» Orest wersja 2011, czyli kolejny upgrade. - Orest Tabaka


Orest wersja 2011, czyli kolejny upgrade.

2011-01-09, 7:48 pm

Z małym poślizgiem i w dodatku nie będzie to napisane jak chciałem, ale tak to jest jak mam zimowe wakacje i trudno zabrać mi się za pisanie. Do rzeczy! :)

Jak się mają Wasze postanowienia noworoczne? Trzymają się, działacie coś? :)
U mnie one nie działały, więc od kilku lat żadnych nie robię. W dodatku nie zalecam tego podejścia z dwóch głównych powodów. Słysząc tradycyjnie skonstruowane postanowienie noworoczne typu: “będę biegał, wstawał wcześnie, nie palił, nie przeklinał, mniej pracował itd.” nachodzą mnie wątpliwości:

1. Po cholerę!? :) Po co chce ktoś biegać, wstawać wcześniej, nie palić itd.?
2. W zasadzie zbyt rzadko słyszę, aby ktoś w moim otoczeniu dowiózł kiedyś postanowienie noworoczne chociażby do marca czy czerwca lub je wykonał - wygląda to więc na mało skuteczne podejście do zmieniania siebie.

No dobra, Orest! To co w zamian?

Mam dla Was inną propozycję - to tylko propozycja, więc każdy z Was zrobi z nią co chce. Proponuję Wam potraktować siebie jak program komputerowy i użyć na sobie metodę Kaizen, o której ostatnio trochę było na blogu, czyli taki swoisty coroczny upgrade samego siebie :) To podejście w niedoskonałej wersji zacząłem stosować już w 2003 roku (z przerwą między 2005 a 2007 - zapomniałem o tym). W 2011 roku będziemy mieć do czynienia z wersją Oresta 2.11 czy 2011.

Jak to może wyglądać? Spójrzcie (bez specjalnego wczytywania się) na listę zmian komunikatora Tlen. Na tych lista widać co już wprowadzono w każdej z wersji. Ja to robię kapkę inaczej - na przełomie roków czy nawet na początku danego tworzę krótka lista zmian (swoistą listę życzeń) jakie chciałbym w sobie przeprowadzić. A dokładniej to taka lista od 3 do 5 funkcjonalności, jakie chcę mieć wbudowane kończąc dany rok. I tak w kwietniu 2010 miałem listę 5 funkcjonalności, z których 4 zaczęły działać w drugiej połowie 2010. Jednej nie wprowadziłem, co i tak daje 4 dobre zmiany w mojej osobowości i postępowaniu… a to przełożyło się na efekty. Obecnie wciąż rozmyślam nad listą zmian na 2011 rok :) Mam czas i mi się nie śpieszy, a dla mnie ważniejsze od pośpiechu i symboliki (patrzcie huczne “postanowienia noworoczne”) jest to co faktycznie potrzebuję w sobie zmienić, co będzie miało pozytywny na mnie wpływ i co jest możliwe do zmiany.

Aby to trochę rozjaśnić co mi chodzi po głowie. Przeważnie postanowienie brzmi “będę biegał”, “wstawał o…” czy “pojadę do…”. To są rzeczy, które będziemy robić. Można i tak. Natomiast ja skupiam się na zdefiniowaniu jaki będę i jak będę się zachowywał pod koniec danego roku. W 2010 miałem na liście np. bycie otwartym czy bycie mobilnym. Obydwie zmiany wprowadziłem, co pociągnęło za sobą wiele ciekawych przeżyć.

Tak przygotowana lista towarzyszy mi przez cały rok, więc w każdej chwili pamiętam na co zwracać uwagę i w miarę możliwości staram się postępować w nowy sposób. Efekt jest taki, że pod koniec roku jestem Orestem w nowej wersji, udoskonalonej.

