Orest Tabaka - kreatywnie i prosto o stylu życia i rozwoju własnym

Kategoria ‘Podejścia’

Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono…

2011-10-12, 12:45 pm

… to cytat z Wisławy Szymborskiej, ale jakże celnie oddający pewne spostrzeżenie dotyczące nas, ludzi :) Ostatni rok bardzo dobitnie pokazał mi, że tak właśnie jest w wypadku większości z nas. Tym samym dość sceptycznie podchodzę do zapewnień, że ktoś zachowa się tak jak mówi, że się zachowa - sorry guys! :)

Różne spostrzeżenia doprowadziły mnie do wniosku, że między tym co deklarujemy, że zrobimy a tym co faktycznie zrobimy jest często spora przepaść… i nie wynika ona wcale ze złych intencji, a tego, że faktycznie nie potrafimy przewidzieć. Również to co mówimy o sobie, że jesteśmy tacy, tacy a tacy często się rozmija z tym jacy faktycznie w różnych sytuacjach okazujemy się być :) I nie ma nic w tym złego - jest jak jest. Grunt w tym, aby nabrać troszkę pokory i dystansu do tego co mówimy o sobie.

W ostatnim roku miałem wiele przykładów jak wiele o sobie nie wiem i jak niektóre moje deklarowane zachowania różnią się od zachowań w rzeczywistości - choćby do wyprawy na Gran Canarię myślałem o sobie, że jestem samotnikiem i ludzi prawie nie potrzebuję… a 12 dni samotnikowania na całego pokazało mi jak bardzo się nie znałem - teraz niemal każdego dnia otoczony jestem ludźmi, bo tego potrzebuję :) Czy wydawało mi się, że potrafię się różnymi rzeczami i osobami nudzić dość szybko, a okazuje się, że coś i ktoś potrafi mnie wciąż ekscytować… lub że szybko coś odpuszczę, a okazuje się, że jestem względnie wytrwałym zawodnikiem.

Przykładów mam wiele, lecz nie o nie chodzi a o pewne ciekawe zalecenie, jakie daję sobie i innym by pierw testować się i sprawdzać w różnych sytuacjach nim definitywnie będziemy wypowiadać się o tym jacy jesteśmy czy jak byśmy się zachowali :)

To nie oznacza, że nie możemy czegoś przypuszczać czy musimy sprawdzać się w każdej sytuacji, ale trochę pokory względem siebie, a z drugiej strony otwartości na sprawdzanie może dostarczyć nam ciekawych spostrzeżeń o nas samych… a które to można później przekuć na konkretne działania podnoszące naszą jakość życia :) A czy warto? Ja myślę, że warto :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Podejścia | Komentarze (5)

Nie baw się ludźmi… baw się “z” ludźmi!

2011-09-16, 11:09 am

Czasem (już coraz rzadziej, z racji tego, że nie zadaję się z osobami, które mi nie odpowiadają) obserwuję jak niektórzy dla funu bawią się innymi ludźmi. Nie ma nic złego w robieniu czegoś dla funu, sam polecam takie podejście, bo fun w życiu jest fun :)

Natomiast ci “niektórzy” potrafią dostarczać sobie funu kosztem innych, bawiąc się innymi - np. obrażając, naśmiewając, wodząc za nos czy w jakiś sposób wyrządzając im krzywdę. Mamy wtedy sytuację win-lose. Dużo przyjemniej jest “bawić się Z ludźmi”, gdzie fun rozkłada się po obu stronach (win-win).

Więc bacznie obserwujcie, czy “zabawa” w której uczestniczycie przypadkiem nie dostarcza Wam funu kosztem kogoś innego. Bo niesamowitą przyjemnością jest być w takim otoczeniu, które dokładnie wie o tym i wykorzystuje każdą okazję, by zafundować sobie taki fun obustronnie :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Podejścia | Komentarze (28)

Naukę podrywania zacznij od…

2011-09-04, 3:13 pm

… zmiany siebie, a nie umiejętności zagadywania! Tak, tak! Owszem - można za pomocą sztuczek-magiczek lingwistycznych zdobyć sympatię płci przeciwnej… o dwóch nawet już pisałem (”Błyskawiczny sposób zyskiwania sympatii” oraz Wpadka kontrolowana i kontrolowanie wpadki” ) … i jeśli jesteśmy prawdziwie sympatycznymi ludźmi warto z nich korzystać :)

Oczywiście, że w podrywaniu ludzi (niezależnie od płci) oprócz naszej postawy i podejścia, słowa odgrywają bardzo ważną rolę… lecz nie od umiejętności posługiwania się nimi należy zaczynać (a już tym bardziej jakiegoś NLP i cudów!!!). Śmiem twierdzić (i w spotkaniach face-to-face często podaję różne przykłady z mojego życia), że mniej istotne jest to co mówimy, a to jak mówimy. A to jak mówimy zależy już w dużej mierze od naszego podejścia do danego tematu i drugiego człowieka. I moim zdaniem właśnie od nabrania odpowiedniego podejścia do podrywania i do drugiego człowieka należy zacząć naukę podrywania… słowa to rzecz wtórna… zresztą w wielu wypadkach same się zmienią jako odzwierciedlenie naszego podejścia :)

Swego czasu miałem kontakt z osobami, u których funkcjonowało podejście (słowna reprezentacja wyglądała tak samo) “X… Daj dupy!” ;) W otoczeniu, w którym obecnie ja się poruszam coś takiego nie przejdzie jako skrajny brak szacunku i wrażliwości, stąd nasze podejście powinno być adekwatne do osób, jakie nas interesują do bliższej relacji.

