Nasze (pozytywne) postrzeganie rzeczywistości
Pod koniec lipca w Legnicy przeszła całkiem niezła wichura, która powaliła sporo drzew. Trochę o tym mówiono w mediach (kto widział, niech nie przyjmuje, że to jedyny słuszny obraz tego co się wydarzyło
). Jednak nie chodzi o wichurę, o drzewa, ale o postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości. Potrafimy się spierać, że coś na co patrzymy wygląda inaczej niż widzi to inna osoba. To, że patrzymy na różne rzeczy subiektywnie nie ulega wątpliwości.
I skoro każdy z nas, patrząc na to samo, odbiera inaczej, dlaczego nie wykorzystać tego dla własnej korzyści?
Już kiedyś o tym pisałem, że można nauczyć się patrzeć optymistycznie na świat. Przykład jak ten sam obraz można inaczej odbierać (można kliknąć, aby powiększyć):

autor Legniczanin autor Orest Tabaka
Jak widzicie, to jest mniej więcej to samo ujęcie, przy podobnych warunkach oświetleniowych. Tyćkę inny kadr. Teraz zastanówcie się, które postrzeganie rzeczywistości jest radośniejsze, które Wam bardziej odpowiada?
Powiecie, że w fotografii to proste, bo wystarczy w aparacie poustawiać inaczej. Przyznam, że sam mam ustawione “rasowanie kolorów” i jak pierwsze zdjÄ™cia robiÅ‚em, to wydawaÅ‚y mi siÄ™ troszkÄ™ nienaturalne, przesadnie kolorowe. Jednak po miesiÄ…cu sam siÄ™ zdziwiÅ‚em, gdy patrzÄ…c na drzewa w parku oraz na zdjÄ™cia tych drzew, nie widziaÅ‚em różnicy - radoÅ›nie kolorowe zdjÄ™cie byÅ‚o dla mnie realnym odbiciem rzeczywistoÅ›ci!!!!
Na czym polega trick?
Trick polega na treningu. Pisałem o tym właśnie w poście o uczeniu się radości i pozytywnego patrzenia na świat. Warto łapać się na patrzeniu pozytywnie na naszą rzeczywistości, przystanąć i spróbować popatrzeć na nią w innych kolorach. Bardziej przyziemnie to zamiast oglądania telewizji przesiąkniętej tragediami, wypadkami, oszustwami, aferami, lepiej obejrzeć jakiś radosny film, serial. Zamiast kryminalnych książek czy traktujących o nieszczęśliwych miłościach lepiej poczytać literaturę motywującą, inspirującą do rzeczy pozytywnych. Zamiast spotykać się z marudami czas spotykać się z ludźmi z pasją, ambicją, wizją, które są pozytywnie nastawione do życia i zawsze szukają rozwiązań a nie okazji do krytyki. Zamiast czytać blogi zdepresowanych ludzi lepiej te (czasem przesadnie) radosne
“Podrasujmy sobie sposób patrzenia na rzeczywistość” a nasz umysÅ‚ z czasem sam siÄ™ przestawi. A umysÅ‚ nie takie cuda potrafi - na neurotyk.net przeczytacie o eksperymencie, gdzie grupa ochotników przez dwa tygodnie chodziÅ‚a w okularach odwracajÄ…cych obraz do góry nogami… po dwóch tygodniach mózg siÄ™ przestawiÅ‚ i ochotnicy chodzÄ…c w tych okularach widzieli poprawnie
—————
PS1: W kilka dni po wichurze spacerując po parku wielu ludzi z rozżaleniem mówiło o tym, że park wygląda jak wielkie pobojowisko, wygląda smutnie. Zwracałem im uwagę, że liście wciąż są zielone, a i niebo nad Legnicą mamy niesamowicie błękitne i że teraz będzie je ładnie widać
PS2: Żeby nie było, że media zniekształcają rzeczywistość - one po prostu tak ją widzą. Na co dzień żyją wśród afer, wypadków, nieszczęść i taki mają filtr w głowie, tak postrzegają rzeczywistość i tak ją przekazują.

Znasz kogoś, kto powinien przeczytać ten post? Podeślij link :)

October 7th, 2009 at 1:45 pm
Witaj Orest,
Jest duzo racji w tym co piszesz. Jesli odpowiednio sfotografujemy dom : to w folderze reklamowym będzie wygladał na rezydencję a w operacie szacunkowym na ruderę :-).
