… tak jak 90% społeczeństwa.

Dziś o czymś, co spędza sen znakomitej większości naszego społeczeństwa. Mityczne “90%” w których nikt nie chce być. Mityczne, bo nie mam pojęcia skąd się to wzięło. Nie jest to zasada Pareto, gdzie np. 20 procent społeczeństwa wpływa na 80% wydarzeń na tym świecie itd. Być może jakaś odmiana.

    “Nie chcę być taki jak 90% społeczeństwa.”
    “Nie chcę takiej pracy jak 90% społeczeństwa.”
    “Nie chcę spędzać czasu przed telewizorem jak 90% społeczeństwa.”
    “Nie chcę się “zamulać” tak jak 90% społeczeństwa”
    :)
    itd. itp.

To garstka stwierdzeń od osób, które nie chcą być w “90%” i tym samym mają przeświadczenie, że są lepsze od tych “90%”, bo wiedzą, że w nich nie chcą być.

Ostatnio jednak przypadkiem rozgryzłem o co w tym chodzi i kto jest w tych 90% społeczeństwa. Tam są wszystkie osoby, które nie wiedzą czego chcą :) Uśmiecham się, bo sam jeszcze jakiś czas temu posługiwałem się owymi “90%” sam w nich będąc. I wciąż jedną nogą tam jestem. Bo owe, mityczne “90%” nawet jak poniekąd wie co chce robić to nie robi nic bądź niewiele, by żyć tak jak chcą. Wynikałoby więc, że elitarne “10%” to osoby, które wiedzą co chcą robić lub mają blade pojęcie, jakąś wizję i (co najważniejsze) robią coś, co przybliży ich do bycia osobami, którymi chcą być, do pracy, którą chcą wykonywać, do stylu życia w jaki chcą żyć. Proste? Zasadniczo tak. Wymyślamy co chcemy robić i robimy - tak przeskakujemy do mitycznego, wynoszonego na piedestały elitarnego klubu “10% społeczeństwa” :)

Ja jednak jestem zwolennikiem bycia sobą i traktowania siebie w kategoriach 1/6′500′000′000 (jedna sześć i pół miliardowa). Mamy indywidualny zestaw cech, umiejętności, wiedzy i marzeń. Warto z tych składników ulepić sobie własne życie, takie jak chcemy a nie patrzeć na “90%” czy “10%”

Dzieci dają nam świetny przykład…
Zdecydowanie. Od dzieci można się wiele uczyć. Widzieliście kiedyś reakcje małych dzieci jak wpadają do hipermarketu na dział z zabawkami? Wielkie “WOOOOWWW” :D Powiedzcie takiemu, żeby sobie coś wybrał to weźmie tyle ile udźwignie. I nie będzie miało to dziecko problemu z wyborem. Nie kalkuluje, nie rozmyśla czy za dwa dni jeszcze będzie chciał się tą zabawką bawić. Bierze, bo mu się podoba, bo go cieszy teraz i tu.

A dorosły kupujący zabawkę dla dziecka, komórkę, laptopa, kwiaty do domu? Chodzi, patrzy, odrzuca wszystko, jak coś się spodoba to weźmie do ręki, po namyśla się, odłoży, zobaczy inne. W końcu nic nie bierze albo jak bierze to i tak jest niezadowolony. Bo szuka zabawki dla dziecka, którą pociecha będzie mogła się bawić do komunii, komórkę, laptopa aby wytrzymały 10 lat, były tanie i zawsze modne, a kwiaty co by pasowały, były ładne, nie czepiała się zaraza itd. :)

Taką metodą od pewnego czasu posługuję się odnośnie spraw prostych (komórki, zabawki, książki) oraz od dłuższego czasu w sprawach ważniejszych: mój wybór drugiego kierunku studiów wyglądał tak, że na 6 dni przed rozpoczęciem roku akademickiego sprawdzałem plan zajęć dla pierwszego kierunku i zauważyłem banerek “Rekrutacja trwa”. Z ciekawości zajrzałem na jakie kierunki jeszcze brakuje osób. Zaciekawiło mnie Zarządzanie i Marketing… 30 sekund później miałem wydrukowane podane, godzinę później byłem na uczelni złożyć papiery :) I to nic, że po 14 miesiącach zrezygnowałem, ale z tych 14 miesięcy jestem bardzo zadowolony. I żadnych rozterek czy mam papier czy nie, czy zmarnowałem te miesiące czy nie. Po prostu wybrałem swoją zabawkę, pobawiłem się i czas na kolejną.

