Ciężki start… jeszcze cięższy finisz?

To kolejny post z metaforą sportową w roli głównej. Polubiłem je, gdyż zdecydowanie bardziej obrazowo można wytłumaczyć pewne zależności posługując się właśnie metaforami :)
Co prawda post miał mieć premierę dopiero za kilka miesięcy, lecz pod wpływem ostatnich wydarzeń i postu Gosi postanowiłem przyśpieszyć jego napisanie.

Na wstÄ™pie też przyznam siÄ™, że zbyt kategorycznie upieraÅ‚em siÄ™ przy tym, że w życiu warto robić tylko to co siÄ™ lubi… a jak siÄ™ czegoÅ› nie lubi, to że lepiej to porzucić. TÅ‚umaczyÅ‚em to tym, że skoro chcemy dojść do celu, a musimy przejść przez poszczególne etapy, to chęć osiÄ…gniÄ™cia tego celu powinna wypeÅ‚nić luboÅ›ciÄ… wszystkie etapy. Tylko krowa nie zmienia poglÄ…dów… ;)

Wiedząc, że czasem są czynności i etapy, które nie napawają nas optymizmem, lecz świadomość ich konieczności dla naszego rozwoju, pozwala na wprowadzenie naszej sportowej metafory :)

Życie jest jak długodystansowy wyścig.
Od nas zależy jego przebieg.

Do rozważaÅ„ wykorzystam dwa sporty wytrzymaÅ‚oÅ›ciowe, dÅ‚ugodystansowe (bieganie i kolarstwo), bo tak można przedstawić nasze życie prywatne, zawodowe. Niezależnie od dystansu, tempa i uksztaÅ‚towania terenu, życie wiÄ™kszoÅ›ci z nas można podpasować do tej metafory. Warto też pamiÄ™tać, że dystans jest niezależny od nas (w przypadku życia do “mety” możemy mieć 10, 20, 50 lat) lecz tempo ustalamy sami i to z kim i gdzie podążamy także.

BIEG MARATOŃSKI
Nie Å‚udźmy siÄ™, że to tylko 42 km. Dystans może być różny dla każdego z nas. W takim biegu każdy pracuje sam. Nogami przebierać musimy przez całą trasÄ™, nie skorzystamy z tunelu aerodynamicznego (jak w kolarstwie), tu albo kogoÅ› gonimy albo uciekamy, rzadziej biegniemy razem (psychicznie razem). ZÅ‚e dobranie tempa może wykluczyć nas tuż po starcie. Znacie to uczucie, gdy po paru podbiegniÄ™ciach na WF, za dzieckiem, z auta do domu, po schodach do biura Å‚apie nas zadyszka, bolÄ… nas nogi… tak siÄ™ dzieje, gdy “bieganie” uprawiamy nieczÄ™sto :)

Znacie pewnie też uczucie tzw. “drugiego oddechu”, gdy po zadyszce w pogoni za piÅ‚kÄ…, Å‚apiecie drugi oddech, który pozwalaÅ‚ dokoÅ„czyć spotkanie piÅ‚karskie w doskonaÅ‚ej formie. Jako dzieci to przeżyliÅ›my… lecz nie pamiÄ™tamy o “drugim oddechu”. Dlatego tak jak w poÅ›cie Gosi (odnoÅ›nik na wyżej): “Zagryźć zÄ™by i przeczekać.” :)

KOLARSTWO
Na starcie wszystko może wydawać siÄ™ piÄ™kne: radoÅ›nie machajÄ…cy kibice, uÅ›miechniÄ™ci dziaÅ‚acze i trenerzy, balony, orkiestra, uÅ›miechniÄ™ci rywale, poÅ‚yskujÄ…ce czyste rowery… atmosfera jak na pikniku :) PoczÄ…tek idzie spokojnie, tempo wolne, runda honorowa… i ostry start. Można go przetrzymać gdy jedzie siÄ™ w grupie, w peletonie. Kibice znikajÄ…, sporadycznie pojawiajÄ…c siÄ™ na trasie, trenerzy i dziaÅ‚acze krzyczÄ…cy do sÅ‚uchawki i tÅ‚um podobnych do nas uczestników tego wyÅ›cigu - każdy chce wygrać.

Gdy w grupie znajdÄ… siÄ™ bardzo ambitni niedoÅ›wiadczeni zawodnicy, wtedy rozpoczynajÄ… siÄ™ ucieczki, tzw. “rwanie grupy”. Niesamowicie wybija to z rytmu, gdy w szkole mamy pseudowybitnie zdolnych i zaambitnych kolegów, którzy w swej doskonaÅ‚oÅ›ci za wszelkÄ… cenÄ™ zdobywajÄ… same szóstki, gdy na studiach kombinujÄ… i “zawyżajÄ… poziom”, gdy w pracy zamiast jechać z grupÄ…, robiÄ… coÅ› po swojemu i pierwsi biegajÄ… do szefa, aby pochwalić siÄ™ swojÄ… marnÄ… pracÄ…. Takie zachowania wybijajÄ… z rytmu i to sprawia, że wspólny wyÅ›cig zaczyna być mÄ™czarniÄ…. O ile w Å›wiatowym kolarstwie takie zachowania sÄ… znane - peleton prawie zawsze dogania uciekinierów przed metÄ… - o tyle w naszej Polsce peleton daje ponieść siÄ™ emocjom i nawet naprawdÄ™ dobrzy kolarze w tak szaleÅ„czej walce mogÄ… zostać bez szans.

