Archive for January, 2009

Nieprzyjemne wydarzenia jak szczepionka…

Tuesday, January 27th, 2009

Od 4 dni trzyma mnie jakieÅ› paskudztwo, spowodowane przez “szalejÄ…cy wirus grypy” (tak media nazwaÅ‚y zwykÅ‚ego wiruska). Od znajomych i rodziny dostaÅ‚em całą listÄ™ syropków, tabletek i innych medykamentów. OczywiÅ›cie mógÅ‚bym zwalić całą robotÄ™ uleczania mnie na te medykamenty, lecz ja jak to ja, po prostu musiaÅ‚em postÄ…pić inaczej :) Przerzucam ciężar walki z wirusem na swój organizm… i go motywujÄ™ dobrym sÅ‚owem :D

Jako małe dziecko tradycyjnie wcinałem tabletki zapijając syropkami i wygrzewałem się pod kołdrą gdy dopadła mnie grypa. W ten sposób po kilku dniach grypa mijała, a mój organizm nie miał okazji nauczyć się samemu rozwiązywać takich problemów. Od 4 lat szczególnie dbam o to, aby nie łykać niczego, nawet witaminy C. Cytryna w herbacie jest do smaku :) Efekt jest taki, że zamiast dwukrotnej czy trzykrotnej w ciągu roku, i powalającej do łóżka, grypy, choruję raz na rok ze zdecydowanie łagodniejszymi objawami.

Jeszcze chwila o systemie odpornościowym człowieka i przechodzę do sedna postu. Organizm ludzki jest tak zbudowany, że gdy otrzyma wirusa to stara się go zwalczyć. Gimnastykuje się, sili i pręży, lecz w końcu (najczęściej) mu się udaje. Uczy się w ten sposób jak następnym razem poradzić sobie z identycznym intruzem. Oczywiście wirusy grypy się mutują i co pewien czas organizm uczy się zwalczać nowego. Uaktualnia sobie bazę wirusów. Gdy organizm się nauczy, to możemy się nawdychać wirusa grypy, a odczujemy to tylko leciutkim katarem bądź lekkim drapaniem w gardle. Na podobnej zasadzie działają szczepionki, w których podaje się martwego wirusa - organizm uczy się go zwalczyć, a że wirus jest martwy to nie rozmnaża się i nie powoduje choroby.

PrzenieÅ›my naszÄ… metaforÄ™ na życie codzienne, w rodzinie, pracy, w szkole. Wielokrotnie zdarzajÄ… siÄ™ nam nieprzyjemne sytuacje, w których w jakiÅ› sposób cierpimy - zaÅ‚amujemy siÄ™, odczuwamy ból, bezradność, pÅ‚aczemy, zÅ‚oÅ›cimy siÄ™, stresujemy. Gdy coÅ› idzie nie po naszej myÅ›li, staramy siÄ™ szukać winy wszÄ™dzie i we wszystkich. Na tych wszystkich chcemy też przerzucić ciężar naprawienia problemu. Możemy zwalić na rodziców, że nie zmuszali nas do nauki i teraz czegoÅ› nie wiemy, możemy zwalić na koleżankÄ™ z sÄ…siedniego biurka, że nie wysÅ‚aÅ‚a bardzo ważnego e-maila i “to przez niÄ… Drogi szefie, to ona” czy też skrzyczeć partnera za to, że siÄ™ spóźniÅ‚. W ten sposób domagamy siÄ™, aby rodzice wykazali skruchÄ™, koleżanka z biurka obok przeprosiÅ‚a, a partner biÅ‚ siÄ™ w piersi, że nigdy, ale to przenigdy wiÄ™cej siÄ™ nie spóźni. Sprawa niby zaÅ‚atwiona, lecz jeÅ›li sytuacja siÄ™ powtórzy, to znów siÄ™ zdenerwujemy, a problem pozostanie nierozwiÄ…zany.

