Archive for March, 2009

Książki do oddania!

Monday, March 30th, 2009

Po nieudanej próbie wyprzedania, na aukcjach internetowych, książek o których pisałem tutaj, uznałem, że najłatwiejszym i najskuteczniejszy sposobem będzie przekazenie ich Wam całkowicie za darmo :)
Niech te ksiażki służą Wam, a wiedza tam zawarta przyczyni się do polepszenia jakości życia Waszego i Waszego otoczenia.

Oto lista książek oraz linki z opisami wydawnictwa:

    • James M. Heidema - Agent z pasją (praktyczny przewodnik dla agentów w branży ubezpieczeniowej), Opis wydawnictwa

    • Rich DeVos (założyciel Amway) - Przyjazny kapitalizm. Jak pomagać ludziom by pomagali sobie. (1993) Opis wydawnictwa

    • M. R. Kopmeyer - Praktyczne metody osiągania sukcesów. (1994 wydanie II)

    • Bruce Judson - Jak zostać przedsiębiorcą. Stwórz własny biznes. Opis wydawnictwa

    • Paul McKenna - I can make you thin. (z płytą CD), Opis wydawnictwa

    • E. Aleksander Saenz - Inwestowanie na giełdzie w Polsce i na świecie. (seria “W 10 minut”) Opis wydawnictwa

    • Kamil Durczok - Wygrać życie, Opis wydawnictwa

Zainteresowanych daną pozycją/pozycjami zapraszam na maila. Jako, że mam po jednym egzemplarzu każdej z nich oraz mogę nie być w stanie na bieżąco skreślać z listy, to decyduje kolejność nadesłania maila. Pokrywam koszty przesyłki na terenie Polski!

PS: Chwilowo mam słabszą formę psychiczną, która sprzyja myśleniu… lecz jakość tych myśli niekoniecznie nadaje się do upublicznienia :D Kolejny kreatywny post już w najbliższych dniach. Pozdrawiam radośnie.

Na zwaśnione osoby…

Wednesday, March 25th, 2009

Pewnie zdarza się Wam przypadkiem być świadkiem w kłótni innych osób: znajomych, kolegów z pracy, szefa z podwładnym, rodziny itp. Przyznam, że to dość krępująca sytuacja. Dość często zdarza się nam angażować w spór opowiadając po którejś ze stron (np. ze względu na sympatię do jednej z osób lub na swój interes). Jako dzieciak angażowałem się emocjonalnie… i zupełnie niepotrzebnie.

Wypracowałem sobie jednak pewien sposób działania. Działa bardzo dobrze w sytuacjach gdy kłótnia jest taką małą sprzeczką, wymianą pretensji, szczególnie między osobami z którymi mamy w miarę swobodne stosunki i najczęściej w podobnym wieku. Nie miałem okazji sprawdzać tego w stosunku do osób, które są mi obce czy też nasze relacje były dość sztywne (np. z osobami starszymi od siebie, “ważniejszymi”). W tej metodzie warto wykazać się poczuciem luzu :)

W momencie kiedy w naszym otoczeniu pojawiają się dwie sprzeczające się osoby lub zaczynają się przy nas sprzeczać:

    Etap 1. Przysłuchujemy się przez chwilę, aby szybko ocenić czy spór jest o poważną rzecz czy o bzdurę, błahostkę. Jeśli poważny, to może warto się wycofać, aby nie oberwać rykoszetem. Jeśli o błahostkę to:
    • zaczynamy się przypatrywać i jawnie pokazujemy, że tu jesteśmy… najlepiej z uśmiechniętą twarzą i wielkim zaciekawieniem, mrucząc pod nosem “aha… tak… ooo…” :) Obserwujemy sobie ich tak jak eksponaty w muzeum.
    • po chwili obserwacji, robimy coś bardzo nieprzewidywalnego. Zazwyczaj mówię w formie żartobliwej: “O tak… pobijcie się!”, “Odgryź jej palca!”, “Głośniej… słabo Was słychać!” :D

W tym momencie nastąpi tzw. “przerwanie wzorca” (zdaje się termin z NLP). Spierający normalnie nakręcaliby się i z niewyrzuconych śmieci przeszliby do zdrady, niewierności itd. Przerywając wzorzec odrywamy ich od kłótni.

