Masz więcej doświadczenia, niż się Tobie wydaje!
Pisząc CV, list motywacyjny czy innego rodzaju dokument, w którym chcemy zaprezentować siebie trafiamy na pozycję “Doświadczenie”. We wszelkich przykładach CV w internecie ta pozycja jest niemal obowiązkowa. Pierwsza myśl, to doświadczenie formalne, czyli to zdobyte na praktykach, stażu, w pracy zawodowej itd. Dobrze, gdy jest… gorzej, gdy go nie ma
A tak się dzieje, gdy ktoś całkowicie zmienia branżę lub dopiero zaczyna życie zawodowe.
Pewnym moim pomysłem na wybrnięcie z sytuacji “braku doświadczenia formalnego” jest opisanie tego co robiliśmy jako “Osiągnięcia” (pisałem o tym w poście o pisaniu CV). Jest to zdecydowanie elastyczniejsze podejście, bo otwiera nam drogę do doświadczenia nieformalnego… a takie każde z nas ma… i to jeszcze jakie
Sama nazwa stanowiska, okres zatrudnienia, obowiązki mówią bardzo mało, a czasem nic - to, ze ktoś gdzieś pracował, miał się czymś zajmować nie oznacza, że tym się zajmował. Osiągnięcie jest widocznym skutkiem naszego działania. Dlatego też każdy z nas, jak tylko głębiej przeanalizuje swoje działania to zauważy, że ma więcej doświadczenia niż się wydawało. Aby zrobić sobie taką analizę zaproponuję Wam kilka pytań i kroków.
1. Jakiego doświadczenia, jakich umiejętności poszukuję?
Wiedząc co szukamy łatwiej się to znajduje. Dlatego na wstępie warto przeanalizować stanowisko pracy na jakie aplikujemy, zawód, który chcemy wykonywać czy pozycję jaką zajmować, aby wyszczególnić sobie pożądane doświadczenie i umiejętności. Jeśli aplikujemy na stanowisko, gdzie będziemy mieć kontakt z ludźmi to będziemy szukać doświadczenia w nawiązywaniu relacji, doświadczenia w rozstrzyganiu sporów, kierowaniu ludźmi itd. Dla analityka to wszelkie przejawy naszego analitycznego podejścia, wyszukiwania informacji, opracowywania ich itd.
2. Co z tego co poszukuję wystąpiło w moim życiu?
W tym miejscu można zrobić “skan” całej naszej historii, niemalże od narodzin do dnia dzisiejszego. Jak ktoś z nas w dzieciństwie ustawiał wszystkie dzieciaki na podwórku w szeregu (metodami dyplomatycznymi oczywiście
), tworzył drużyny i od nas w dużej mierze zależało w co graliśmy to jest to doświadczenie w kierowaniu i zarządzaniu ludźmi. Jeśli za rodziców załatwialiśmy bilety do kina, proponowaliśmy zbieranie i odkładanie pieniędzy a na wycieczkach klasowych podpowiadaliśmy nauczycielom co moglibyśmy zrobić, gdzie pójść, co zwiedzić i opracowywaliśmy mały plan działania to jest to doświadczenie w organizowaniu. Jeśli w imieniu klasy chodziliśmy do nauczycieli załatwiać przeniesienie sprawdzianu czy do dyrektora by zwolnił nas z lekcji bo “coś” to jest to doświadczenie w negocjacjach. Wszelkie konkursy plastyczne, recytatorskie, rysowanie portretów członków rodziny to doświadczenie artystyczne.
3. Jaka była kontynuacja tych doświadczeń w ostatnich latach, miesiącach?
To, że coś robiliśmy z sukcesem będąc dzieckiem jeszcze wcale nie oznacza, że mamy duży potencjał by zajmować się dokładnie tym czymś w dorosłym i zawodowym życiu. Lecz jeśli na studiach również aktywnie działaliśmy będąc starostą roku, działając w kołach naukowych, stowarzyszeniach studenckich to jest to kontynuacja doświadczeń. Jeśli pierwsze nasze prace również wymagały od nas pewnych umiejętności i działań, które przejawialiśmy za młodu to jest to kontynuacja.
