Jeśli już jesteś na studiach… wykorzystaj to!
Czytając tytuł już można odczytać moje nastawienie do studiów. W tej kwestii jestem dwulicowy… lecz o tym za chwilę. Najważniejsze, że temat przewinął się już w serii postów Jak wybrać studia? Jak z nich skorzystać? (polecam 3 części).
Moja dwulicowość w kwestii studiowania ujawnia się w tym, że:
-
• jeśli powiesz mi, że studia nie są do niczego Tobie potrzebne, że możesz nauczyć się innych ciekawszych rzeczy, że wolisz pracować, że (ogólnie mówiąc) chcesz rzucić studia i żebym Ciebie wspierał, to będę Cię w tym wspierać,
• jeśli powiesz mi, że studia są tym co chcesz robić, że wiesz co na nich się nauczysz, co osiągniesz, wiesz dlaczego na nich jesteś, że chcesz nadal studiować i żebym Ciebie wspierał… też będę Cię w tym wspierać
W życiu jak i na tym blogu nie chodzi o to co ja sądzę o czymś… tylko co Ty, Drogi Czytelniku, sądzisz na dany temat. Ja staram się naświetlić pewne rzeczy, możliwości, stratę czasu czy niebezpieczeństwa. Post więc utrzymam w duchu dwulicowości
Skupię się jednak bardziej na tym, że jeśli jesteś już na studiach i masz zamiar studiować, to że możesz świetnie wykorzystać ten czas.
Najważniejszą kwestią jest powód dla którego jesteś na uczelni:
-
- chowanie się przed wojskiem,
- dla dyplomu,
- czegoś się nauczyć,
- poznać ludzi,
- “nie wiem co w życiu robić”
- kombinacje powyższych.
W różnymi czasie studiowania każdy powód choć przez chwilę wpływał na to, że jeszcze studiuję - jeden był ważniejszy, drugi mniej ważny.
Druga sprawa to czy zaczynasz nowy etap w życiu czy kontynuujesz szkołę średnią. Na kierunku możesz mieć od 30 do 200 osób - to sporo więc może się okazać, że wszystkich nie poznasz. Mała klasa to jedna duża grupa z kilkoma podgrupami. Jeśli nie ciągniesz za sobą kolegów ze szkoły średniej to masz możliwość wyboru grupy czy też stworzenia własnych według swoich potrzeb z osób dostępnych na uczelni. Dlatego zastanów się z kim zawierasz i podtrzymujesz kontakt na studiach - tutaj nikt nie narzuca Tobie z kim się będziesz kolegować, bo jesteś osobą dorosłą i masz wybór… chyba, że znajdujesz się na trzecim poziomie piramidy Maslowa i Twoją najważniejszą potrzebą jest przynależenie do grupy (np. do ćwiczeniowej) i nie zwracasz uwagi na to, czy jesteś w niej szanowany i czy masz możliwość realizowania siebie. Wykorzystaj możliwość stworzenia sobie otoczenia z osób, wśród których chcesz przebywać i wśród których masz możliwość rozwijania siebie.
Wykorzystuj sposobności do pokazania tego co potrafisz, do bycia aktywnym, do zbierania doświadczenia i budowania swojej marki. Studia to czas, gdy już ukierunkowujesz swoje plany zawodowe. Nie wszystkim wychodzi i wielokrotnie słyszeliście, że absolwent prawa pracuje w okienku pocztowym czy absolwent informatyki zmywa garnki. Studia to dobry czas na przetestowanie tego co chcecie w życiu robić, zwłaszcza w najbliższych latach po studiach. Studiujesz na Akademii Muzycznej a urzeka Cię pisanie wierszy, poematów… to pisz wiersze i poematy a studia wykorzystaj do tego, aby rozwijać się w pisaniu - czerp inspiracje, poznawaj osoby o podobnych zainteresowaniach, twórz koła zainteresowań… lub jak mówił Marek Hołyński na Bootstrapie (5:38 - 6:00): “Masz pomysł to idź go zrób”.
