
A gdyby tak kury częściej odkładały na bok swoje podstarzałe ego i uczyły się od jajek jak poruszać się we współczesnym świecie… zachęcam do tego
___
PS: Wybaczcie mniejszą aktywność. Odkąd jestem we Wrocławiu (to już 2 tygodnie) dużo pracuję głosem i trudno zabrać mi się za pisanie ![]()





Jan Tabaka
Arkadiusz Recław
Klapki Kubota
Krzysztof Wysocki (TesTeq)
Łukasz Swojak
Michał Pasterski
Paweł Tkaczyk
Radek Białek
ks. Piotr Pawlukiewicz
Psychologia Biznesu
Jeśli chcesz rozpowszechniać, kopiować rzeczy z tej strony, to pamiętaj,
2010-08-26 o 7:19 am
Człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach… Generalnie rzecz biorąc “Kury” mają syndrom 4W = “Wszystko widziałem, Wszystko wiem” i ciężko z tym walczyć… przecież nie zmusimy nikogo do nauki.
Wybaczamy mniejszą aktywność
Pozdrowienia !
2010-08-26 o 9:30 am
4W - trafne jak cholera. Jajko uczy kurę - oczywista sprawa. Ja (jajo) co najmniej raz w tygodniu tłumacze jakiejś kurze (i to kurze nie byle jakiej - z dużym doświadczeniem bo w wieku dziadków moich) podstawy obsługiwania komórki. Rozmawiamy o najbardziej prostych rzeczach, jak zadzwonić i jak zakończyć połączenie, jak zablokować klawiaturę itp.
To miłe jeśli ja - gówniarz w starciu z wiekiem rozmówcy - mogę swoją wiedza i doświadczeniem zrobić coś dobrego dla kury. Często te kury dziękują gorąco za cierpliwość i pomoc - wtedy zawsze szczerze podkreślam że ja mógłbym od nich nauczyć się znacznie więcej!
Owszem na własnych błędach człowiek uczy się bardzo dobrze, bez względu na to czy siedzi na grzędzie czy leży pod kurzym kuprem. Ale czemu by choć od czasu do czasu nie skorzystać z doświadczenia i błędów innych? To jest bardzo rozsądny pomysł
Pozdrawiam całe podwórko
2010-08-26 o 10:09 am
Życie byłoby nudne jeżeli wszystko szło by utartym schematem.
Młodzi mają tą korzyść, że mogą się uczyć od starszych - biografie, blogi itp.
IT- no tak, dziś to dzieci są online (a w kołysce komórka:) ) a w dorosłość wchodzą Ci co mają styczność z Internetem od dobrych 10 lat. To daje przewagę nad kurami, dla których często to rzecz typu - włączyć outlooka i już.
Z drugiej strony to taka wymiana pokoleniowa. Obie strony mogą się uczyć wzajemnie, jeżeli chcą…
do miłego
Piotr
ps. piszę po 4h snu, więc sorry za szyk,pomyłki

ps. jeżeli spotkania przełożą się na wartościowe wpisy to nie ma problemu
2010-08-26 o 10:36 am
Jakub: Pozwolisz, że “pożyczę” sobie termin 4W - nie słyszałem o nim, a wiele razy by mi się przydał
Piotr Mitura: Zauważyłem, że w temacie obsługiwania komputerów czy komórek “kurom” dużo łatwiej jest dać się poprowadzić “jajkom”. Natomiast w sprawach odnajdywania się w obecnej rzeczywistości, czyli szeroko pojęty temat “jak żyć” już nie.
To rozsądny pomysł, aby uczyć się na doświadczeniach innych - trzeba tylko pamiętać, że doświadczenia wielu kur nie przystają do naszej rzeczywistości. Więc z tym tak trochę ostrożnie
Piotr Stanek:
Do IT dodajmy obecną rzeczywistość, w której wiele nowych “funkcji” - jajka potrafią się nimi obsługiwać i wyczarowywać ciekawe sposobności
Do miłego
PS: Właśnie przypomniałem sobie, że o nauce korzystania z technologii już troszkę mówiliśmy (“Nie bój się przyszłości, nowoczesności i nowych technologii”).
