Blog

Jesteśmy tylko ludźmi…


Jestem osobą, która lubi się rozwijać… czyli jak zauważam u siebie coś, co mi przeszkadza lub w czym mógłbym być lepszy to szukam sposobu jak to rozwinąć, zmienić. Lubię ten stan, w którym widzę progres, rozwój swojej osoby czy pewnej umiejętności. Niesamowicie to wkręca człowieka i daje +100 do poczucia własnej wartości.

… ale też wciąż pamiętam, że jesteśmy ludźmi i tylko ludźmi. Pamiętajmy o tym, że nie musimy być doskonali, gnać za modelkami, dawać sobie wmawiać obecne trendy, mody i tego jak powinno być. Dajmy sobie trochę luzu i miejmy dystans do innych, ale także do siebie. Nie traktujmy siebie śmiertelnie poważnie :)

Wiem, że świat nam nie sprzyja. Gonimy bardzo, chcemy coraz więcej, szybciej, a do tego zaczęliśmy być karmieni badziewiem… czy to słabym jakościowo jedzeniem, ludźmi dookoła, którzy nic nie wnoszą swoją osobą czy to papką medialną. Widzowie przejmują się wymyślonymi historiami w tych wszystkich dziwnych serialach, skrywanych prawdach, rodzinnych dramatach czy szkołach. I traktują to poważnie – wszak za produkcją tego stoją specjaliści, którzy wiedzą jak zwabić nas przed telewizor. Swoją drogą sam bym oglądał, gdyby było więcej rozwojowych programów albo rozrywki dobrej jakości, ale obecnie w telewizjach chyba nie chcą iść tym torem. No cóż! Ale wracając do tematu… to część ludzi zaczyna myśleć, że takie życie z problemami jest i traktuje to poważnie. Albo gonimy chcąc więcej, szybciej. Tylko po co?

Myślę, że misją człowieka nie jest łykanie tych sztucznie wykreowanych modeli życiowych, konsumowanie mody, gonienie za wykreowanymi celami życiowymi typu wielki sukces, masa pieniędzy, drogie samochody… a właśnie większy luz do życia, siebie, innych. Cieszenie się tym życiem, dokładanie fajnej wartości w życie swoje i innych. Przeżywanie życia, większej ilości aktywności. Więcej dystansu i patrzenia na to co chcemy w życiu robić, jaki jest nasz styl.

I tutaj wchodzi umiejętność pozostawania sobą… czyli człowiekiem :)

It’s somebody’s car

Kilkanaście dni temu spacerowałem sobie po pewnym szkockim mieście, które wieczorami, a szczególnie w weekendy jest moooocno imprezowe. Tak się złożyło, że mój spacer trwał do prawie 3:00 w nocy i tak w końcówce, trochę od centrum, zobaczyłem 3 ludzi (2 kobiety i mężczyzna), którzy w imprezowym nastroju zapewne wracali do domu. W pewnym momencie mężczyzna skończył swój posiłek z takiego styropianowego pojemnika i postanowił go zutylizować zostawiając na dachu zaparkowanego przy ulicy samochodu. To był zły ruch :)

Jedna z towarzyszących jemu kobiet momentalnie zwróciła mu uwagę, by to zabrał. Facet nieprzekonany, więc go zrugała, że to nieładnie, że „it’s somebody’s car” i że czy mu się to podoba czy nie powinien go szanować. Uwielbiam!

Właśnie to jedna z tych cech u ludzi, szczególnie w Polsce, której brak tak bardzo razi i uprzykrza nam życie – czyli brak szacunku dla innych, ich przestrzeni czy brak szacunku dla rzeczy tych osób. Mamy pokaźną grupę ludzi, którzy myślą, że mogą komuś bezinteresownie uszkodzić mienie w ramach „zabawy” czy zaczepiać i naruszać przestrzeń innych – jak durne podejście to jest? Od wszelkich takich aktów małego i większego wandalizmu, poprzez zaczepki, napady, po tych co mają wpływ na prawo wymyślając takie, które ludziom nie służy. To też objawia się w nieszanowaniu innych na drodze, trąbienie na siebie, przepychanie się, nie wpuszczenie kogoś z podporządkowanej w korku (dla mnie to sekunda dłużej w drodze, dla tego kogoś ileś minut) czy innych aspektach życia.

Dlatego tak chętnie wyjeżdżam z Polski zobaczyć i poczuć jak żyją inni ludzie, jak fajnie potrafią ze sobą współżyć w społeczeństwie, bo pewne cechy mają w sobie mocniej zaszczepione.

Dość pastwienia się… więc co możemy z tym zrobić? Przede wszystkim podpatrzmy to u innych nacji i spróbujmy zaprowadzić u siebie ten szacunek do innych i upewnić się, że działa on w niemal każdym obszarze życia. Rozmawiajmy ciszej w restauracjach czy autobusach, dbajmy o rzeczy i przestrzenie innych. Wracając w nocy przez miasto miejmy na uwadze, że jesteśmy pod czyimiś oknami, że ktoś może chcieć spać przy otwartym oknie nie słysząc krzyków i głośnych śmiechów. Że jak mamy wpływ na prawo, to żeby ono służyło ludziom a nie ich ograniczało. Żebyśmy pomyśleli o innych tak jakbyśmy chcieli, żeby inny pomyśleli o nas.

Czy to takie trudne? Zapewne tak, ale warte wprowadzania w życie. Inni w Europie czy na świecie tak żyją, fajnie jakbyśmy i tutaj potrafili tak :)

Standard życia level up…


Każdy z nas ma jakiś standard życia – wyższy lub niższy. Czasem jest nam z nim dobrze, a czasem nie. W każdym wypadku dobrze jest zabrać się za jego systematyczne podnoszenie.

To co możemy sobie zaprowadzić do swojego życia, to pewnego rodzaju nawyk podnoszenia tego standardu. Prostym trikiem jest pierw wyrzucenie tego, co go nam obniża – wysysających z nas energię znajomych, nadmiaru obowiązków, bałaganu tego fizycznego jak i w głowie czy innych uwieraczy. Ogarnięcie jednego z tych aspektów już da nam niezłego kopa do ogarniania kolejnych, bo jakaś część uwagi (która była poświęcana na to) uwolni się.

Jakże wówczas łatwo przyzwyczaić się do lepszego standardu życia? :)

Kolejną sprawą jest podnoszenie jakości jaka wokół nas panuje – pracy w której lepiej się czujemy, lepiej realizujemy, wyjazdów, które dają więcej pozytywnej energii i różnych doświadczeń czy znajomych, przy których dobra energia mnoży się i mamy poczucie, że nas dana relacja rozwija.

Jeśli akceptujemy bylejakość w swoim otoczeniu, to tym samym sami sobie obniżamy ten standard. Czy tego chcemy?
Z pewnością nie :)