BÄ…dź czÅ‚owiekiem interesu…
Spokojnie… nic mi siÄ™ nie staÅ‚o, nie uderzyÅ‚em siÄ™ w gÅ‚owÄ™
Jest to pewne podejście, którym od dość dawna się kieruję choć może z pozoru wyglądać może, że jest inaczej. Już wyjaśniam.
Bycie czÅ‚owiekiem interesu dla mnie oznacza “dążenie do uzyskania korzyÅ›ci (ale nie czyimÅ› kosztem), najlepiej obustronnych”. OdniosÅ‚em korzyść (ale nie czyimÅ› kosztem) = dobry interes. Dwie strony odniosÅ‚y korzyÅ›ci = bardzo dobry interes! JeÅ›li coÅ› robiÄ™, to staram siÄ™ aby obie strony odniosÅ‚y korzyÅ›ci. JeÅ›li komuÅ› coÅ› dajÄ™/przekazujÄ™/pomagam to druga strona ma korzyść takÄ…, że coÅ› dostanie lub skorzysta z pomocy
Moją korzyścią jest to, że zdobywam doświadczenie, zrobię coś dobrego dla innej osoby, będę miał satysfakcję lub zaspokoję swoją zwykłą chęć dawania od siebie w tym, w czym mogę się wykazać.
I takie wyÅ‚ożenie sprawy wydaje siÄ™ dla wiÄ™kszoÅ›ci z nas oczywiste… problem pojawia siÄ™ w momencie jego implementacji. To oznacza, że albo źle z niego korzystamy albo nie korzystamy w ogóle.
Zastanówmy siÄ™ jak czÄ™sto robimy coÅ› “bo tak należy”, “tak powinno siÄ™”, “bo ktoÅ› chciaÅ‚” lub co równie dziwne “bo tak”? BiorÄ™ Å›lub bo tak należy… idÄ™ na studia bo powinno siÄ™… itd. Gdzie tutaj nasza korzyść?
A nawet jeśli widzimy korzyść (są one dla nas oczywiste) to czy pamiętamy o nich gdy coś robimy? Czy pamiętamy o tym, aby innym pokazywać gdzie są korzyści w tym co wspólnie robimy lub te inne osoby mają zrobić?
Z moich obserwacji wynika, że choć jest to dla nas naturalną sprawą, to nie umiemy w oparciu o to działać. Wielokrotnie robimy coś co ktoś nam nakazał - jeśli zleceniodawca nie wskazał na konkretne korzyści, jakie z tego uzyskamy to przeważnie sami nie dopatrujemy się w tym pozytywnej dla nas korzyści (jedyną jest może taka, że mamy święty spokój). Robimy, aby robić.
Po drugiej stronie mamy nas zlecajÄ…cych. W szkole “nakazywano” nam odrabiać zadania domowe “bo tak!”, chodzić do koÅ›cioÅ‚a, na imieniny cioci “bo tak”, mamy napisać raport dla szefa “bo tak” itd. Dlaczego zatem sami innym zlecamy/nakazujemy coÅ› argumentujÄ…c “bo tak”? Dlaczego nasze dzieci majÄ… odrabiać lekcje “bo tak”? Dlaczego nasi pracownicy majÄ… pisać raporty, przychodzić wczeÅ›niej “bo tak”? Dlaczego znajomi majÄ… wpaść na imprezÄ™ (”wpadnij bo… no wpadnij!”)?
Jeśli się uczymy, to uczymy się dla siebie. Jeśli pracujemy to pracujemy dla własnej korzyści i korzyści np. właściciela biznesu. Jeśli chcemy coś od innej osoby, to pokażmy jej jakie będzie miała korzyści z tego co dla nas zrobi. Jeśli uprzykrzamy komuś życie, to gdzie tutaj jest nasza korzyść lub korzyść tej drugiej osoby?