Dokładnie taką analizę zrobiłem sobie kilka miesięcy temu i dostrzegłem kilka bardzo ciekawych rzeczy. Okazało się, że pierwsze doświadczenie z samorozwojem miałem już w wieku 8 lat (“Mentalny Frankenstein”), pierwsze doświadczenia w doradzaniu przy rozwiązywaniu problemów w wieku 13 lat (to daje odpowiednio 15 i 10 lat doświadczenia). W każdym z tych doświadczeń była kontynuacja. Ktoś powie, że jak może “samorozwijać” się dzieciak czy w czym 13 latek może doradzać, jakie problemy rozwiązywać? ![]()
Metoda postępowania jest ta sama, zmienia się tylko kaliber sprawy - zamiast problemów z rodzicami pojawiają się problemy z nauczycielami, szefem, klientem (w końcu klient to nasz Pan
); zamiast problemów z kolegami z klasy to problem ze współpracownikami; zamiast problemu z partnerem… problemy z partnerem
Zmienia się tylko kaliber sprawy.
Dlatego w pierwszej kolejności warto chwalić się doświadczeniem o większym kalibrze… lecz jeśli mamy mniejszego kalibru to to też jest doświadczenie. Każdy kiedyś zaczynał. Ludzie, którzy spełniają się w tym co robią (którzy równolegle także osiągnęli sukces finansowy) często wskazują na wydarzenia ze swojej przeszłości, gdzie już w wieku 8 lat np. sprzedawali jagody czy lemoniadę na ulicy, kosili trawniki sąsiadom, roznosili gazety, występowali w szkolnych recitalach itd. To jest właśnie doświadczenie z młodych lat, które nas kształtują, które dają nam przewagę nad tymi, którzy albo nic nie robili albo nie zwracają uwagi na takie drobne wydarzenia ![]()

Znasz kogoś, kto powinien przeczytać ten post? Podeślij link :)

May 20th, 2009 at 8:44 pm
Konkretny post, gratuluję!
May 20th, 2009 at 9:50 pm
Dzięki za post, bo właśnie zastanawiałem się jak napisać swoje CV, w końcu matury się skończyły i trzeba się zabrać do pracy
Tylko nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli mam zerowe doświadczenie, bo skończyłem właśnie szkołe, to jak mam napisać o tych mniejszych doświadczeniach, bo jak napiszę że “ustawiałem wszystkie dzieciaki w szeregu” to pracodawca mnie wyśmieje
Pozdrawiam serdecznie
Bento
May 21st, 2009 at 10:02 am
To napisz, że jesteś dobrym organizatorem
May 21st, 2009 at 10:57 am
Łukasz:
Dziękuję za gratulacje
Witaj na blogu!
Bento:
Nie koniecznie tak musi być. Może właśnie ta “uśmieszna” pozycja zwróci pozytywną uwagę rekrutera na Ciebie
Najpewniej miałeś kontynuację tych doświadczeń w gimnazjum czy liceum - może byłeś wieloletnim przewodniczącym klasy, może miałeś swój współudział w organizowaniu różnych wyjść, może łagodziłeś jakieś spory między uczniami a nauczycielem?
Ja w swoim CV ująłem to jako “Kierowanie grupą studentów przy projektach i zadaniach”.
Pozdrawiam radośnie,
Orest
May 21st, 2009 at 9:31 pm
Własnie jestem w trakcie pisania PS na studia w Anglii. Tutaj najwiekszym problemem jest to aby zmiescic sie na jednej stronie A4, a jednoczesnie zaciekawic jak najbardziej osobe czytajaca, gdyz podobno to jest najwazniejszy element aplikacji na studia w UK.
Czy moglbys mi Orescie podpowiedziec jakimi sposobami ty sie kierujesz, kiedy masz za duzo informacji ( dodajmy , wiekszosc z nich jest tak samo wazna ) o sobie i swoim doswiadczeniu do przekazania komus na pismie, aby sie zmiescic
pozdrawiam,
Sebastian
May 22nd, 2009 at 9:27 am
Witaj Sebastian na blogu!
Ostatnio kieruję się bardzo prostą zasadą “Odrzuć wszystko i z tego dopiero wybierz to co najistotniejsze” - działa zarówno w kwestiach życiowych jak i wybierania materiału (do prezentacji). Spisz sobie wszystko co o sobie możesz powiedzieć, napisać, o każdym doświadczeniu… a później odłóż to na bok.
Po kilku godzinach wróć do sprawy i zadaj sobie pytanie “Co z tego wszystkiego chciałbym umieścić w swoim Personal Statement, czym chciałbym się pochwalić?”. Najlepiej gdybyś pisał z pamięci, bo jeśli zapamiętałeś to to jest ważne. Później jeszcze możesz coś wyłowić z tej listy. Nie skreślaj, bo wtedy zaczniesz odrzucać. Po prostu wyławiaj to co najważniejsze
Pozdrawiam radośnie,
Orest