Orest Tabaka - kreatywnie i prosto o stylu życia i rozwoju własnym

Kategoria ‘Różne’

Minimalizm wchodzi pod strzechy…

2011-12-12, 11:20 pm

Cieszę się, że temat minimalizmu zaczyna przedostawać się do mainstreamu. Oto tym sposobem byłem przez krótką chwilę gościem programu Poziom 2.0 w TVP2… telewizja publiczna, więc medium o sporym zasięgu :)

Jak zwykle lakoniczność programu zubaża o ważne elementy, niemniej myślę, że udało się posłużyć za małą inspirację dla garstki ludzi. Marzy mi się zaproszenie do telewizji lub radia na dłuższy program o temacie minimalizmu tak, aby pokazać go jako całkiem sensowne i rozsądne podejście (nie tylko w temacie rzeczy) a nie jako jakąś filozofię czy egzotykę. To byłoby coś!

Tutaj wycięty fragment programu - zapraszam do obejrzenia:


(YouTube: Poziom 2.0 z 12.12.2011r. - O minimalizmie)

Cały program z tego dnia dostępny tutaj:



od 33:38 Program Poziom 2.0 z TVP2, z dnia 12.12.2011r, 16:20

A tak wygląda “od kuchni” próba wykrzesania dość dobrego obrazu przez Skype :) Nie wygląda minimalistycznie ;)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Różne | Komentarze (9)

Canada trip 2011…

2011-12-02, 11:16 am

Dobiega konca moja wyprawa do Kanady, ktora mogliscie sledzic na FB, Blipie czy G+ :)

Wiec za pare dni pojawi sie - tak! zepne sie i napisze w koncu! - kolejna czesc postu “Co mozna przywiezc z zagranicy”… i nie mysle tu o pamiatkach, pieniadzach czy wspomnieniach, a o nowych zachowaniach, podejsciach czy sposobach myslenia. Dla mnie kazdy wyjazd to swietna okazja do chloniecia stylem zycia i podejsciem osob zyjacych gdzies indziej niz w Polsce. Zatem be in touch! :)

A ponizej mozecie zobaczyc pare zdjec (wiecej na facebooku - mozna subskrybowac mnie) oraz mala, testowa videorelacja, nagrana ot tak, spontanem:


CN Tower w Toronto, robiac napis “AVATAR” - dla przyjaciol


Notre-Dame Basilica of Montréal


The Marilyn Monroe Towers w Mississauga.


Wodospad Niagara


(link: YouTube, Z CN Tower… testowa relacja :) )

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Różne, Styl życia, videocast | Komentarze (6)

Dlaczego nie udzielam już darmowych konsultacji?

2011-08-08, 7:45 pm

Z dniem 1 lipca skończyłem z darmowymi konsultacjami, treningami czy coachingami… z wyjątkiem 3 sytuacji. Pomyślałem, że napiszę o tym publicznie, aby nie było zaskoczenia. Wygląda to tak :)

Po pierwsze nie udzielam już darmowych z dwóch powodów:

    1. Egoistyczny: Moje dobre dusze przetłumaczyły mi, że konkretne rozwiązania, wiedzę i pomysły oraz umiejętność “zmieniania ludzi”, które przekazuję jest coś warte i jeśli nie będę brał za to pieniędzy to będę się zwyczajnie w świecie “szmacił”… a także nie miał tych pieniędzy na korzystanie z życia. Nie każdym jego aspektem można delektować się za darmo (choćby mieszkaniem we Wrocławiu, a co za tym idzie bycie blisko ciekawych osób).

    2. Altruistyczny: Darmowa wiedza, darmowe konsultacje są mniej doceniane i osoby, które dostają coś za darmo słabiej z tego korzystają niż gdyby miały zapłacić (jedno posłuchają, drugie zrobią i dziwią się, że efekty nie takie). Skrajnymi przypadkami są osoby, które pierw zgłaszały mi jakiś problem prosząc o pomoc, a gdy już byliśmy umówieni (na darmowe działania z mojej strony) to pod byle powodem przekładały spotkania w nieskończoność, które w efekcie nie dochodziły do skutku. Gdyby miały zapłacić za to, to bardziej by to doceniły i bardziej skorzystały. Nie to nie :)

I tak z początkiem lipca powiedziałem darmowych konsultacjom/treningom i coachingom “STOP”. Na darmowe jednak mogą liczyć tylko osoby należące do jednej z trzech grup - wszak to coś, co mogę dać osobom dla mnie szczególnie ważnym:

    1. Osoby, z którymi pozostaję w bliskich stosunkach - od kontaktów przyjacielskich wzwyż i w tej grupie na chwilę obecną są same kobiety :)

    2. Osoby szczególnie zasłużone dla mojego rozwoju - wszystkie te, które mocno na mnie wpłynęły lub w ważnych momentach mi pomogły (tutaj zyskuje się dożywotni status).