Nawet gdy listę wyrzucę do śmietnika to zmiany we mnie są względnie trwałe. Natomiast wczesne wstawanie łatwo usunąć wyłączając budzik :) Poza tym po co wcześnie wstawać jak zmarnujemy przed TV te zaoszczędzone 2 godziny? Takie rzeczy jak wczesne wstawanie, bieganie, zdrowe odżywanie, czytanie książek to narzędzia, sposoby jak wspomóc zmienianie siebie. Sugeruję, aby na taką listę zmian wpisać np. “bycie fit” (z angielskiego “bycie w dobrej formie”) na co składa się i bycie aktywnym, dbanie o siebie, odpowiednie odżywianie, wysypianie się itd

Więc krótko - nowa wersja nas oznacza to jacy jesteśmy a nie co dokładnie robimy. Sposobów na realizację naszych zmian jest wiele. Bo jeśli po 2 miesiącach uznam, że bieganie jest kijowe, a wolę grać w siatkę ze znajomymi, to wciąż realizuję zmianę ze swojej listy… a postanowienie noworoczne w postaci “bieganie” upada :) Zysk dla mnie to: głębsze i trwalsze zmiany, większa skuteczność oraz duża elastyczność w dokonywaniu zmian.

Tak to u mnie wygląda i fajnie działa. U Gosi z Zatoki-Zen widziałem inny, równie ciekawy i pomysłowy sposób. Tak naprawdę najważniejsze jest to nie jak nad sobą pracujemy a to jakie efekty otrzymujemy i czy się to nam podoba czy nie. Orest w wersji 2011 już ma wprowadzoną nową funkcjonalność, na razie w wersji beta. A do końca roku jeszcze dużo czasu i kilka zmian do wprowadzenia :)

Pozdrawiam ze Szkocji! :)
___
W takich wyjazdowych momentach łatwiej mi coś krótkiego wrzucić na FB czy Blipa niż na bloga, stąd polecam obserwowanie mnie w tamtych miejscach w sieci. Linki w menu po prawej.

Kategoria: Inspiracja, Talent Management |


Komentarze (18):

  1. asiek
    2011-01-09 o 9:48 pm

    Orest, trafiłeś w sedno! Plan jest taki, aby Asiek2.9 miała przede wszystkim dwie nowe opcje:
    * być fit
    * być bardziej kobieca
    W obu powyższych zawiera się cała masa zmian, pomysłów, innowacji. Która z dróg doprowadzi mnie do tego celu? Zobaczymy. Najważniejsze, że wiem dokąd zmierzam :-)

  2. Piotr
    2011-01-09 o 10:08 pm

    hej Orest,
    Nie zrobiłem w tym roku żadnych postanowień noworocznych. Why ?
    Bo nie :) i doszedłem do podobnych wniosków co Ty.

    Od trzech dni wcielam w życie pewną 1 zmianę, drobną acz z perspektywy czasu poważną, a niedługo kolejną. Potem kolejną. Kaizen w czystej formie.

    pozdrawiam
    Piotr Stanek

  3. customic
    2011-01-09 o 10:36 pm

    Przedstawiłeś ciekawe podejście, Oreście, przeczytałem Twojego posta z dużym zainteresowaniem. W zasadzie zgadzam się z Tobą, że posiadanie takiej ogólnej wizji naszego celu jest w życiu bardzo potrzebne - np.
    - chcę być “fit”, jak to ująłeś (i mam w głowie obraz tego, jak to mniej więcej ma wyglądać)
    - chcę mówić swobodnie po niemiecku, itp.

    Z drugiej jednak strony… Ja już od dłuższego czasu mam przed oczami cel “chcę mówić swobodnie po niemiecku” i mnie to jednak nie wystarcza do osiągnięcia tego. Jasne, dzięki temu znam kierunek, w którym chcę w życiu zmierzać, chociaż ja rozwiązałem to w trochę inny sposób, o czym napiszę w akapicie niżej. Natomiast aby zrealizować poszczególne plany, potrzebuję jednak opisać bardzo konkretne, poszczególne kroki, np. codziennie słuchać niemieckiego radia przez godzinę, regularnie czytać niemiecką prasę, trenować mówienie przyjętą przeze mnie metodą itd. Ale zgodzę się z Tobą, że jeśli mamy przed oczami wyraźny obraz tego, co chcemy osiągnąć, to jest nam łatwiej być jednocześnie elastycznym jeśli chodzi o środki i metody :)