2010-08-26 o 12:03 pm
Pożyczaj do woli ten termin
Ja spotkałem się z nim w książce “Mount Everest Biznesu” i od razu przypadł mi do gustu
Pozdrawiam !
2010-08-26 o 12:10 pm
ah. a jak te kury potrafią takim 4W zepsuć małe jeszcze wierzące co kura powie jajko. sie kurze nie udalo to juz jest z gory zalozone ze jajko tez poniesie kleske. :-/
2010-08-26 o 11:32 pm
Jakub: Dzięki
Tomek: Tak też bywa. Pozytywne jest to, że znam jajka, które nie dają się kurom… znaczy można
2010-08-27 o 8:34 pm
Orest: oczywiście tego życzyć trzeba wszystkim jajkom będącym w takiej sytuacji
2010-08-28 o 4:29 am
W sumie nie bardzo lubie tego typu podzialu - mlodzi/starzy, nowoczesni/przestarzali etc. Sa za to definitywnie madrzy i ….. srednio madrzy, doswiadczeni i niedoswiadczeni etc. Wielu ‘podstarzalych’ nieslychanie mnie zaskakuje, wiec zrezygnowalem z patrzenia przez pryzmat ‘pokolenia’. Ale rozumiem dobrze o co Ci chodzi, bo tego typu problem mam z pewna bliska mi osoba:)
2010-08-28 o 4:19 pm
JJ: Jako ktoś kto mając 16 lat był “na Ty” z 61 latkami
i rozmawialiśmy na różne życiowe tematy, też nie jestem zwolennikiem takich podziałów. Jednak wiele osób z pokolenia moich rodziców ze swoim doświadczeniem nie przystaje do współczesności, stąd nie zalecam uczenia się od nich. Mamy też jajka, czyli młode osoby z mojego pokolenia, które żyją w sposób, w jaki zostali nauczeni przez kury.
Więc istnieje jakaś różnica w podejściu do życia we współczesności i tego co można się od innych uczyć i co się nam bardzo przyda. Nie zawsze zależy to od wieku, lecz jednak dość często.
2010-08-29 o 9:42 pm
Witajcie.
Ja czasem jestem “kurą”, która, czasem “jajkiem”.
W pewnych dziedzinach jestem ekspertem i autorytetem, w pewnych polegam na innych ekspertach i autorytetach. Uczę się od mądrzejszych i korzystam z ich doświadczeń, służę swoja wiedzą i dzielę się doświadczeniami. W zależności od potrzeb i sytuacji, bez zależności wiekowej.
Orest napisał: “wiele osób z pokolenia moich rodziców ze swoim doświadczeniem nie przystaje do współczesności” - to nie jest norma wszelkich środowisk, a wyłącznie niektórych. Generalizowanie nie jest tu dobre - tak ja to widzę. Trzymając się metafory postu - zalecam zmianę kurnika.
a niekoniecznie “eliminację” kur.
Pozdrawiam, Ewa
2010-08-29 o 9:52 pm
Ewa: “zalecam zmianę kurnika.
a niekoniecznie “eliminację” kur.” - podoba mi się to zalecenie
I tak się zastanawiam czy różnica w naszych doświadczeniach nie wynika z różnicy wieku. Będąc wiekowo “jajkiem” wiele kur zapewne czuje się w powinności, aby mnie edukować z życia.
2010-08-30 o 11:03 am
Orest,
Kurami domowymi sie nie zajmuje, zatem kwestie obsługi banjkowatu czy telefonu zostawmy troche na boku. Kury domowe to inny gatunek kur, inny rodzaj hodowli.
Co do “kur niedomowych”, do których i ja sie zaliczam:
Ja się nie czuje w powinnosci edukować kogokolwiek, kto mi za to nie płaci albo nie dał innej formy zlecenia. Dyskutuję wyrażając swoje zdanie.
Piszesz: “zastanawiam czy różnica w naszych doświadczeniach nie wynika z różnicy wieku” - to według mnie uproszczenie,
Przede wszystkim o MOICH doświadczeniach i ich przystawalnosci do współczesnych wymogów chyba naprawdę niewiele wiesz :-), podobnie jak ja o Twoich. Zostawmy wiec odniesienia personalne. Mozesz sobie wyobrażać, ale wyobrażenia nie są dobrą podstawą do wnioskowania i uogólnień.