    3. Osoby, w które chcę “zainwestować” z różnych powodów.

    + sprawy drobne

    + rzeczy opisywane na blogu

Daje to tylko kilkanaście osób, które na darmowe konsultacje mogą liczyć. Pozostałe osoby muszą liczyć się z zapłatą za to co będę dla nich robił. Po ponad 3 latach robienia tego absolutnie za darmo jest to już najwyższy czas na “sprofesjonalizowanie” się… choć fakt, że PRowo był ku temu lepszy czas (choćby ponad 2 lata temu, gdy byłem postrzegany jako poważny gość w garniturze ;) ). Na szczęście teraz potrafię więcej, sam mam lepsze efekty a i nie napinam się, że muszę konsultować. Do dogrania zostały sprawy księgowo-podatkowe, ale i na te już mam pomysł :)

Tym samym obecnie jest to ostatni aspekt mojego życia do ogarnięcia :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Różne | Komentarze (12)

Porzuć robotę, znajdź pracę…

2011-05-28, 9:53 pm

Dziś w ramach “dnia czytania i oglądania” trafiłem na bardzo ciekawą i zabawną prezentację Johna Scherera: Quit your job and find your work (na TEDxKraków). Na polski brzmiałoby to mniej więcej tak “Rzuć robotę/posadę, znajdź pracę” :) Choć powszechnie mówimy, że “szukamy pracy” to jednak wielu z nas szuka raczej stanowiska by “rabotać” a nie by pracować czyli wnosić wartość/mieć wpływ.

Zachęcam do obejrzenia - 19 minut, j. angielski (polskie napisy):

link: Johna Scherera: Quit your job and find your work

Oglądajcie, wyciągajcie wnioski, zmieniajcie swoje życie :)

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Różne | Komentarze (8)

Parę luźnych refleksji…

2011-04-01, 9:47 am

Żadna z nich nie nadaje się na specjalny post (póki co) i dlatego też ten wpis potraktuję bardziej w kategoriach odpowiedzi “co u tam u Ciebie, Oreście? nad czym znowu dumasz?” :)

Różne rzeczy można się nauczyć… mit sztuczności!

W ostatnim czasie zauważyłem, że mam pewną łatwość w czymś, w czym jeszcze rok temu kompletnie sobie nie radziłem. Nie ważne co to, ważne, że dobitnie pokazało mi, że wielu rzeczy można się nauczyć nawet jak nie nauczyliśmy się tego będąc dzieckiem. To jak z jazdą samochodem - w czasie kursu na prawo jazdy wrzucanie biegów, popuszczanie sprzęgła i skręcanie kierownicą (pamiętając o kierunkowskazach i zasadach ruchu drogowego) to istna masakra. Skupiamy się, głowimy a i tak silnik gaśnie i instruktor wciska hamulce, abyśmy się w coś nie wrypali. Nikt nie rodzi się z umiejętnością prowadzenia auta… natomiast wielu uczy się jej w okolicach 20 roku życia. Mając już prawko i trochę wyjeżdżonych kilometrów okazuje się, że obsługa tego wszystkiego jest całkiem naturalna i nie trzeba się zastanawiać co zrobić. Ktoś Wam kiedyś powiedział, że jak jesteście kierowcami i prowadzicie auto to jesteście sztuczni? Fałszywi? To nie jesteście prawdziwi Wy? :>
Od teraz, jak ktoś mi powie, że się czegoś nie będzie uczył (nowej umiejętności, zachowania), bo to dla niego sztuczne, a nie naturalne, to albo ma u mnie przerąbane albo takiego kogoś oleję :)