Najtrudniej jest wtedy gdy przebywamy z toksycznym pesymista na codzień. Nic mu się nie podoba i nam o tym ochoczo opowiada. Zauważamy wtedy jego oczami rzeczy których sami nie widzieliśmy. Ja mówie wtedy, że zmienia się optyka.
Jednak jestem zdania, że owszem patrzmy na wszystko radośnie i optymistycznie ale z pewną dozą krytycyzmu i zdrowego rozsądku. Czyli zauważajjmy zagrożenia i podejmujmy środki zapobiegawcze. Tzn weź parasol jak są chmury, jednak myśl, że będzie ładna pogoda a chmury rozwieje wiatr.
Pozdrawiam październikowo
Monika
October 7th, 2009 at 2:38 pm
Generalnie jestem za optymizmem w życiu, ale nie do koÅ„ca przekonuje mnie ta Twoja “radosna propaganda”. ZdajÄ™ sobiÄ™ sprawÄ™ jak wielki wpÅ‚yw na nasze życie ma zawartość naszych myÅ›li, ale dlaczego zaraz zupeÅ‚nie pozbywać siÄ™ ten naszej ciemnej strony? Przecież to druga strona medalu, bez smutku nie ma radoÅ›ci itepe, itede.
Być może źle odbieram Twój przekaz - ale odnoszÄ™ wrażenie, że najchÄ™tniej zaÅ‚ożyÅ‚byÅ› różowe okulary i we wszystkim widziaÅ‚ tylko pozytywy. Ale dlaczego nie dojrzeć również i tych negatywnych stron i po prostu zaakceptować ich, przyjrzeć siÄ™ im, doÅ›wiadczyć, a nie od razu chować je pod dywan. Być może czyniÄ…c tak niejako automatycznie stracimy dostÄ™p do pewnych bardzo ważnych doÅ›wiadczeÅ„, które sÄ… wynikiem “ciemnej strony mocy”?
October 7th, 2009 at 8:00 pm
Monika:
Przypadek sztuczek pośredników nieruchomości nie bardzo tu pasuje, bo oni sprzedają te ruderę. Jeśli oni ją ładnie postrzegają, nie oznacza, że inni tak ją muszą widzieć i płacić za nią krocie.
Z ostatnim akapitem jak najbardziej siÄ™ zgadzam
Kuerti:
To nie oznacza, że unikam wszelkich pesymistycznych rzeczy, wiadomości - po prostu nimi nie żyję. Czytam, widzę w TV, przyjmuję do wiadomości, ale żyję tylko pozytywnymi aspektami. Gdy zrobił się bałagan w Legnickim Parku po wichurze, to poszedłem to zobaczyć, zaakceptowałem ten fakt, ale nie smuciłem się tym i nie przeżywałem tego.
A mnie ta “radosna propaganda” podniosÅ‚a bardzo jakość życia w ostatnim roku
Bez smutku nie ma radości? To niech te miliony czy miliardy wiecznie niezadowolonych ludzi się smuci, a ja będę się radował wraz z osobami, które będą też tego chciały - i bilans ogólnoświatowy zachowany
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 7th, 2009 at 10:20 pm
Ja również unikam negatywnych przekazów serwowanych nam przez wiadomoÅ›ci, portale internetowe itp. Ominęła mnie zupeÅ‚nie afera z PolaÅ„skim, albo “to coÅ›” z hazardem, nie mam pojÄ™cia co! RzeczywiÅ›cie taka dieta informacyjna to super sprawa, trudno to jasno opisać, ocenić, albo nie oglÄ…dajÄ…c tych wszystkich “zÅ‚ych” wiadomoÅ›ci lepiej siÄ™ czujÄ™. Ale nie o to mi chodziÅ‚o.
Chodziło mi o przeżycia wewnętrzne, to co dzieje się w nas samych. To, co proponujesz - albo to, co wydaje mi się, że proponujesz wygląda mi na niejako samooszukiwanie, obracanie monety na drugą stronę, byle tylko spojrzeć na nią pozytywnie. Jeśli wszystko jest super, to co się dzieje z tymi wszystkimi negatwynymi emocjami, myślami? Co będzie jeśli wyjdą kiedyś z pod tego dywanu, pod który będziemy je nieustannie zamiatać?
