Czy jesteÅ› “stonogÄ…”?

Choć pytanie powinno brzmieć “Czy jesteÅ› wijem?” bo to wij ma wiÄ™cej par nóg niż stonoga. ZakÅ‚adam jednak dla celów postu, że stonoga ma sto nóg, czyli 50 par, 100 filarów podtrzymujÄ…cych nasz tułów… czyli jest w co sobie strzelać ;)

I o tym strzelaniu to nie przypadkowo. Otóż odpowiadajÄ…c na pytanie o bycie stonogÄ…… tak, jestem “stonogÄ…” :) Kot ma 9 żyć i jak siÄ™ skoÅ„czÄ… to koniec. My dość czÄ™sto popeÅ‚niamy “niewybaczalne” błędy, które ja nazywam “strzeleniem sobie w kolano”. I gdybyÅ›my byli tradycyjnymi ludźmi z iloÅ›ciÄ… nóg sztuk dwie, to po dwóch strzaÅ‚ach zostalibyÅ›my peÅ‚noprawnymi inwalidami.

Jaki plus bycia “stonogÄ…”?
A no taki, że możemy sobie strzelać w kolana w ilości niemal dowolnej i dalej możemy biegach, działać, mamy podporę. I choć zdaje się, że taki grzech śmiertelny, niewybaczalny błąd może nam odebrać możliwości działania, to jednak strzelamy sobie w kolana co jakiś czas i dalej funkcjonujemy. To duży plus, gdyż dzięki takiej świadomości możemy podejmować ryzyko, działać poza strefą komfortu i bezpieczeństwa, zachowując przy tym możliwości działania.

Druga strona medalu…
Mając 100 kolan do dyspozycji, w które możemy sobie strzelać, wiele osób (tak jak obserwuję) strzela sobie w kolana bezrefleksyjnie, co sprawia, że ilość kolan się zmniejsza a te osoby po prostu tego nie zauważają. W efekcie któregoś dnia może okazać się, że pozostanie im jedna para nóżek, które mogą nie radzić sobie z naszym ciężarem i odmówić posłuszeństwa - zostaniemy unieruchomieni.

Bardziej obrazowo… przykÅ‚ady z życia
Strzał w kolano dzieje się wtedy, gdy popełniamy poważny błąd czy to z racji niewiedzy, ignorancji, z innych powodów, gdy zachowujemy się nie tak jakbyśmy chcieli i niesie to za sobą negatywne konsekwencje, tracimy coś, co jest nam bardziej lub mniej potrzebne. To jakbyśmy odstrzeliwali sobie znajomych, rodzinę, nasze kompetencje (nierozwijając się), możliwości, zaufanie do siebie itd.

Ludzie sukcesu stracili wiele nóg…
Mam takie odczucie, że ludzie odnoszÄ…cy sukces tracili nogi niemal hurtowo… różnica miÄ™dzy ludźmi sukcesu a peÅ‚noprawnymi inwalidami taka, że ludzie sukcesu po każdej utraconej nodze wzmacniali pozostaÅ‚e. W efekcie zostaÅ‚o im kilkanaÅ›cie par naprawdÄ™ solidnych nóg, na których siÄ™ opierajÄ…. Mrówki majÄ… po 3-4 pary nóg i sÄ… szybsze od stonogi oraz mogÄ… dźwigać stosunkowo wiÄ™ksze ciężary. Ludzie sukcesu to wÅ‚aÅ›nie takie osoby, które potrafiÄ… dostosować siÄ™ do posiadanej liczby nóg, wzmacniać je tak, że ciężko je utracić. SÄ… nogi w które już sobie nie strzelajÄ….

Nie w każdÄ… nogÄ™ można sobie strzelić…
Ludzie sukcesu to takie osoby, które opierajÄ… siÄ™ na kilku, kilkunastu solidnych nogach. Takimi nogami mogÄ… być zaufanie, wiedza, kompetencje, rzetelność, wizerunek itd. W dojrzaÅ‚ych politycznie krajach nadwyrężenie zaufania obywateli równa siÄ™ politycznej Å›mierci (niedawny przykÅ‚ad gubernatora Eliota Spitzera) czy też w dojrzaÅ‚ych gospodarczo krajach każdy przekrÄ™t gospodarczy skazuje “przekrÄ™cajÄ…cego” na biznesowÄ… Å›mierć. Czasem po latach rekonwalescencji można powrócić, lecz już ciężko być tym najlepszym (jak w sporcie po wieloletniej kontuzji).

