Orest Tabaka - kreatywnie i prosto o stylu życia i rozwoju własnym

(Nie)szybkie czytanie książek… »

2010-07-12

Od pewnego czasu praktykuję wolne czytanie książek. Zamiast 20-30 książek rocznie w tym przeczytam tylko kilka. To nie efekt nieumiejętności szybkiego czytania (kiedyś po kursie czytałem ponad 500 słów na minutę), lenistwa czy przeczytania wszystkich wartościowych książek ;)

To efekt podejścia w którym studiuję książkę i staram się zgłębić sposób myślenia autora. Tak zrobiłem choćby z książką Leo Babauty - The Power of Less po przestudiowaniu której przestałem czytać bloga Leo, gdyż sam jestem w stanie upraszczać różne aspekty swojego życia i większość jego pomysłów stało się dla mnie naturalne.

Trick polega na zatrzymywaniu się co fragment, w którym jest nowa myśl (która nam się podoba) i stworzeniu czegoś, co nazywam “akt wykonawczy” - przywołaniu sytuacji (jednej, wielu), która wydarzyła się oraz która może wydarzyć się w niedalekiej przyszłości i zmodyfikowaniu jej w wyobraźni według pomysłu z książki. Tak przygotowani w realnej sytuacji będziemy wiedzieli co zrobić, a nie tylko pamiętali, że tak można. Im dokładniejsze wyobrażenie sytuacji, tym lepsze przygotowanie.

PS: Moja obecna średnia prędkość to ok. 5 do 10 stron na godzinę. W ten sposób przez 2 tygodnie przestudiowałem dopiero połowę “Linchpina” Setha Godina :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Podejścia | Komentarze (13)

Gdy ktoś nas denerwuje… »

2010-07-08

W większości wypadków, gdy ktoś wprawia nas w zdenerwowanie (bo to jednak my jesteśmy odpowiedzialni za to jak odbieramy słowa innych i jakie emocja w nas się rodzą) problem da się rozwiązać baaardzo, baaaaaardzo łatwo. Najczęściej sprowadza się to do naciśnięcia odpowiedniego guzika w pilocie od telewizora (OFF), czerwonej słuchawki w telefonie czy omijania takich denerwujących nas osób.

Nawet gdy Orest Was denerwuje, to można zrobić “klik mychą w krzyżyk” i nie ma Oresta :) (rada przydaje się przy “denerwujących” nas forach internetowych). Bo po co się wystawiać na takie złe wibracje innych? Szkoda czasu i życia :)

Są też nieliczne źródła, które nie da się tak łatwo “wyłączyć” - wtedy trzeba sobie inaczej radzić. Lecz w tej większości wypadków można zrobić to baaardzo, baaaardzo łatwo. Polecam! :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Podejścia | Komentarze (10)

Szukam “jakiejś” pracy… »

2010-07-06

Dość częsty zwrot w ustach osób, które szukają pracy. Nie czepiam się samego słówka “jakiejś”, lecz podejścia, które się za nim kryje: praca jakakolwiek u kogoś, kto pierwszy nas zatrudni!!! I najpewniej “jakąś” znajdziemy, lecz równie pewnie nie będzie ona nam odpowiadała.


Najgorsza robota na świecie

A gdyby tak szukać konkretnej pracy lub/i w bardziej sprecyzowanym obszarze? :)
Wiedząc, że chcemy pracować jako szef kuchni, bo np. znamy się na tym, umiemy wymyślać potrawy oraz motywować innych kucharzy tak, aby klienci dostali naprawdę dobre jedzenie, a biznes się kręcił, to mamy dużo większą szansę taką pracę znaleźć i ją dostać. Pracodawca prędzej dostrzeże korzyść, jaką z nas będzie miał a i taka praca będzie ona dla nas dużo przyjemniejsza niż “jakaś” praca.

