Jak wybrać studia? Jak z nich skorzystać? Cz. 1

Po maturze wielu z Was wybiera siÄ™ na studia. I czÄ™sto jest to sÅ‚uszny krok. PiszÄ™ “czÄ™sto”, bo nie każdy powinien studiować, nie każdy chce, nie każdemu studia sÅ‚użą. W tej serii kilku postów chcÄ™ zwrócić uwagÄ™ na kilka rzeczy, które warto uwzglÄ™dnić w wyborze studiów oraz jak z tych studiów skorzystać… co nie jest już takie oczywiste jak siÄ™ wydaje :)

JeÅ›li ktoÅ› z Was mocuje siÄ™ z pytaniem: “Po co studiować?” to odsyÅ‚am Was do postu Alexa W. Barszczewskiego - Formalne studia - kiedy i dlaczego warto? gdzie dość przystÄ™pnie Alex opisuje konkretne korzyÅ›ci z otrzymania dyplomu (jakÄ… wybrać uczelniÄ™, przy jakich zawodach).
Ja skupię się na innych korzyściach.

Zapewne ktoÅ› z Was zapyta: “Jak możesz, Orest, mówić o studiowaniu, skoro samemu nie studiujesz?”

Pytanie sÅ‚uszne i już spieszÄ™ z odpowiedziÄ…. Otóż studiowaÅ‚em na dwóch kierunkach, jednoczeÅ›nie, każdy wybrany z innego wzglÄ™du, z każdego nauczyÅ‚em siÄ™ coÅ› innego, z każdego skorzystaÅ‚em w takim stopniu, że dalsze studiowanie niewiele mnie już nauczy (o tym w cz. 3). Dość kontrowersyjne to… lecz mam nadziejÄ™, że każdy z Was wyciÄ…gnie odpowiednie wnioski :)

Popularnym błędem jest wybór danego kierunku studiów na konkretnej uczelni:

  • bo nalegaÅ‚a rodzina,
  • bo nauczyciele mówili, że jestem matematyk, plastyk, “bajkopisarz”,
  • bo koledzy tam idÄ…,
  • bo tak wypada,
  • bo za 5 lat bÄ™dzie brakować ileÅ› tysiÄ™cy informatyków,
  • bo “muszÄ™” mieć papier,
  • bo…
  • W tym wszystkim brakuje odpowiedzi na najważniejsze pytanie:

    Co Ty chcesz studiować? Co Ciebie pasjonuje? Co chciałbyś robić w życiu?

    Dość oczywiste, niemniej sam popeÅ‚niÅ‚em błąd wybierajÄ…c informatykÄ™ na zasadzie “na komputerach siÄ™ znam, z nimi bÄ™dÄ™ najmniej siÄ™ mÄ™czyÅ‚”.

    W efekcie “mÄ™czyÅ‚em” siÄ™ na studiach z komputerami, bo nie tego chciaÅ‚em siÄ™ uczyć i nie w takim zakresie.

    To dość proste pytanie, niemniej warto szczerze odpowiedzieć sobie na nie niż “mÄ™czyć” siÄ™ na studiach. Znam kilka po kilka osób w każdym z przypadków “bo…”:

    • część z nich skończyła studia (pracując w innym zawodzie),
    • część studiuje i siÄ™ “mÄ™czy”,
    • część zrezygnowała i wybrała inny kierunek (nie zawsze odpowiadając sobie na powyższe pytanie),

    Chciałbym, aby choć część z Was uniknęła popełnienia mojego błędu lub błędu naszych znajomych.
    O innych kryteriach wyboru w kolejnych postach.

    Jakie są Wasze spostrzeżenia w tym temacie? Proszę, podzielcie się ze mną w komentarzach :)

    Tags: , ,

    15 Responses to “Jak wybrać studia? Jak z nich skorzystać? Cz. 1”

    1. Riff Says:

      Za miesiÄ…c miaÅ‚bym koÅ„czyć pierwszy rok studiów, jednak już teraz wiem, że to raczej nie dla mnie - nie wiem, czy to kierunek (Slawistyka), czy po prostu jestem już na to za stary…

      Jedno wiem na pewno - dla samego papierka nie opłaca się męczyć. Teraz tak mam, zdało by się napisać kilka prac i zaliczyć semestr, jednak nie widzę powodu, dla którego miałbym to robić - tylko się pomęczę, a nic z tego nie przyjdzie.