    A teraz podzielę się z Tobą tym, w jaki sposób ja wyznaczyłem sobie ogólne kierunki rozwoju w moim życiu. Mniej więcej rok temu sporządziłem coś na kształt własnej Konstytucji - podzieliłem ją kilka głównych punktów (Styl życia, Miłość, Organizacja pracy, Studia i Wiedza, Stan ducha i Sport) i w każdym zamieściłem po kilkanaście podpunktów, które określają stan, który chciałbym osiągnąć w swoim życiu, np. uprawiać jogę (co zresztą robię), prowadzić minimalistyczny styl życia, być bardziej wyrozumiałym i wspierającym Partnerem czy nigdy nie narzekać ;-) To co w mojej Konstytucji jest dla mnie najcenniejsze to to, że regularnie ją przeglądam i dokonuję poprawek - wykreślam to, co już nie jest dla mnie ważne lub aktualne i dodaję to, co chciałbym w moim życiu dodać, np. niedawno dodałem punkt “nauczyć się grać na gitarze”, ponieważ o niej marzyłem od dziecka i właśnie w tym roku dostałem ją pod choinkę :)

    Przepraszam za przydługi komentarz, ale chciałem przedstawić Tobie oraz innym Czytelnikom w jaki sposób ja wyznaczam sobie kierunek w życiu. Może komuś się to przyda :) Chcę tylko powiedzieć, że dla mnie najważniejsze jest częste przeglądanie mojej Konstytucji i wprowadzanie poprawek po to, by zawsze była aktualna i żebym zawsze mógł szczerze powiedzieć - “tak ma wyglądać moje Życie”. Pozdrawiam serdecznie!

  4. Krzysztof Kozłowski
    2011-01-09 o 11:57 pm

    @Orest

    Jak się mają moje postanowienia noworoczne? Trzymają się, a ja działam! :) Minęło dopiero 10 dni nowego roku, a zacząłem już działać nad 53% moich tegorocznych postanowień (których jest kilkanaście) - i to działać właśnie polecaną przez Ciebie metodą kaizen :) Dodam też, że za jakieś dwa do trzech tygodni zacznę realizować także kilka kolejnych - czekam po prostu na zakończenie pewnych priorytetowych aktualnie spraw.

    Nie rozumiem Twoich zarzutów wobec klasycznych postanowień. Jak to “po cholerę”? Jeżeli ktoś coś postanawia, to powinien kryć się za tym co najmniej jeden, a najlepiej wiele powodów. Jeżeli chcę biegać - może to być chęć treningu przed maratonem, sposób na zbędne kalorie, “bycie fit”, spędzanie czasu z przyjaciółmi, cieszenie się naturą, posiadanie odrobiny czasu na wyciszenie się, zebranie myśli lub posłuchanie ulubionej muzyki :) Tak samo z innymi celami - jeden prowadzi do następnego, przy tym realizując wiele z naszych potrzeb, których nam przez poprzedni rok (a może i całe dotychczasowe życie) brakowało.

    Że wielu osobom nie udaje się zrealizować postanowień? Cóż, może faktycznie wymaga to zbyt wiele samodyscypliny i nie jest równie skuteczne dla każdego (a może nawet dla większości mało skuteczne, jako metoda na zmienianie siebie). Ale według mnie to najczęściej kwestia dwóch rzeczy: tego, że nie formułujemy długofalowych, zdeterminowanych planów; oraz złego określenia “celów”. Pisałem o tym ostatnio na blogu - jak formułować cele, by skutecznie je zrealizować i dlaczego takie klasyczne podejście może się sprawdzać.