Zastanówcie się nad tym jak u Was to wygląda
A jeśli pytacie jaki mam w tym interes to odpowiadam: im więcej osób wokół mnie, które przejęły skuteczne postawy, które zdrowo podchodzą do swojego życia, tym lepsze moje życie będzie. Im więcej osób będzie zadowolonych ze swojego postępowania, a co przekłada się na Waszą jakość życia tym milej mi będzie żyć na tej planecie ![]()

Znasz kogoś, kto powinien przeczytać ten post? Podeślij link :)

October 21st, 2009 at 8:09 pm
Witam
Całkowicie się zgadzam z twierdzeniami tego postu, już kilka razy w życiu przekonałem się, że gdy druga strona odnosi również korzyści to przy następnej okazji w przyszłości druga strona może okazać się jeszcze hojniejsza dla mnie czy dla kogoś innego
I właśnie w ten sposób podając to dalej, wszystkim nam, a przynajmniej części będzie żyło się lepiej
Pozdrawiam:)
Jarek
October 22nd, 2009 at 11:09 am
Cześć,
Czasem jest tak, że tzw. szef czy lider daje podwładnemu zadanie, które ma korzyści długoterminowe dla niego. Ważne jest aby osoba, która zleca lub sprzedaje produkt, upewniła się że druga strona widzi JASNO te korzyści.
Między nami są też spece od tzw. czarnej roboty, którzy to lubią - wtedy także nie widzę problemu - choć z reguły jak patrzę z swojej perspektywy, uderzam się w czaszkę dlaczego ta druga osoba ma motywacje do robienia rzeczy w sposób aż tak rutynowy??
Pozdrawiam,
Kamil
October 22nd, 2009 at 1:17 pm
Jarek:
Otóż to
Kamil:
Rutynowe zadania to najczęściej mniejsza odpowiedzialność lub robienie tego co się już zna. I jak ktoś w rutynie widzi dla siebie korzyści i z tym mu dobrze, to czemu nie miałby tak działać?
Pozdrawiam radośnie,
Orest
October 29th, 2009 at 4:55 pm
Orest, czasem nie robię czegoś dla siebie, ale dla drugiej osoby. Najlepszy interes to wtedy dla mnie: ktoś dostaje wszystko, ja - nie interesuje mnie to, nie ważne. Dlaczego? Bo mam do spłacenia dług wdzięczności. Czasem nie mogę spłacić go bezpośrednio, bo jest to już niemożliwe. Ale mogę podać dalej. Niestety im więcej daję, tym więcej dostaję i mój dług rośnie. Gdy patrzę na swoje życie, to dwa razy więcej dostałem niż dałem.
Największym problemem wielu ludzi jest to, że ciągle patrzą na *swoje* korzyści. Ciągle myślą *co mi dasz* nigdy nie patrzą *co mogę ci dać wartościowego*.
Ciekawe, że napisałeś o tym (i ciekawie napisałeś). Właśnie pracuję nad tym samym tematem.
Pozdrowienia serdeczne.
Zbyszek
October 30th, 2009 at 12:28 am
Zbyszek:
lub/i celowo inwestujesz w “dawanie”, aby później otrzymać - w obu przypadkach odnosisz pozytywnÄ… korzyść.
WidzÄ™ tu dwie sprawy: być możesz ze “spÅ‚acania dÅ‚ugu” czerpiesz przyjemność
To fakt, że wciąż sporo osób, którzy chcÄ… korzyÅ›ci ale kosztem innych. Dokonam drobnej modyfikacji w tekÅ›cie, aby uwypuklić to, żeby nie obdywaÅ‚o siÄ™ to “kosztem innych”. Bo wtedy zamiast tworzenia dodatkowej wartoÅ›ci mamy zwykłą redystrubycjÄ™… a to z punktu widzenia fizyki jest bez sensu, skoro dodajÄ…c naszÄ… energiÄ™ dóbr pozostaje wciąż tyle samo
Pozdrawiam radośnie,
Orest