    Etap 2. W tym momencie najpewniej te osoby już nie powrócą do tak zażartej sprzeczki. Jednak, aby szczególnie uzmysłowić im, że kłótnia pewnie nie rozwiąże ich problemu oraz dać im szansę na konstruktywne rozwiązanie problemu, warto się wycofać. Ja robię to ze słowami:
    “To już się nie kłócicie? Szkoda…”
    • z lekkim “rozczarowaniem na twarzy” wycofuję się: wychodzę z pomieszczenia, oddalam się, powracam do swoich zadań, powracam do rozmowy ze swoim rozmówcą (gdy byłem w towarzystwie).
    • lub gdy jedna ze stron mnie chce wyprosić (”Idź stąd!”, “Wyjdź!, “Nie wtrącaj się!” itp.) to wtedy z uśmiechem na ustach wycofuję się: “Ależ oczywiście… już wychodzę/wracam do swoich zajęć :)

Po tym drugim etapie zostawiamy spokojnie te dwie osoby, aby miały możliwość coś z tą sytuacją zrobić. Z moich obserwacji wynika, że te osoby już nie wracają do kłótni, przez chwilę są zmieszane zaistniałą sytuacją i albo rozchodzą się, by później w miarę konstruktywnie to załatwić, albo od razu jedna ze stron zaczyna przepraszać lub/i prostować sytuację.

W drugim etapie możemy też użyć poważniejsze: “A teraz porozmawiajcie spokojnie i wyjaśnijcie sobie sprawę. Zostawię Was samych” - w przypadku, gdyby jednak problem był poważniejszy i/lub kłótnia ta powtarza się już któryś raz.

Zaznaczam, że metodę sprawdzałem przy sprzeczkach o drobne rzeczy. Z pewnością są efektywniejsze sposoby, jednak w moich sytuacjach ta metoda mi wystarcza i bardzo ją sobie cenię :)

A jakie są Wasze sposoby na kłócących się w pobliżu Was ludzi?

No to kim będziesz za 5 lat?

Sunday, March 22nd, 2009

W ostatnich miesiącach bardzo popularna stała się metoda wizualizacji (po sukcesie filmu “The Secret”) która polega na wizualizowaniu sobie naszej przyszłości w pozytywny sposób. Siadamy, relaksujemy się i wyobrażamy sobie duże mieszkania, drogie samochody, piękne kobiety, świetnie płatną pracę itd. Przyznam, że sam z tego trochę korzystam na zasadzie doprecyzowania swojego życia, jakie chcę osiągnąć. Od samego wizualizowania pewnie jeszcze nikt nic nie osiągnął, ale wiedząc co chcemy osiągnąć łatwiej jest podejmować działania, aby to osiągnąć.

Metoda tyle dobra i skuteczna co słabo sprawdzająca się, gdy próbujemy wykonać ją będąc w słabym stanie emocjonalnym. Może chwilowo poprawić nastrój, lecz (widząc po sobie) długoterminowo podcina skrzydła. Po takich “sesjach” odzywał się we mnie głos: “Orest… co Ty w bajki wierzysz. Prostych rzeczy nie potrafisz osiągnąć, a marzą się Tobie takie wielkie i skomplikowane!” :)
I to odbiera chęć do działania… a marzenia zostają tylko marzeniami. 2 lata temu posługiwałem się nawet takim stwierdzeniem, że “marzenia są fajne póki są marzeniami, bo są piękne. Realizując zabiję je”.

To co dało mi impuls do zmian to wizualizacja, lecz w negatywny sposób:

Kim będziesz za 2, 5 czy 10 lat, jeśli nie podejmiesz żadnych działań
zmieniających Twoje życie?”

Taką wizualizację po raz pierwszy zrobiłem 16 miesięcy temu… po 4 miesiącach i kilku takich wizualizacjach zdecydowałem się na poważnie coś zrobić (dokładnie rok temu). Przyznam, że jeśli niektóre z tych “wizualizacji” by się spełniły, to już długo bym nie prowadził tego bloga… i chodził na wolności :)

Oto wybrane “smakołyki” z moich notatek zrobionych w 2007 roku na przełomie listopada/grudnia (okres porzucania studiów): hipokrytą, starym “pierdzielem” głaskającym kota i siedzącym przed TV [w domyśle było: “krzyczącym i kłócącym się z telewizorem”].

