Archive for October, 2009

Nie zawsze opłaca się oszczędzać

Saturday, October 24th, 2009

Kontynuując temat zakupowy dziś o pozornej oszczędności wraz z przykładami.

Bycie istotą ekonomiczną nie oznacza kupowanie najtaniej a wydawanie jak najmniej. Różnica polega na tym, że to co tanie dość często działa krócej, więc w przeliczniku złotówki na dzień, miesiąc czy rok działania często wypada gorzej od droższych rozwiązań. Służę kilkoma banalnymi, lecz konkretnymi przykładami z codzienności :)

    • bateria do zegarka: kupiona za 2,50 zł działała przez 5 miesięcy (50 gr/miesiąc); kupiona za 5 złotych działa już 14 miesięcy (35 gr/miesiąc) i ma się bardzo dobrze;
    droższa bateria kosztowała 2 razy więcej, ale działa już 3 razy dłużej!

    • skarpetki: kupione za 10 zÅ‚otych za parÄ™ używam już 2 lata! (41 gr/miesiÄ…c)… te kupowane po 4 zÅ‚ najwyżej pół roku (66 gr/miesiÄ…c);

    • buty do biegania: niemarkowe kupione za 40-50 złotych działały pół roku i tłukły w kolana; markowe kupione za ok. 100 zł (22£ w zeszłym roku, na wyprzedaży świątecznej jakieś połowę taniej niż normalnie są) już używam prawie rok, a dopiero ostatnio zauważyłem lekkie starcie podeszwy; w dodatku są zdecydowanie przyjemniejsze są dla kolan i odcisków :) - jeszcze oszczędności finansowej nie ma (kwestia miesiąca, dwóch), ale zdrowotne już są :)

    • benzyna: Shell V-Power droższa o kilkanaście do maksymalnie 30 groszy od zwykłej 95, a korzyści to odczuwalna lepsza praca silnika (samochód jest mocniejszy, zrywniejszy) a przy tym zauważyłem mniejsze zużycie - nie mam dokładnych pomiarów, ale na tej samej trasie wskazówka zostawała wyżej przy droższej benzynie. Przyjmując różnicę 20 groszy przy cenie 4 zł/litr (dla 95) to spalając średnio 7 litrów 95 w trasie (mamy 28 złotych); dla Shell V-Powera nawet oszczędność tylko pół litra na setkę da (6,5 l x 4,20 = 27,3 zł) - oszczędność 70 groszy (jak nie więcej plus inne wrażenia z jazdy),

    • Samochód, mieszkanie: PisaÅ‚em o tym w poÅ›cie Å»ycie “stylem dowolnym”,

    • pracownicy: u Alexa możecie przeczytać o przykÅ‚adzie jak jeden naprawdÄ™ dobry developer jest 1000 razy bardziej produktywny od przeciÄ™tnego, przy czym dla tych 1000 pracowników trzeba by przygotować 1000 miejsc pracy (kosztowna sprawa) i dać im 1000 x przeciÄ™tne pensje. Ten naprawdÄ™ dobry pracownik bÄ™dzie pracowaÅ‚ na jednym stanowisku za 10, 20, 50 razy wiÄ™kszÄ… stawkÄ™? StÄ…d dziwi mnie czÄ™sto postawa wielu przedsiÄ™biorców, którzy zatrudniajÄ… miernoty, przeciÄ™tniaków aby “oszczÄ™dzić na pensjach”!

    • itd.

To nie oznacza, że np. bateria za 10 zł podziała 2 razy dłużej od tej za 5, czy buty za 300 wytrzymają 3 razy dłużej niż te za 100. W którymś miejscu jest ta optymalna wartość ceny do trwałości i do jakości.
Wszędzie tam, gdzie liczy się jakość oraz czas! użytkowania warto zastanowić się i przeliczyć sobie czy aby droższe rozwiązanie nie wyjdzie w dłuższej perspektywie oszczędniej.
Funkcjonuje powiedzenie, że bogatych nie stać na oszczędzanie a w wersji dopowiedzianej słyszałem, że biedni są biedni bo (pozornie) oszczędzają :) Nie dajcie się skusić taniosze :)