October 8th, 2009 at 8:56 am
Rzecz o której piszesz jest troszkę niebezpieczna. Ja jestem za tym, żeby po prostu odbierać świat racjonalnie, a nie optymistycznie czy też pesymistycznie. Dobrze - drzewa powalone przez wichure można zdecydowanie potraktować optymistycznie, ale w innych sferach życia bym z tym uważał.
Chyba wiesz co mam na myÅ›li? Na przykÅ‚ad zbyt optymistyczne inwestowanie pieniÄ™dzy, bo “patrzÄ™ na Å›wiat optymistycznie i wierzÄ™, że mi siÄ™ uda, bez odpowiedniej analizy”. ZresztÄ… kto mnie uczyÅ‚ “przygotowanie siÄ™ na najgorsze”? Przygotowanie siÄ™ na najgorsze to jakby nie patrzeć zakÅ‚adanie, że Å›wiat jest gorszy niż w rzeczywistoÅ›ci.
Z tymi okularami o których piszesz, to czytaÅ‚em gdzieÅ›. Jest to niebezpieczne i gÅ‚upi eksperymentowanie nad wÅ‚asnym ciaÅ‚em. ByÅ‚y osoby, którym wzrok nie przestawiÅ‚ siÄ™ ponownie na prawidÅ‚owy i byÅ‚ problem…
Pozdrawiam!
October 8th, 2009 at 11:41 am
Kuerti:
Narazie nie mam tego problemu o którym piszesz. Mam przekonanie, że jak jedni ludzie mogą niemal przez całe życie odczuwać negatywne emocje, to po drugiej stronie mogą być ludzie, którzy będą odczuwać tylko pozytywne. I dla mnie to nie jest zamiatanie pod dywan, tylko zwykłe sprzątanie życia z tych negatywnych emocji i wyrzucanie ich do kosza, tam gdzie ich miejsce
Paweł:
Mam trochÄ™ inne doÅ›wiadczenia - gdy inwestowaÅ‚em optymistycznie, na luzie (bez napinania siÄ™) to najczęściej miaÅ‚em z tego caÅ‚kiem fajne zwroty. Gdy kalkulowaÅ‚em, staraÅ‚em siÄ™ realnie do tego podchodzić i zakÅ‚adaÅ‚em opcjÄ™, że może nie wyjść to dość czÄ™sto traciÅ‚em. Nie potrafiÄ™ tego Tobie wytÅ‚umaczyć, ale może to ma zwiÄ…zek z tym co pisaÅ‚ Napoleon Hill w “MyÅ›l i bogać siÄ™” (którÄ… dziÄ™ki Tobie mamy w Biblioteczce), że bÄ™dÄ…c pozytywnie nastawionym czÅ‚owiek podÅ›wiadomie widzi wokół siebie niezÅ‚e okazje do inwestycji i po prostu czuje, że wyjdzie. MyÅ›lÄ™, że kiedyÅ› to rozgryzÄ™ i bÄ™dÄ™ mógÅ‚ o tym wiÄ™cej napisać.
Co do tego eksperymentu to niekoniecznie był głupi, bo ukazał pewną właściwość mózgu. Mam nadzieję, że mi już się nie przestawi ponownie na szare patrzenie na świat, a zostanie w kolorach
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 8th, 2009 at 10:31 pm
Już Mickiewicz pisaÅ‚: “Kto nie zaznaÅ‚ goryczy ni razu, ten nie zazna sÅ‚odyczy w niebie…” Smutek i radość siÄ™ przeplatajÄ… i dopeÅ‚niajÄ……Równowaga, harmonia, Yin i yang…
O co mi chodzi? O to, że emocje trzeba odreagowywać! Problemy przepracowywać! Czasem uronić Å‚ezkÄ™…może być np. nad poÅ‚amanym drzewem. Ileż to arcydzieÅ‚ powstaÅ‚o na skutek Weltschmerzu?? Najwybitniejsi artyÅ›ci to wÅ‚aÅ›nie ci z bólem istnienia.
A zwykÅ‚y szary czÅ‚owiek? Też potrzebuje zadumy i smutku (smutek sprzyja refleksji). Sztuka życia polega na tym, że przeżywamy całą gamÄ™ emocji…że umiemy je przeżywać!
Pozdrawiam!