      Moja opinia - studiować to, co się naprawdę lubi - bo inaczej nie ma sensu.

      A najgorszy jest ten wpÅ‚yw otoczenia - “bo musisz studiować”, “bo bÄ™dziesz nikim”, “a bo zmarnowaÅ‚eÅ› rok” i tak dalej. Ech…

    2. Orest Tabaka Says:

      Witaj Riff na naszym blogu!

      Ja zrezygnowaÅ‚em na V semestrze informatyki i na III zarzÄ…dzania przedsiÄ™biorstwem. Też caÅ‚e grono powtarzaÅ‚o, że “muszÄ™ studiować”, “co zrobiÄ™ bez pepierka?” itd.

      Mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję - pamiętaj, że najlepsza to ta, którą Ty podejmujesz, a nie otoczenie, bo to Twoje życie a nie otoczenia :)

      PS: O błędnym wyborze kierunku napisałem w następnym poście. Mam nadzieję, że skorzystasz z niego :)

      Pozdrawiam serdecznie,
      Orest

    3. » JeÅ›li już jesteÅ› na studiach… wykorzystaj to! - Orest Tabaka Says:

      […] lecz o tym za chwilÄ™. Najważniejsze, że temat przewinÄ…Å‚ siÄ™ już w serii postów Jak wybrać studia? Jak z nich skorzystać? (polecam 3 […]

    4. anijusia Says:

      Ze studiami jest jeszcze jeden “maÅ‚y” problem, a mianowicie kadra akademicka, która potrafi obrzydzić studia nawet najwiÄ™kszemu pasjonatowi ;) Ignorowanie studenta, nieocenianie prac, dziwne wymagania czy niezbyt życiowy plan studiów potrafiÄ… dobić każdego ;> Dlatego ważne, aby dobrze siÄ™ zastanowić przed podjÄ™ciem decyzji o 5 latach ciężkiej pracy, która bardzo rzadko bÄ™dzie przynosić owoce i satysfakcjÄ™ ;)

      A Ciebie Orest podziwiam za to, że potrafiłeś podjąć świadomą decyzję o wyborze ścieżki :)

    5. Orest Tabaka Says:

      Witaj Anijusia na blogu! :)

      W pełni się zgodzę z tym co piszesz. Teraz mamy piękną możliwość odszukać osoby na Naszej-Klasie, które studiowały wybrany kierunek na danej uczelni i zapytania o zdanie :)

      A co do mojej decyzji… pół roku chodziÅ‚em i “biadoliÅ‚em”, że rzucÄ™ studia. Pewnego dnia powiedziaÅ‚em “jutro nie idÄ™” bez dogłębnego przemyÅ›lenia tej decyzji… choć dziÅ› mi ona sÅ‚uży :)

      Pozdrawiam radośnie,
      Orest

    6. paulina Says:

      a co jeśli nie wiem co chcę studiować?
      nie wiem w czym jestem najlepsza?
      z polskego jestem najlepsza w kl i lubie pisać, z matmy mniej wiÄ™cej też. i nie mam pojÄ™cia. we wrzeÅ›niu musze podpisać deklaracje jakie przedmioty zdawac na maturze i nie mam pojecia. nie wiem co, gdzie, jak [czy lepszy licencjat a pozniej dwuletnie magisterskie czy jednolite studia]. nie mam zielonego pojecia…

    7. Orest Tabaka Says:

      Witaj na blogu Paulina! :)

      Pierwsze pytanie jakie powinnaÅ› sobie postawić to “co chciaÅ‚abym robić?” - nie co studiować, nie z czego zdawać maturÄ™, a co robić. Może masz jakieÅ› pasje, hobby, rzeczy, którymi zajmujesz siÄ™ poza zajÄ™ciami szkolnymi lub w szkole z Twojej inicjatywy. Nikt CiÄ™ do tego nie zmusza, zachÄ™ca, sama robisz. Jest coÅ› takiego? :) JeÅ›li nie wiesz, to co CiÄ™ bardzo interesuje, że sama o tym czytasz, myÅ›lisz, chciaÅ‚abyÅ› poznać?