Odwróćmy sytuację i przerzućmy ciężar przeciwdziałania tym wydarzeniom na nas samych. W pierwszej kolejności nie ulżymy sobie, jak to miało miejsce przy zwaleniu winy. Lecz jeśli:

    • przerzucimy na siebie ciężar naprawienia problemu nieuczenia siÄ™, zastanowimy siÄ™ co zrobić, aby nadrobić braki w “tych” obszarach wiedzy, zabierzemy siÄ™ do pracy to po pewnym okresie te braki uzupeÅ‚nimy,
    • przerzucimy na siebie ciężar rozwiÄ…zania problemu niewysÅ‚anego maila i obmyÅ›limy sposób, aby taka sytuacja siÄ™ nie powtórzyÅ‚a (np. wysyÅ‚ajÄ…c dodatkowego przypominajÄ…cego smsa, dzwoniÄ…c czy zostawiajÄ…c przyklejonego do monitora żółtego post-it’a), to mamy wiÄ™ksze szanse, że koleżanka wyÅ›le tego maila a nam nie oberwie siÄ™ od szefa,
    • przerzucimy na siebie ciężar rozwiązania problemu spóźnialstwa partnera, zastanowimy się jak zaciekawić partnera na tyle, aby bardziej zależało mu na tym by był szybciej i miał z nami więcej czasu, a dodatkowo możemy znaleźć coś, czym moglibyśmy się zająć pod ewentualną jego nieobecność, zamiast denerwować się i co chwilę spoglądać na zegarek czy komórkę.

Sytuacje abstrakcyjne?

    • jako maÅ‚y chÅ‚opiec byÅ‚em strasznym uparciuchem, który zawsze chciaÅ‚ mieć racjÄ™. WchodziÅ‚em w czÄ™ste spory z rodzicami o maÅ‚o istotne sprawy, bo caÅ‚y czas myÅ›laÅ‚em, że to rodzice majÄ… zÅ‚y oglÄ…d sytuacji. Dodatkowo obwiniaÅ‚em ich za wszczynanie kłótni, automatycznie domagajÄ…c siÄ™, żeby to rodzice te spory rozwiÄ…zywali (np. poprzez ustÄ™pstwo). W momencie, gdy zdaÅ‚em sobie sprawÄ™, że jeÅ›li ciężar rozwiÄ…zania takiego sporu przerzucÄ™ na siebie, to mam wiÄ™ksze możliwoÅ›ci. Z każdego sporu wyciÄ…gaÅ‚em wnioski “gdzie popeÅ‚niÅ‚em błąd” i nastÄ™pnym razem nie dopuszczaÅ‚em do takiej sytuacji. Teraz potrafiÄ™ omijać kłótnie szerokim Å‚ukiem.
    • przez gimnazjum i liceum zrzucaÅ‚em winÄ™ za mój angielski na nauczycielkÄ™, twierdzÄ…c, że nie potrafi uczyć. W klasie maturalnej zorientowaÅ‚em siÄ™, że z takim poziomem angielskiego matury nie zdam, wiÄ™c sam zabraÅ‚em siÄ™ za naukÄ™. Po 4 miesiÄ…cach nauki maturÄ™ zdaÅ‚em na 83% i 48%, a dziÅ› mogÄ™ czytać książki po angielsku… co mi na dobre wychodzi :)

Do dnia dzisiejszego staram siÄ™ wykorzystywać wszelkie nieprzyjemne i niekorzystne dla mnie sytuacje jako okazje do nauczenia siÄ™ czegoÅ› nowego, do poszukania sposobu jak sobie z takÄ… nieprzyjemnoÅ›ciÄ…/problemem poradzić. JeÅ›li nie muszÄ™ to nie przerzucam ciężaru naprawiania skutków takiego zdarzenia na inne osoby, bo w ten sposób pozbawiÄ™ siÄ™ możliwoÅ›ci nauczenia siÄ™ “jak to siÄ™ robi”, co wpÅ‚ynąć może niekorzystnie na mnie w przyszÅ‚oÅ›ci.