Agata (ta, która ostatnio dyskutowała z Tobą na blogu M. Klimowicz o nieszczęsnym śledziku)
October 8th, 2009 at 10:53 pm
Witaj Agata na blogu!
Nie bardzo kupuję koncepcję równowagi. Skoro całkiem pokaźna grupa ludzi może żyć w niemal permanentnym smutku, to czemu inna grupa nie może żyć w pełnym szczęściu? Może w obrębie danej osoby ta równowaga nie jest zachowana, ale globalnie tak.
TÄ™ potrzebÄ™ smutku rozumiem trochÄ™ inaczej: tak to jakoÅ› natura uÅ‚ożyÅ‚a, że przeważnie bardziej czÅ‚owiek docenia to co ma gdy siÄ™ wczeÅ›niej wiÄ™cej wycierpiaÅ‚. StÄ…d jest to potrzeba narzucona, coÅ› na ksztaÅ‚t, że “każdy od czasu do czasu powinien pocierpieć, posmucić siÄ™” a nie jest naszÄ… wewnÄ™trznÄ… potrzebÄ….
Lecz tak jak u Marty… nie jest moim zamiarem nikogo przekonywać do tego podejÅ›cia. OpisaÅ‚em go, aby każdy kto chce mógÅ‚ wyciÄ…gnąć odpowiednie wnioski, zainspirować siÄ™ i ewentualnie podmienić swoje zachowania (tu: pozytywne postrzeganie rzeczywistoÅ›ci)
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 8th, 2009 at 11:42 pm
Orest,
A co to znaczy “peÅ‚ne szczęście”?
Ja cały czas patrzę na tę kwestię przez optykę duchowości wschodniej - cierpienie jest wpisane w nasze życie czy tego chcemy czy nie. Śmierć, choroby, smutek - tego nie da się uniknąć, choćbyśmy na co dzień zakładali różowe okulary. Tutaj ładny wycinek z buddyzmu:
SÅ‚owo dukkha tÅ‚umaczone jest jako cierpienie. Oznacza ono jednak nie tylko takie rozumienie cierpienia, jakie znamy w kulturze Zachodu, lecz również coÅ› bardziej subtelnego, zwiÄ…zanego z samÄ… egzystencjÄ…, jak np. cierpienie wynikajÄ…ce ze zmian (zmian nie tylko stanu emocjonalnego, mentalnego czy materialnego ale też i duchowego – wszystko to odbywa siÄ™ w ramach tzw. “samsary” czyli “wÄ™drówki”), z połączenia z niemiÅ‚ym lub rozłąki z miÅ‚ym lub brak możliwoÅ›ci zaspokojenia.
Istoty doświadczają cierpienia, ponieważ nie ma nic trwałego, wszystko przemija, również my, a więc i nasze iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa, które próbujemy oprzeć na nietrwałych podstawach (np. na wyobrażeniu trwałego ja).
Powiedz mi, czy jeÅ›li ktoÅ› Ci bliski odejdzie z tego Å›wiata, czy też bÄ™dzie zmagaÅ‚ siÄ™ z niszczÄ…cÄ…, Å›miertelnÄ… chorobÄ… to czy Twój poglÄ…d oprze siÄ™ tej tragedii? Albo inaczej, czy jest taka potrzeba, żeby w takiej chwili nakÅ‚adać “różowe okulary” i próbować “przeramowywać” rzeczywistość? Może lepiej doÅ›wiadczyć tego, co jest, zaakceptować, okazać smutek i żyć dalej, ale nie próbujÄ…c przy okazji na siłę uÅ›miechać siÄ™ i twierdzić, że nic siÄ™ nie staÅ‚o.
Nie gloryfikuję cierpienia, pewnie, że jeśli da się go uniknąć to unikajmy go! Ale jeśli już się pojawi to po prostu je zaakceptujmy.
PrzyznajÄ™, jestem mocno zainspirowany naukami Wschodu i ten wycinek o cierpieniu wydaje mi siÄ™ cholernie sensowny i logiczny zarazem. Twoje podejÅ›cie, w wersji skrajnej wydaje siÄ™ zupeÅ‚nie ignorować ten podstawowy (dla mnie) fakt jakim jest istnienie cierpienia (które z pewnoÅ›ciÄ… nie może być “pokonane” li tylko poprzez “pozytywne myÅ›lenie”) w rozumieniu buddyjskim.