    Nie oceniam czy to dobrze mieć długofalowe cele czy lepiej być elastycznym i dostosowywać je do swoich aktualnych potrzeb. Dostrzegam zarówno plusy, jak i minusy każdego z tych podejść. O niektórych z nich napisał powyżej customic. Brak konkretnych celów utrudnia realizację i zwykle prowadzi do ich porzucenia. Z drugiej strony konkretny cel może stać się nieaktualny - o czym Ty piszesz pod koniec postu ;) Stąd każdy musi wybrać sam, co mu bardziej pasuje :)

    Twoja metoda to dla mnie zwykły postanowienia noworoczne, tyle że nazwane mniej pretensjonalnie. Kto powiedział, że noworoczne cele trzeba wprowadzić szybko? Masz na nie cały rok. Ja na przykład na górze listy mam datę 31.12.2011 r. - to jest mój moment, kiedy krzyknę “sprawdzam!” :) Podobnie jest z formułowaniem celów - jedne dotyczą tego, co będziemy robić, a inne tego, kim się staniemy. Podobnie można skomentować Twoje pozostałe uwagi - to kwestia doboru celów, czy funkcjonalności jak je nazywasz. I ja np. wstaję rano, ale nie marnuję czasu na tv ;)

    Najważniejsze w moim odczuciu zawarłeś na końcu - polecasz elastyczność i fajnie pokazujesz, dlaczego jest czymś cennym przy zmienianiu siebie :) I to jest dla mnie esencją Twojego podejścia do planów na nowy rok.

    @customic

    Też myślę o stworzeniu takiej konstytucji :) Bo cele roczne nie są aż tak generalne, zeby mogły ją zastąpić. Rozumiem, że Twoja konstytucja to nie tylko cele długodystansowe, ale też wartości, jakimi chcesz się kierować w życiu. Nieźle funkcjonują w tym zakresie Listy Kontrolne z GTD - a i metoda zakłada ich regularne przeglądanie.

    Pozdrawiam serdecznie!
    Krzysztof

  5. Orest Tabaka
    2011-01-10 o 3:22 am

    Asiek: W tym roku jesteś Asiek 2.11 :) Bardziej kobieca? Hmm… masz już wybrane pomysły jak tego dokonać? :)

    Piotr: Bomba! :) Tylko trzymać kciuki. I jakby co to wiesz :)

    Customic: Whatever works, jak to mawiają :) Ten sposób z własną konstytucją pomysłowy i jeśli skuteczny, to super. Dzięki za podzielenie się nim :)

    Zapytam Cię o ten niemiecki - z jakich powodów chcesz się go nauczyć? Co Cię ciągnie do tego, aby go umieć?

    Krzysiek: No tak… zaprzęgłeś zapewne GTD do pracy to i dlatego cele noworoczne realizujesz sukcesywnie :) Brawo!

    Generalnie widzę sprawy tak jak Ty, więc tylko odniosę się do tego mojego najeżdżania na postanowienia. Postanowienia to taki szał, o którym wiele osób myśli jak tylko sylwester się zbliża i zapomina, jak Nowy Rok nastanie. Wersja 2.11 obowiązuje przez cały 2011 i to ma wymiar większego, całorocznego projektu. W tym projekcie pracujesz nad sobą. W sumie niedawno pisałem o tym tutaj:
    http://orest.tabaka.eu/blog/2010/05/07/talent-management/troche-systematycznosci-mamy-na-to-rade/

    Co mam więc do biegania czy wstawania wczesnego? Nic, poza tym, że to sposób na zrelizowanie zmian a nie stricte zmiana jaką chcemy dokonać. Ja biegam, bo lubię, bo podnosi moją kondycję, sprawia, że jestem fit czy wpływa na zdrowie. Wolę zaplanować zmianę jaką osiągnę i dobrać sposoby, niż dobierać sposoby by otrzymać efekt jaki dają. Jak potrzebuję więcej czasu to mogę wcześniej wstawać, ale wstając wcześnie nie koniecznie mogę mieć korzyść z wolnego czasu. Dobrze wytłumaczyłem różnicę w moim podejściu? :)
    Jakby co to mów - poszukam jakiejś obrazowej metafory.