Jeszcze jedno istotne podobieństwo. Nie wszystkie wirusy ludzki organizm jest w stanie zwalczyć sam! Wirusa żółtaczki organizm sam nie wyleczy lub nie zdąży wyleczyć i trzeba pomocy odpowiednich medykamentów. Podobnie z wieloma sytuacjami w życiu, gdzie potrzebna jest pomoc innych osób.
Jeśli jednak są to sprawy drobne, to w miarę możliwości warto przejąć ciężar rozwiązania na siebie, znaleźć najlepszy sposób, rozwiązać problem. Każdy kolejny tego typu problem będziemy rozwiązywać zdecydowanie szybciej i z mniejszym użyciem siły. To nam na dobre wyjdzie, a i zdenerwowania nam ubędzie :)

Pozdrawiam optymistycznie (mimo choroby) i zapraszam do dyskusji. Nie przesadziłem z informacjami o ludzkim systemie odpornościowym? ;)
___
PS: Nie jestem lekarzem i nie jest to opinia medyczna odnośnie sposobów leczenia grypy i innych chorób wirusowych czy też bakteryjnych! Przykład ma służyć zmianie naszego podejścia do problemów w życiu codziennym. W sprawach zdrowotnych należy konsultować się z lekarzem!

Pier…., nie robiÄ™!

Sunday, January 25th, 2009

Być może mieliÅ›cie okazjÄ™ zapoznać siÄ™ z tym sloganem. PowstaÅ‚y na jego cześć strony, loga, koszulki, fun kluby. Od trzech miesiÄ™cy zastanawiam siÄ™ co tu zrobić, aby zabrać siÄ™ do pracy… pracy, w której wykażę siÄ™ swojÄ… wiedzÄ…, jakimÅ› tam doÅ›wiadczeniem, gdzie bÄ™dÄ™ mógÅ‚ wnieść wartość dodanÄ… dla innych ludzi. To co wiąże siÄ™ bezpoÅ›rednio z pracÄ…, a dla sporej części nieodzownym elementem jest, to pieniÄ…dze. Z jakiegoÅ› powodu ludzie chcÄ… zarabiać pieniÄ…dze.

Niebezpiecznie bÄ™dzie, gdy skupiÄ™ siÄ™ na pieniÄ…dzach, na których kompletnie siÄ™ nie znam - nie umiem wydawać, zarabiać, oszczÄ™dzać, inwestować :) Temat ten ja pociÄ…gnÄ™ w stronÄ™ potrzeb… a Wy w komentarzach w tÄ™, która dla Was jest najistotniejsza.

StudiujÄ…c sylwetki różnych osób, czytajÄ…c to i tamto, rozmawiajÄ…c z ludźmi i obserwujÄ…c ich, zauważyÅ‚em, że znakomita wiÄ™kszość pracuje z jakiegoÅ› powodu. WymieniajÄ… w kolejnoÅ›ci: pieniÄ…dze, “trzeba coÅ› w życiu robić” i “lubiÄ™” bÄ…dź “to moja pasja”. CzujÄ™, że za tym kryje siÄ™ inna kwestia - potrzeby.

Ludzie mają swoje potrzeby. Niejednokrotnie przytaczałem na tym blogu słynną Piramidę Potrzeb Maslowa, z której wynika, że niemal każdy człowiek ma pewne potrzeby, które chce zaspokoić. Wraz z zaspokojeniem jednych odkrywają się kolejne i trwa to do momentu w którym przestajemy zaspokajać swoje potrzeby lub umieramy.

    • Chcę mieć dom! Po co Tobie dom? Żeby mi na głowę nie padało, nie było zimno i żebym miał gdzie spać. Więc masz potrzebę odczuwania komfortu i bezpieczeństwa.

    • ChcÄ™ mieć Å›wietny, drogi samochód! Po co Tobie taki samochód? Å»eby nim jeździć, czuć zazdrość sÄ…siadów, bo jest piÄ™kny… Masz wiÄ™c potrzebÄ™ przemieszczania siÄ™, bÄ…dź potrzebÄ™ odczuwania przyjemnoÅ›ci z jazdy, potrzebÄ™ wyróżnienia siÄ™, potrzeby estetycznie.

