Kim chcesz zostać… i ile to kosztuje wysiłku?

Na wstępie znów rozpocznę od cytatu… z którym troszkę się nie zgodzę :)

“Tak, zawsze genialny, idealny muszę być,
I muszę chcieć, super luz i już, setki bzdur i już, TO NIE JA!
Wiesz, lubię wieczory, lubię się schować na jakiś czas.
I jakoś tak, nienaturalnie, trochę przesadnie - pobyć sam.
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem, kolejny raz, nie mam szans być kim chcę!”

(Myslowitz - “Długość Dźwięku Samotności”)

O ile piosenka mnie się naprawdę podoba o tyle ostatnia linijka tego cytatu wywołuje u mnie dziwny wyraz twarzy, zdziwienie pomieszane z zaciekawieniem… a wszystko wygląda, jakbym zjadł pół cytryny ;) Co prawda idealny nie muszę być, “super luz… setki bzdur” to też nie ja, a z samotności korzystam rzeczywiście sporo - pozwala mi ona wiele przemyśleć. Zastanawia mnie jednak dlaczego nie mam szans być kim chcę?

Być może nie wszystkim Wam było dane zostać tym kim chcecie… nawet mogę powiedzieć, że niewielu z Was jest zadowolonych z tego kim są. Kto jest zadowolony? Sam rękę podniosłem tylko do łokcia, bo jestem zadowolony z efektów jakie do tej pory uzyskałem, choć to jeszcze nie to co chciałbym. Lecz wiem co chcę i wiem, że to osiągnę… wiem też, że gdy to osiągnę to będę chciał zostać znów kimś innym. Może w tej linijce “Tutaj też wiem, kolejny raz, nie mam szans być kim chcę!” jest ukryty sens, że gdy już osiągamy co chcieliśmy osiągnąć, to zmienia nam się wyobrażenie, cel, nasze nowe “ja” do którego dążymy. Tu już wchodzimy w interpretacje typu “co autor mógł przez to powiedzieć?” :)

Ja napiszę Wam o tym, że warto wyznaczać sobie cel i do niego dążyć… a wtedy możemy być takimi osobami, jakimi chcemy.

W filmie “The Secret” jedna z osób tam wypowiadających się, zwraca nam uwagę na to, że jesteśmy wynikiem naszych działań. Nie możemy powiedzieć o sobie “taki jestem”… możemy powiedzieć “taki byłem”, a teraz mogę postępować inaczej i by w przyszłości powiedzieć: “byłem taki, więc teraz czuję się tak (dobrze)”.

Gdy pół roku temu zdecydowałem się na wielki zwrot w swoim życiu, które opakowane było w mnóstwo kompleksów a raczej złych nawyków i niskiego poczucia własnej wartości, to wiem, że te pół roku to momentami ciężka praca nad sobą… a przede wszystkim bardzo przyjemny efekt :)

Kim chcesz zostać?
Pół roku temu było to dość mgliste wyobrażenie - brzmiało “po prostu lepszym człowiekiem, bardziej szczęśliwym”. Po zdiagnozowaniu złych nawyków, błędów jakie stale popełniam, swoich słabych stron (lenistwo, spóźnialstwo, zerowa wiara w siebie i swoje zdolności itd.) mogłem przystąpić do poprawy siebie, lecz jest to trudne gdy nie wiemy kim chcemy zostać. Które nawyki powinienem poprawić, aby być lepszym człowiekiem? Jak je poprawić?
Dużo energii i czasu warto poświęcić właśnie na wyobrażenie sobie naszego nowego “ja”, kim chcemy być, jak się zachowywać, jak być odbierani przez otoczenie. Jeśli to zrobimy, to będzie nam łatwiej to osiągnąć, bo będziemy wiedzieli co chcemy osiągnąć.

Za co się zabrać?
Można zabrać się na dwa sposoby za siebie:
- wybrać tę naszą słabą stronę, która w danym momencie najbardziej nam dokucza, obniża jakość życia i się nią zająć,
- wybrać drobnostkę, zająć się nią aby osiągnąć pierwszy mały sukces,

O trzecim sposobie nie wspominam, bo mógłby brzmieć “nic nie robić/robić to co zawsze”… chyba nie muszę tłumaczyć jak w tym wypadku zachowa się nasza jakość życia :)

Zaczynając doskonalenie siebie od większej rzeczy musimy uzbroić się w cierpliwość i wyimaginowane klapki na oczy. Nie mając doświadczenia w rozprawianiu się z naszymi błędnymi nawykami z przeszłości, możemy łatwo się poddać po pierwszych niepowodzeniach. Stąd czasem warto zacząć od drobnych rzeczy, jak np. spóźnialstwo. W moim wypadku wyglądało to tak, że w telefonie ustawiałem sobie przypomnienie na 5 minut przed wyjściem z domu… dzięki temu wiedziałem, że to ostatnie 5 minut na zabranie się. I choć przyznam, że nie od razu byłem punktualny, to teraz jest z tym znacznie lepiej.