      Dopiero później pytanie czy do tego potrzebne sÄ… studia, czy uÅ‚atwiÄ… Tobie zajmowanie siÄ™ tym w życiu. JeÅ›li tak to który kierunek… i jak bÄ™dziesz wiedziaÅ‚a który, to dopiero przedmioty.

      PS: Możemy tutaj o tym rozmawiać lub możesz napisać prywatnie do mnie na maila :)

      Pozdrawiam radośnie,
      Orest

    8. Marcin Says:

      Witam po przeczytaniu kilku postów mam ogromne obawy piszecie ze zrezygnowaliście z informatyki
      bo to i tamto… a ja wÅ‚aÅ›nie chce studiować informatykÄ™ bo to chce robić w życiu z wÅ‚asnej woli, chÄ™tnie bym siÄ™ nauczyÅ‚ programowania , grafiki itp. jednak nie mam o tym zielonego pojÄ™cia co prawda grafiki trochÄ™ próbowaÅ‚em ale o programowaniu to kompletnie nic nie wiem , popeÅ‚niÅ‚em błąd bo wybraÅ‚em zÅ‚y kierunek w liceum ( mat-fiz) gdybym poszedÅ‚ na (mat-inf) to bym miaÅ‚ wiedzÄ™ dużo wiÄ™ksza, także co mam robić ?nie chce odstawać od reszty studentów, dam rade tego na studiach wszystkiego sie nauczyć czy muszÄ™ we wÅ‚asnym zakresie by tam siÄ™ utrzymać ? iść na informatykÄ™ bo ona mnie kreci czy sobie darować ten kierunek? proszÄ™ o pomoc

    9. Orest Tabaka Says:

      Witaj na blogu Marcin! :)

      To czy się utrzymasz na studiach zależy wyłącznie od Ciebie i tego jak szybko pojmiesz zasady panujące na studiach. Ale o to bym się nie martwił, bo szczerze, to niemal każdy mający odrobinkę oleju w głowie może skończyć studia. To już żaden wyczyn.

      Problem jest gdzie indziej. Czy studia, które wybrałeś (kierunek, uczelnia) faktycznie nauczą Ciebie tego co chcesz? Mam obawy, że będziesz rozczarowany, biorą pod uwagę, że z własnej woli chcesz się zajmować grafiką czy programowaniem. Z drugiej strony czy ta grafika i programowanie to jest faktycznie to co chcesz robić czy tylko takie masz wyobrażenia? (zajrzyj do tego postu). Najwpierw spróbuj czy to jest faktycznie to, według postu do którego odsyłam.

      Nie nastawiaj się, że studia, szkoły, kursy zdejmą z Ciebie przyjemność samodzielnej nauki. Jak chcesz być w czymś naprawdę dobry to ucz się na własną rękę - studia, kursy i szkoły mogą to tylko wspomagać :)

      Oczywiście to nie wyczerpuje sprawy, więc jak masz pytania to to jest właściwe miejsce :)

      Pozdrawiam radośnie,
      Orest

    10. Marcin Says:

      wÅ‚aÅ›nie chodzi o to ze nigdy nie próbowaÅ‚em programowania ale chciaÅ‚bym siÄ™ tego nauczyć pod okiem fachowca. w przyszÅ‚oÅ›ci chciaÅ‚bym pracować bardziej jako grafik komputerowy rożne projekty- tak siebie widzÄ™ ale czy to da mi chleb?czy nie majÄ…c informatyki przez 3 lata w liceum wiadomoÅ›ci z gimnazjum + krotka nauka na wÅ‚asna rÄ™kÄ™ stawiajÄ… mnie na dużo niższej pozycji od tych którzy byli na kierunku informatycznym , chce uniknąć takich sytuacji gdzie dla mnie bÄ™dzie to nowe a inni bÄ™dÄ… już dawno w tym obeznani. jest to moja szczera cheć wybrania sie na studia informatyczne ale boje sie tego co napisaÅ‚em wyżej … nie wiem co mam teraz robić