    • ChcÄ™ mieć Å‚adnÄ…, uroczÄ… i inteligentnÄ… dziewczynÄ™/partnerkÄ™. Po co Tobie Å‚adna, urocza i inteligentna dziewczyna/partnerka? Å»eby siÄ™ przytulić, móc z niÄ… rozmawiać, patrzeć na niÄ…… WiÄ™c masz potrzebÄ™ odczuwania bliskoÅ›ci, nawiÄ…zywania interakcji z innymi, potrzebÄ™ miÅ‚oÅ›ci.

(przykłady może niezbyt trafne i bardzo naciągane, lecz mam nadzieję, że przekazałem istotę)

Niebezpiecznie robi się wtedy, gdy nie zważamy na swoje potrzeby, ignorujemy je czy też wyciszamy. Tą ostatnią czynnością załatwiłem sobie wiele potrzeb, które kiedyś miałem (i to w ostatnich dwóch latach). Zostało kilka, które są zaspokajane w stopniu podstawowym i tyle mi wystarcza. Zasadniczo żadnych motywacji do działania, bo nie ma potrzeb, które czekają na zaspokojenie. Pełna równowaga. I to mówi osoba, która chciałaby zawodowo motywować innych ludzi, a sama nie umie siebie zmotywować. Spokojnie, nie zacznę zawodowo motywować ludzi gdy nie będę pracować. A pracować będę wtedy, gdy będę miał potrzeby, które będą motywacją do pracy :)

Zapewne wielokrotnie spotkaliście się ze zdaniem, że lepiej zapobiegać niż leczyć. To co chcę podkreślić to, to abyście pielęgnowali swoje potrzeby, gdy je jeszcze macie. Niemal każdą możecie zaspokoić, jeśli ją macie i jeśli znajdziecie sposób jak to zrobić. Wtedy pojawią się kolejne. Mając doświadczenie w zaspokajaniu ich te nowe również zaspokoicie. Kiedyś tego doświadczałem :D

W podobnym temacie, lecz w innym kierunku jest wpis Mariusza Kapusty “Dla kogo to robiÄ™”

Zapraszam Was do dyskusji. Co takiego sprawia, że chce Wam się działać? Ten blog czytają przeważnie młode osoby, więc przekażmy sobie własne spostrzeżenia w powyższym temacie :)

RozpÄ™dźmy swojÄ… “zawodowÄ… lokomotywÄ™”…

Wednesday, January 21st, 2009

Czy to poznajÄ…c nowych ludzi czy rozmawiajÄ…c z tymi których znam, dość czÄ™sto odzywa mi siÄ™ w gÅ‚owie gÅ‚os mówiÄ…cy: “Ten czÅ‚owiek ma takie możliwoÅ›ci. Czemu tego nie wykorzystuje, czemu tak niewiele do tej pory zrobiÅ‚/osiÄ…gnÄ…Å‚?”

Nie ma co ukrywać tego, że wielu z nas to chodzące niewykorzystane potencjały. Moglibyśmy wiele osiągnąć, wiele zrobić, poprowadzić swoje życie tak jak chcemy lecz gdzieś coś nas blokuje.
To co nas blokuje to siÅ‚a z jakÄ… powinniÅ›my zadziaÅ‚ać, aby poruszyć tÄ™ “zawodowÄ… lokomotywÄ™” czy też “lokomotywÄ™ życia prywatnego”.

Lokomotywy nigdy nie pchałem, lecz pamiętam, że jako mały chłopiec chciałem przepchać wóz do wożenia słomy :) Mój niewiele starszy kuzyn radził sobie z tym zadaniem, lecz ja nie mogłem. Może stosowałem nie taką technikę, nie przykładałem tyle siły co trzeba, może byłem za lekki. Wiem jednak, że gdy kuzyn pchnął ten wóz na tyle, aby wóz zaczął się toczyć to byłem w stanie pchać go dalej. Z lokomotywą jest podobnie. Na początku trzeba przyłożyć dużo siły, poświęcić sporo energii, aby ją ruszyć. Gdy już ruszy to niewiele energii trzeba, aby ją rozpędzać. Jednak gdybyśmy chcieli zatrzymać ją to nawet Pudzianowski nie pomoże ;)

W komentarzu pod postem o wakacjach napisałem o moich planach rozpędzenia zawodowej lokomotywy. Zdaję sobie sprawę, że wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, stoi przed podobnym krokiem.