    Uśmiechy!
    Orest

  6. Krzysztof Kozłowski
    2011-01-10 o 9:00 am

    @Orest

    Dzięki, bo rzeczywiście zaimplementowałem trwale GTD :) Ale powiem Ci, że kaizen zdaje mi się rewelacyjnym uzupełnieniem do GTD. Stworzyłem osobną listę dla kaizen i mam ją w swoim systemie - trafiają na nią wszystkie te sprawy i postanowienia, co do których mam opory przed systematycznością lub motywacją. Stosuję na razie jedynie metodę małych działań, ale już widzę efekty :)

    Teraz widzę Twoje podejście i różnicę. Ale uważam, że za bardzo naskoczyłeś na postanowienia - zwłaszcza, że wiele ludzi ma je sformułowane dokładnie tak, jak Ty ;)

    A tak w ogóle, podzielisz się z nami pomysłami na nowe funkcjonalności Oresta? ;)

    Pozdrawiam,
    Krzysztof

  7. customic
    2011-01-10 o 11:04 am

    @Krzysztof
    Pomysł na własną konstytucję zaczerpnąłem z książki “7 nawyków skutecznego działania” S. Coveya, choć oczywiście zmodyfikowałem nieco jej koncept w taki sposób, by mi w pełni odpowiadał. A książka Coveya jest to zresztą pierwszą taką pozycją o rozwoju osobistym, która trafiła do moich rąk i poczyniła nieodwracalne zmiany w moim sposobie myślenia :)

    Jeżeli natomiast chodzi o GTD, to wprowadzenie Zasady 2 Minut oraz listy Może/Kiedyś też niezmiernie pomogło mi rozwiązać wiele drobnych organizacyjnych problemów :) Próbuję od dłuższego czasu w pełni zaimplementować metodykę GTD razem ze wszystkimi listami rzeczy do zrobienia oraz listami kontrolnymi odnośnie studiów i pozostałych obszarów mojego życia, ale na razie mi się to nie udaje…

    @Orest
    Dlaczego uczę się niemieckiego? Jestem na filologii z dwoma językami i niemiecki jest właśnie tym drugim, słabszym językiem. Z angielskim już dawno przełamałem barierę mówienia i już od dwóch lat udzielam prywatnych lekcji angielskiego (i uwielbiam to robić, w przyszłości chcę dalej uczyć języków i prawdopodobnie prowadzić własną miniszkołę językową), natomiast niemiecki ciągle pozostaje w tyle ;) W dodatku zupełnie nie odpowiada mi to, w jaki sposób uczy się języków na uniwerku, ponieważ jest to zupełnie demotywujące i często bezsensowne, np. jaki jest sens uczenia się listy 2000 słów niemieckich na pamięć, skoro więcej przyjemności sprawia mi czytanie książek i słuchanie niemieckich podcastów? Myślę, że mam wypracowane o wiele skuteczniejsze metody nauki języków i denerwuje mnie, gdy jest mi narzucane coś, z czym się nie zgadzam i co mi nie odpowiada. Ostatnio często myślę o zrezygnowaniu ze studiów, ale to raczej nie jest wyjście z sytuacji. Nie da się ukryć, że w tym przypadku studia działają na mnie demotywująco i zabierają mi bardzo dużo czasu i energii, które mógłbym wykorzystać dużo, dużo lepiej na samodzielną pracę nad językiem. Uff, ale się wyżaliłem :P

  8. P
    2011-01-10 o 4:10 pm

    Wszystko napisane tu jest bardzo mądre i w ogóle. Zastanawia mnie jedynie po co czekać z jakimiś zmianami do nowego roku, który zwykle zaokrągla się do bliżej nieokreślonej przyszłości, która w ostateczności przeradza się w tradycyjne “od jutra” a jak wiadomo “jutro” nigdy nie nadchodzi. Ja jakiś czas temu postanowiłam “ulepszyć” coś w moim życiu i na tym postanowieniu się skończyło. Zawsze miałam coś “ważniejszego”, mówiłam sobie “jeszcze czas” aż w końcu pomyślałam, czemu by nie zacząć od teraz. Pierw zmieniłam to co mi się nie podobało w moim charakterze, później relacje z niektórymi osobami, następnie moje ciało itd. moje zmiany trwały i trwają do dziś i to wszystko, jak to powiedziałeś, żeby “być fit” :)
    Jeżeli ktoś chce coś w sobie zmienić to nie trzeba czekać do nowego roku tylko zacząć to robić od razu :) a jeżeli ktoś potrzebuje koniecznie jakieś okazji to u w moich okolicach funkcjonuje powiedzenie: “nawet brak okazji jest okazją” więc koniec z “od jutra” a zaczynamy “od dziś” :)
    Pozdrawiam