Różniece wynikają np. ze srodowiska, w jakim przebywamy i przebywaliśmy, z tego co dostaliśmy “w paczce ” od naszych rodziców, z zainteresowań, z różnorodnosci doświadczeń, z ich ilości oczywiście też. I dopiero ILOŚĆ doświadczeń moze być funkcją wieku, bo siłą rzeczy … Ale jakość - w naprawdę niewielkim stopniu.
W moim odczuciu warto jeszcze w tego typu rozważaniach jak te w poście, rozrózniać, czy odnosimy się do “kurzych” i “jajecznych” doświadczeń, czy do wiedzy, czy do umiejetności. Posługiwanie sie telefonem to umiejętność. Mówienie w tym wypadku o doświadczeniach czy wiedzy, to trochę na wyrost. Ale to kwestie nazwijmy “metodologiczne”.
Jeśli natomiast mówimy np. o wiedzy z zakresu mediów społecznosciowych i doświadczeń - to zdecydowanie domena jajek (choć znam biegłe w tym kury), zarówno pod względem wiedzy, doswiadczeń, kontaktów etc. Bo jajka są głównymi odbiorcami i nadawcami, a nie kury.
Kury wokół tego często budują swój biznes i kupują jajka, zeby im ten biznes obsługiwały. Kury mają tu inną potrzebną wiedzę, jajka inną. Nie mówie o “kurach domowych” - przypominam.
W moim odczuciu, i jajka i kury są w kurniku potrzebne. Wzajemna wymiana myśli, wiedzy, doświadczeń, wyników eksperymentów etc są cenne dla obu stron.
Ważne jednak jest, zeby tylko uważać, by w kurniku nie zamknąć orła i nie kazać mu udawać kury i dziobać byle zarna.
Ale to temat na odrębny piost, który właśnie piszę.
Pozdrawiam, Ewa
2010-08-30 o 7:10 pm
Ewa: Trochę się nie zrozumieliśmy, więc jeszcze raz. W kwestii różnych doświadczeń zależnych od wieku: jako osoba młoda przyciągam osoby starsze, które ochoczo uczyłyby mnie o życiu i wskazywały co robić powinienem a co nie… a wszystko w otoczce “ten świat jest taki a taki” (ja takie mam doświadczenia). Zapewne z racji Twojego wieku już mniej “kur” robi to tak ochoczo lub wcale (wnioskuję, że takie są Twoje doświadczenia), bo być może zakłada, że znasz się na życiu i nie trzeba Cię edukować tak bardzo
Nie generalizując, po prostu piszę tutaj o czymś, z czym wiele osób w okolicach mojego wieku spotyka się dość często, a niekoniecznie osoby w Twoim wieku.
I teraz abyśmy przeszli do sedna. Mnie bardzo interesuje to, aby osoby starsze, które we współczesności słabo sobie radzą - zadowodo, życiowo - zechciały uczyć się tego od młodych. Zwłaszcza, że post napisałem w kilka dni po rozmowie z osobą ok. 40 letnią, która pamięta czasy układów i w ten sposób odcina się od budowania sieci kontaktów, aby sobie ułatwić drogę zawodową. To nie tylko kwestia umiejętności, ale podejścia do życia… i tutaj miałem dobitny przykład tego, jak dużo mogłaby “kura skorzystać na nauce od jajka”.
I zgadzam się, że “Wzajemna wymiana myśli, wiedzy, doświadczeń, wyników eksperymentów etc są cenne dla obu stron.” Do tego właśnie zachęcam, a nie do jednostronnego przepływu od starszych do młodych (zwłaszcza w kontekście podejścia do życia).
PS: Twój komentarz po raz któryś wylądował w moderacji. Wygląda jednak na to, że wyczerpałaś ilość kombinacji swoich mailów z podpisami “EwaW” i “Ewa W”, więc WordPress już Cię rozpozna
2010-08-30 o 9:48 pm
Orest, dziękuję za Twoja odpowiedź.
:-), kombinacji wyszło rzeczywiście sporo, bo czasem z pośpiechu trafia się jakaś literowa “perełka”. Tym razem w adresie strony chyba zabrakło www
Rozumiem o czym piszesz. Zwróciłam uwagę teraz na to: “z czym wiele osób w okolicach mojego wieku spotyka się dość często, a niekoniecznie osoby w Twoim wieku”.