Ile rzeczy na raz poprawiać?
Równolegle zabrałem się za kilka moich bolączek… największy jest ambaras, gdy wielu chce na raz. Ciężko pilnować wszystkiego. Łatwiej wybrać sobie jedną rzecz do upilnowania ze swojej gamy drażniących nas nawyków. Pół roku temu poniosłem wiele porażek w zakresach, które chciałem poprawić… wszędzie widziałem błędy w swoim zachowaniu - to się spóźniłem, to źle wyraziłem opinię, to nie pamiętałem czyjegoś imienia, to niepotrzebnie się odezwałem… zawsze coś było nie tak. Poszedłem po rozum do głowy i teraz skupiam się na jednej rzeczy. Gdy ze spóźnialstwem zrobiłem w miarę porządek, to przyszedł czas na wysoką motywację, stabilny nastrój, poranne wstawanie itd. Warto spróbować sposobu opisanego przez Michała Pasterskiego. W tym momencie mam jedną większą sprawę nad którą pracuję i choć już dawno wiedziałem, że kiepsko mam się na “tym” gruncie, to ostatni tydzień przyniósł potwierdzenie. Pierwsze poważne kroki przedsięwzięte, przyznam, że już przynoszą efekty… lecz o nich, gdy efekty będą zadowalające mnie :)

Skąd będę wiedział o postępach?
Tutaj jest chyba najsłabszy punkt rozwijania się… nie widać postępów. Choć te postępy są w większości ich nie widzimy, bo są tak wolne, że nie zwracamy na nich uwagi w swoim codziennym życiu. Dlatego też prowadzę sobie coś na kształt pamiętnika, gdzie opisuję swoje zachowanie z każdego dnia pod tym właśnie kątem - np. czy tego dnia byłem punktualny, jeśli tak to gratulacje wpisywałem, jeśli nie to dlaczego i jakie wymówki przychodziły mi wtedy do głowy. Gdy teraz przeglądam pamiętnik z przed 2 miesięcy, to pierwsze co rzuca mi się w oczy to właśnie postęp :)
Wiem więc ile pracy wykonałem oraz co jeszcze w tym można poprawić… bo mając ogólny podgląd widać nowe błędy, złe nawyki.
Możemy również poprosić o szczerą opinię naszych znajomych… i tych z którymi więcej przebywamy i tych, z którymi rzadziej - każdy coś zauważy, jak się głębiej zastanowi :)

Ile to w końcu wysiłku kosztuje?
Dużo… czasem bardzo dużo. Jednak efekty są niesamowite. Kolejne sukcesy napędzają nas do dalszej pracy nad sobą. Gdy teraz przebywam na tygodniowym szkoleniu w sporej grupie nieznanych mi osób i pracuję nad moją jedną z większych słabych stron (która obniża jakość mojego życia), to aż sam się dziwię, że jestem w stanie zrobić rzeczy, które mi się marzyły… a kiedyś bym nawet nie podejrzewał, że się odważę :)

Jeśli potrzebujecie mojego wsparcia w dążeniu do zmian w swoim zachowaniu, nastawieniu… do bycia tym kim chcecie, to jestem do Waszej dyspozycji. Zapraszam więc do meilowania i komentowania :)

12 Responses to “Kim chcesz zostać… i ile to kosztuje wysiłku?”

  1. Bartek Popiel Says:

    Zgadzam się, czasami dążenie do celu kosztuje wiele wysiłku. Jednak teraz jak patrzę na wszystkie potknięcia to okazuje się, że z każdego da się wyciągnąć o wiele więcej niż początkowo mi się wydawało. Co by było gdyby dziecko poddało się w nauce chodzenie po tym jak piąty raz upadłoby na pupę? :D Dlatego jeżeli Ci nie wyszło - próbuj jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Za każdym razem lepiej i korygując wcześniejsze błędy.
    Pozdrawiam i życzę nieskończenie wiele uporu w drodze dążenia do celów :)

  2. Orest Tabaka Says:

    Bardzo dobry komentarz. Dziękuję za życzenia, choć po dzisiejszym dniu nie jestem zadowolony ze swojego postępowania … wezmę sobie do serca “próbuj jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Za każdym razem lepiej i korygując wcześniejsze błędy” :)

    Pozdrawiam,
    Orest

  3. Bartosz Zajaczkowski Says:

    Dobry artykuł! W życiu tak jest poukładane, że za każdy prawdziwy sukces trzeba zapłacić z góry: poświęconym czasem, kolejnymi próbami i ciężką pracą. Podoba mi się podejście, które zaprezentowałeś w swoim artykule. Uznałeś, że chcesz coś w swoim życiu zmienić i po prostu zabrałeś się za to! Poza tym w przeciwieństwie do przeważającej części dostępnej na rynku tzw. “literatury sukcesu” nie kryjesz, że tego typu zmiany kosztują naprawdę dużo wysiłku. Pozdrawiam i powodzenia!