    11. Orest Tabaka Says:

      Marcin:
      SkÄ…d to pesymistyczne nastawienie u Ciebie? :) Ja studiowaÅ‚em z takimi co to nie mieli internetu, a na komputerze potrafili zainstalować tylko gry… a dziÅ› sÄ… inżynierami (od sieci czy multimediów). Bardzo możliwe, że na kierunku tylko kilka(naÅ›cie) osób bÄ™dzie miaÅ‚o jakiekolwiek doÅ›wiadczenie w programowaniu.

      Powiem otwarcie: nie licz na to, że na studiach ktoÅ› CiÄ™ nauczy bardzo dobrze programować oraz że Ci siÄ™ to spodoba. Studia potrafiÄ… zniechÄ™cić nawet do bardzo fajnych przedmiotów. WiÄ™c albo sam za to siÄ™ zabierz, rozmawiajÄ…c o tym z kolegami - może Tobie podpowiedzÄ… od czego zacząć, gdzie szukać wartoÅ›ciowych rzeczy - przebywaj wsród osób, które siÄ™ tym zajmujÄ…. Albo chwytaj grafikÄ™, w której już coÅ› robiÅ‚eÅ› - stwórz logo, szatÄ™ graficznÄ…, może obróbkÄ™ zdjęć… to co Tobie najbardziej leży. Nie wybiegaj za bardzo z planami, bo jako mÅ‚ody czÅ‚owiek jeszcze wiele razy je pewnie zmienisz. Teraz najważniejsze to, abyÅ› uczyÅ‚ siÄ™ nie programować, malować, latać na szybowcach, a chwytać to co CiÄ™ pociÄ…ga, to co chciaÅ‚byÅ› robić. Nawet jak za 15-20 lat bÄ™dziesz chciaÅ‚ zmienić branżę to majÄ…c umiejÄ™tność chwytania nowych rzeczy i podążania za tym co chcesz robić, sobie poradzisz… a inni bÄ™dÄ… patrzeć jak Å‚atwo uczysz siÄ™ nowych rzeczy i wykorzystujesz okazje :)

      Pozdrawiam radośnie,
      Orest

    12. Marcin Says:

      jestem pierwszy raz na tym blogu i muszę powiedzieć ze naprawdę mi pomogłeś , hah 1 raz widzę tego typu blog, wielki szacun dla ciebie , oby tak dalej, wielkie dzięki za pomoc

    13. Orest Tabaka Says:

      Marcin:
      Miło słyszeć takie słowa - dziękuję :)

      Ten blog jest pełen takich prostych i nietypowych podejść do życia, które czasem warto sobie przyswoić, aby poczuć inną jakość życia. Gdybym jeszcze jakoś mógł pomóc, to daj znać.. na blogu lub mailowo :)

      Pozdrawiam radośnie,
      Orest

    14. Dorota Says:

      Cześć!

      Chciałabym opowiedzieć, jak w moim przypadku wyglądał wybór studiów, jak wyglądała walka o dostanie się na swój kierunek i co się stało, kiedy się już dostałam :)

      W domu zawsze istniała niewielka, acz znacząca presja rodziców, którzy studiowali kierunki politechniczne (tata - budowa maszyn, mama - fizyka), natomiast ja wolałam przedmioty humanistyczne, od dziecka mam zacięcie do dociekania, dlaczego ktoś postąpił tak, a nie inaczej, interesowałam się psychologią, zachowaniem ludzi w grupie, dużo czytałam. Idąc do liceum, wybrałam profil, będący niejako kompromisem pomiędzy moimi zainteresowaniami, a pragnieniami rodziców, mianowicie matematyka-wos-informatyka (nie pytajcie, nie mam pojęcia, kto to wymyślił i o czym wtedy myślał, w tej chwili zaczynam się zastanawiać, czy nie przypadkiem o osobach w moim położeniu ;) ). Pomysł, okazało się, był niegłupi, ponieważ w swojej klasie poznałam mnóstwo ciekawych ludzi o złożonych zainteresowaniach, którzy potem poszli na wszelakie możliwe studia, i humanistyczne, i ścisłe, i przyrodnicze.