Wiesz, to nie jest takie oczywiste. Ja, mimo dojrzałego wieku, nadal jestem jajkiem dla osób z pokolenia moich rodziców, którzy niezmiennie traktują mnie jak “dziecko błądzące”, które nie ma pojęcia o życiu i pcha się z pewnością w same kłopoty i na emeryturze wyląduje pod mostem…
To naprawdę nie dotyczy tylko młodych. Starsi ludzie (starsi od nas - Ciebie, mnie) chcą uchronić często młodszych przed błędami, zapominając, że to, co sprawdzało się i działało kiedyś niekoniecznie sprawdza sie teraz.
Dlatego również bywam i jajkiem (podlegam czasem takim “naciskom edukacyjno-wychowawczym”) i w pewnym sensie kurą (czasem chcę więcej dać niż potrzeba lub niż to adekwatne do sytuacji). I czasem jajkiem buntującym się. A czasem kurą buntującą się (tak, tak).
Obserwuje , że jest jednak wielu młodych ludzi, którym starsi nie doradzają za wszelka cenę, nie próbują naprawiać ich życia, etc. I tutaj pojawia sie pytanie, czy to zależy od otoczenia (tych starsztych) czy od postawy życiowej tych młodszych.
Ludzie, którym starsi nie narzucają swojej wszechwiedzy albo ignorują skutecznie takie wtrącanie, albo urywają kontakt i w końcu starsi odpuszczają, z pewnością nie tłumaczą, robią swoje. Ale i potem nie przychodzą w kryzysie się żalić, ze nie wyszło albo oczekiwać wsparcia i pomocy.
Może to ich pewność swojej drogi i całkowite ponoszenie odpowiedzialności za skutki powoduje mniejsze przyciąganie pseudo-pomocnych rad? Ja skłaniam się ku takiemu wytłumaczeniu.
Naprawdę nie sądzę, żeby wiek był tu kluczowy. Naprawdę 40 lat to żaden wiek na mentalną starość.
Ale to moje zdanie na podstawie moich obserwacji i niekoniecznie jest trafną odpowiedzią. pewnie jedna z możliwych.
Z kolei odnośnie do tego, żeby starsi chcieli korzystać z pomocy (wiedzy) młodszych szanując ich wiedzę i możliwości to…
Możemy proponować: “jeśli chcesz, ja mam dobre doświadczenia w tym i tym - mogę podpowiedzieć, pomóc…” Ale decyzja nie należy do nas - czy nam to się podoba czy nie. Mnie się nie podoba, ale muszę z tym żyć.
I uszanować wybór starszych ode mnie, nawet jeśli boli mnie, że ktoś nie chce mojej pomocy, a sam sobie nie radzi.
Do tego, żeby się uczyć - niezależnie od wieku czy pokolenia - potrzebna jest swego rodzaju pokora. Ona pozwala uznać, ze czegoś sie nie wie. To podstawa. Dotyczy to tak starszych jak i młodych, bo i jedni i drudzy potrafią tkwi w swoim przekonaniu o wiedzy absolutnej.
Pozdrawiam, Ewa
2010-08-30 o 10:44 pm
Ewa: No i właśnie ja, z racji swojego wieku, też nie zauważyłem, że i osoby w Twoim mają podobne problemy z “kurami”
Ta strategia młodych (a może po prostu młodszych, niezależnie od wieku), co to robią swoje pomimo wtrąceń ze strony rodziców to według mnie (w pewnych okolicznościach, nie zawsze!) element wychowywania sobie rodziców. Jak chcę być dorosły to chcę mieć prawo sam myśleć za siebie, podejmować decyzję i ponosić konsekwencje.
Tak jak 40 lat nie musi oznaczać mentalnej starości, tak 22 nie musi mentalnej młodości - to własne doświadczenie
Gdzieś to zazębia się z pokorą - dobrze, że o niej wspomniałaś. Przełamanie 4W (o którym wyżej wspominał Jakub) mi pozwala na uczenie się także od młodszych od siebie
PS: Tym razem WP Cię przepuścił
Uśmiechy!