  9. Wasp
    2011-01-10 o 5:31 pm

    Miło Cię znowu ‘usłyszeć’ Oreście ;) Temat postanowień noworocznych to temat rzeka. Każdy ma inny sposób ich wyznaczania. Zgadzam się z Tobą, że większość tych zamierzeń nie jest realizowana nawet przez 3 miesiące. Jak tam moje postanowienia noworoczne? Właśnie stwierdzam, że ‘co za dużo to niezdrowo’. Właśnie staram się zredukować ich ilość, zająć się pełną parą tymi, które zostaną.

    P - ludzie chyba potrzebują jakiejś przełomowej daty. Chociaż szczerze mówiąc dla 1 stycznia to data o takiej samej wartości jak 24 maja. Nie rozumiem do końca fenomenu sylwestra, bo dla mnie moglibyśmy iść za ciosem i świętować koniec każdego tygodnia (niektórzy świętują;)), czy koniec miesiąca. A co odkładania na ‘jutro’. Jutro nie istnieje, trzeba to sobie wbić na zawsze do głowy. Jedyne co mamy to Teraz. ‘koniec z “od jutra” a zaczynamy “od dziś” ‘ bardzo fajne podejście. ‘Kiedyś’ może sprawić, że zabierzemy wszystkie swoje marzenia do grobu.

    Pozdrawiam,
    Mały Wojownik Uśmiechu,
    Wasp

  10. WayOfTheJourney
    2011-01-11 o 3:47 pm

    Witam ;)
    Bardzo ciekawy wpis. Mam też przygotowane postanowienia noworoczne i biorę się za ich realizacje. Jak narazie zaczałem od wczesnego wstawania i 2h nauki.
    Orest mam do ciebie pytanie. Co myślisz o zaczęciu organizowania sobie czasu sposobem Leo Babauty? Dokładniej mówiąc ZTD (ZEN TO DONE) Podobno to jest świetny sposób i wiele osób go praktykuje.
    Tak się pytam - bo chciałbym dobrze zorganizować sobie czas. Za wszystko dzięki ;) .
    mam nadzieje, że nie odbiegłem od tematu
    Pozdrawiam!
    WayOfTheJourney

  11. Marek
    2011-01-12 o 12:44 pm

    Ciekawe podejście, mam nadzieję, że sprawdzi się podobnie jak w poprzednich latach ;) Mam tylko jedno ale. Sprecyzowane wymagania wobec samego siebie łatwie potem uczciwie ‘rozliczać’. Człowiek jest z natury istotą dążącą do bezwysiłkowego i wypełnionego przyjemnością istnienia, dlatego czasem nawet na wpół świadomie się oszukuje. Jak mówią: najłatwiej oszukać samego siebie ;)

  12. P
    2011-01-12 o 5:31 pm

    Marku prawda :) ale prawdą jest też, że najważniejsze obietnice to te, które składamy sobie samym, więc może w końcu warto zacząć ich dotrzymywać :)
    Pozdrawiam
    P

  13. Orest Tabaka
    2011-01-14 o 12:15 am

    Krzysztof: Kaizen z GTD? Pomysłowe :) Choć osobiście jestem za mało systematyczny na pełne GTD (używam tylko szybkie porządkowanie i upraszczanie). A że zawsze może się coś sypnąć lub nie wyjść jak chcieliśmy, to Kaizen bardzo się przydaje :)

    Pomysłami się podzielę, dopiero jak dojdą do skutku. U mnie tak od dawna lepiej działało :)

    Customic: Mocna motywacja. Trzymam kciuki za wmontowanie sobie funkcjonalności “swobodnego porozumiewania się w j. niemieckim” :)

    P: Popieram Twój postulat, aby nie czekać do jakiejś daty. Sam także nie czekam :) Natomiast 2011 czy wersja 2.11 służy takiemu notowaniu postępów na ścieżce rozwoju. Czyli z roku na rok być lepszą wersją siebie :)