Ja osobiÅ›cie “pozytywne myÅ›lenie” w tej formie, w której Ty je przedstawiasz próbujÄ™ zastÄ…pić takÄ… nienachalnÄ…, subtelnÄ… nadziejÄ… i spokojnym optymizmem, które pÅ‚ynÄ… wÅ‚aÅ›nie z faktu akceptacji, że to pieprzone cierpienie niestety wpisane jest w nasz żywot.
. Intuicja podpowiada mi, że dopiero gdy pojawia się akceptacja można rzeczywiście coś zmienić na lepsze. W innym wypadku zawsze towarzyszył będzie nam konflikt wewnętrzny.
Tak to wyglÄ…da z mojej strony.
October 9th, 2009 at 8:15 am
Ad. PS2.- Wydaje mi się, że niekoniecznie- w mediach pracuje wiele bardzo intelignetnych ludzi, którzy niekoniecznie postrzegają rzeczywistość w ten sposób. Natomiast wiedzą co się sprzedaje i wiedzą co wzbudzi zainteresowanie, więc celowo zniekształcają rzeczywistość aby zrobić sensację, którą łyknie całe społeczeństwo
October 9th, 2009 at 9:03 am
Kuerti - zgadzam siÄ™ z TobÄ…!
Orest, moim zdaniem, nie masz racji. SÄ… w życiu czÅ‚owieka chwile, kiedy smutek trzeba przeżyć. Jest to konieczny etap przy wychodzeniu z żaÅ‚oby. Każdy psycholog to potwierdzi! Co byÅ› powiedziaÅ‚ rodzicom, którzy wÅ‚aÅ›nie stracili dziecko? “Luzik, przecież macie jeszcze drugie, a wiÄ™c szklanka do poÅ‚owy peÅ‚na”, czy raczej wspólnie z nimi zapÅ‚akaÅ‚….
Moja babcia pÅ‚akaÅ‚a kiedyÅ› nad wycinanymi drzewami. ZapytaÅ‚am dlaczego? OkazaÅ‚o siÄ™, że gdy byÅ‚a w podstawówce, sadziÅ‚a ten las w tzw. “czynie spoÅ‚ecznym”. Może te legnickie drzewa też byÅ‚y dla kogoÅ› jak dzieci?
Mój kolega rok temu straciÅ‚ mamÄ™. PojechaÅ‚ po niÄ… do szpitala w dniu wypisu…usÅ‚yszaÅ‚ “paÅ„ska matka zmarÅ‚a 10 minut temu”…szok, zostaÅ‚ sam jeden na Å›wiecie, nie miaÅ‚ ojca, ani innej rodziny. Strasznie mu współczuliÅ›my, ale on na to “nie,nie…jest spoko”…..udawaÅ‚, że nic siÄ™ nie staÅ‚o, zabraÅ‚ siÄ™ chÅ‚odno za organizacjÄ™ pogrzebu….a potem rzuciÅ‚ siÄ™ w intensywne imprezowanie - jak gdyby nigdy nic. Nie daÅ‚ sobie szans na przeżycie żaÅ‚oby, wszÄ™dzie chodziÅ‚ z tym uÅ›miechem od ucha do ucha, że jest spoko….Dzisiaj, po roku, to czÅ‚owiek z poważnymi problemami, popadÅ‚ w alkoholizm itp… PoczÄ…tkowo alkohol sÅ‚użyÅ‚ podtrzymywaniu uÅ›miechu i iluzji, że jest spoko, teraz to już kompletna degeneracja. Gdyby pozwoliÅ‚ sobie siÄ™ wypÅ‚akać, wysmucić, być może do tego by nie doszÅ‚o.