Orest
2010-08-30 o 11:42 pm
“To rozsądny pomysł, aby uczyć się na doświadczeniach innych - trzeba tylko pamiętać, że doświadczenia wielu kur nie przystają do naszej rzeczywistości. Więc z tym tak trochę ostrożnie”
i vice versa ( równiez doświadczenia jajek nie przystają do doświadczeń kur)
…z jajka będzie kiedyś kura…z kury jajko już nie
2010-08-30 o 11:52 pm
Ktoś: Tylko Ewa napisała o tym, że doświadczenia wielu kur nie przystają do naszej rzeczywistości. Więc vice versa będzie wówczas, gdy doświadczenia jajek nie będą przystawać do naszej rzeczywistości. Co nawiasem mówiąc często się zdarza, może choćby z kiepsko przeprowadzonego uspołeczniania jajek czy z za małej chęci do zadania sobie trudu, aby zrozumieć obecną rzeczywistości i wyciągnięcia lekcji “jak skutecznie działać”.
2010-08-31 o 2:58 pm
Orest,
Życzliwie ale stanowczo PROTESTUJĘ!
Przeczytaj proszę uważnie wszystkie komentarze - moje i własne - Twoje. Nie wkładaj mi w usta wypowiedzi, ktorych nie jestem autorką!
Ten cytat Ktosia to TWOJA WYPOWIEDŻ (!) dokładnie z datą: 2010-08-26 o 10:36 am , gdy odnosiłeś się do wypowiedzi Piotra Mitury. To Ty pisałeś dalej “Więc z tym tak troche ostroznie” a nie ja.
Dalej - to Ciebie (!) ja zacytowalam w swoim komentarzu pisząc:
“Orest napisał: “wiele osób z pokolenia moich rodziców ze swoim doświadczeniem nie przystaje do współczesności” ” (to Twój komentarz do wpisu JJ) co ja dalej skomentowałam:
“- to nie jest norma wszelkich środowisk, a wyłącznie niektórych. Generalizowanie nie jest tu dobre - tak ja to widzę. “. Współczesność to nic innego tutaj jak synonim aktualnej rzeczywistości. czyli po raz kolejny Twój Orest pogląd.
Jak wpiszesz w “znajdź na stronie” slowo rzeczywistośc to zobaczysz, że po pierwsze Twoje napisanie “Tylko Ewa napisała o tym, że doświadczenia wielu kur nie przystają do naszej rzeczywistości. ” jest nieprawdziwe. Będziesz też mogł poznać moje wypowiedzi na ten temat, a przede wszystkim poznać swoje - jeśli o nich zapomniałes.
Proszę nie rób takich rzeczy w przyszłości.
Pozdrawiam, Ewa
2010-08-31 o 3:02 pm
to nie Ewa napisała tylko Ty ( 26.08, godz.10.36 am)
tak, doświadczenia kur nie przystaja do rzeczywistości jajek a doświadczenia jajek nie przystaja do rzeczywistości kur…..
W wielu kulturach na przestrzeni wieków starsi ludzie w społecznosci byli szanowani ze względu na doświadczenie, w dzisiejszej kulturze starsi tylko zawadzaja a starych najlepiej by było poddać eutanazji…obecnie preferuje sie młodych, chociaż chyba powoli w niektórych sektorach na rynku pracy zaczyna sie to zmieniać…
jak również doświadczenia jajek nie przystają do doświadczeń kur, tak jak napisałam….czego niektóre jajka uczące ( a często pouczające) nie biorą pod uwagę.
Wiec UCZYĆ tak, POUCZAĆ nie…zwłaszcza jak żyć…bo trzeba by bardzo duzo wiedzieć , w tym o danym człowieku żeby to przyniosło jakis pozytywny skutek.
Ewa napisała o pokorze w kontekście i młodszych i starszych, i to myslę ze jest kluczowe, bo ci starsi kiedys byli młodsi i też próbowali “porywać się z motyka na księżyc”
Piszesz:
“Zaczynając od znanego powiedzenia, że głupcy nie wiedzą, że czegoś nie da się zrobić i to robią. Jako młode osoby (piszę w imieniu młodych, bo nas tutaj wielu na blogu ) często porywamy się z motyką na księżyc, co przez starszych jest nie do pomyślenia a nam istotnie to wychodzi.”