Gdy strzaÅ‚ w kolano jest tylko draÅ›niÄ™ciem…
Nie każdy błąd, grzech który popeÅ‚niamy jest strzaÅ‚em w kolano. Może siÄ™ takim wydawać, zwÅ‚aszcza gdy ktoÅ› jest przewrażliwiony, albo gdy tak jak ja bardzo dużo od siebie wymaga. Mam tendencjÄ™ do wymagania od siebie wiÄ™cej niż to jest zdrowe i otrzymujÄ™ informacje od znajomych, żebym nie braÅ‚ siebie tak poważnie, żebym nie byÅ‚ taki surowy dla siebie itd. Dlatego też warto mieć kompana przy boku, który powie: “Nie maż siÄ™ - wyliżesz siÄ™ z tego - to tylko draÅ›niÄ™cie” :)

Dlaczego o tym piszÄ™?
Każde moje strzelenie sobie w kolano sprawia, że przez chwilę czuję się, jakbym został inwalidą - nie wiem co robić, nie mam ochoty nic robić, czasem czuję się jakbym nawet nie miał możliwości zrobić niczego. Dopiero 2-3 godzinny spacer z różnymi przemyśleniami stawia mnie na nogi i okazuje się, że mając do dyspozycji kilkadziesiąt pozostałych mogę spokojnie działać dalej. Utrata jednej nogi wymaga trochę czasu na przyzwyczajenie się - jednym potrzeba mniej, drugim więcej. Nie wspominam o tych, co to w ogóle nie zauważają i działają jakby nic się nie stało - takie działanie może doprowadzić do pełnoprawnego inwalidztwa w krótkim czasie.
Inną sytuacją jest, gdy chwila przyzwyczajenia się do braku jednej nogi jest krótka. To jak w starciu z przeciwnikiem - nie ma co się użalać nad utratą nogą, gdy zaraz możemy stracić drugą nogę lub nawet życie. Czas na refleksje możemy przenieść na wygodniejszy moment.

A jak z Waszymi nogami? Zapraszam do komentowania :)

9 Responses to “Czy jesteÅ› “stonogÄ…”?”

  1. Bartek Popiel Says:

    Cóż, wiąże się to ściśle z podejmowaniem ważnych decyzji. Za co się brać, za co nie. Czy nie łapię 100 srok na raz. Może lepiej skoncentrować się na 1 rzeczy i zrobić to porządnie.

    Od jakiegoś czasu każdą decyzję staram się rozważać tzw. strategią Disneya. Świetna sprawa przy podejmowaniu decyzji. Każdą sprawę rozpatrujesz z punktu widzenia 1. marzyciela, ryzykanta 2.krytyka,osoby zawsze będącej na nie 3. racjonalisty. Polecam przetestować :)

  2. Orest Tabaka Says:

    A no tak to jest Bartek, gdy autor bloga bardzo często zabiera się za rzeczy bez odpowiedniego przygotowania, spontanicznie, lekkomyślnie. Skutek taki, że po od strzeleniu nogi zaczynam działać najlepiej jak potrafię - dopiero wtedy przykładam się :)

    Co do metody Disneya to ciekawie to wygląda. Mógłbyś rozwinąć ją, bo domyślam się, że coś z tymi trzema obrazami później trzeba zrobić :)

    Pozdrawiam,
    Orest

  3. Bartek Popiel Says:

    już wyjaśniam. Strategia Walta Disneya służy podejmowaniu decyzji. Są ludzi, którzy są po prostu marzycielami i idą do przodu nie patrząc na nic. Przykładowo przy zakupie bardzo drogiego auta może to wyglądać w następujący sposób:
    marzycie - kupuje to auto bo:
    - jest szybkie
    - będę podobał się kobietom
    - podniesie się mój obraz w oczach innych ludzi itd.
    - sąsiedzi będą mi zazdrościli
    Wiesz oni wiedzą swoje i koniec. Jak mają kasę kupują jak nie mają wezmą kredyt na 25 lat i gra gitara, cel osiągnięty :D

    Krytyk kupując takie auto pomyśli: no dobra fajne jest, ale:
    - mogą mi je porysować
    - ubezpieczenie drogie
    - części jeszcze droższe
    - dużo pali itd.
    Marzyciele często w ogóle nie biorą tego pod uwagę i chyba są najlepszymi klientami.

    racjonalista będzie rozważał sprawę tak:
    - czy takie auto może być w najbliższym czasie w promocji
    - jaka forma spłaty będzie najlepsza
    - jakie kroki muszę podjąć, żeby osiągnąć cel: jeden, drugi, kolejny
    - kto może mi pomóc w zdobyciu celu: czy znam jakiegoś sprzedawcę, ubezpieczyciela itd.