October 9th, 2009 at 6:10 pm
Kuerti, Agata:
Dochodzimy do momentu, w którym ciężko rozmawia się pisemnie (szybciej by nam poszło face-to-face) oraz gdy sprawa wymaga brutalnej szczerości
Mamy w Polsce cierpiÄ™tnickÄ… mentalność… niemal każda bohater w narodowej literaturze byÅ‚ nieszczęśliwy, cierpiaÅ‚ itd. Gdy coÅ› siÄ™ komuÅ› przytrafi to użalamy siÄ™, zapadamy w żaÅ‚oby itd. Nie mam pojÄ™cia czemu tak popularne jest szukanie możliwoÅ›ci do poużalania siÄ™, do posmucenia. Dla mnie to bzdura, że cierpienie uszlachetnia. Nie ma nic wyniosÅ‚ego w cierpieniu. Szlachetne jest życie w zadowoleniu. MiaÅ‚em wiÄ™kszy doÅ‚ek prawie 2 lata temu - nie byÅ‚o w tym nic fajnego
Drugi moda jest już ogólnoświatowa - ciągłe odczuwanie jakiś emocji. Smutek - radość - strach - miłość - zazdrość itd. I tak na przemian. Jestem za prostym egzemplarzem, więc staram się korzystać tylko z jednej, tej bardziej na plus - permanentnej radości/zadowolenia.
Pytacie co bÄ™dzie, gdy ktoÅ› bliski mi umrze? Nie wiem. Choć przeglÄ…dajÄ…c swoje reakcje, to najczęściej takie wiadomoÅ›ci nie bardzo mnie ruszaÅ‚y i ruszajÄ…. LubiÄ™ siÄ™ czasem wzruszyć podczas dobrego filmu, ale wiadomość, że ktoÅ› zmarÅ‚ (ktoÅ› bliski dla znajomych) nie bardzo mnie rusza. Przyznam, że moja reakcja dla innych jest kÅ‚opotliwa. WyglÄ…da to mniej wiÄ™cej tak: “Ooo… No, nie fajnie!” (powiedziane neutralnie lub na lekkim uÅ›miechu). Praktycznie wcielone podejÅ›cie “Shit happens”. To jest wÅ‚aÅ›nie akceptacja, o której piszesz Kuerti. Dlatego nie muszÄ™ udawać, że siÄ™ cieszÄ™ gdy sprawa dla kogoÅ› byÅ‚aby smutna, bo mnie wiÄ™kszość takich rzeczy nie rusza. I pozwólcie, że nie bÄ™dÄ™ udawaÅ‚, że siÄ™ smucÄ™ gdy coÅ› mnie cieszy albo przy innym spojrzeniu mogÅ‚oby cieszyć
No i jak zawsze, każdy odpowiada za swoje życie. Napisałem ten post z myślą, aby komuś, kto tylko ze chce, ułatwić pozytywniejsze patrzenie na świat
Michał:
Mnie zastanawia do którego momentu ci ludzie wiedzą, że sprzedają inną rzeczywistość, a od którego już sami tak ją postrzegają. Sam w ostatnim roku spotkałem się z wieloma ambitnymi osobami i zaczynałem przyjmować za normalny stan, że wokół mnie jest mnóstwo ambitnych osób
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 10th, 2009 at 11:10 pm
Hej!
“Radosna propaganda”? Mi siÄ™ podoba.
JeÅ›li ja potrafie “nasÄ…czyć” siÄ™ tym optymizmem i radoÅ›ciÄ… życia to bÄ™de staraÅ‚ siÄ™ przekazać, zarażać niÄ… innych- tych marudzÄ…cych. Choć też z umiarem
Mam pewną metodę na te wszystkie smutki i przygnębiające emocje - uśmiech
A co dzieÅ„ wieczór na rozluźnienie oglÄ…dam jeden odcinek mojego ulubionego serialu “My Wife and Kids”
Pozdrawiam
October 10th, 2009 at 11:21 pm
Paweł:
Propaganda to wciskanie kitu, a tutaj mamy sposób jak patrzeć pozytywniej na otaczające nas rzeczy. Zarażaj, zarażaj - ludzie będą Tobie za to wdzięczni
PamiÄ™tajmy, aby “radosnÄ… propagandÄ™” pisać w cudzysÅ‚owie
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 10th, 2009 at 11:21 pm
P.S. Niemowlęta widzą po urodzeniu świat do góry nogami
Po pewnym czasie dopiero mózg siÄ™ “przestawia” 
October 10th, 2009 at 11:23 pm
Tego nie wiedziałem. Dzięki
October 11th, 2009 at 12:22 am
Właśnie przypomniałem sobie o świetnej scence z MontyPythona - Always Look On The Bright Side of Life:
http://www.youtube.com/watch?v=WlBiLNN1NhQ
I szczególnie fragment “Life’s piece of shit, when You look at it…”
October 11th, 2009 at 1:45 pm
Ja jak najbardziej jestem za szukaniem pozytywnych stron życia - ZAWSZE tak robiÄ™. Jednak czÅ‚owiek to taka skomplikowana istota. Nie zawsze jest tak jakbyÅ›my chcieli. To znaczy - starasz siÄ™ kontrolować psychikÄ™, dbać o optymizm na co dzieÅ„, o dobre samopoczucie…a tu nagle organizm siÄ™ buntuje!
