» Charakter, osobowość, geny i inne przeszkadzajki… - Orest Tabaka

Charakter, osobowość, geny i inne przeszkadzajki…

2010-09-04, 11:28 pm

Dziś premiera pewnej metafory opisującej nasze opory przed zmienianiem swojego zachowania czy podejścia, a co za tym idzie utrudniania sobie życia, tam gdzie moglibyśmy coś więcej zdziałać :)

Wyobraźmy sobie sytuację, gdy z punktu A (gdzie jesteśmy) do punktu B (gdzie chcemy być) trzeba pokonać kawałek drogi i most przez rzekę. Rzeką są wszelkie trudności jakie mamy po drodze. Wiele osób, nauczone przez kilka czy kilkanaście lat jeżdżenia pierwszym drewnianym mostem ma dziś problem, bo most się rozsypuje. Nie ma w nim wszystkich desek, więc przejeżdżanie po nim jest mocno utrudnione. Niektórym, po wielkiej gimnastyce, udaje się przejechać. Niestety ci wyuczeni kiedyś kierowcy nie zadali sobie trudu, aby zobaczyć, że obok jest nowy i wytrzymały most, który pozwala bez trudu pokonać rzekę i dotrzeć do upragnionego celu.

W efekcie przez rozsypujący się most próbują przejechać miliony kierowców, tłocząc się, ryzykując wielką porażką (spadnięciem) i frustrując przez korki, gdy obok, na nowym moście ruchu prawie nie ma. Nie ma korków, nie ma frustracji, rzekę pokonuje się łatwo i szybko. Wymaga jednak zadania sobie trudu wyszukania takiej możliwości i wyjścia poza wyuczone zachowanie - czyli skorzystania z tej nowej możliwości :) Nawet gdy przecież przez 20 lat z tego rozwiązania korzystaliśmy i przecież działało. Dziś już nie działa.

W sytuacji gdy jedziemy na wakacje i jeden z mostów jest zamknięty, nie mamy większych trudności z wybraniem się na inny i skorzystaniem z niego. Niestety w przypadku innych sytuacji życiowych tak już to nie działa. Znam osoby, które tłumaczą sobie opory przed zmianą swojego zachowania i podejścia tym, że taki już mają charakter czy osobowość, inni, że tak już mają w genach (dziadek tak robił, ojciec tak robił to i ja tak robię).

Aby dać Wam bardzo praktyczny przykład tłoczenia się przed rozsypującym się mostem i frustracją: niektóre źródła podają, że 80% wolnych wakatów/stanowisk jest zapełniania przez rekrutacje wewnętrzne lub przez sieci kontaktów - czyli niepublicznie. Z tego prosty rachunek, że w serwisach z ogłoszeniami o pracę pojawiają się informacje o nie więcej niż 20% wolnych stanowisk. A gdy zapytamy się “jaki jest najczęściej wybierany sposób poszukiwania pracy”, to okazuje się, że o 20% miejsc rywalizuje wiele osób, gdy na 80% pewna grupka.

Wystarczy zmiana podejścia, czyli wejście w środowisko osób działających w naszej branży i proste pytanie “jak mogę Wam się przydać?”. To nie zmieni naszego charakteru, osobowości czy genów, a da dużo fajniejsze rezultaty :)

Niestety (i stety) nowy most za jakiś czas ulegnie uszkodzeniu, gdy tylko “większość” zacznie z niego skorzystać. Wtedy i przed nim potworzą się korki, a co sprytniejsi znajdą inny. Taka już kolej rzeczy i warto o tym pamiętać. Może łatwo pisze się to z pozycji osoby młodej, niemniej zamierzam o tym pamiętać i za 50 lat.

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!


