Dzień przed - jak sie przygotować?

Informacje zawarte w tym poście nie przydadzą sie każdemu. Kieruję go szczególnie do osób, które bardzo się stresują czy przejmują każdym ważniejszym i niecodziennym wydarzeniem w ich życiu. Przedstawię kilka sposobów na zmniejszenie stresu jak i wskażę pewne czynniki, które ten stres podnoszą.

Stres to taki ciekawy stan człowieka. Wymyślony przez naturę dla bezpieczeństwa człowieka. Prahistoryczny człowiek stresując się otrzymywał sporą dawkę energii aby uciec przed zagrożeniem. W dzisiejszym świecie stresujemy się często w nieodpowiednich (dla zamysłu natury) sytuacjach. Prezentacja, wystąpienie publiczne, ważny egzamin nie są sytuacjami, gdy narażamy nasze zdrowie lub życie. Stres jest więc nieracjonalnym stanem… lub warto zaadoptować go w nowej formie, aby nie tylko bronił nas, ale pomagał nam w tym co robimy :)

Najczęściej spotykamy trzy typy osób, ze względu na podatność na stres:

    • osoby niepodatne, nie przejmujące się żadnymi ważnymi wydarzeniami, podchodzące do wystąpień publicznych tak spokojnie jak by to była rutyna, coś naturalnego,
    • osoby podatne, dla których stres jest motywatorem, sprawia, że działają coraz lepiej,
    • osoby tak podatne, że stres je paraliżuje.

Najkorzystniejszym stanem jest ten dla drugiego typu człowieka, gdy stres nas motywuje ku lepszemu. Jest to swoistego rodzaju nadanie nowych (współczesnych) obowiązków instytucji “stres”. Jestem też gorącym zwolennikiem i chodzącym przykładem tego typu człowieka. Jak więc dążyć do tego stanu oraz jak radzić sobie w każdym z tych przypadków:

Przypadek 1: W zasadzie za wiele robić nie trzeba. Osoby tego typu podchodząc do wystąpień, prezentacji na chłodno, niejako z marszu. Sytuacja ma plusy w postaci takiej, że nie sparaliżuje to nas, w nocy śpimy spokojnie, nie spóźniamy się, bo pomyliły się nam godziny. Ma jeden minus: nie odczuwamy pozytywnego wpływu stresu. Takim osobom zalecam potraktowanie “dnia przed” jak każdego innego, kładąc się spać o podobnej porze, robiąc to co zawsze robią - jeśli to były spotkania ze znajomymi, praca, zajmowanie się hobby to najlepiej nic nie zmieniać. Każda próba zmiany ze względu na “jutrzejszy” egzamin może wprowadzić zamieszanie. Prezentację można wykonać (poćwiczyć) na dzień lub dwa przed, bez zbytniego powtarzania. Wszystko zależy od tego, czy w podobnych sytuacjach zadanie wykonujecie z dużym wyprzedzeniem, czy też na bieżąco.

Przypadek 2: Osoby tego typu powinny zawczasu odpowiednio się przygotować. Faktycznie przygotowania do prezentacji rozpocząć ze sporym wyprzedzeniem. Codzienne przemyślenia sprawiają, że wciąż udoskonala się prezentację, dobierając lepsze słowa, lepsze argumenty czy też tworząc inny schemat wypowiedzi. Warto próbować tworzyć prezentację w oparciu o różne argumenty, o różne przykłady czy motywy - sprawi to, że mając większą możliwość wyboru, zbliżając się do terminu prezentacji, wybierzemy te najwłaściwsze. Ostatnie trzy do pięciu dni powinny być przeznaczone na próby już z właściwą formą prezentacji, tak aby uszeregować w głowie kolejność argumentów i przykładów. “Dzień przed” zalecam zrobić dniem wolnym od prezentacji - w tym dniu mogą najść, takie osoby, wątpliwości co do słuszności dobranych przykładów (sam na dzień przed złapałem się na myśleniu: “przecież moja prezentacja jest nie na temat…”). Aby nie mieć takich wątpliwości w nocy, polecam zapełnienie sobie “dnia przed” sporą ilością ciekawych zajęć, od spacerów, wycieczek, zabaw, po sport. Będąc lekko wyczerpanym po całym dniu, uda się nam szybciej zasnąć co wyeliminuje nocne przemyślenia.