Bawiąc się różnymi zabawkami powoli wyrabiamy sobie wizję naszej idealnej zabawki tym samym dowiadujemy się co konkretniej chcemy w życiu robić, kim być, gdzie i jak pracować. A i dostajemy wstęp (jeśli taka świadomość jest komuś potrzeba) do elitarnego klubu “10%” ;)

Zapraszam do dyskusji :)

11 Responses to “… tak jak 90% społeczeństwa.”

  1. Bartek Popiel Says:

    Kwestia misji życiowej wraca jak bumerang :)

  2. Orest Tabaka Says:

    Mojej czy ludzi wogóle? :)

  3. Bartek Popiel Says:

    Może i jedno i drugie :)

  4. Orest Tabaka Says:

    Bartek:
    Ten blog tak będzie miał w najbliższym czasie: jak znaleźć swoją misję (cel), jak dobrać swoją koncepcję na życie, jaką metodę zastosować, aby żyć tak jak się chce :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  5. Ania Says:

    Trafne spostrzezenia Orest - dziekujemy za ten post! ;-)

    “Kwestia misji zyciowej wraca jak bumerang”…czyz to nie cudowne?
    Wieksza polowa spoleczenstwa jest tak zabiegana, zapracowana, skupiona nad tym azeby…oby tylko do nastepnego 1-wszego…oby wystarczylo na prad, gaz…itd…, ze nawet przez mysl im nie przemknie cos takiego jak - misja, ..jaki jest tak naprawde cel mojego zycia…co moge zrobic, jak znalezc czas , zeby go znalezc a potem podazac w jego kierunku.
    Moim zdaniem wcale nie tak latwo znalezc swoja misje…szczegolnie w wieku 20, 30 lat, bo jesli tak sie stanie (pozornie) to znaczy, ze zatrzymalismy sie w miejscu, nie rozwijamy sie….

    Zycie to nie rejs, wyscig….to raczej podroz !!!

    Jesli jest nam ciezko zobaczyc ta symboliczna METE-cel, misje…..nie bojmy sie stawiac mimo wszystko chociazby malych kroczkow w przod…

    Moj mentor zawsze powtarza:

    “Ania go as far as you can see, and then you will see more !!!”.

    “…jaka metode zastosowac, aby zyc tak jak sie chce ;-)” - po prostu zyjmy!
    Tak wielu z nas po ukonczeniu studiow wpada w wir doroslego zycia, praca, rodzina, dom, sen….i tak w kolko…- a przeciez to nie jest zycie w pelni tego slowa znaczeniu.

    …zapominajac o tym, ze szkola nie konczy sie wraz z zakonczeniem studiow , uzyskaniem papierka, zdobyciu suuuper stanowiska….i nastepnie powtarzaniu tego samego schematu dnia w kolko.

    Orest! Dales przyklad dzieci-najwspanialszy wzor jaki tylko moze byc.
    Tak wiele mozemy sie od nich nauczyc…a raczej przypomniec jak to tez i bylo z nami samymi, przed tym kiedy to wybito nam z glowy nasze marzenia, zamierzenia- wydajace sie innym nierealne.

    Pytajac sie Malego Jasia-kim chce zostac jak bedzie “duzy”….odpowiedz nie nastepuje w formie:

    “Chcialbym byc astronauta”……a raczej glosno i pewnie oznajmia nam, ze
    ” BEDE ASTRONAUTA !” - opcja “gdybania” nie wchodzi w gre, bo Jasiu zbyt mocno chce byc tym kim chce i calym sercem wierzy w swoje mozliwosci….