    Wasp: Jeśli mogę coś powiedzieć w tym ułatwianiu, to tak sugeruję z 3-5 nowych, całkiem poważnych nowych funkcjonalności. Nad taką ilością i łatwo panować i łatwo pracować. A drobnych celów może być sporo :)

    WayOfTheJourney: ZTD? Jak najbardziej polecam :) Dzięki Leo wiele rzeczy w swoim życiu uprościłem, zarówno rzeczy materialne jak i to czym i jak się zajmuję. Najbardziej podobało mi się z ZTD właśnie upraszczanie, co widać po mnie :) Zajrzyj do Biblioteczki Obiegowej na tę pozycję:
    http://orest.tabaka.eu/books/leo-babauta-the-power-of-less/
    (Leo ma inną książkę, stricte o Zen To Done, ale i w tej znajdziesz sporo inspiracji)

    Marek: Będę się starał, aby poszło jeszcze lepiej niż w zeszłym roku, choć ustawiłem sobie wysoko poprzeczkę :) A rozliczam się baaardzo uczciwie. Jest u mnie obszar w którym wciąż mam wielki fuck-up i to jest do poprawy.

    P: Obietnice? Wolę ich nie składać :) Natomiast zdefiniować co potrzebuję i dokładać starań, aby to dostać/zrealizować :)

    PS: Dziś wróciłem z wakacji. Może teraz będę trochę aktywniejszy tutaj :)

  14. WayOfTheJourney
    2011-01-14 o 2:49 pm

    Hah ! Dzieki zmotywowaleś mnie jeszcze bardziej do ZTD :).
    Stwierdziłem, że po miesiącu (jak wytrwam, ale wiem ŻE UDA SIĘ :) ), to kupuje nagrodę w postaci notatnika Moleskine. Widziałem gdzieś wersję japońską, a że uwielbiam Japonie, to pewnie kupię :).
    W międzyczasie trzeba będzie zacząć czytać blog Leo Babauty :)
    Pozdrawiam!
    WayOfTheJourney

  15. Orest Tabaka
    2011-01-14 o 4:08 pm

    WayOfTheJourney: Czytałem kiedyś blog Leo, ale po przestudiowaniu książki The Power of Less na tyle nasiąknąłem jego podejściem, że dalsza lektura blogu była zbyteczna. Od prawie 2 lat już go nie czytam, więc nie wiem jak teraz ma się jego blog.

  16. asiek
    2011-01-16 o 7:36 pm

    Orest: racja 2.11, już poprawiłam :-)
    Na początek reorganizacja szafy, połączona z minimalizowaniem jej zawartości - jestem w trakcie i całkiem dobrze mi idzie.
    Dostałam zaproszenie na kilku godzinne warsztaty makijażu i wizażu w promocyjnej cenie i być może z nich skorzystam. Jednak podstawą jest zmiana mentalna, chcę być taka jaką widzą mnie ludzie z mojej pracy, czasem padają opinie na mój temat, bardzo pochlebne, a mnie jest wówczas strasznie głupio bo dla nich miła i sympatyczna jestem, a w środku mały terminator, który z prędkością karabinu maszynowego wyrzuca z siebie brzydkie słowa i wredne komentarze w stosunku do bliskich osób :-(

  17. » Wybacz mi, bo nie wiedziałem co czyniłem… - Orest Tabaka
    2011-04-12 o 11:23 am

    […] jak to z ludźmi? Dla przykładu “Orest w wersji 2011″ zapragnął być osobą bardziej towarzyską (wcześniej w zasadzie słabo sobie radziłem w […]

  18. » Zostań hrabią Monte Christo… - Orest Tabaka
    2011-12-26 o 6:37 pm

    […] jest więc przesłanie tego postu? Jest nim zachęcenie Was nie do robienia postanowień noworocznych (te są dość popularne… i mało skuteczne) a do nastawienia się na pewien kierunek - kierunek względnie systematycznego rozwijania się […]

Chcesz coś dopowiedzieć? Wyraź to!