Komentarze (14):

  1. Ewa W
    2010-09-05 o 12:41 am

    Orest, piszesz:
    “niektóre źródła podają, że 80% wolnych wakatów/stanowisk jest zapełniania przez rekrutacje wewnętrzne lub przez sieci kontaktów - czyli niepublicznie.” Czy możesz podać odwołanie do tych źródeł - to dla mnie ważne. Jestem bardzo ciekawa, jaki jest rozkład w tych 80% pomiędzy rekrutacją wewnętrzną (bo do tego mają dostęp ludzie już będący w firmie), a ile z innych zewnętrznych kontaktów, w tym ile z rodzinnych.

    Jeśli posiadasz takie dane, to będę wdzięczna za ich udostępnienie.

    Pozdrawiam, Ewa

  2. Ewa W
    2010-09-05 o 12:54 am

    Orest,

    Odrebny komentarz, bo odrębna kwestia. :-) Napisałes: “Wystarczy zmiana podejścia, czyli wejście w środowisko osób działających w naszej branży i proste pytanie “jak mogę Wam się przydać?”.”

    Ja bardziej skłaniałabym się do rozwiązania typu : Mogę wam się przydać w tym i tym, co Wy na to?”

    Według mnie jest ono skuteczniejsze, bo nie wymaga od drugiej strony szukania dla nas miejsca, a jest konkretną ofertą popartą znajomością zagadnienia czy organizacji (firmy). W odróżnieniu od Twojego rozwiązania, moje wymaga wcześniejszego “odrobienia lekcji” pod tytułem: w czym jestem dobry, czego dana grupa ludzi (firma) może potrzebować.
    Dodatkowo zmniejsza się ryzyko, że ktoś nam zaproponuje coś nieadekwatnego do naszych kompetencji lub upodobań.

    Gdyby ktoś podszedł do mnie i zapytał, jak może mi się przydać, to mocno bym się zdziwiła i odpowiedziała zgodnie z prawdą “nie wiem”. Natomiast gdyby ktoś podszedł i powiedział: jestem dobry w tym i tym, mógłbym się przydać w tym i tym, co Ty na to” to z dużym prawdopodobieństwem podjęłabym rozmowę i zaczęła zastanawiać, czy nie skorzystać z oferty (jeśli druga strona oferowałaby oczywiście coś, czego potrzebuję - nawet jeśli wcześniej nie myślałam o zatrudnianiu dodatkowej siły).

    Jakie są Twoje doświadczenia dotyczące skuteczności (efektów) zadawania właśnie takiego pytania: “jak mogę Wam się przydać?” - bo rozumiem, ze tak właśnie robisz?

    Pozdrawiam, Ewa

  3. Orest Tabaka
    2010-09-05 o 2:56 am

    Ewa: Jestem w trakcie studiowania książki “Wskazówki na dobre i złe czasy” Jacka Santorskiego. Tam się pojawia liczba 80%. Gdzieś jeszcze się z nią spotkałem… tak jak spotkałem się z liczbą 60% więc to raczej mówi o pewnych szacunkach niż danych. Szczegółowych danych nie znam, a również chętnie bym poznał.

    Twoja propozycja pytania jest jeszcze lepsza, z powodów jakie wymieniasz :) Co prawda ja skorzystałem ze swojego pytania (z uzupełnieniem w jakich obszarach może być ze mnie korzyść) i przyniosło to pozytywne efekty. Najpewniej kluczowa tutaj jest aktywność z zaznaczaniem, że z nas będzie jakiś pożytek niż rozsyłanie CV jak leci. Chciałem tylko pokazać “inny most” przy szukaniu sobie płatnego zajęcia :)

    Bardzo mnie ciekawi jakie Twoje zdanie w temacie postu, czyli unikania zmiany podejścia, sposobu działania powołując się na swoją osobowość. Spotkałaś się z takim problemem u ludzi?