      Dwa lata później przyszła pora na następny kompromis: wybór kierunku studiów. Zastanawiałam się nad psychologią lub dziennikarstwem, lecz szybko wybito mi to z głowy - nie będziesz mieć po tym pracy, zawodu, zostaniesz kolejnym śmiesznym magistrem-humanistą na zmywaku w Anglii. Nie chcąc godzić się na zupełnie techniczny kierunek, wybrałam architekturę - fuzję nauk ścisłych i humanistycznego zamiłowania do piękna, podlaną piękną wizją lekkiej i przyjemnej pracy w elitarnym, dochodowym zawodzie.

      Rok maturalny oznaczał naukę matematyki i fizyki na poziomie rozszerzonym, a także intensywny kurs rysunku. O ile matematyki rozszerzonej uczyłam się w liceum od początku, tak fizyka była zawsze dla mnie czarną magią, pomimo obniżania jej poziomu przez wszystkich moich nauczycieli w gimnazjum i liceum. Dzięki prywatnym lekcjom u znajomego ze studiów rodziców, udało mi się ją polubić i w przeciągu 10 miesięcy nauczyć na tyle, by później zdać ją na poziomie rozszerzonym z wynikiem 63%. Inną zupełnie sprawą był rysunek, który nigdy do tej pory nie interesował mnie na poziomie wymaganym na kursie, a następnie na studiach. Uczyłam się w prywatnej szkole pewnego częstochowskiego architekta w czasie weekendów, zajmowało to (bez prac domowych) 9 godzin tygodniowo. W efekcie uczyłam się codziennie bez dnia przerwy, łącznie z sobotami i niedzielami. Udało mi się ten roczny napływ pracy przetrzymać prawdopodobnie tylko dzięki wsparciu rodziców i przyjaciół, mimo wszystko jednak byłam szczęśliwa, mogąc spełnić marzenie (niejako wymuszone) swoje i rodziny - z perspektywy czasu jednak widzę, że moje starania nie były w stanie uszczęśliwić nikogo, a to z powodu tego, co nastąpiło potem.

      Na studia, po wyczerpującym plenerze i nieco mniej wyczerpujących egzaminach, dostałam się na architekturę do Wrocławia, na 40 miejscu na 150 przyjętych. Statystyka jednak absolutnie nie pokryła się z moimi doświadczeniami z zajęć - szybko okazało się, że rysunek mnie męczy, zajęcia projektowe nudzą i wpędzają w depresję, a cała organizacja studiów sprowadza na mnie dziką rozpacz - nie mieliśmy opiekuna roku, panie w dziekanacie były opryskliwe, a jedynym źródłem informacji o studiach i ich organizacji było forum wrocławskich studentów architektury.

      W drugim semestrze poważnie zachorowałam i przez miesiąc narobiłam sobie zaległości, których nawet przy największym skoncentrowaniu nie byłam w stanie nadgonić. Znowu pracowałam całymi dniami, weekendy jawiły się jako koszmar ciągłego rysowania i wymyślania projektów, które absolutnie się nie podobały i za każdym razem lądowały w koszu. W końcu wykładowcy zaczęli mnie traktować jak osobę, na której pracę należy spojrzeć, wzruszyć ramionami i przejść do następnego punktu. W połowie maja uznałam, że mam dość - radośnie rzuciłam teczką i oznajmiłam, że rzucam te cholerne, pomylone studia. Potem nastąpił miesiąc walki z rodzicami, którzy desperacko usiłowali mnie namówić na kontynuowanie nauki, przerzucali się pomysłami na to, jak mogę sobie ułożyć życie, krzyczeli i płakali na przemian. Ich prośby i groźby doprowadziły mnie do załamania nerwowego - czułam się jak chorągiewka na wietrze, zmieniałam decyzje zależnie od ich nastroju. W efekcie wzięłam urlop zdrowotny i uznałam, że rzucanie kierunku, na który się z takim wysiłkiem dostałam, to głupota.