Update 2009-11-05:
Świetne rozwinięcie tematu w kwestii oszczędności czasu na TopMenedzer.pl:
http://www.topmenedzer.pl/2009/11/wycen-swoj-czas

BÄ…dź czÅ‚owiekiem interesu…

Tuesday, October 20th, 2009

Spokojnie… nic mi siÄ™ nie staÅ‚o, nie uderzyÅ‚em siÄ™ w gÅ‚owÄ™ :) Jest to pewne podejÅ›cie, którym od dość dawna siÄ™ kierujÄ™ choć może z pozoru wyglÄ…dać może, że jest inaczej. Już wyjaÅ›niam.

Bycie czÅ‚owiekiem interesu dla mnie oznacza “dążenie do uzyskania korzyÅ›ci (ale nie czyimÅ› kosztem), najlepiej obustronnych”. OdniosÅ‚em korzyść (ale nie czyimÅ› kosztem) = dobry interes. Dwie strony odniosÅ‚y korzyÅ›ci = bardzo dobry interes! JeÅ›li coÅ› robiÄ™, to staram siÄ™ aby obie strony odniosÅ‚y korzyÅ›ci. JeÅ›li komuÅ› coÅ› dajÄ™/przekazujÄ™/pomagam to druga strona ma korzyść takÄ…, że coÅ› dostanie lub skorzysta z pomocy :) MojÄ… korzyÅ›ciÄ… jest to, że zdobywam doÅ›wiadczenie, zrobiÄ™ coÅ› dobrego dla innej osoby, bÄ™dÄ™ miaÅ‚ satysfakcjÄ™ lub zaspokojÄ™ swojÄ… zwykłą chęć dawania od siebie w tym, w czym mogÄ™ siÄ™ wykazać.

I takie wyÅ‚ożenie sprawy wydaje siÄ™ dla wiÄ™kszoÅ›ci z nas oczywiste… problem pojawia siÄ™ w momencie jego implementacji. To oznacza, że albo źle z niego korzystamy albo nie korzystamy w ogóle.

Zastanówmy siÄ™ jak czÄ™sto robimy coÅ› “bo tak należy”, “tak powinno siÄ™”, “bo ktoÅ› chciaÅ‚” lub co równie dziwne “bo tak”? BiorÄ™ Å›lub bo tak należy… idÄ™ na studia bo powinno siÄ™… itd. Gdzie tutaj nasza korzyść?

A nawet jeśli widzimy korzyść (są one dla nas oczywiste) to czy pamiętamy o nich gdy coś robimy? Czy pamiętamy o tym, aby innym pokazywać gdzie są korzyści w tym co wspólnie robimy lub te inne osoby mają zrobić?

Z moich obserwacji wynika, że choć jest to dla nas naturalną sprawą, to nie umiemy w oparciu o to działać. Wielokrotnie robimy coś co ktoś nam nakazał - jeśli zleceniodawca nie wskazał na konkretne korzyści, jakie z tego uzyskamy to przeważnie sami nie dopatrujemy się w tym pozytywnej dla nas korzyści (jedyną jest może taka, że mamy święty spokój). Robimy, aby robić.
Po drugiej stronie mamy nas zlecajÄ…cych. W szkole “nakazywano” nam odrabiać zadania domowe “bo tak!”, chodzić do koÅ›cioÅ‚a, na imieniny cioci “bo tak”, mamy napisać raport dla szefa “bo tak” itd. Dlaczego zatem sami innym zlecamy/nakazujemy coÅ› argumentujÄ…c “bo tak”? Dlaczego nasze dzieci majÄ… odrabiać lekcje “bo tak”? Dlaczego nasi pracownicy majÄ… pisać raporty, przychodzić wczeÅ›niej “bo tak”? Dlaczego znajomi majÄ… wpaść na imprezÄ™ (”wpadnij bo… no wpadnij!”)?