    Uśmiechy!
    Orest

  4. Ewa W
    2010-09-05 o 11:33 am

    Orest:
    dwie rzeczy:
    Dla mnie temat Twojego postu to nie “unikanie zmiany podejścia” a “propozycja zmiany podejścia”. :-)

    Nie jest dla mnie jasne, co rozumiesz pod pojęciem “sieci kontaktów”
    - czy są to np. nawiązywane w rożnych okolicznościach przyjaźni i znajomości budowane przez lata czasem, czy spotkania networkingowe i temu podobne, a może jeszcze coś innego?

    Powszechnie wiadomo (opinia powtarzana przez wielu), że pracę znajduje się “przez znajomości”, ale to także inne znaczenie, bo w tle jest informacja , że nie liczą się kompetencje tylko znajomości i “plecy”. Rozumiem, ze to też jest w tych 60-80 procentach. A przecież chyba nie o tym mówisz (?).

    Jeśli natomiast pytasz, czy spotkałam się z problemem: “unikania zmiany podejścia, sposobu działania powołując się na swoją osobowość. ” to powiem: Tak , spotkałam się.
    Jakie są moje doświadczenia w tej kwestii?:
    Według moich obserwacji i własnych doświadczeń ludzie usprawiedliwiają swój brak gotowości do zmiany rożnymi czynnikami - rodzinnymi, ograniczeniami fizycznymi, czasowymi, osobowościowymi etc.

    Osobowość natomiast jest bardzo ważnym czynnikiem przy doborze metod działania i w doborze charakteru pracy. Nie zawsze jest to puste usprawiedliwianie braku aktywności. Nie można być “niesobem”, bo to nie przynosi dobrych efektów. To w czym jeden czuje się jak ryba w wodzie, dla innego będzie męczarnią nie przynoszącą w związku z tym pożądanych efektów.

    Ja sama myślę o wszelkich “networkingach” z dużą niechęcią, szczególnie o grupach bardziej sformalizowanych (mam tu na myśli np. to, co świetnie realizuje i proponuje szanowany przeze mnie i lubiany Grzegorz Turniak). Natomiast cenię rekomendacje.
    A grono znajomych mam i je rozwijam, i to też jest budowanie sieci kontaktów, jednak w formie, która pasuje do mojej osobowości (!).

    Ja mam inne doświadczenia - jeśli wiem, co i gdzie chce robić, to idę do osoby decyzyjnej i mówię o tym, o co mi chodzi. W wielu przypadkach działa. Przynajmniej takie jest moje doświadczenie. Nie potrzebuję do tego tzw. sieci kontaktów. Takie działanie jest bliższe mojej osobowości i także nie jest szukaniem pracy przez ogłoszenia.

    Często też jest tak, że ktoś mi mówi: “zrób to tak” i rzuca hasło, metodę, ale nie pokazuje, jak to ma wyglądać w praktyce. Zatem daje mi tytuł bez treści. I trudno to realizować, skoro samemu nie ma się takich doświadczeń. Dobrym rozwiązaniem jest pokazywanie własnych efektów: “u mnie takie i takie działanie przyniosło takie a takie konkretne efekty - może spróbujesz i Ty? Jeśli będziesz chciał - mogę Cie poprowadzić na początku. Jeśli Twoje metody nie działają, spróbuj moze tego, co zadziałało u mnie - nic nie ryzykujesz, najwyżej i tak będziesz w punkcie wyjścia”, a nie samo namawianie “zrób tak a tak, bo teraz tak się robi i to działa, a Ty robisz po staremu i to nie zadziała”.

    Jeśli nie, to nie. Każdy ma prawo odmówić i popełniać swoje błędy na swoja odpowiedzialność. Nie staram się uszczęśliwiać ludzi na siłę.

    Pozdrawiam, Ewa

  5. Michał Maj
    2010-09-05 o 3:37 pm

    A jeszcze trzeci typ ludzi, gdy oba mosty są zapchane, widzi zapotrzebowanie, uruchamia prom i wskazuje ludziom nowy kierunek :)

    Dobry wpis, fajna historia.