    Zyjmy, a nie wegetujmy!
    Kwiat niepodlewany- wiednie, a w koncu usycha.
    Czlowiek nie rozwijajac sie - cofa sie w rozwoju, usycha….a, ze jestesmy odgornie stworzeni po to azeby nieustannie sie doskonalic, rozwijac….w momencie kiedy tego brak- tez usychamy- dlatego tyle wokol nas oschlych, niezadowolonych z zycia ludzi…

    Pielegnujmy nasz osobisty ogrod ….stajac sie profesjonalnym ogrodnikiem, ktory wiedzac co gdzie i kiedy zasiac zawsze zbiera obfite plony !!!

    Wiosna idzie, pora zajrzec do ogrodka !!!

    Pozdrawiam wszystkich inspirujaco!!!!

  6. Orest Tabaka Says:

    Ania:
    Misja to coś większego, coś co kształtuje się przez dłuższy czas. Swoją misję można odkryć wtedy, gdy nasze działania krążą wokół jakiegoś trzonu. Moją misją jest edukowanie… to od zawsze mnie pociągało i wiele moich działań krążyło wokół edukowania innych. Misji nie wybierałbym tak pochopnie jak zabawek w sklepie. Ale pojedyncze czynności, działania, zwłaszcza jak się nie wie co chce się robić… czemu nie? :)

    Wiesz jaki jest mój cel w życiu, ten najbardziej długofalowy? W zasiedzie to definicja mojego sukcesu życiowego: “Abym na łożu śmierci mógł powiedzieć «Z każdego etapu w moim życiu byłem zadowolony»”.
    Jest tak rozlazła definicja, bo etapy mogę dowolnie definiować… a że nie mam tendencji do żałowania, ubolewania, a raczej do szukania lekcji to sukces życiowy stosunkowo łatwo osiągnę :)

    “Ania go as far as you can see, and then you will see more !!!”
    Również cenię sobie ten cytat. Właśnie tak jest z wybieraniem zabawek - warto którąś wziąć na przetestowanie, może się okazać, że nam nie będzie pasowała i wziąć inną. Albo będzie pasować i będziemy zadowoleni. Zastanawianie się i zbytnie wychodzenie myślami w przód demotywuje wiele osób.

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  7. Leszek Cyfer Says:

    10% nie tyle wie, bo wie zdecydowana większość - 10% coś robi w tym kierunku…

  8. Orest Tabaka Says:

    Leszek:
    Ja mam inne odczucia. Większość wie czego nie chce, lecz wciąż nie wie czego chce. Właśnie wiedza o tym co się dokładniej chce jest tu kluczowa. Wtedy też łatwiej o działania.

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  9. Leszek Cyfer Says:

    Przygniatająca większość wie czego nie chce.
    I na tym się koncentruje.
    I to dostaje.

    Większość wie czego chce, ale dalej koncentruje się na tym czego nie chce.
    I to dostaje.

    10% wie czego chce.
    I na tym się koncentruje.
    I część z nich to dostaje.

    Ta część która działa…

  10. Orest Tabaka Says:

    Leszek:
    Mam inne wrażenia po rozmowach z wieloma osobami. Na moje sztandarowe pytanie “A co byś chciał/a robić w życiu?” większość miała problem z odpowiedzeniem. Łatwo za to szło “Czego byś nie chciał/a robić w życiu?”.

    Jeśli jednak Twoje obserwacje wskazują inaczej, to Twój podział zdaje się mieć sens :)

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  11. » No to kim będziesz za 5 lat? - Orest Tabaka Says:

    […] Powiedziałem sobie, że “Nie ma mowy! Tak Oreścik żyć nie będziesz!”. A że już wtedy wiedziałem mniej więcej jak, to zadziałałem. Mamy wiosnę, tak więc jest to pewien sposób, aby tym Was, którzy jeszcze […]

Pozostaw komentarz