Przyznacie, że mrozi krew w żyłach i bardzo odstrasza przez przyszłością. W dodatku ćwiczenie zrobiłem jesienią, a zimy dla mnie były dość depresyjne… co poskutkowało 2 miesięcznym “przygaszeniem” z którego wyciągnąłem się dopiero wiosną. Powiedziałem sobie, że “Nie ma mowy! Tak Oreścik żyć nie będziesz!”. A że już wtedy wiedziałem mniej więcej jak, to zadziałałem.
Mamy wiosnę, tak więc jest to pewien sposób, aby tym Was, którzy jeszcze się wahają “dać sobie kopa” do działania.

O dziwo w tych samych notatkach, z tej samej sesji wizualizacyjnej, na różne pytania w stylu “Kim/jaki chciałbym być za 2, 5 10 lat?” wypisałem wiele rzeczy, cech, które mam już dzisiaj.

Sposób na porządki w pokoju, domu… w życiu.

Wednesday, March 18th, 2009

Raz na kilka miesięcy robiłem małe sprzątanie pokoju - wyrzucanie niepotrzebnych dokumentów, papierów, rzeczy, ubrań itp. oraz układanie na odpowiednie miejsca. Wyglądało to tak, że wybierałem te zbędne, które są niepotrzebne, nie używam ich, nie będę używał i je wyrzucałem - wszystkie pozostałe układałem w jakimś porządku. Takie sprzątanie była tylko kosmetyką. Wizualnie wyglądało OK.

Pokój, dom…
2 miesiące temu zrobiłem małe przemeblowanie pokoju upraszczając jego rozkład. Zyskałem trochę przestrzeni oraz rozstawiłem tak, aby łatwiej się sprzątało. Wciąż jednak miałem dużo rzeczy. Zainspirowany w zeszłym tygodniu postem How to Declutter an Entire Room in One Go Leo Babauty wyszedłem z trochę innego założenia, które wcieliłem w życie 2 dni temu:


Wybiorę tylko te rzeczy, które są mi niezbędne, które używam lub/i będę używał…
a pozostałe wyrzucam.

To były porządki :) Pozbyłem się około połowy rzeczy:
- w szafce została tylko połowa ubrań,
- w szafie całe duże pudło z rzeczami wyrzucone,
- kabelki, śrubki itd. z szuflady majsterkowicza-elektryka zredukowane o ok. 70%,
- biblioteczka skurczyła się o połowę (pozostały te najwartościowsze pozycje),
- z dwóch segregatorów z dokumentami pozostał jeden,
- z dwóch zapełnionych półek… zostały dwie wolne :)

Jeszcze została szafa w której “mieści się warsztat rowerowy”, którego w okolicach wakacji spotka podobny los.

Życie
Podobne porządki robię ze swoim życiem. Do tej pory odcinałem rzeczy, które były mi zbędne, których nie chciałem robić. Teraz po przeczytaniu książki Leo Babauty “The Power of Less” (którą to bardzo polecam pomimo swojej ceny - chyba, że ktoś chce tylko poczytać i pozachwycać się jak to inni mają fajnie ;) ) wybrałem sobie 5 najważniejszych rzeczy do robienia w życiu (esencję) i nim będę poświęcał swój czas oraz uwagę. Całą resztę porzucam. Wybrane pozycje to:

    • inspirowanie ludzi - blog, “Orest inspiruje”, konsultowanie, doradzanie “życiowe” (a w przyszłości biznesowe w obszarze zachowań ludzkich), spotkania z ludźmi,

    • blogowanie, pisanie - w ostatnim roku skręciłem mocno w stronę pisania i bardzo mi to odpowiada,

    • uczenie się, czytanie, rozwijanie, praktykowanie - książki, blogi, artykuły, udział w rozmowach, spotykanie się z ludźmi, obserwowanie ich, czas na kontemplację, przemyślenia,

    • pasje rozwojowe - te, które przysłużą się spełnianiu w tych powyżej, jak bieganie i jazda rowerem (kondycja i zdrowie), fotografia (która daje nowe inne spojrzenie), “out of the box’y” czyli robienie rzeczy nietypowych (np. udział w sesji fotograficznej, całonocne spacery po plaży podczas wakacji), dziwne i nietypowe projekty (np. “studencki czwartek”, “spacer z Orestem”),

    • czerpanie przyjemności ze wszystkiego co robię, realizowanie się - w każdym działaniu będę doszukiwał się przyjemności i sensu; jeśli ich nie znajdę, to poddam pod głęboką wątpliwość zasadność takich działań,

Ten ostatni punkt to taka furtka dla różnych interesujących rzeczy, które w życiu mogą mi się przytrafić.