Rozmawiaj o tym co chcesz w życiu robić, o swoich planach i zainteresowaniach. Założyciele Googla poznali się w czasie studiów na Uniwersytecie Stanforda - Larry Page i Sergey Brin. Założyciele Naszej Klasy również. Pewnie są inne przykłady gdzie osoby poznane na studiach tworzyły coś wielkiego na lata… projekty, firmy czy też trwałe związki czy rodziny. Nie byłoby to pewnie możliwe, gdyby nie to, że rozmawiali o swoich planach i o tym co chcieliby zrobić. Sama rozmowa o danej branży, o nowych komputerach, nowych przepisach prawnych to za mało, aby zrobić coś samemu.
Ucz się być fair. Studiowanie to wielka pokusa przejścia na ciemną stronę mocy. Łatwo uczynić z dyplomu poświadczenie nabycia umiejętności kantowania wszystkich we wszystkim. Też jest to jakaś umiejętność, lecz gdy chcesz w życiu osiągnąć coś wielkiego, a przy tym spać spokojnie i wszystkim mijającym na ulicy ludziom móc spojrzeć w oczy i powiedzieć “Tak… wobec wszystkich jestem fair!” to nie warto dać się skusić.
I tak dalej… Bo studia można wykorzystać na różne sposoby, zgodnie z tym, czego od nich oczekujecie. Praktyki zawodowe, wyjazdy na konferencje, poznawanie ludzi nauki, działalność prospołeczna (poradnie prawnicze tworzone przez studentów) itd. Ja swoje drugie studia wykorzystałem do walki z lenistwem - dorzucając do planu kolejne zajęcia narzuciłem sobie sporą ilość obowiązków i w taki sposób lenistwo omijałem szerokim łukiem
Nauczyłem się też uczyć się samemu.
Możliwości jest wiele, nie o wszystkich wiem. Chętnie dowiem się od Was jak jeszcze można wykorzystać studia. Zapraszam do komentowania ![]()
Tags: Rozwój osobisty, Studia

Znasz kogoś, kto powinien przeczytać ten post? Podeślij link :)

October 18th, 2008 at 10:23 am
Ha, jako człowiek z sześcio-siedmioletnim doświadczeniem w organizacjach studenckich (+1.5 w stowarzyszeniu informatycznym) powiem tak… jeśli przychodzisz na studia i nie zaangażujesz się społecznie w coś to przelecą Ci przez palce najlepsze lata życia. Poznałem tak naprawdę wiele fantastycznych osób z różnych krajów. Najlepsze rzeczy które mi się przydarzyły miały miejsce właśnie dzięki temu zaangażowaniu. Ech… wspaniałe czasy!
October 18th, 2008 at 10:39 am
Zazdroszcze Tobie tego… ja nie wykorzystałem tego gdy studiowałem. Teraz dopiero staram się nadrabiać w kwestii aktywności społecznej. Obserwując jednak znajomych, którzy w taki sposób działali czy działają to wniosek jest jeden: więcej w życiu osiągają, mają większe możliwości działania, gdyż poznają wielu ludzi oraz milej wspominają okres studiów
Pozdrawiam,
Orest
October 18th, 2008 at 1:55 pm
Witam!