Owszem i jednym sie udaje a innym nie.( ci drudzy mają zazwyczaj wiecej pokory wobec rzeczywistości w postawie zyciowej) Według mnie jest istotne czy probuja dalej …..bez względu nawet na wynik
Co do uczenia się, to sam twierdziłeś że np. kursy są bezsensu i szkoda na nie czasu…to gdzie te kury maja sie uczyć nowych dla nich rzeczy skoro jako kury są przeciez “opóźnione technicznie” i same w wiekszości przypadków się nie nauczą a przynajmniej dłuzej by to trwało ?
Każdy sposób zdobywania wiedzy jest dobry, niewazne czy od starszych czy młodszych. Uczenie się czegos w praktyce od zazwyczaj starszych nie było głupie… Obecnie jest deficyt tzw. mistrzów np. w rzemiośle, znajdź mi dobrego szewca
taka postawa doprowadziła do deficytu tzw. mistrzów np. w rzemiośle, znajdź mi dobrego szewca
Ale to juz zupełnie nowy temat, równie szeroki…aczkolwiek zazebiajacy sie z tym o czym pisałeś w kontekście kur.
W ogóle temat kur i jajek to temat rzeka…i mozna go rozpatrywac wielowymiarowo
Bo co to znaczy “radzić/nie radzic sobie zawodowo”?
Ktoś kto lubi to co robi ale zarabia grosze radzi czy nie radzi sobie zawodowo? a ktos kto się opieprza ale zarabia dobrze radzi czy nie radzi sobie zawodowo?
Czy ktos kto zacznie “przystawac do współczesności” będzie sie z tym czuł szczęśliwy?
itd.
2010-08-31 o 3:12 pm
co do syndromu 4W…moze niektóre kury taki mają ale są jajka które mają syndrom NWWW ( niewiele widziałem , wszystko wiem )

Bardziej irytował by mnie ten drugi
2010-08-31 o 9:36 pm
Witajcie,
Zastanawiam się nad samym określeniem “doświadczenia nie przystają do rzeczywistości”. Co to tak naprawdę znaczy?
Doświadczenia zdobywane w ciągu życia mogą być bardziej lub mniej przydatne w określonych realiach, w określonym czasie. Mogą pomagać i wzmacniać, a mogą nie pomagać a nawet szkodzić. Ale nie wiem, co to właściwie znaczy “przystawać do rzeczywistości”, gdy mówimy o doświadczeniu. bo ono dotyczy czegoś co minęło - zawsze, nawet w odniesieniu do bardzo młodych ludzi zdobyte doświadczenia należą do przeszłości. Nawet w z pozoru najbardziej nieprzydatnych doświadczeniach jest coś, co można wykorzystać, bo nasze doświadczenia miedzy innymi pozwalają nam dojrzewać w określony sposób. A to jest pozytywne.
Patrząc z poziomu osoby niespełna 50-letniej, bo taka jestem, moje doświadczenia (wszystkie, nawet te z czasów jednego programu telewizyjnego nadawanego w wersji czarno-białej) nie przeszkadzają mi, a droga która przeszłam jest dla mnie pomocą i wsparciem w obecnych realiach. I warto też czasem uświadamiać sobie patrząc na ludzi w moim wieku, ze to nasze pokolenie jest świadkiem i zarazem sprawcą czy autorem dokonanych przemian. Młodsi to kontynuują, ale nie stworzyli współczesności z niebytu przyciśnięciem klawisza “enter”. Warto to uszanować. I warto też sobie powiedzieć, ze skok cywilizacyjny ostatnich 30 lat był ogromny. I czasem nie dziwie się, ze nie wszyscy byli w stanie dotrzymać tempa.
Jeśli ktoś nie wykonał natomiast żadnego wysiłku w kierunku własnego rozwoju, to po prostu ponosi tego konsekwencje. To jak z konsekwencjami każdego wyboru. Dlatego przeciwna jestem podziałom na pokolenia, podziałom ze względu na wiek, Nie wiek ani pokolenie rożni ludzi, ale wiedza, umiejętności, gotowość do zmian, chęć uczenia się etc czyli postawa wobec siebie i życia.