Patrząc na poprzedni rok widzę, że byłem o krok od poruszenia mojej lokomotywy. Już myślałem, że się toczy gdy opadałem z sił. Miałem kilka prób. Wszystkie zaliczam na poczet doświadczenia, mając nadzieję, że zeszłoroczne treningi pozwolą mi na poruszenie tej lokomotywy w tym roku. To co jest najtrudniejsze w tym zadaniu to ten punkt przełamania - należy włożyć sporo energii zostawiając sobie tym samym jakieś resztki, aby nie dopuścić do natychmiastowego zatrzymania tej lokomotywy. I nie piszę tego z pozycji kogoś, kto to wie na pewno. Piszę z pozycji kogoś, kto stoi przed tym zadaniem, przed zadaniem z którym już się zmierzałem lecz bez długotrwałego efektu (w postaci toczenia się).

Podobno pierwszy poniedziaÅ‚ek trzeciej dekady stycznia Przedostatni poniedziaÅ‚ek stycznia to tzw. “czarny poniedziaÅ‚ek”, kiedy to zimowe przygaszenia i depresje siÄ™gajÄ… zenitu. W zeszÅ‚ym roku byÅ‚ to 21 stycznia (na gieÅ‚dzie również czarnym poniedziaÅ‚kiem go nazwali, bo indeks WIG20 spadÅ‚ o ok. 7%, co byÅ‚o pierwszym tak mocnym uderzeniem podczas tej bessy :) ). W tym roku przypadÅ‚ na 26 19 dzieÅ„ stycznia.

Być może pomieszamy szyki tej “czarnej passie” i zabierzemy siÄ™ za poruszenie i rozpÄ™dzanie naszych “lokomotyw”? Z całą pewnoÅ›ciÄ… nie bÄ™dzie lekko, lecz wiem, że gdy nadamy im odpowiedniÄ… prÄ™dkość to ciężko bÄ™dzie je zatrzymać :)

Zapraszam Was do podzielenia siÄ™ praktycznym wskazówkami przydatnymi do “poruszenia lokomotywy” :)

Wakacje 2008/2009…

Wednesday, January 7th, 2009

Jak z pewnością już zauważyliście moja obecność na blogu bardzo zmalała w ostatnim miesiącu. Spowodowane jest to moimi wakacjami, które bardzo rozleniwiły mnie, a co za tym idzie ilość przemyśleń wzrosła a chęć spisania ich zmalała. Jeszcze tydzień tego spokojnego czasu i wracam do rzeczywistości.

Miałem pewne obawy czy wyjazd na północ pomoże mi uchronić się przed mrozami, lecz gdy od niedzieli obserwuję Legnicę (kamery on-line) zasypaną śniegiem a dziś otrzymałem informację, że na termometrach nawet -16º C to aż mnie wstrząsnęło. U mnie nad Morzem Północnym temperatura w okolicach 2-4 stopni, z zapowiedzią na dzisiejszy dzień 5º C, co wprawia mnie w miły nastrój :)

Sprzyja to całonocnym spacerom po plaży, kiedy to dodatkowo odpływ potęguje wrażenia. Miło przejść się na skały czy części falochronu, które za dnia są zalane wodą :)

Oto kilka zdjęć dla Was z tego urokliwego miejsca, jakim jest Aberdeen w Szkocji:


Za dnia miejscami woda zalewa całą plażę.


Nocą, podczas odpływu morze cofa się nawet o 80 metrów! Można wtedy wejść suchą stopą na kamienie widoczne na pierwszym zdjęciu :) Trzeba jednak zaczekać do 1:00 czy 2:00 godziny.


A to zamek nocą przy głównej ulicy Aberdeen, Union Street i sama Union Street nocą, 40 minut przed Nowym Rokiem (poniżej).

Czas odespać ten nocny spacer, bo na mapie jeszcze jedno ciekawe miejsce do odwiedzenia z aparatem, lecz tym razem za dnia :)

Pozdrowienia z wakacji,
Orest