Czekałem na ten post i wreszcie się doczekałem
Uważam, że powinna go przeczytać każda osoba wybierająca się na studia, ponieważ otwiera oczy i uświadamia jak wiele tam zależy od nas samych. Ja jako studia wybrałem zarządzanie. Dlaczego? Oto 2 najważniejsze powody:
- ze wszystkich innych kierunków na starcie właśnie z tym wiążą się rzeczy, które najbardziej mnie interesują i z którymi prawdopodobnie chciałbym związać się w przyszłośći;
- nie jest to wybitnie ciężki kierunek, za to zachacza o wiele interesujących dziedzin (”Studia to dobry czas na przetestowanie tego co chcecie w życiu robić, zwłaszcza w najbliższych latach po studiach”), a jako, że jestem osobą która chce się rozwijać i lubi uczyć samemu, mam czas, aby się realizować pod tym względem
Kiedyś byłem niemal pewien, że wybiorę informatykę, jednak po głębszym przemyśleniu stwierdziłem, iż już na samym starcie odpadłbym ze względu na to, że owy kierunek wybierają ludzie, którze nierzadko głęboko siedzą w programowaniu i innych “komputerowych zabawach” od lat itp, łapiecie moją myśl
A mnie poprostu nigdy aż tak bardzo nie pociągały komputery. Tak samo zastanawiałem się nad elektrotechniką - przyszłościowy kierunek, bardzo ciężki, ale po co odbierać sobie inne możliwości i zamieniać studiowanie w walkę o przetrwanie? Cieszę się, że doszedłem do tego przed ostatecznym wyborem
Aktualnie zastanawiam się nad przystąpieniem do jakiejś organizacji studenckiej…
Bartosz
W jakiej organizacji działeś? Czy możesz polecić jakieś organizacje związane z podróżami, praktykami zagranicznymi lub samorozwojem?
Czytałem ostatnio sporo o AIESEC, jeśli możesz, czy mógłbyś napisać pare słów na jej temat?:)
Pozdrawiam, Alek
October 18th, 2008 at 4:00 pm
Alek:
Cieszę się, że tak cenisz ten post… miło mi, że go napisałem
Jeśli znasz osoby, które wybierają sie na studia albo właśnie na nich są, to możesz podesłać im linka do tego postu. Jeśli cenisz rzeczy tu zawarte, to na pewno te osoby będą Tobie wdzięczne
Na informatyce byłem, bo nie wiedziałem co robić po liceum, a że komputery były mi najbliższe, więc miałem nadzieję nie męczyć się… męczyłem się. Mogę Cię zapewnić, że obraz studenta informatyki wygląda inaczej niż przedstawiłeś: znałem osoby, które nie miały dostępu do internetu, nigdy nie reinstalowały systemu a jedyne co potrafiły to przejść ostatni level jakiejś gry
Trochę ironizuję, lecz fakt jest taki, że większość (u mnie) styczność z programowaniem, konfiguracją sieci itp. miała dopiero na studiach.
Na zarządzaniu byłem, bo chciałem się czegoś nauczyć, walcząc z lenistwem… nauczyłem się, że jeśli chcę cos umieć, to powinienem uczyć się samemu. Dbaj o to, aby nie zamknięto Cię w schematy książkowe, zwłaszcza w “jedyne słuszne książki” czy teorie nie mające nic wspólnego z praktyką. Właśnie taki monopol był powodem mojej rezygnacji. Więc jeśli masz czas i chęci (jak piszesz) to korzystaj z uczenia się na własną rękę.
Warto abyś miał też świadomość, że każdy studiować może zarządzanie… lecz nie każdy się do zarządzania nadaje. Nawet jeśli ktoś zdobywa 5-tki na kolokwiach… to zna teorię, a nie koniecznie musi to czuć i umieć. Możesz się więc przygotować, że Twoje oceny będą znacząco odbiegać od Twoich wyobrażeń i oczekiwań rodziców
Ile ja bym dał, żeby przeczytać taki post 3 lata temu… lecz cieszę się, że po 3 latach sam go mogłem napisać
Pozdrawiam,
Orest
October 18th, 2008 at 4:55 pm
Cenię i napewno podeślę kilku osobom, których myślę, że to zainteresuje
Domyślam się, że wielu ludzi wybierających informatykę nie ma większego pojęcia o programowaniu, znam kilka takich osób, jednak znam także sporo takich, którzy są naprawdę nieźli w tym, co robią.
A jak już postanowiłbym, że chcę być tym informatykiem, to napewno nie chciałbym być przeciętny, a jako, że nie jest to moją pasją, nie miałbym na to szans.