To taka moja wieczorna refleksja. refleksja.
problem polega na tym, ze niektórzy z moich rówieśników i nawet wiele lat młodsi ludzie zaprzestali własnego rozwoju na pewnym etapie, przestali zbierać nowe pozytywne doświadczenia. A takie “lenistwo” nie procentuje. Zwłaszcza przy dynamicznym otoczeniu.
Przy okazji - dla mnie ludzie w okolicach 40. to młodzi ludzie, tak jak Ci co mają 30 lat i mniej.
Pozdrawiam, Ewa
2010-09-01 o 11:20 pm
Ewa, Ktoś:
Faktycznie to moja wypowiedź. Tym bardziej więc mogę ją bronić.
Ajajaj…. wybaczcie
Ktoś:
Z tego wszystkiego wybieram opcję drugą, nawet jeśli wymaga to u mnie czerpania zarówno od młodszych od siebie jak i od dużo starszych. A historię zostawiam historykom.
Doświadczenie młodych czy starszych to nie kwestia porównania. To kwestia czyje nastawienie i działania (na podstawie doświadczeń) sprawdzają się w obecnych czasach. Możemy rozprawiać kto powinien być szanowany a kto nie, czyje doświadczenia są szlachetniejsze, gdzie są mistrzowie, jaka była ich historia, ale to życie weryfikuje czy ktoś jest w miejscu i na pozycji w których chce być, czy jest nie tam gdzie chce co jest powodem frustracji
Ewa:
Faktycznie trochę nietrafiony zwrot. Kilka zdań wyżej poprawiłem się i ująłem to jako działania i nastawienie (na podstawie doświadczeń), które sprawdzają się w obecnych czasach. I to chyba precyzyjniej oddaje to co mam na myśli
Dziękuję za Twój komentarz - takie cenie szczególnie. Są dla mnie inspiracją jak dbać o swój rozwój i na co zwracać uwagę, by za 20-30 lat nie obudzić się z ręką w nocniku. Zwłaszcza tutaj:
“…problem polega na tym, ze niektórzy z moich rówieśników i nawet wiele lat młodsi ludzie zaprzestali własnego rozwoju na pewnym etapie, przestali zbierać nowe pozytywne doświadczenia. A takie “lenistwo” nie procentuje. Zwłaszcza przy dynamicznym otoczeniu.”
Jak ja o tym mówię, to “kury” patrzą na mnie dziwnie. Te słowa z Twoich ust zapewne mają większą moc
PS: Wybaczcie lakoniczność i opóźnienie w odpowiedzi. Ostatnie dni mam kapkę przeładowane zadaniami i aktywnościami
Uśmiechy!
Orest
2010-09-03 o 1:15 am
nie bardzo chyba zrozumiałeś to o czym napisałam…nie porównywałam, chodziło raczej o to że “rzeczywistosc “kur jest inna od “rzeczywistosci” jajek co niesie okreslone konsekwencje.( rozpisywac o nich sie nie będę bo to rozległy temat)
Do dwóch potrzebnych pytan ( retorycznych ) dorzuce jeszcze … Czy drastyczna zmiana nastawienia i zachowań ( aby “sprawdzily sie w obecnych czasach”) będzie aby napewno dobra dla danego człowieka… Co w przypadku gdy taka zmiana niesie wewnetrzne rozdarcie…Co w przypadku gdy sie wie co jest skuteczne ale nie bardzo ma ochote postępować w taki czy inny skuteczny sposób?
itd.
Co do własnego rozwoju, to myśle że warto tu oddzielić rozwój osobisty od rozwoju tzw. zawodowego…..
Po częsci sie z Ewa zgodzę “…problem polega na tym, ze niektórzy z moich rówieśników i nawet wiele lat młodsi ludzie zaprzestali własnego rozwoju na pewnym etapie, przestali zbierać nowe pozytywne doświadczenia.”
