W jakich sytuacjach komunikujemy siÄ™?
Codziennie komunikujemy się z różnymi ludźmi w różnych konfiguracjach. Czy to z pojedynczymi osobami czy też z wieloma, w każdej takiej sytuacji czujemy się inaczej. O takim rozróżnieniu wiem od dawna, choć do tej pory nieszczególnie korzystałem z tego odkrycia. Jakiś czas temu, przy okazji wytyczania sobie przyszłych celów, postanowiłem odwołać się do tego co wiem i dopasować swoje plany zawodowe właśnie do tego w jakich sytuacjach czy też konfiguracjach chciałbym się komunikować.
Podział ten bardzo uprościłem i skupiłem się na zawodowych relacjach w świecie rzeczywistym:
-
• ja - druga osoba (na równych prawach, np. z kolegą)
• ja - druga osoba (jedna z osób jest ważniejsza, np. z szefem)
• ja (jako lider) - grupa ludzi (podlega mi)
• ja (jako członek grupy) - grupa ludzi (koledzy z zespołu)
• ja (jako członek grupy, będąc w grupie) - lider grupy
• ja - ktoś nieznajomy
W każdej z tych sytuacji inaczej siÄ™ odnajdujemy. Jedne osoby czujÄ… siÄ™ wygodnie w sytuacji, gdy sÄ… czÅ‚onkami zespoÅ‚u i komunikujÄ… siÄ™ z liderem - np. w grupie studentów raźniej jest wykrzyczeć do wykÅ‚adowcy, że w nastÄ™pnym tygodniu to kolokwium odbyć siÄ™ nie może… bo studenci majÄ… Juwenalia i nie bÄ™dÄ… w stanie ![]()
Inne osoby wolą kontakt face-to-face z osobą na równych prawach (relacja partnerska), czy też takie, które odważniejsze są będąc członkiem w zespole i kontaktować się z innymi członkami tego zespołu.
Jak wykorzystać dla własnych celów taki podział?
Różnie sobie radzimy i różnie też czujemy się podczas komunikowania się w różnych konfiguracjach. Nasz poziom umiejętności też jest różny. Jako członkowie zespołu może wolimy zdecydowanie skuteczniej przekazywać swój komunikat pozostałym współczłonkom niż jako liderzy takiego zespołu. Gdy trzeba przekazać coś liderowi to wolimy zrobić to na osobności niż będąc w grupie. Różnice w preferencjach naszego sposobu komunikowania się mogą wpływać na naszą skuteczność na danym stanowisku w pracy.
A wiÄ™c…
1. Możemy wykryć te konfiguracje, w których czujemy się najlepiej i zadbać w szczególny sposób nad skutecznością swojej komunikacji (wzmocnić swoje mocne strony).
2. Możemy odszukać swój ulubiony styl komunikowania i dobrać do tego zawód lub odpowiednie stanowisko w pracy (wykorzystać swoje atuty).
3. Możemy doprowadzić do przyzwoitego poziomu swoją umiejętność komunikowania się w tych sytuacjach, w których nie czujemy się zbyt dobrze. Nie jesteśmy w stanie ominąć wszystkich sytuacji, więc jak zdarzy się nam się być w takiej, która nam nie odpowiada to i tak warto komunikować się skutecznie (eliminacja słabych stron).
Jak oceniacie przydatność takiego rozróżnienia? Zapraszam Was do dyskusji ![]()
Tags: Komunikacja

Znasz kogoś, kto powinien przeczytać ten post? Podeślij link :)

November 9th, 2008 at 4:36 pm
Dla kogoÅ›, kto chce poprawić swoje umiejÄ™tnoÅ›ci komunikacyjne takie rozróżnienie jest istotne, pozwala skuteczniej identyfikować swoje sÅ‚abe strony i dziÄ™ki temu Å‚atwiej nad nimi pracować… Ciekawe sÄ… wnioski, a mianowicie myÅ›lenie o przyszÅ‚oÅ›ci pod kÄ…tem tego, jaka komunikacja nam odpowiada.
Co myÅ›lisz o tym, aby pójść do pracy w miejscu, w którym sÄ… potrzebne Twoje sÅ‚absze strony komunikacji? ZakÅ‚adajÄ…c, że siÄ™ tam uda dostać… Pojawia siÄ™ wtedy możliwość solidnej poprawy tychże elementów
November 10th, 2008 at 6:17 am
Twoja propozycja podpada pod punkt 3… jest to sposób na eliminacjÄ™ sÅ‚abych stron.