      Dzisiaj, po wakacjach, wiem jednak, że się myliłam. Po trzech miesiącach od całej tej rodzinnej histerii na moim tle czuję się na siłach, by zmierzyć się na nowo ze swoimi marzeniami i przyszłością. Wiele zawdzięczam przyjaciołom, którzy nie starali się zrealizować swoich zamiarów moim kosztem i doradzali mi z rozsądkiem, a niekiedy siłą potrząsali, żebym stanęła na własne nogi. Niedługo wracam do Wrocławia, ale po to, żeby w spokoju i odcięciu od rodziny uczyć się do matury, tym razem z polskiego i wos-u, aby dostać się na studia humanistyczne, najlepiej międzywydziałowe, żeby sama móc wybierać to, czego chcę się uczyć. Nie zatrzymają mnie już granice jednego miasta ani ambicje innych, po dwóch latach zależności przypomniała mi się stare spostrzeżenie, jeszcze z czasów wczesnego liceum, a może późnego gimnazjum - kiedy robię coś po swojemu, zawsze jestem zadowolona, bo nawet, jeżeli mi się nie powiedzie, wiem, że decyzja należała do mnie i to daje mi poczucie niezależności. To niejedyne wnioski - dzięki maturze z fizyki i kursowi rysunku wiem, że jeżeli się wystarczająco do czegoś przyłożę, mogę osiągnąć to, co wydaje się niemożliwe, nawet pomimo początkowej niechęci do przedmiotu, czy, jak w wypadku rysunku, niewidzenia przestrzeni.

      Orest, masz rewelacyjny blog :) skłoniłeś mnie swoim artykułem do opisania swojej historii, niejakiego curriculum vitae, które mam nadzieję będzie motywowało innych do szukania swojej prawdy bez względu na okoliczności.

      Pozdrawiam, Dorota :)

    15. Orest Tabaka Says:

      Witaj Dorota na blogu! :)

      DziÄ™kujÄ™ Tobie za tÄ™ historiÄ™. JesteÅ› kolejnÄ… osobÄ…, która przekonaÅ‚a siÄ™, że robienie studiów bo “trzeba dobre studia ukoÅ„czyć” nie ma wiÄ™kszego sensu.

      Ostatnio czytałem ciekawy artykuł:
      http://www.pb.pl/a/2009/09/14/Lawinowy_wzrost_bezrobocia_wsrod_absolwentow2
      Pomijam to:
      “Nasz rynek pracy od lat zmaga siÄ™ z problemem strukturalnego niedopasowania: szkoÅ‚y produkujÄ… nikomu niepotrzebnych specjalistów lub ludzi z wyksztaÅ‚ceniem ogólnym. A firmy nie mogÄ… siÄ™ doczekać fachowców.”
      WażnÄ… sprawÄ… w naszych czasach jest to, żeby robić to co siÄ™ lubi. Wiele osób jeszcze nie zrozumiaÅ‚o, że dziÅ› w cywilizowanej Europie już prawie nikt nie umiera z gÅ‚odu, wiÄ™c praca tylko dla pieniÄ™dzy to przeżytek. No i to, że gwaÅ‚towniej wzrasta bezrobocie wÅ›ród absolwentów. Możemy trzymać siÄ™ tego, że “papier” otwiera drogÄ™ do kariery, albo spojrzeć Å›wieżym okiem, otwartym umysÅ‚em, że jest już trochÄ™ inaczej… a za 5-10 bÄ™dzie jeszcze inaczej :) Pasja, pasja i robienie tego co siÄ™ lubi i ma wartość!

      No i koniecznie zabieraj głos częściej. Możesz też podesłać ten post znajomym, co by im troszkę rozświetlić obraz :)

      Pozdrawiam radośnie,
      Orest

    Pozostaw komentarz