Wpisując się w świąteczno-refleksyjny nastrój, dziś przypomniałem sobie o pewnym ważnym dla mnie filmie: Hrabia Monte Christo. Kto nie wiedział, temu polecam - co roku w okresie noworocznym gości w telewizji, więc będzie okazja.
Film nie tylko urzeka ze względu na historię czy niezwykle czarującą Dagmarę Dominczyk… ale na przesłanie, które sobie już dawno temu wyciągnąłem: pracuj nad sobą… nawet (a może przede wszystkim) gdy okoliczności nie sprzyjają.
Przesłanie bardzo życiowe, zwłaszcza, że z rozwijaniem siebie jest jak ze zbożem - trzeba pierw zasiać, dbać, by po czasie zebrać właściwe plony. I powtarzać cykl, wszak spoczywanie na laurach przynosi opłakane skutki.
I właśnie rzecz w tzw. small steps (małych krokach). Mogą być w postaci przemyślanego działania, konsekwentne… a mogą być spontaniczne, wykorzystujące nadarzające się życiowe okazje i sposobności.
To gdzie teraz jestem zaczęło się właśnie od tych małych kroków. Nie ulegajcie chęci założenia, że mam extra, że moje życie to same blaski - łatwo się nimi oczarować gdy obok umykają nam cienie. Każdy ma problemy osobiste czy wyzwania życiowe - nikt nie żyje w 100% tylko po błyszczącej stronie medalu… bądźcie czujni i nie dajcie się temu zwieść
Jakie jest więc przesłanie tego postu?
Jest nim zachęcenie Was nie do robienia postanowień noworocznych (te są dość popularne… i mało skuteczne) a do nastawienia się na pewien kierunek - kierunek względnie systematycznego rozwijania się nawet, a może szczególnie, gdy nasza sytuacja nie jest taka w której chcielibyśmy być.
Możemy sobie zadawać pytania “co osiągnąłem, gdzie jestem i dokąd zmierzam”… choć osobiście wolę zrobić tylko małe spojrzenie wstecz, a energię skupić na wyznaczenie nowego kierunku i podejmowanie małych kroczków, gdy jest ku temu okazja…
A post przyszedł do głowy, gdy chilloutuję sobie po aktywnym półroczu, zastanawiając się nad kierunkiem rozwijania siebie. 4 lata temu ziarno zostało zasiane… spore plony zebrałem, ale wciąż można więcej. Czy w kolejnym roku będę znów mógł porozmyślać na tej szkockiej ławce (ze zdjęcia)… czy może będę gdzieś w zupełnie innym miejscu geograficznie i życiowo? Nie wiem - życie pokaże
Jedno jest pewne - to będzie kolejny rok w którym dołoże starań, by przesunąć się z pozycji w której jestem do kolejnej, która będzie jeszcze atrakcyjniejsza dla mnie i ludzi, którymi się otaczam. Czego sobie i Wam życzę… zawsze życzyłem
Pozdrawiam ze Szkocji!

Ławka, gdzie przysiadam sobie popatrzeć w morze, poczytać, pomyśleć…

Latarnia… przed nią jest ta ławka…

Nowe miejsce do spokojnego odpoczynku… kolory, zapachy… i pomyślec, że nigdy tu nie zaszedłem, choć mogłem.