Pewnego dnia zaczynasz siÄ™ nieco gorzej czuć, sÅ‚abiej, serce i gÅ‚owa lekko boli…MyÅ›lisz sobie - pewnie brak witamin. Lecz lekarz diagnozuje: depresja. Ale jak to? Przecież taka wesoÅ‚a jestem? No wÅ‚aÅ›nie nie jest to takie oczywiste. Depresja może zaatakować fizjologicznie. Podobnie jak inne choroby: nerwica, wrzody, bruksizm… BiorÄ… siÄ™ one przede wszystkim z niewÅ‚aÅ›ciwego “przepracowywania” negatywnych emocji. Niby zamiatasz je pod dywan, a one i tak wyÅ‚ażą, np w nocy, tak jak bruksizm wÅ‚aÅ›nie. Ja na to od wielu lat cierpiÄ™. To zaciskanie i zgrzytanie zÄ™bami podczas snu. Bierze siÄ™ ze stresu, którego tak naprawdÄ™ nie odczuwam za dnia. Wydaje mi siÄ™, że jest luzik, ale organizm stwierdza widocznie, że jednak nie do koÅ„ca.
Dlatego wolę nazywać sobie negatywne emocje (nazywać SOBIE,nie truć innym). Emocja zidentyfikowana, to emocja oswojona. Mówię sobie: jest mi smutno, jestem wkurzona. (Choć bardzo rzadko takich stanów doświadczam. ) Następnie racjonalizuję to sobie i usuwam za pomocą racjonalnych argumentów właśnie. To działa.
October 11th, 2009 at 9:39 pm
Agata:
“Nie zawsze jest tak jakbyÅ›my chcieli” - ale możemy siÄ™ starać
Co do tego zamiatania emocji pod dywan, to źle to ująłem w odpowiedzi Kuertiemu. Biję się w pierś! Zamiast wyrzucania zdecydowanie lepiej pasuje recykling. Zamienianie złych sytuacji, emocji w dobre, pozytywne. Sam miewam spadki energii psychicznej, które objawia się tak, że nie mam ochoty na aktywne zajęcia, nie mam ochoty na działanie, przeważnie wtedy tylko coś oglądam, leżę lub idę na spacer. I w ramach recyklingu zamieniam je na konstruktywne rzeczy - na ciekawe przemyślenia, na poważne, głębokie pytania do samego siebie. I odnośnie tego o czym tutaj rozmawiamy - nie patrzę na to, że to jest dołek, że nie jestem w takiej formie jak bym chciał, że znów się pojawił .Patrzę na pozytywną stronę zjawiska: na to, że to chwilowe (potrwa dzień, może dwa), że będę miał wiele ciekawych przemyśleń, zadam sobie poważne pytania, że wyjdę z niego jeszcze silniejszy
Always look at the bright side of life
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 11th, 2009 at 10:33 pm
Kolego Oreście

Twój powyższy przykład mnie nie dotyczy, dlaczego? Bo bardziej w moje poczucie estetyki uderzają odcienie stonowane, przyćmione, nienasycone, co nie oznacza, że patrzę pesymistycznie. Bądź co bądź przykład dobry na zobrazowanie widzenia poszczególnych osób, nie ma w tym żadnej wątpliwości.