Jeśli się uczymy, to uczymy się dla siebie. Jeśli pracujemy to pracujemy dla własnej korzyści i korzyści np. właściciela biznesu. Jeśli chcemy coś od innej osoby, to pokażmy jej jakie będzie miała korzyści z tego co dla nas zrobi. Jeśli uprzykrzamy komuś życie, to gdzie tutaj jest nasza korzyść lub korzyść tej drugiej osoby? ;)

Zastanówcie się nad tym jak u Was to wygląda :) A jeśli pytacie jaki mam w tym interes to odpowiadam: im więcej osób wokół mnie, które przejęły skuteczne postawy, które zdrowo podchodzą do swojego życia, tym lepsze moje życie będzie. Im więcej osób będzie zadowolonych ze swojego postępowania, a co przekłada się na Waszą jakość życia tym milej mi będzie żyć na tej planecie :)

Proste dokonywanie wyboru (zakupy, życie)

Wednesday, October 14th, 2009

Kilka dni temu ponownie obejrzałem bardzo ciekawą prezentację odnośnie wyboru. Psycholog Barry Schwartz w prezentacji na TED obala dogmat, jakoby mnogość możliwych przed nami wyborów prowadziła do dobrobytu i zadowolenia. Polecam obejrzenie tej prezentacji (20 minut). W wersji polskiej dostępna tutaj.

Mnogość możliwości jakie oferuje nam dzisiejszy świat w niemal każdej dziedzinie życia jest powalająca. Ilość osób do jakich mamy dostęp i które mogą być naszymi znajomymi (realnie) jest zdecydowanie większa niż jeszcze 10 lat temu (dzięki internetowi). Tym samym wybór partnera życiowego też się komplikuje, bo opcji jest wiele, a nie jak kiedyś w grę wchodziła tylko garstka dziewczyn, które w danej wsi były na wydaniu ;) Zawodów tylko w jednej dziedzinie jest całe mnóstwo. Wybór miejsca do życia, zakup samochodu, komputera czy telefonu komórkowego nie są takie proste. A to dlatego, że mamy wiele opcji do wyboru i zdecydowanie się na którąś sprawia, że zastanawiamy się czy to faktycznie dobry wybór, że może inny był lepszy, że może był łatwiejszy do uzyskania, tańszy itd. W efekcie zamiast się cieszyć tym co wybraliśmy zastanawiamy się jakby to było inaczej gdybyśmy wybrali inną opcję. I o tym jest w tej prezentacji.

Nie mamy realnego wpływu na to, żeby ilość opcji się zmniejszyła, ale każdy z nas ma możliwość sprecyzować swoje oczekiwania i uprościć kryteria wyboru :) To jest coś co od nas zależy, stąd do tego chcę Was zachęcić, a nie do naprawy całego świata :)

Przed jakimkolwiek zakupem zadajÄ™ sobie trzy pytania:

1. Co potrzebujÄ™? JakÄ… potrzebÄ™ faktycznie odczuwam?

2. Jakie cechy danej rzeczy/usługi/decyzji faktycznie zaspokoją moje potrzeby? Jakie kryteria wyboru są dla mnie istotne?

3. Czy opcja, którą rozważam, spełnia moje kryteria? Czy zaspokoi moje potrzeby w stopniu jaki jest dla mnie do zaakceptowania?

Jeśli kupiłem coś, co zaspokaja moje potrzeby to to używam, cieszę się tym i nie rozważam co by było gdybym kupił tamto, albo jeszcze inne.

Jeśli z czasem moja potrzeba się zmienia i to co mam nie zaspokaja jej, to przechodzę przez te pytania ponownie nim dokonam wymiany tej rzeczy.

Jeśli nie odczuwam jakiejś potrzeby to nie dokonuję zakupu, nawet jeśli to promocja, okazja czy fajnie byłoby mieć. Jeśli dany przedmiot nie zaspokaja mojej potrzeby w stopniu takim jaki jestem w stanie zaakceptować, to nie ma zakupu. Po co wydawać pieniądze, coś zmieniać, jeśli nie zaspokoi to żadnej z naszych faktycznych potrzeb? :)
A mam znajomego, który kupił iPhona i używa go tylko do dzwonienia i SMSów, a narzeka na obsługę!

———
Na podobny temat pisaÅ‚em niemal rok temu w poÅ›cie Twoja życiowa lista “zakupów”.