To jak? Szukamy czegoś konkretniejszego czy “czegoś”? :)

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Podejścia, Talent Management | Komentarze (8)

Pozwól ludziom poprawić się… »

2010-07-04

Popełniamy błędy tak jak i ludzie wokół nas - to ludzkie :) Często robią coś nie tak jakbyśmy chcieli, nie na takim poziomie jaki nam się marzył. To szef czegoś zapomniał, pracownik zawalił projekt czy zrobił coś co mógł zrobić lepiej, partner nie kupił tego o co prosiliśmy. Różnie zdarzą się “wpadki” ludzi, nam w szczególności :)

Lecz czy dajemy innym szansę poprawić się gdy nie spełnią naszych oczekiwań? My byśmy chcieli mieć drugą szansę, ale czy inni dostają ją od nas?

Z takiego powodu np. nie bardzo lubię fotografować ludzi, bo gdy pierwsza sesja nie da zamierzonych efektów na drugą cholernie trudno się umówić.

Let’s change this!

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Podejścia | Komentarze (9)

Nie chce mi się… (również o braku czasu) »

2010-07-01

To, że taki stan dopada raz na jakiś czas każdego, gdy nic nam się nie chce robić to zupełnie naturalne. Pytanie ilu z nas potrafi skorzystać z niego? Pobyczyć się? Poleżeć do góry brzuchem? :)

Ciężko, nie? ;) To efekt naszych czasów, gdzie dość często jesteśmy obładowani zadaniami, które “muszą” być wykonane i nawet jeśli nam się nie chce to “musimy” je wykonać - bo terminy, bo zobowiązaliśmy się, bo coś tam. To obładowanie oprócz tego, że nie pozostawia czasu na pobyczenie się gdy mamy na to ochotę, także sprawia, że nie mamy czasu na inne ciekawe rzeczy.

“Bóg dał białemu człowiekowi zegarek a czarnemu czas”

Swoją drogą jestem jednym z niewielu ludzi w tej części Europy, który ma mnóstwo wolnego czasu, gotowego do wykorzystania. Moje podejście jest takie, aby ustawić sobie te obowiązkowe elementy życia tak, by zajmowały jak najmniej czasu oraz nie były zbyt sztywno przypisane do kalendarza. Pozostały czas można zagospodarowywać na bieżąco w aktywności, które zwyczajnie chcemy w danym momencie - mam ochotę fotografować, to biorę aparat i działam. Ktoś potrzebuje się ze mną spotkać, mojego doradztwa czy zaprasza na wspólną sesję, to najpewniej mam na to czas. Nie prowadzę (już od pewnego czasu) żadnego kalendarza a ewentualne “sztywne” terminy mam najpóźniej na 2 tygodnie wprzód :)

To praktyczne zastosowanie tego co pisałem prawie rok temu o priorytetach - “priorytety 0″ (obowiązkowe) to malutki woreczek, a reszta to worki dynamiczne, które przestawiam i mieszam w zależności od potrzeb, nastroju czy warunków. Ostatnie kilka dni są upalne więc chowając się przed upałem oglądam archiwalne prezentacje TED. Jak jest trochę chłodniej to życie toczy się na powietrzu i wśród ludzi :)

To nie przeszkadza prowadzić mieszanego stylu życia - raz pełny luz, raz tzw. “niedoczas”. Swoją drogą takie dni “niedoczasu” zdarzają mi się raz na kilka tygodni co jest bardzo miłą odmianą. A i ten “niedoczas” nie zawsze wynika z faktycznie ilości wielu rzeczy do zrobienia a bardziej naszego nastawienia, odczucia, że nie mamy czasu, że musimy biec, bo wszyscy biegną, bo… miliony innych powodów. Oprócz wygospodarowania sobie czasu zachęcam do zmiany podejścia na nieco luźniejszy. Wiele ze spraw, jakie “mamy do załatwienia” może się zdezaktualizować - nic się nie stanie :) A jak mamy ochotę się pobyczyć, to miejmy na to czas.

Jak jest u Was z czasem? Macie zegarki, kalendarze czy może czas?

Podziel się nim: mailem, na FB, blipie czy w inny sposób!
Kategoria Podejścia, Styl życia | Komentarze (4)