Z tym pozytywnym myÅ›leniem jest różnie. Zazwyczaj jednak po prostu ciężko. Pogoda nie motywuje do patrzenia z uÅ›miechem na to, co otacza. Niby liÅ›cie Å‚adne kolorowe, lecz szare niebo zdecydowanie pogarsza widzenie. Zmiany pogody totalnie psujÄ… samopoczucie, szczególnie meteopatom, w tym też mnie. Ale grunt to doszukać siÄ™ w tej szaroÅ›ci chociaż odrobiny kolorów, może nawet nieco oszukiwać siÄ™ i je wyolbrzymiać… by jakoÅ› niedepresyjnie przetrwać
Pozdrawiam
October 11th, 2009 at 11:13 pm
Justyna:
I są kolorowe dlatego, że ja tak widziałem ten park i jeżdżących tam kolarzy
Każdemu według potrzeb. Wyobraź sobie, że wczoraj pomimo pochmurnej pogody zrobiłem wiele kolorowych zdjęć w parku
Co do pogody to już dawno postaraÅ‚em siÄ™ o to, aby nie miaÅ‚a ona na mnie wiÄ™kszego wpÅ‚ywu, a już na pewno na samopoczucie. I znów jedno z moich podejść “DO” - nie “jakoÅ› niedepresyjnie przetrwać” tylko “wystarać siÄ™ o bardzo dobre samopoczucie, niezależnie od pogody” oczywiÅ›cie patrzÄ…c na co mamy ochotÄ™
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 12th, 2009 at 8:17 am
o! RECYKLING EMOCJI —> to mi siÄ™ podoba, dobre okreÅ›lenie, dobra koncepcja.
October 12th, 2009 at 10:12 am
I o niej tutaj starałem się mówić. Dostałem lekcję, aby precyzyjniej się wypowiadać.
October 13th, 2009 at 7:12 pm
Witam
Również interesuje się fotografią
i zauważyÅ‚em aby zrobić dobre zdjÄ™cie trzeba mieć wiedzÄ™, wyczuć wÅ‚aÅ›ciwy moment no i ciÄ…gle próbować, co wszystko powyższe uważam ma zastosowanie w naszym życiu. Jednakże nie powinniÅ›my tracić zbyt wiele czasu na myÅ›lenie, analizowanie bo ta ulotna chwila minie i nastÄ™pna okazja może nie trafić siÄ™ szybko. Pozytywne patrzenie pozwala zachować dystans do otaczajÄ…cego nas Å›wiata, tym samym motywujÄ…c mnie do dziaÅ‚ania nawet w sytuacji która wydaje siÄ™ być ‘rozbrajajÄ…ca’ dla przeciÄ™tnej osoby.
Pozdrawiam
Jarek
October 13th, 2009 at 7:32 pm
Jarek:
W fotografii jak i w życiu - trzeba próbować
Mnie fotografia nauczyÅ‚a patrzenia na Å›wiat w innych kolorach. “Ciężki szok” przeżyÅ‚em, gdy na poczÄ…tku tego roku otrzymaÅ‚em zdjÄ™cie z Majorki z niesamowicie niebieskim niebem, w piÄ™knych kolorach. Aż mi siÄ™ zazdrość włączyÅ‚a. WyszedÅ‚em na spacer, spojrzenie w górÄ™ i ten “ciężki szok” - okazaÅ‚o siÄ™, że nad LegnicÄ… jest równie piÄ™kne niebo, na które wczeÅ›niej nieszczególnie zwracaÅ‚em uwagÄ™:) Od tamtego momentu postrzegam Å›wiat w innych kolorach.
I ja to przeżyÅ‚em, wiÄ™c wiem, że można “podrasować” swoje spojrzenie na Å›wiat, że to dzieje siÄ™ w naszej gÅ‚owie. Wielu ma to jeszcze przed sobÄ… - kilku sceptyków
ze mną mailowało w tej sprawie
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 14th, 2009 at 10:23 pm
Przeważnie przeceniamy miejsca gdzie nas nie ma i nie doceniamy tego gdzie aktualnie siÄ™ znajdujemy. Co oczywiÅ›cie nie znaczy, że nie powinniÅ›my podróżować i zwiedzać innych ciekawych “Å›wiatów”
Jednak pozwala to zrozumieć, że wszędzie są dobre i złe strony, przyjemne i ciężkie chwile.
Pozdrawiam
Kamil Salamon
October 15th, 2009 at 11:21 am
Kamil:
Tak jest. I choć walorów estetycznych nie można przewieźć stamtąd, to zwyczaje, mentalność czy potrzeganie można
November 18th, 2009 at 5:28 am
[…] moich tegorocznych sukcesów byÅ‚o wbudowanie sobie permanentnego poczucia zadowolenia oraz ugruntowanie pozytywnego patrzenia na sprawy Jestem wiÄ™c dobrej myÅ›li. Choć trochÄ™ to boli, zwÅ‚aszcza, że “porzucam” coÅ› na […]