Jeszcze w kwestii porządków:
1. Dla rzeczy, których nie jesteście pewni czy są rzeczami niezbędnymi (za Leo) możecie zrobić takie pudełko “Może” i tam powrzucać takie rzeczy, a pudełko wynieść do piwnicy, schować w głęboko w szafie. Jeśli przez 6 czy 12 miesięcy tam nie zajrzycie, tzn., że nie były niezbędne.
2. Przejrzyjcie jeszcze raz rzeczy przed wyrzuceniem. Wczoraj zaniepokoiłem się, bo miałem wrażenie, że w tym szaleństwie wyrzuciłem ważne papiery z banku (umowa, kody…). Na szczęście były tam gdzie być powinny :D

Sprawy porządkowe (RSS, książki)

Tuesday, March 17th, 2009

1. Od soboty wieczór do dzisiejszego poranka były problemy z RSS’em. Nadłubałem trochę w kodzie dodając faviconkę (takie “O” na brązowym tle koło adresu) i nie dało się ani dodać wpisów czy komentarzy do czytnika oraz czytnik nie mógł pobrać najnowszych wpisów. Problem zdiagnozowany i naprawiony. Teraz już działa… oraz nie planuję w najbliższym czasie dłubać w kodzie :)

Gdyby RSS wciąż nie dostarczył Wam informacji, to w niedzielę pojawił się wpis:
Co w sobie zmieniłeś/aś w ostatnim roku?

Zapraszam Was, jeśli jeszcze nie czytaliście go :)

2. Dołożyłem pewien projekt, który ma za zadanie pomóc Wam przeprowadzić wewnętrzne zmiany.
“Orest inspiruje” - możecie podzielić się ze mną swoimi planowanymi zmianami, a ja (na podstawie swojej wiedzy i doświadczeń zdobytych przy przeprowadzaniu zmian w sobie) pomogę Wam dokonać tych zmian. Całość mailem i darmowo.

3. Zachwycony koncepcją upraszczania życia, którą proponuje Leo Babauta (ten od ZenHabits.net i książki The Power of Less) od wczoraj robię spory porządek ze swoimi rzeczami… w tym z biblioteczką. Poniżej jest lista książek, które będę na dniach sprzedawał na aukcjach internetowych. Jakby ktoś z Was był zainteresowany którąś pozycją, to dajcie znać na maila.

    Scott Blanchard, Madeleine Homan - Coaching. Poznaj tajniki sukcesu.
    James M. Heidema - Agent z pasją (praktyczny przewodnik dla agentów w branży ubezpieczeniowej)
    Rich DeVos (założyciel Amway) - Przyjazny kapitalizm. Jak pomagać ludziom by pomagali sobie. (1993)
    M. R. Kopmeyer - Praktyczne metody osiągania sukcesów. (1994 wydanie II)
    Zig Ziglar - Do zobaczenia na szczycie. (1995)
    Bruce Judson - Jak zostać przedsiębiorcą. Stwórz własny biznes.
    Paul McKenna - I can make you thin. (z płytą CD)
    Barbara Rozwadowska - Public Relations. Teoria, praktyka, perspektywy. (2006)
    E. Aleksander Saenz - Inwestowanie na giełdzie w Polsce i na świecie. (seria “W 10 minut”)
    Kamil Durczok - Wygrać życie.
    Mariusz Szuba - Legalny doping emocjonalny. (z płytą CD)
    Dale Carnegie - Jak zdobyć przyjaciół i zdjednać sobie ludzi (wersja PL).

Większość książek w bardzo ładnym stanie.

Dodano 17.03. o 20:17
4.
Od kilkunastu dni po prawej stronie (na tej wysokości) jest taki dział Warto posłuchać/obejrzeć - to taki mały bieżący zbiór wartościowych rzeczy wygrzebanych z mojego RSSa.
Koniec dodatku

Wracam do porządków, o których na dniach napiszę więcej :)