Ja w podobny sposób walczyÅ‚em z lenistwem - dwa dzienne kierunki studiów i od rana do wieczora na uczelni. Efekty przynosi, lecz dÅ‚ugoterminowo wolÄ™ dziaÅ‚ać z przyjemnoÅ›ciÄ… a nie z wewnÄ™trznego “przymusu”
Pozdrawiam po ciepłej i słonecznej niedzieli
Orest
November 10th, 2008 at 5:36 pm
No, właśnie. konfiguracje. Tak się zastanawiam, czy one są potrzebne w dobrej komunikacji i z moich obserwacji wynika, że nie koniecznie. Sama staram się widzieć najpierw człowieka, a potem funkcję jaką sprawuje i z tej perspektywy mi łatwiej się rozmawia z drugą stroną. Jednak jest taki stereotyp, że wyżsi funkcją są ważniejsi i trzeba im ustępować. Jak zwykle mam konkretny przykład ze swojego życia i na tej podstawie wyciągam taki wniosek. Ważniejsze dla mnie są role i ich ciągłe mieszanie się co powoduje zakłócenia w komunikacji.
November 11th, 2008 at 8:47 am
Iwi:
Podobnie jak i Ty staram się wpierw widzieć człowieka, sprawę, którą mamy omówić a na końcu funkcję jaką pełni ta druga osoba.
Zauważyłem jednak po sobie i wielu innych osobach, że każdy ma swój ulubiony styl komunikowania, że jedni wolą właśnie wykrzyczeć coś z tłumu (większa odwaga?) a ja wolę po wszystkim podejść do takiego lidera i na osobności z nim porozmawiać. Może to jak z jedzeniem - wolę jabłka od gruszek.
Ci wyższi funkcją nie koniecznie są ważniejsi - to moje postrzeganie funkcji lidera - gdyby tak popatrzeć, to lider jest dla zespołu, a nie zespół dla lidera. Lider powinien służyć zespołowi, aby ten dostarczał klientowi lepszy produkt.
Jeśli mówimy o relacjach zawodowych, to wyżsi funkcją najczęściej działają i myślą na innym poziomie: na wyższym poziomie abstrakcji, na poziomie inicjatywy, pomysłu, w sferze zarządzania kapitałem ludzkim i organizowaniem go - stąd dla mnie to lepszy temat do rozmów niż problemy operacyjne (dana linijka kodu w programie, rozmiar klucza itp.).
Temat jest zaczepny, bo sam mam wątpliwości, czy te różnice wynikają faktycznie z innych konfiguracji czy z naszych uprzedzeń. Czy różnice są takie jak między jazdą na motorze (dwa koła) czy samochodem (cztery koła), a może jak między takim samym samochodem tylko w innych kolorach - na starcie przyjmujemy, że zielony jest do jazdy spokojnej a czerwonym sportowej?
Pozdrawiam,
Orest
November 11th, 2008 at 1:57 pm
Tego nie wiem, czy faktycznie jest tak, że każdy posługuje się tym ulubionym systemem komunikacji. Może takim, który zna i w wielu wypadkach się sprawdził. Ani kolor, ani inne tego typu sprawy nie mają znaczenia, bo z każdym trzeba komunikować się inaczej. Uważam, że nie ma szablonu, ani klucza, a jest zadanie do wykonania i mam użyć wszystkich dostępnych metod fair, żeby osiągnąć to co chcę. Najpierw jednak muszę wiedzieć czego chcę i trzeba to nazwać, a potem brać się do przedstawienia tego za pomocą komunikacji - słownej, obrazowej. Ci, którzy krzyczą są najmniej odważni i chcą zakrzyczeć innych, działają z pozycji siły.
November 12th, 2008 at 7:08 am
Od wczoraj mam problem jak Tobie odpowiedzieć, bo zgadzam się z Tobą jeśli uwzględnimy dwie drobne modyfikacje:
- lepiej wybierać skuteczne metody fair niż dostępne (wiele jest nieskutecznych),
- w komunikacji nastawiam siÄ™ na “to co chcemy” (wszak chodzi o to, aby każdy zyskaÅ‚ - klasyczne win-win).
O krzyczeniu myślę dokładnie to samo
Pozdrawiam serdecznie,
Orest