Co więc robić?
Przede wszystkim warto mieć Å›wiadomość w jakiej “życiowej dyscyplinie sportu” chcemy wziąć udziaÅ‚. ByÅ‚oby nieodpowiedzialnoÅ›ciÄ…, gdybym powiedziaÅ‚, że każde życie musi być pogoniÄ… za innymi lub ucieczkÄ…. Nie ma jednego zwyciÄ™scy - każdy może wygrać w swojej kategorii. Zdecydowanie wolÄ™ turystyczny, rekreacyjny styl uprawiania sportu, z mocnymi akcentami :)

StÄ…d pocieszajÄ…ce zalecenia: Mimo, że każdy jedzie sam, każdy wybiera trasÄ™ i tempo, pamiÄ™tajmy o innych. JeÅ›li inni jadÄ… w tÄ… samÄ… stronÄ™… jedźmy z nimi. W grupie raźniej, Å‚atwiej. Nie dajmy siÄ™ ponieść emocjom i nie goÅ„my za uciekinierami. Tacy Å‚atwo siÄ™ przeliczajÄ… ze swoimi siÅ‚ami :) Po każdej “pod górkÄ™” jest “z górki”. Stajemy siÄ™ coraz lepsi w tym, co trenujemy. JeÅ›li systematycznie “zdobywamy górki”, wspólnie z grupÄ… to bÄ™dziemy zdobywać je coraz Å‚atwiej. Wtedy każdy nowy start (zawodowy, np.: w nowej pracy; życiowy, np.: nowa rola rodzica) przychodzi nam Å‚atwiej.

Zapraszam do komentowania :)

5 Responses to “Ciężki start… jeszcze cięższy finisz?”

  1. Blog Oresta - “Dopóki walczysz, jesteÅ› zwyciÄ™zcÄ…” Says:

    […] … ten triumfuje. ZupeÅ‚nie podobnie jest w przypadku ciężkiego startu, gdy mamy możliwość przetrzymać pierwsze zmÄ™czenie, zagryźć zÄ™by i poczekać na drugi oddech. […]

  2. » Å»ycie jest (prawie) jak partia szachów… - Orest Tabaka Says:

    […] kilka razy sÅ‚owa “przeciwnik”. W sumie ciężko stwierdzić kim on jest. W poÅ›cie Ciężki start… jeszcze cięższy finisz? napisaÅ‚em: “Nie ma jednego zwyciÄ™scy - każdy może wygrać w swojej […]

  3. Joanna Sznigir Says:

    DorzucÄ™ od siebie porównianie do chodzenia po górach, bo ten rodzaj “sportu” jest mi najbliższy :)
    Na szczęście nie ma obowiÄ…zku bicia rekordów czasowych (sÄ… oczywiÅ›cie pewne ograniczenia, na przykÅ‚ad godzina odjazdu ostatniego pociÄ…gu powrotnego), a rywalizacja nie istnieje. Co jest istotne w tej “dyscyplinie”? Realna ocena swoich możliwoÅ›ci, odpowiedni dobór trasy i podziaÅ‚ na etapy. Bez odpoczynku daleko nie zajdziemy, a przy regularnych przerwach możemy “zrobić” naprawdÄ™ dużo kilometrów. Mamy okazjÄ™ zÅ‚apać nie tylko drugi, ale też trzeci, czwarty i kolejny oddech. Bez tych oddechów być może mielibyÅ›my ochotÄ™ sie wycofać przed samym szczytem, nie majÄ…c pojÄ™cia co możemy z niego zobaczyć! Wsparcie grupy jest bezcenne, a w dobrym towarzystwie czasem zapomina siÄ™, że jest siÄ™ zmÄ™czonym i nie wiadomo kiedy jest siÄ™ na górze :) ZdarzajÄ… siÄ™ też “wyÅ›cigowcy”, którzy pÄ™dzÄ… na szczyt nie oglÄ…dajÄ…c siÄ™ na resztÄ™, ale z reguÅ‚y sÄ… to poczÄ…tkujÄ…cy adepci, :) ci doÅ›wiadczeni wiedzÄ…, że lepiej zachować równomierne tempo i krok po kroczku zdobywać wysokość.
    DoÅ›wiadczenia górskie przekÅ‚adam na filozofiÄ™ życiowÄ… od paru lat i jest to dla mnie najlepsza szkoÅ‚a wytrawÅ‚oÅ›ci i patrzenia “dÅ‚ugodystansowego”. NauczyÅ‚am siÄ™ nie zniechÄ™cać, kiedy jestem w głębokim lesie, a szczytu nie widać. Kiedy w koÅ„cu siÄ™ do niego dotrze, zapewniam Was, że jest cudnie :)

    Pozdrawiam :)
    Asia
    ps. Postanowiłam dodać nazwisko do imienia w ramach budowania swojej marki ;)

  4. Joanna Sznigir Says:

    nie ma mozliwosci edycji ? :(

  5. Orest Tabaka Says:

    Tylko ja w panelu mogÄ™ edytować… wyciÄ…Å‚em ten powtarzajÄ…cy siÄ™ fragment :)

Pozostaw komentarz