Po częsci, ponieważ do końca nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy ktoś tego rozwoju ( szeroko rozumianego, nie zawodowego) zaprzestał. Co do doświadczeń to raczej większośc przed zbieraniem pozytywnych sie nie broni…tak mysle
pozdrawiam
2010-09-03 o 11:17 am
Ktoś:
Rzeczywistość jest jedna. Jedyna różnica według mnie jest taka, że każdy porusza się w jej innej części. Ja poruszam się wśród osób chętnych się rozwijać, ambitnych, pozytywnie nastawionych do życia, w świecie możliwości… ale znam też takich, co poruszają się wśród osób z nastawieniem zupełnie odwrotnym. To wciąż ta sama rzeczywistość pełna ludzi ambitnych jak i tych pasywnie i pesymistycznie nastawionych
Co do tego zmieniania siebie i ewentualnych rozdarć dokończę dziś post z ciekawą metaforą. Będzie to jej premiera.
Rozwoju osobistego z zawodowym nigdzie nie wrzuciliśmy do jednego worka… lecz też nie widzę potrzeby ich szczególnego oddzielania. Praca jest częścią naszego życia i jak się lubi to co się robi to masz takie hobby, za które płacą. Wtedy aż się chce rozwijać siebie, aby czerpać z niej jeszcze więcej przyjemności i być bardziej skutecznym. Ja tak mam
2010-09-03 o 1:01 pm
Rzeczywistośc nie jest taka sama dla każdego i to nie jest kwestia częsci. Jak otworzysz kiedys oczy to zobaczysz a może i doświadczysz.
Rozwijać sie moze nawet tzw. kura domowa która nie pracuje zawodowo a np. wychowuje dzieci, więc ja bym jednak tutaj rozdzieliła w pewnych kontekstach
Fakt , gorzej jak sie lubi to, co się robi ale za co nie chcą płacić albo płaca marnie…
No pisz, metafore przeczytam ale udzielać się nie bedę tutaj puki co, bo w sumie mam co robić…. juz się naga-dałam
pozdrawiam
2010-09-17 o 9:06 am
Lubię blogi. Chociaż zdarza mi się, że czuję się rozczarowana gdy okazuje się, że “gadanie jest tanie” - gdy ktoś tkwiąc w swojej rzeczywistości nie dostrzega, że jest to jedynie rzeczywistość jedna z wielu i niekoniecznie najatrakcyjniejsza.
Odwieczna dyskusja co było pierwsze jajo czy kura doprowadza do ciągłej rywalizacji - kto jest ważniejszy, kto jest potrzebniejszy. I każde pokolenie przechodzi przez ten sam proces - zmieniają się tylko gadżety. Za 10 lat ( a zleci to bardzo szybko) Orest spotka się z kolejnym pokoleniem jaj, nafaszerowanych teoretyczną wiedzą, które będzie mu udowadniać, że Jego spojrzenie na świat jest już przestarzałe. On tymczasem wejdzie w kryzys wieku średniego i będzie żałował, że nie zastanowił się nad poglądami kur, które przecież też wcześniej były jajami. I będzie sobie “pluł w brodę”, że widział świat tak jednowymiarowo.
Bo bycie tylko jajem to żadna atrakcja - mam w pracy takie - przekonane o swojej “wszechwiedzy”, a wszelkie zmiany wymagające mobilności, kreatywności doprowadzają je do stanu depresji. I chociaż znajomość komórki i komputera dopracowały do perfekcji i naczytały się też o wszelkich technikach samorozwoju - ich praktyczne umiejętności zastosowanie tego w życiu zawodowym i osobistym są znikome.
A prawda jest taka, że każdy powinien być przez całe swoje dorosłe życie i jajem i kurą. Bo Jajo - to uczenie się, a kura do doświadczanie.
2010-10-08 o 4:55 pm
Witaj Barbara na blogu!
Od razu wybacz za zwłokę w odpowiedzi - Twój komentarz mi gdzieś umknął.
Jestem podobnego zdania jak Ty w ostatnich 2 akapitach - “wszechwiedza” nie jest dobrym podejściem. Natomiast nie podzielam Twoich obaw co do tego jak będzie u mnie za 10 lat. Dbam juz teraz o to, aby spotykać się z osobami trochę młodszymi ode mnie, co w przyszłości zamieni się w spotykanie się z osobamia duuużo młodszymi ode mnie. Właśnie po to, aby uczyć się od tych “jajek” (nie boją się kwestionować tego co zastali), lecz samemu być już “kurą” z doświadczeniem
Uśmiechy!
Orest