Odnośnie tego co piszesz na temat nauki samemu - podzielam Twoje zdanie w 100%. Nawet najlepszy nauczyciel nie nauczy Cię wiele, jeśli sam nie będziesz chciał się uczyć i robił czegoś w tym kierunku. Chociaż zawsze może zarazić Cię pasją. Tak mi się wydaję, jednak mogę się mylić
Oceny… Przestały mieć dla mnie znaczenie w liceum i dziękuję, że przypomniałeś mi, że one tak naprawdę niewiele znaczą
Nie polecam nikomu uczyć się dla ocen…
October 18th, 2008 at 5:05 pm
Nauczyciel, wykładowca, ćwiczeniowiec - mogą Cię zarazić pasją, a mogą zniechęcić. Najgorsze nie jest to, że studia za wiele nie uczą… najgorsze jest to, że niektóre zabijąją chęć poznawania.
A oceny… trzeba się uodpornić na opinie, jakie powstają u otoczenia na skutek naszych ocen (czasem wysoka ocena świadczy o byciu dobrym w oszukiwaniu).
Orest
October 18th, 2008 at 9:25 pm
Orest to co mówisz w ostatnim komentarzu to prawda, aczkolwiek akurat na studiach jest to najmniej wyraźne. Szkoła podstawowa, gimnazjum i szkoła średnia dopiero potrafią zrobić krzywdę. Szkoda, że jest tam tak wiele absurdalnych zachowań nauczycieli. Jeśli ktoś czegoś nie umie, ładują mu tyle negatywnych emocji, że już nigdy nie tknie danego przedmiotu. Tyle nauczycieli nie ma zielonego pojęcia jak skutecznie uczyć dzieciaki. eh…
No ale na temat. Czytając pierwsze kilka zdań naszła mnie myśl, że w komentarzach chętnie wyrażę dlaczego według mnie warto studiować. Ku mojemu zaskoczeniu, wszystko już napisałeś w dalszej części wpisu.
Myślę, że jest to wpis, którego każdy pierwszoroczniak powinien przeczytać. Bardzo wielu studentów nie wykorzystuje potencjału studiów nawet w połowie. Ten okres to czas tak wielu szans na różne inicjatywy, znajomości, itp. Ja również studiuję zarządzanie i mimo, że na początku nie byłem przekonany co do tego kierunku to teraz przedmioty, które mam na swojej specjalności są niezwykle ciekawe. Chodzę na nie, mimo że nie muszę (nie sprawdzają obecności). Chodzę, bo dostaję wiedzę za darmo
pozdrawiam,
Michał
October 18th, 2008 at 9:27 pm
Alek: Najdłużej byłem związany z IAESTE, zajmującą się międzynarodową wymianą praktyk dla studentów uczelni technicznych. AIESEC jest bardziej menadżerski, IAESTE jest bardziej inżynierskie (choć nie tylko)… kwestia gustu. Można spotkać i bliżej poznać ludzi nie tylko z Polski, ale i całego świata
Kilka wspomnień z takiej praktyki, którą odbyłem właśnie dzięki IAESTE mam na swojej stronie.
Pozdrawiam serdecznie!
October 19th, 2008 at 9:51 am
Michał:
Zgodzę się z Tobą, że proces “krzywdzenia” uczniów zaczyna się już w szkole podstawowej. Nim dotrze się na studia, to trzeba jednak przebrnąć przez sprawdziany (które są najczęściej sprawdzane), ściąga się trudniej, są zadania domowe, odpowiedź przy tablicy, wypracowania… jest to jakiś sposób, aby choć trochę sprawdzić, czy ktoś się uczy. Na studiach… to inna bajka. Wymaga się zaliczania przedmiotów a nie uczenia się.
Popatrz więc jaka jest przed nami możliwość: możemy szkolić nauczycieli w tym, aby robili lepiej to co powinni
Miałem już taką propozycję… może powinienem się nad nią skupić?