A że dla mnie podrywanie to otwieranie sposobności na stworzenie czegoś fajnego, na zbudowanie ekscytującej relacji między dwojgiem ludzi (powinna służyć obu osobom) to zalecam zacząć od:

    1. Uświadomienia sobie, że liczy się drugi człowiek - wyczulenia się na jego potrzeby, oczekiwania, odczucia, emocjonalność.

    2. Wbudowania sobie szczerej życzliwości i szacunku dla innych, szczególnie gdy okaże się, że z danej relacji nic nie wyjdzie (wykoszenie ze swojego słownika określeń typu “laska, dupeczka, szmata, dziwka” oraz nie obwiniania innych będzie dobrym krokiem).

    3. Rozwijania swojej osobowości, nabywania korzystnych cech, abyśmy byli atrakcyjniejsi dla innych.

Tak naprawdę chodzi o to, że podrywanie ma umożliwiać zbudowanie relacji… a najważniejsze jest to, by budować fajną relację, która będzie służyć obu osobom… by obie osoby wzajemnie się sobą cieszyły i delektowały. Jakimi słowami/czynami do tego doprowadzimy to sprawa wtórna.

Komentarze są do Waszej dyspozycji, jeśli macie swoje uwagi, przemyślenia czy o coś chcecie zapytać :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Damsko-męskie, Komunikacja, Podejścia | Komentarze (19)

Nie muszę Cię zmieniać, by z Tobą być…

2011-08-28, 4:11 pm

…ale mogę Tobie pomóc w zmianie siebie, jeśli chcesz.
To refleksja po rozmowie z pewną szczególną dla mnie osobą. Po tym jak po wielu latach jakoś tak bardzo chciałem zmieniać ludzi, na których mi zależało, tak obecnie “kupuję” innych takimi jakimi są (co czasem dziwi) :)

Ot! “Dostałem po łapach” nie tak dawno temu i to dla mnie dość boleśnie, gdy chciałem kogoś zmienić wbrew jej woli. Stąd teraz, niezależnie od intensywności relacji - czy to koleżeńska, bliższa znajomość, przyjacielska relacja czy też namiętna damsko-męska (i tu w zależności od osoby można mieć relacje różnego rodzaju)… w każdym wypadku “kupuję” innych takimi jakimi są i w zależności od tego jacy są odpowiadają mi do dalszej lub bliższej relacji :)

A to że zajmuję się zmienianiem ludzi (wszak to moja działka) czy nam się wydaje, że potrafimy nie oznacza, że powinniśmy to robić. Chyba, że zostaniemy o to poproszeni… wówczas mówię “tak” i bardzo chętnie pomagam i towarzyszę innym przy takiej zmianie. Sam też zmieniam się za sprawą innych, ale dlatego, że chcę i ich proszę o wsparcie, a nie dlatego, że ktoś takie zmiany ode mnie wymaga.

Do przemyślenia i wdrożenia - jak zwykle :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Damsko-męskie, Podejścia | Komentarze (11)

“Odbieram to jako komplement” :)

2011-08-13, 4:28 pm

Od pewnego czasu z małą premedytacją posługuję się tym zwrotem :) W Polsce, dla zachowania zdrowego poczucia własnej wartości, jest on baaaardzo przydatny. Niewiele osób dobrze czuje się z prawieniem nam komplementów… a jeszcze gorzej my radzimy sobie z ich odbieraniem.

Stąd wykorzystując różne sposobności w których ktoś coś dobrego/miłego o nas mówi, możemy odpowiadać “Odbieram to jako komplement :). W dodatku warto takie zapamiętywać - zaręczam - to bardzo dobry sposób na poprawienie poczucia własnej wartości :)

A gdybyśmy mieli słabą pamięć (co się zdarza w chwilowych dołkach) można zapełniać sobie tymi komplementami odpowiednie zeszyty ;)


Zdjęcie miało sugerować, że to moje zeszyty z komplementami - pewien ktoś “dogryzł” mi, że to pewnie “zeszyty z grzechami”… nie prawda! Tych z grzechami jest dwa razy więcej ;)

PS: Można odwrócić sytuację i gdy komuś coś miłego mówimy, a ktoś tego nie dostrzega, wypiera się, możemy powiedzieć “Odbierz to jako komplement” :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Komunikacja, Podejścia | Komentarze (27)