  6. Orest Tabaka
    2010-09-05 o 8:17 pm

    Ewa: Sieci kontaktów mogą zawierać różnego rodzaju znajomości. Mogą być przez spotkania networkingowe, lecz nie jestem ich zwolennikiem skoro można w inny sposób poznawać ludzi :)

    I pewnie tzw. “przez znajomości” wlicza się do tych 80% - to moje podejrzenia, bo tego nie wiem.

    Czy to, że do tematu networkingu podchodzisz z niechęcią to sprawa osobowości? Czy może zwykłej niechęci, bo znasz inny sposób, który wolisz i przynosi efekty jakie chcesz?
    Próbuję to odnieść do osób, dla których jedyny sposób to słanie CV. Mam wrażenie, że i one do tego tematu podchodzą z niechęcią, lecz w przeciwieństwie do Ciebie nie mają innego, który dla nich działa. I czy to sprawa osobowości? Dla mnie to brzmi raczej jak wymówka niż chęć poszukania dla siebie pasującego rozwiązania. I nigdzie nie mówię, że to co mi pasuje musi pasować innym :) Nawet często zniechęcam do stosowania niektórych moich podejść do załatwiania sprawy, bo ludzie są różni i mają różne potrzeby.

    Jeszcze chcę wrócić do tego pytania: “jak mogę Wam się przydać?”. Zastanawiałem się nad tym i myślę, że w pewnych sytuacjach jest ono dużo lepsze, bo w ten sposób dowiadujemy się jakie, ta druga strona, ma potrzeby. Może potrzebować coś, na co my byśmy nie wpadli a umiemy i chętnie zaspokoimy tę potrzebę. To takie pytanie otwarte :)

    Michał: Tacy też są :) I tacy budujący inne, nowe mosty, tunele pod rzeką ;)
    Dzięki!

  7. Ewa W
    2010-09-06 o 10:33 am

    Orest,

    Skoro nie netwirking i nie “krewni i znajomi królika”, to o jakim budowaniu sieci kontaktów mówisz i polecasz to swoim rozmówcom i masz na myśli w tym poście?
    jak je budować według Ciebie?

    Co do osobowości - piszesz i pytasz zarazem: “Mam wrażenie, że i one do tego tematu podchodzą z niechęcią, lecz w przeciwieństwie do Ciebie nie mają innego, który dla nich działa. I czy to sprawa osobowości? Dla mnie to brzmi raczej jak wymówka (…)”
    Twoje wrazenie moze być zupełnie błędne, a moze być prawdziwe.
    Do mojej osobowości wiele rzeczy nie przystaje. I dlatego wybieram te, które do niej przystają. Co do osobowościowych uwarunkowań innych i oceniania postawy innych - ja się nie podejmuję. :-) i szczerze mówiąc - nie widzę powodu, dla którego miałabym to robić.

    Pozdrawiam, Ewa

  8. Paweł Kuriata
    2010-09-06 o 6:37 pm

    Pozwolę sobie zapytać, bo czytam, ale nie do końca rozumiem esencję waszych wypowiedzi:
    - czym są spotkania “networkingowe”?

    Pozdrawiam,
    Paweł.

  9. Ewa W
    2010-09-06 o 9:49 pm

    Paweł,
    mogę powiedzieć, w jakim znaczeniu ja używam określenia “spotkania networkingowe” (od “networking” oznaczającego “proces wymiany informacji, zasobów, wzajemnego poparcia i możliwości, prowadzony dzięki korzystnej sieci wzajemnych kontaktów”).

    To np. spotkania klubowe, gdzie w danej może być jedna osoba z danej branży albo tylko ludzie z danej branży - różnie. Ludzie ci spotykają się np. na tzw. tzw. śniadaniach biznesowych czy innych spotkaniach grup, wymieniają wizytówki, kontakty, udzielają sobie referencji, prezentują siebie, swój biznes etc., przekazują kontakty. Wszystko w celu pozyskania rekomendacji, referencji, uzyskania feedbacku.