Nasze (pozytywne) postrzeganie rzeczywistości

Wednesday, October 7th, 2009

Pod koniec lipca w Legnicy przeszła całkiem niezła wichura, która powaliła sporo drzew. Trochę o tym mówiono w mediach (kto widział, niech nie przyjmuje, że to jedyny słuszny obraz tego co się wydarzyło :) ). Jednak nie chodzi o wichurę, o drzewa, ale o postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości. Potrafimy się spierać, że coś na co patrzymy wygląda inaczej niż widzi to inna osoba. To, że patrzymy na różne rzeczy subiektywnie nie ulega wątpliwości.

I skoro każdy z nas, patrząc na to samo, odbiera inaczej, dlaczego nie wykorzystać tego dla własnej korzyści? :) Już kiedyś o tym pisałem, że można nauczyć się patrzeć optymistycznie na świat. Przykład jak ten sam obraz można inaczej odbierać (można kliknąć, aby powiększyć):

[Udpate: Zmiana zdjęć 8.10.2009 - lepsze ujęcia]

autor Legniczanin                                                  autor Orest Tabaka               

Jak widzicie, to jest mniej więcej to samo ujęcie, przy podobnych warunkach oświetleniowych. Tyćkę inny kadr. Teraz zastanówcie się, które postrzeganie rzeczywistości jest radośniejsze, które Wam bardziej odpowiada? :)

Powiecie, że w fotografii to proste, bo wystarczy w aparacie poustawiać inaczej. Przyznam, że sam mam ustawione “rasowanie kolorów” i jak pierwsze zdjÄ™cia robiÅ‚em, to wydawaÅ‚y mi siÄ™ troszkÄ™ nienaturalne, przesadnie kolorowe. Jednak po miesiÄ…cu sam siÄ™ zdziwiÅ‚em, gdy patrzÄ…c na drzewa w parku oraz na zdjÄ™cia tych drzew, nie widziaÅ‚em różnicy - radoÅ›nie kolorowe zdjÄ™cie byÅ‚o dla mnie realnym odbiciem rzeczywistoÅ›ci!!!!

Na czym polega trick?
Trick polega na treningu. Pisałem o tym właśnie w poście o uczeniu się radości i pozytywnego patrzenia na świat. Warto łapać się na patrzeniu pozytywnie na naszą rzeczywistości, przystanąć i spróbować popatrzeć na nią w innych kolorach. Bardziej przyziemnie to zamiast oglądania telewizji przesiąkniętej tragediami, wypadkami, oszustwami, aferami, lepiej obejrzeć jakiś radosny film, serial. Zamiast kryminalnych książek czy traktujących o nieszczęśliwych miłościach lepiej poczytać literaturę motywującą, inspirującą do rzeczy pozytywnych. Zamiast spotykać się z marudami czas spotykać się z ludźmi z pasją, ambicją, wizją, które są pozytywnie nastawione do życia i zawsze szukają rozwiązań a nie okazji do krytyki. Zamiast czytać blogi zdepresowanych ludzi lepiej te (czasem przesadnie) radosne :)

“Podrasujmy sobie sposób patrzenia na rzeczywistość” a nasz umysÅ‚ z czasem sam siÄ™ przestawi. A umysÅ‚ nie takie cuda potrafi - na neurotyk.net przeczytacie o eksperymencie, gdzie grupa ochotników przez dwa tygodnie chodziÅ‚a w okularach odwracajÄ…cych obraz do góry nogami… po dwóch tygodniach mózg siÄ™ przestawiÅ‚ i ochotnicy chodzÄ…c w tych okularach widzieli poprawnie :)

—————
Park w LegnicyPS1: W kilka dni po wichurze spacerując po parku wielu ludzi z rozżaleniem mówiło o tym, że park wygląda jak wielkie pobojowisko, wygląda smutnie. Zwracałem im uwagę, że liście wciąż są zielone, a i niebo nad Legnicą mamy niesamowicie błękitne i że teraz będzie je ładnie widać :)

PS2: Żeby nie było, że media zniekształcają rzeczywistość - one po prostu tak ją widzą. Na co dzień żyją wśród afer, wypadków, nieszczęść i taki mają filtr w głowie, tak postrzegają rzeczywistość i tak ją przekazują.