Przypadek 3: Gdy mamy świadomość, że jesteśmy takim przypadkiem czeka nas dużo pracy. Po pierwsze to nasza efektywność gwałtownie spada, nasze argumenty (niezależnie od tego jak bardzo są wartościowe) nie zostaną dobrze przedstawione, a po drugie to bycie takim przypadkiem jest bardzo uciążliwe i na dłuższą metę destrukcyjne dla tej osoby. Prezentację najlepiej przygotowywać ze znacznym wyprzedzeniem i warto rejestrować te prezentacje (np. na dyktafonie). Po każdej prezentacji odsłuchać ją i wynotować fragmenty warte poprawy. W zasadzie można skorzystać z zaleceń dla “przypadku 2″ z tym, że w sporym zwielokrotnieniu. Prezentowanie naszego tematu powinno wejść w krew tak, abyśmy, zbudzeni w środku nocy, opowiadali nasz temat od początku do końca, końca do początku i na wyrywki przedstawiali dane argumenty czy motywy literackie. Dochodząc do takiego “wmontowania” w nas prezentacji, powinniśmy poczuć się swobodniej. Czy odczuwacie stres, gdy ktoś poprosi Was o opowiedzenie o swojej ostatniej ciekawej wycieczce? Raczej nie. Coś co jest dla nas łatwe, oczywiste, płynie z naszego wnętrza staje się naturalne. Właśnie to naturalne podejście przybliży nas do “przypadku 1″, lecz to wciąż będzie pomiędzy przypadkiem 2 a 3. “Dzień przed” to dzień spędzony na atrakcyjnych zajęciach - basen, wyjście ze znajomymi, wesołe miasteczko, kino, sport w ilości takiej, abyśmy nie mieli czasu myśleć o prezentacji. Odradzam próbę pójścia spać wcześniej, gdyż nasz zegar biologiczny pokaże organizmowi, że to jeszcze nie ta godzina. Leżąc zaczniemy myśleć o prezentacji co może spowodować myślenie “co jeszcze zmienić, czy aby napewno to dobre argumenty itp.” a w efekcie bezsenną noc.

Dla każdego z przypadków (a wszczególności 2 i 3) proponuję przygotować sobie z rana w “dzień przed”:

    • ubiór - przymierzyć, sprawdzić czy jest czysty, wyprasowany, buty wypastowane. Powiesić w szafie gotowy do założenia,
    • dowód osobisty oraz plan ramowy - najlepiej koło komórki, bo o niej najrzadziej zapominamy :)
    • sprawdzić, zapamiętać lub zapisać godzinę odjazdu autobusu lub zorganizować sobie transport,
    • ustawić budzik na taką godzinę, abyśmy się spokojnie wyrobili, lecz nie była ona zbyt wczesna (aby się wyspać),
    • umówić się na wieczór ze znajomymi, którzy nie są maturzystami (przebywając w otoczeniu maturzystów zawsze ktoś wspomni o maturze, co może wywołać niepotrzebne rozmowy lub rozmyślania o prezentacji).
    • zorganizować sobie jakąś atrakcję na “po maturze”, może to być kino, kolacja z ukochaną osobą czy koncert. Im ważniejsze przyjemne wydarzenie po egzaminie, tym niższy priorytet nadamy maturze. Traktując prezentację jako coś mało istotnego łatwo obniżymy poziom stresu na dzień przed jak i w dzień egzaminu.

To wszystko ma sprawić, że uwolnimy się od myśli na cały dzień. Nie będziemy też próbować na siłę poprawiać prezentacji, co w ostatnich godzinach “przed” może przynieść nienajlepsze efekty. Takie odciągnięcie się od matury uspokoja nas wewnętrznie, a wcześniejsze przygotowanie wszystkiego da komfort psychiczny.

Zapraszam do dzielenia się spostrzeżeniami. A jak Wy radzicie sobie ze stresem? :)

Tags: ,

3 Responses to “Dzień przed - jak sie przygotować?”

  1. Blog Oresta - Poranek w dniu prezentacji… Says:

    […] Zarówno “dzień przed” i “dzień matury” mogą wyglądać różnie. Zależy to od podatności na stres (3 przypadki z postu Dzień przed - jak się przygotować?) oraz od pory naszego egzaminu […]

  2. Blog Oresta - Słowotok, co zrobić aby płynnie mówić? Says:

    […] wypowiadanie się na ten sam temat sprawia, że nabieramy dużej wprawy. Jeśli wrócicie do postu “Dzień przed - jak sie przygotować?” […]

  3. Blog Oresta - Ostatnie starcie - czyli jak przetrwać pytania komisji? Says:

    […] Piąta sprawa: “Skąd brać materiał, przykłady do udzielenia odpowiedzi?”. Z postu Dzień przed - jak sie przygotować?, gdzie napisałem: “Warto próbować tworzyć prezentację w oparciu o różne argumenty, o […]

Pozostaw komentarz