Jestem pewien, że wiesz jeszcze o czymś, co można dodać do tego postu
I może taka sugestia, abyś weryfikował wiedzę, które na studiach otrzymujesz chociażby z książkami nieakademickimi, książkami zagranicznymi czy też z praktyką.
Bartek:
Dziękuję za przydatne informacje. Mam nadzieję, że obecni i przyszli studenci z takich możliwości skorzystają i będą wspominać to tak jak Ty
Pozdrawiam,
Orest
October 19th, 2008 at 10:45 am
Jestem po 3-letnich studiach licencjackich z socjologii reklamy i choć z tej tematyki nauczyłem się tam niewiele to poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi, z którymi cały czas mam kontakt. No i poznałem moją obecną dziewczynę
Z samej reklamy i mechanizmów jej działania musiałem się uczyć w większości sam ( jak to określił jeden z moich wykładowców” grunt to dobrze nazwać kierunek
).
Obecnie kontynuuję studia mgr na komunikacji społecznej i w siatce nie mam ANI JEDNEGO przedmiotu związanego z komunikacją :D. Jednak zeszli się nowi ludzie, każdy ma jakieś doświadczenie, kontakty a kontakty swoje kontakty. Jak mówi podstawowa zasada swingersów - w kupie raźniej
Dla mnie studia są tylko pewnym etapem. Żyjemy w społeczeństwie gdzie jeszcze liczy się papierek i tytuł a nie umiejętności ( na szczęście powoli się to zmienia ). Są przedmioty, które poszerzają moje horyzonty i dzięki temu poznaję mechanizmy, w które sam jestem uwikłany, a z których nie zdawałem sobie sprawy. Jestem jednak zwolennikiem wiedzy, którą mogę wykorzystać w praktyce.
W szkole podstawowej uczysz się gramatyki, ale nikt Ci nie mówi jak zastosowanie konkretnej struktury oddziałuje na odbiorcę. Dopiero teraz na własną rękę się uczę jaka to piękna sprawa!
Pozdrawiam,
Bartek
October 19th, 2008 at 11:32 am
Zwróciłeś Bartek uwagę na coś, o czym jeszcze tu nie wspomnieliśmy, choć gdzieś już się to przewinęło: budowa networkingu, czyli sieci kontaktów oraz sensowności nauki niektórych przedmiotów
Rzadko kiedy nauczyciel czy wykładowca omawia przydatność danego przedmiotu. Stąd też nie wiadomo po co się go uczyć i czy się wogóle przyda.
Postawa “Grunt to dobrze nazwać kierunek” jest świetnym przykładem na Etikettenschwindel. Więc jeśli sami nie znajdziemy swojego sposobu na wykorzystanie studiów, to zmarnujemy kilka lat naszego życia.
Pozdrawiam,
Orest
October 20th, 2008 at 4:58 pm
Witam, to o czym piszesz można tez odnieść do życia w ogóle. Po co coś się robi? Plany - to dobry temat i ważne, żeby nasze zamierzanie były znane nie tylko nam, ale też szerszemu gronu ludzi, bo wtedy jest szansa, że zostaną zrealizowane. Im szybciej zrozumie sie taka strategie, tym lepiej i dobrze, że poruszyłeś ten temat. Pozdrawiam
October 21st, 2008 at 7:54 am
Iwi:
Wskazałaś na coś bardzo istotnego: rozpowiadanie innym o swoich planach i o tym, że je zrealizujemy. Samo to daje motywację, aby faktycznie to osiągnąć… bo przecież wszystkim powiedzieliśmy.
Ja jeszcze rok temu ukrywałem przed światem moje plany… i byłem sflustrowanym dzieciątkiem bez pomysłu na życie
Teraz to całkiem inny “ja” i inna jakość życia. Choć trochę to niezręczne, gdy ktoś z domowników przychodzi i wyczytuje szczegóły moich projektów z kartek rozklejonych po pokoju
Pozdrawiam,
Orest