    Co Ci to daje? Zupełnie inne spojrzenie na wyznaczane cele. Przyznaję się, że ja należałem do pierwszej grupy osób i jak coś miałem w głowie to działałem i tyle. Strategia Disneya pozwala wyciągnąć mi wszystkie za i przeciw, daje inne punkty widzenia a w ten sposób podejmuję znacznie lepsze decyzje. Jak coś jeszcze byłoby niejasne stuknij na gg, bo rzadko wracam do śledzenia komentarzy.
    Pozdrawiam - Bartek

  4. Orest Tabaka Says:

    Bartek:

    Teraz wszystko jasne jak to wygląda i czemu to ma służyć. Skorzystam z tej metody przy najbliższej okazji :)

    PS: Do komentarzy też można używać RSS’a :)

    Pozdrawiam,
    Orest

  5. iwi Says:

    Witam, odpowiedziałeś na mój komentarz, więc zajrzałam do Ciebie. Skąd ja to znam? strzelanie sobie w kolano. Nie potrafię tych strzałów zliczyć. Od czasu, gdy działania poprzedziłam myśleniem sytuacja zdecydowanie się poprawiła.

    Bartek

    Ja tę metodę nazywam działaniem trójkąta, ale nie wiem czy o tym samym myślimy.

  6. Orest Tabaka Says:

    Witaj Iwi na tym blogu! :)

    Ja swoje dziaÅ‚anie też poprzedzam myÅ›leniem, tylko zawsze coÅ› gdzieÅ› umknie… w efekcie dla mnie to strzaÅ‚ w kolano, a otoczenie mówi, żebym nie przesadzaÅ‚ :) Lecz to co piszesz - warto przemyÅ›leć wczeÅ›niej dziaÅ‚anie i zmniejszamy szansÄ™ poważnego postrzelenia siÄ™.

    Rozgość się tutaj :)

    Pozdrawiam,
    Orest

  7. Monika Góralska Says:

    Niektórzy strzelaja z armat nawet nie prowokowani :-) Takiego snajpera musiałam w zyciu przeżyć. A najtrudniejsze było to że nie docierało do mnie, ze można być takim zwierzkiem z ryjem. Oczywiscie tłumaczyłam sobie dobrze i szukałam winy w sobie ( tez chyba jestem za surowa dla sibie ). No cóż trzeba sobie chyba jasno powiedzieć , że udało mi się trafić na wyjątkowego drania. Najważniejsze, że już o tym wiem. Dobrze, że tylko słuzbowo ;-)
    Myslisz że tacy ludzie się zmieniają? Czy od razu wykreslic go na zawsze z życiorysu?

    Pozdrawiam na niebisko
    Monika

  8. Orest Tabaka Says:

    Monika:
    W tym poÅ›cie chodziÅ‚o mi o “wÅ‚asnorÄ™czne” strzelanie sobie w kolana, gdy np. nie dowiemy siÄ™ odpowiednio dużo, za bardzo zaryzykujemy, popeÅ‚nimy błąd. W sytuacji (która mnie zainspirowaÅ‚a do tego postu) popeÅ‚niÅ‚em poważnÄ… gafÄ™, bo podszedÅ‚em do sprawy bardzo na luzie i nie przygotowaÅ‚em siÄ™ odpowiednio. Teraz myÅ›lÄ™, że dobrze zrobiÅ‚em odstrzelajÄ…c sobie tamtÄ… nogÄ™. Niektóre sprawy, rzeczy czy ludzie w naszym otoczeniu sÄ… takÄ… “kulÄ… u nogi” - jak siÄ™ kuli nie da Å‚agodnie odpiąć to warto odstrzelić całą nogÄ™, aby iść dalej.

    Wszyscy ludzie siÄ™ zmieniajÄ…: jedni w dobrym kierunku, inni w zÅ‚ym (patrzÄ…c przez pryzmat ogólnospoÅ‚ecznej przydatnoÅ›ci). MyÅ›lÄ™ jednak, że tych co idÄ… w kierunku “ciemnej strony mocy” warto odstrzelić, bo oni sÄ… takÄ… naszÄ… nogÄ… z przyczepionÄ… kulÄ…. Np. toksyczni znajomi, plotkarska i awanturujÄ…ca siÄ™ rodzina, niewspółpracujÄ…cy współpracownik. Odstrzelenie może być bolesne, ale przeważnie warte odstrzelenia :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  9. Monika Góralska Says:

    Do siebie strzelać juz nie będę :-) czas iść na strzelnicę i poćwiczyć strzelanie do celu ;-)

    Słonecznego weekendu
    Monika

Pozostaw komentarz