    Jedną z takich sformalizowanych form stanowi BNI Polska założona przez wspomnianego już Grzegorza Turniaka. Podobna funkcje w pewnym sensie tworzą (choć według mnie mało skutecznie) niektóre portale społecznościowe np. Linkedin.

    Zobacz np. tutaj: http://bnipolska.pl/content/view/15/31/lang,pl/

    Ja tego nie lubię, “nie czuję”, choć nie będę podważała zasadności i skuteczności, bo skoro mało znam i nie doświadczyłam, to nie mogę wyrażać opinii.

    Pozdrawiam, Ewa

  10. Piotr Stanek
    2010-09-07 o 8:05 am

    Nasze opory przed zmianą swojego zachowania lub podejscia.

    Myśląc na nad Twoim postem Olgierd, przypomniałem sobie post Ewy -
    http://www.ewytrazek.pl/fenomen-lang-langa/
    i ostatni akapit jej postu.
    Uważam, że należy sobie zdać sprawę z odpowiedzalności - własnej za swoje życie.
    Często jest to wystarczający asumpt do zmiany podejścia lub postawy.

    Pytanie - “co mogę dla Ciebie zrobić”, jest lepsze niż jego brak i standardowe wysyłanie cv. Lepsza wersja tego pytania to wiedza o tym jak można się danemu pracodawcy/kontrahentowi przydać się i umiejętne przedstawienie mu jego korzyści.

    pozdrawiam i miłego dnia :)
    PS

  11. Orest Tabaka
    2010-09-07 o 9:26 am

    Ewa: Np. prowadząc bloga, udzielając się w dyskusjach na forach, blogach czy np. GoldenLine, zagadując do kogoś, kogo znamy z widzenia czy uderzając do osoby, którą chcemy poznać (np. mailowo). W każdej sytuacji warto być otwartą na innych osobą :) U mnie tak to działa i takie sposoby rekomenduję.

    Po prostu zapytałem Cię jak się zapatrujesz na powszechne wykręty przed zmianą działania powołując się na osobowość czy charakter. Ciekaw byłem, ot tyle :)

    Paweł: Już Ewa Tobie wytłumaczyła :) (Dzięki Ewa!)

    Piotrek: To post Oresta… Olgierd żaden tutaj jeszcze nie pisał ;)
    Hmmm… coś w tym jest, że jak ktoś nie bierze odpowiedzialności za własne życie (a także rozwój) to będzie szukać wymówek.

    Więc z tym pytaniem to zależy od sytuacji - w jednej lepiej zapytać jak możemy się przydać, a w innej czy to co możemy zrobić jest potrzebne tej drugiej stronie :)

    PS: W tym tygodniu będę odpowiadał z opóźnieniem… proszę o zrozumienie :)

  12. Ewa W
    2010-09-07 o 1:48 pm

    Orest,
    co do : “zapytałem Cię jak się zapatrujesz na powszechne wykręty przed zmianą działania powołując się na osobowość czy charakter. ” - mam nadzieję, ze moja odpowiedź wybrzmiala - nie zawsze są to wykręty. czasem pewne rzeczy nie przystają do naszej osobowosci i wtedy szukamy tych bardziej do nas pasujących, a skutecznych zarazem rozwiazań. :-)
    Czy to zaspokoilo Twoją ciekawość?

    Pozdrwiam, Ewa

  13. Piotr Stanek
    2010-09-07 o 2:12 pm

    ups, I did it :) - but not again :)
    Przepraszam Orest za niezamierzoną pomyłkę.

    Napisałeś, że coś w tym jest.
    IMO, dużo w tym jest.

    pozdrawiam serdecznie

  14. Orest Tabaka
    2010-09-07 o 10:56 pm

    Ewa: Odpowiedź wybrzmiała - dziękuję :)

    Piotrek: Bywa… mi też się przydarza czasem :)

Chcesz coś dopowiedzieć? Wyraź to!