  4. Orest Tabaka Says:

    Witaj Bartek Zajączkowski na blogu! :)

    Uświadomiłeś mi, że faktycznie w żadnej książce nie spotkałem się z tym, że poprawianie swoich zachowań kosztuje niesamowicie wiele wysiłku. Lecz opłaca się…

    … Z zachowania w pierwszej części dnia w obszarze mojej bolączki powinienem dostać “tróję”… a po słowach Bartka Popiela na kolacji przemogłem się i zrobiłem co powininem, o czym marzyłem. Przyznam, że niesamowicie skorzystałem na tym co zrobiłem i okazało się, że strach ma wielkie oczy. O tym co to jest napiszę za pewien czas, bo chcę to opisać gdy już będę wiedział co się sprawdza, co działa i jakie są z “tego czegoś” korzyści :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Orest

  5. » Trzy obszary życia… - Orest Tabaka Says:

    […] wcale nie jest łatwe… Każda nasza zmiana kosztuje nas trochę wysiłku. Jedne zmiany są cięższe, inne lżejsze. Zanim więc zabierzemy się za zmiany warto zastanowić […]

  6. Martyna Says:

    Super artykuł;) zazdroszcze tego szybkiego zabrania sie do przeprowadzenia zmian w zyciu;) ja tak naprawde zaczynam swoje “wlasne” dorosle zycie i tez musze zaczynac od pewnych zmian dotychczasowych nawyków ale jest naprawde ciężko i czasami mam wrażenie,że nie dam rady…no ale ten artykuł dał mi kilka cennych rad i w sumie teraz zaczynam dostrzegać juz efekty moich wysiłków,których wczesniej nie widzialam;) pozdrawiam

  7. Orest Tabaka Says:

    Witaj Martyna na blogu! :)

    Taka zmiana siebie jest trudna. Wielokrotnie można zwątpić… i mnie to się zdarza średnio raz na tydzień. Jednak gdy spojrzałem na zapis z 22 marca (z przed 8 miesięcy), gdzie jest duże “START” i mój opis, to nie mam wątpliwości, że warto było. Całkiem inny człowiek :)

    Masz moje wsparcie na tej trudnej drodze.
    Zachęcam Cię też do większej aktywności tutaj - to też bardzo pomaga :)

    Pozdrawiam,
    Orest

  8. » Prędkość zmian w życiu… - Orest Tabaka Says:

    […] do zastanowienia się na zmianami w naszym życiu i jak to z nimi bywa. O tym, że zmiany kosztują “trochę” wysiłku już pisałem. Moja refleksja poszła jednak w kierunku prędkości z jaką zachodzą one w naszym życiu oraz […]

  9. Regulus Says:

    Witaj Orest
    Dobry komentarz do działań człowieka i jego zmagań z własnymi słabościami.Jestem na etapie zmiany własnych przyzwyczajeń z przeszłości i z życia które wiodłem.Mam 29 lat i w Środę zdaję maturę z WOS-u Można by powiedzieć,że zgubiłem gdzieś po drodze 10 lat ale ja wiem że musiało 10 lat upłynąć bym zrozumiał,że warto włożyc każdy wysiłek we własny rozwój który w terazniejszości da ci poczucie spełnienia a wprzyszłości bezpieczenstwo na wszystkich płaszczyznach zycia,tobie i twojej rodzinie.Tak to juz jest w życiu że najpierw sie sieje,pózniej to cos dojrzewa a jak dobrze o to będziesz dbał to zbierzesz plony takie o jakie byc powinny ;)
    P.S
    Życzę wszystkim ludziom dobrej woli wytrwałości w swych postanowieniach!!!!!!!!!

  10. Orest Tabaka Says:

    Witaj Regulus na blogu! :)

    Po kolejnych miesiącach od napisania tego postu mogę dodać, że jest łatwiej :) To chyba tak jak z uprawianiem sportu - na początku jest ciężko, zakwasy, naderwane włókienka mięśniowe, dużo błędów… a z czasem ból ustępuje, wyrabia się kondycja, jest coraz mniej błędów i już tylko praca nad szczegółami :)

    Jeśli z tych 10 lat wyciągnąłeś odpowiednie wnioski, masz przemyślenia to wcale nie są to zgubione lata. W pełni się z Tobą zgodzę odnośnie tej metafory o sianiu i zbieraniu :)

    PS: Dlaczego zdecydowałeś się teraz na maturę z WOSu?

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  11. Regulus Says:

    Witaj ponownie :)
    Dlatego WOS bo gdy go wybierałem dodatkowy przedmiot,byłem stasznie wkrecony w idee reformowania społeczenstwa :) i chociaz nijak to się ma do kierunku jaki bedę studiował(Handel międzynarodowy)to i tak jestem zadowolony z tego że wybrałem WOS bo kiedy się go uczyłem,wpadło mi pare fajnych informacji do głowy a tak w ogóle jak u ciebie z edukacją?

    Pzdr!

  12. Orest Tabaka Says:

    Regulus:
    W takim razie powodzenia na maturze :)

    U mnie edukacja wygląda tak, że czytam książki, ponad 30 blogów (w RSS), różne dyskusje pod tymi postami oraz wiele sam “wymyślam” - taka hybryda tego co przeczytałem z tym co wymyśliłem. Wszystko w ilościach takich na jakie mam ochotę w danym dniu. Ta forma edukowania się zdecydowanie bardziej mi odpowiada :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

Pozostaw komentarz