“Przepraszam” jakoś nie chce działać…

Pisząc ostatni post o “kontrolowaniu wpadek” zdałem sobie sprawę, że nie używam wyuczonego “przepraszam”, a w zamian stosuję zupełnie inna reakcję - dużo korzystniejszą dla obu stron. Zacząłem się zastanawiać jak to u mnie było w przypadku poważniejszych przegięć i czy kiedykolwiek słowo “przepraszam” i podejście “bardzo mi przykro” zadziało tak, jak zadziałać powinno. I kurcze… olśnienie! :) Słowo “przepraszam” nie spełnia swojej funkcji! Bo jak sięgam pamięcią, po poważnym fuck-up’ie i moim “przepraszam” ja się czułem jak świnia, a druga strona utwierdzała się w przekonaniu, że jest “ofiarą” mojego przegięcia. Czyli obie strony tracą. Rodzice nauczyli podejścia “przeproś panią”… i niepotrzebnie. Teraz trzeba się tego oduczyć :)

W głowie mam pewien koncept, bo miałem też parę sytuacji, z których się “wyśliznąłem” bez miałkiego “przepraszam” i obie strony były zadowolone… czyli zyskały. I to coś, nad czym ostatnio się zastanawiam. Na razie jakoś nie mogę odkryć czym jest “to coś”… jak wpadnę na to, to podzielę się z Wami.

Zarażanie własnym stylem bycia

Ostatnie 3 lata u mnie to dość świadoma praca nad sobą. Wymieniam swoje zachowania, podejścia, sposób postrzegania różnych rzeczy, dokładam różne umiejętności. Pierw, aby dopasować się do innych, do bycia “specem”, lansowania się co to nie potrafię, co to nie osiągnąłem. Teraz dla siebie, aby być jeszcze lepszą wersją siebie. Nawet jak w ten sposób burzę cały PR “speca”, czy blog traktuję bardziej w kategoriach zabawy (piszę kiedy chcę, jak chcę i o czym chcę). I mimo, że przecież nie jestem bogaty, sławny, wpływowy, szczególnie uzdolniony… to stałem się dla innych całkiem atrakcyjną osobą, a blog osiągnął ilość odwiedzin jakiej nie miał już od 1,5 roku. Im więcej mam luzu, zachowuję się tak jak ja chcę… tym bardziej pozytywnie inni reagują na moją osobę. To trochę mnie zaskoczyło, bo kiedyś byłem przeświadczony, że jak żyję w społeczeństwie, to muszę się do ludzi dopasować. A tu zonk i małe odkrycie. Wciąż oczywiście trzeba pamiętać, aby nie robić innym krzywdy i nie naruszać obszaru innych osób. Ale dopasowywanie się pod innych u mnie wyleciało jako niedziałające podejście.

Już nie planuję… nie mam celów!

Zaskoczenie, nie? :) Facet od samorozwoju, bloger tłuczący tą całą papkę, że trzeba mieć plany, cele i je realizować nagle nie ma planów :D A no nie mam. Nawet jakiejś szczególnej wizji nie mam. W ostatnim czasie bardzo wpłynęło na mnie podejście niektórych “obieżyświatów”, którzy po prostu ruszają w podróż dookoła świata z jakąś wizją, ale bez konkretów co mają zobaczyć, kiedy, którędy pojadą i co chcą przeżyć. Po prostu ruszają i są otwarci na to co może ich spotkać. I ostatnio też tak mam. Zarówno jeśli chodzi o rzeczy, które chcę zrobić jak i osoby, z którymi wchodzę w kontakt.

Ludzie, ludzie, ludzie… a nie rzeczy!

I właśnie ci ludzie. Od pewnego czasu, nie będąc otoczony rzeczami, widzę, że to kontakty z ludźmi są tym co dodają funu do życia. Zwłaszcza, że moje nowe znajomości wyłamują się bardzo z tego, co oczekiwałem po ludziach jeszcze z rok temu :) Znacząco poluźniłem kryteria, według których pozwalam na bliższy kontakt ze mną. To poskutkowało dość sporą różnorodnością…, a to sporymi zmianami we mnie. Alexowa sugestia wdrożona w życie i efekty bardzo mi się podobają :) To jeszcze nie jest taka intensywność i forma jaką chciałbym (z różnych powodów), ale idzie ku dobremu.

___
PS: Tak… dziś mamy prima aprilis! Ale post jest na poważnie (w przekazie), niepoważny (w stylu) :) Więc jak ktoś myślał, że to żart to polecam przeczytać raz jeszcze. Serio!

Wartościowe? Kliknij w "Lubię to!" lub podziel się nim ze znajomymi!
Kategoria Różne | Komentarze (4)